07.06.2011

Aport

Mój pies jest dziwny... Od spotkania z p.Agnieszką (AkiLine), która pokazała mi jak we właściwy sposób bawić się z Gin zmieniło się naprawdę dużo. Ginny nie umiała wcześniej skupić się na zabawie ze mną na tyle, by szarpać się, kiedy za ogrodzeniem przechodzi jakiś nieciekawy typ (którego trzeba obszczekać), wokół w parku biegają inne psy i w ogóle dzieje się tyyyyle różnych rzeczy. Teraz jest to możliwe, co mnie bardzo cieszy, jednak z aportem niewiele ruszyło. Bardzo mnie to dziwi, bo teoretycznie pies, który lubi się szarpać i robi to z dużym zaangażowaniem powinien przynosić zabawkę, a Gin potrafi kilka razy przynieść do ręki, za X razem wrócić bez zabawki lub przy niej pozostać w celu zamordowania jej. Na dodatek różne zabawki traktuje w różny sposób. Przykładowo piłkę lateksową raz przynosi, raz nie, nią się akurat nie szarpiemy, bo za bardzo nie ma takiej możliwości. Dysk gumowy jest świetny do szarpania, Gin potrafi się na nim dosłownie zawiesić, ale w ogóle go nie przynosi, aport najlepiej wychodzi na szarpaku zrobionym z zabawki pluszowej przyczepionej do polarowego szarpaka, ale też jest z tym różnie. Zaczynają kończyć mi się pomysły... 

Za to całkiem, całkiem idzie jej wysyłanie, ale o tym kiedy indziej.


 




2 komentarze:

  1. Dałabyś radę opisać co udało Ci się zrobić, aby nakłonić uparte psie stworzonko do zabawy na dworze? U mnie Toto w domu pełne zaangażowanie, natomiast na dworze owszem, pobiegnie za zabawką, ale kiedy do niej dobiega traci zainteresowanie... I kończą mim się pomysły. Najpierw muszę wykluczyć ten problem, aby zabrać się za naukę oddawania aportu i w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
  2. Też znam świetne metody p. Agnieszki :)
    Mam nadzieję, że niedługo aport będzie stuprocentowo idealny.

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu