24.11.2010

Aktualności

Złośliwość rzeczy martwych polega na tym, że psują się one w najmniej oczekiwanych momentach oraz wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne. W moim wypadku musiał to być akurat mój własny komputer, który był przechowalnią różnych istotnych informacji, fotografii i nie tylko, między innymi dlatego, na blogu nie pojawiało się nic od prawie miesiąca. Awaria komputera niestety wiąże się również z brakiem możliwości wypuszczenia do sieci nowych zdjęć moich futrzaków, więc jak nietrudno się domyślić, w dzisiejszym poście również ich nie zobaczycie.

Tosia nie przestaje pozytywnie mnie zaskakiwać, co bardzo mnie cieszy. Kiedy pogoda jest w miarę sensowna (tj. nie pada deszcz, za którym Tosia niespecjalnie przepada) uczymy się ładnie zaliczać strefy, mam nadzieję, że nasze zmagania dadzą oczekiwane wyniki, kiedy przeniesiemy się z tym na normalną przeszkodę. Ostatnio miałyśmy okazję do poćwiczenia wysyłania i przy okazji techniki skoku. Na końcu zajęć doszedł rękaw i Toś jakby zupełnie zapomniała, że kiedyś siedział w nim straszny stwór, który na pewno chciał ją zjeść ;).
Poza tym uczymy się nowych sztuczek i zbieramy w sobie, by powrócić do ćwiczeń na świadomość ciała, bo niezbyt fajnie z tym było, a może się przydać.

Ginny robi się coraz większa (w kłębie ma już tyle samo co Tosia, czyli ok. 28cm), ma coraz więcej futra i daje się coraz bardziej okiełznać. O ile w obcym środowisku sprawia wrażenie grzecznego, opanowanego aniołka, tak "na swoim terenie" jest diabłem wcielonym! Ale za to bardzo mądrym ;). Siadanie na komendę to coś, co zdecydowanie najlepiej jej wychodzi, dlatego postanowiłam wykorzystać to w czasie podawania posiłku, od tamtego czasu Ginny wie, że dostanie miskę z jedzeniem dopiero wtedy, kiedy grzecznie usiądzie i będzie czekać,, robi to teraz właściwie automatycznie. To samo tyczy się otwierania drzwi, aczkolwiek nad "automatyką" jeszcze pracujemy, bo Młoda czasem się zapomina ;). Poza tym nauczyła się leżeć na komendę (z tymże wymaga to paru poprawek, bo chyba niechcący coś zepsułam i kiedy Ginny ładnie warowała na komendę słowną, tak teraz nie bardzo jej to idzie i trzeba wykonywać dość wymowny gest), targetować oraz sztuczek takich, jak obrociki i "wiewiór", bawimy się też na różne sposoby tekturowym pudłem i poznajemy przeszkody do agility, rzecz jasna najfajniejszy jest tunel :).

Mam nadzieję, że w kolejnym poście pojawią się zdjęcia, ale niestety nie jestem w stanie tego obiecać :(.

1 komentarz:

  1. Cześć. Dawno się nie odzywałaś na blogu, więc chciałam tylko napisać, że czekamy na nowy wpis o psiakach :-)

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu