17.06.2011

Namordniki

Wchodzimy do autobusu, psy spokojne, ciche, na nikogo się nie rzucają. Zajmuję miejsce, "ustawiam" psy tak, żeby nikomu nie przeszkadzały i praktycznie od razu pewien miły, starszy pan zwraca mi uwagę na to, że moje burki nie mają kagańców mimo, że jest przecież taki przepis, po czym grozi, że zaraz pójdzie do kierowcy ;D.
Zdaję sobie sprawę, że faktycznie takie są zasady przewożenia psów i dotyczą one wszystkich (poza tymi, co siedzą w transporterach), ale w takim wypadku, jak ten opisany wyżej to było ewidentne czepianie.
W związku z tym postanowiłam nabyć drogą kupna dwa namordniki, po jednym dla każdej. Oczywiście znalezienie małego rozmiaru graniczyło z cudem, ale po zwiedzeniu pięciu zoologów jakoś się udało (choć wydaje mi się, że i tak są trochę za duże).

25 komentarzy:

  1. Eh, niestety nasze przepisy są dziwne...
    Namordniki rzeczywiście wyglądają na za duże, ale czy psy mogą w nich swobodnie ziać? Bo jak nie, to trochę krucho, zwłaszcza w lato.

    OdpowiedzUsuń
  2. No co, przecież szczególnie po Tosi widać że to agresywna bestia jest, Ginny też groźnie wygląda - aż strach się bać ;) Ah, niektórzy ludzie to tylko szukają zaczepki...


    A namordniki bardzo podobne do naszego :) Tylko jak tak teraz patrzę to chyba ten nasz na odwrót Lakiemu zakładałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że z ziajaniem nie będzie problemu. Może właśnie gdyby były bardziej dopasowane to by był, bo to trochę takie "tubki", więc może i lepiej, że są za duże. A i tak kupiłam je tylko do autobusu, bo nigdzie indziej nie zamierzam ich im zakładać.

    OdpowiedzUsuń
  4. JkJak tylko do autobusu to przeżyją, chociaż miny mają takie, że współpasażerowie mający serce powinni na sam ich widok zacząć namawiać cię do ściągania :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, to bardzo prawdopodobne :D. Już dobrzy ludzie mówili mi, że powinnam dawać im więcej jedzenia, bo takie chude albo wziąć na rączki, bo zimno.

    OdpowiedzUsuń
  6. No widzisz, to przygotuj się na "No niech im zdejmie Pani kaganiec, przecież chyba nie gryzą" hahah :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze cię oskarżą o znęcanie się nad zwierzętami!
    Zobaczysz, nie dość, że takie agresywne psy prowadzisz do transportu publicznego to jeszcze dręczysz je za dużymi nakryciami pysków!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja mam kantarki i gdzieś zdanie ludzi co na ten temat myślą :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie trochę za duże, ale to może nawet lepiej, bo wiem z własnego doświadczenia, że takie "tuby" dobrze dopasowane są nie wygodne dla psa i ewidentnie za bardzo grzeją, zwłaszcza latem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Magda (Szilowo-Tiowa ;)), też myślałam o kantarze, żeby po prostu coś na pyskach miały, ale myślę, że bardziej dociekliwi czepialscy i tak wiedzieliby swoje. A tak kupiłam im kagańce pod nazwą "kaganiec" i jak komuś taki nie pasi, to jego problem, o :P.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tylko u Gucia (Yorka) używam kagańca w autobusie aby się mnie przypadkiem nie przyczepili szczególnie, że Gucio lubi nogawki obcych ludzi, a jak go ktoś przypadkiem szturchnie to pokazuje swoje małe kiełki. W przypadku Marleya (Labradora) stosuję zawsze kantarek i jak na razie trafiam na ludzi co myślą, że to kaganiec ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze nie lubię, kiedy ktoś uważa, że jego pies nie potrzebuje kagańca w autobusie. W tym pojeździe mają prawo być osoby które boją się psów, nawet tych małych spokojnych z białymi skrzydełkami u pleców i aureolą nad głową. Mogą być osoby pijane, dzieci i wreszcie inne nieobliczalne stworzenia (typu chorzy ludzi, pijani ludzie, chore dzieci, głupie dzieci, mamy głupich dzieci, wózki, babcie etc.) i jeśli ktoś jest pewny we wszystkich wymienionych sytuacjach swojego psa na 100% to albo jest głupi i naiwnie myśli, że pies nic nie odwali, albo nie ma prawdziwego psa, tylko plusz. Nie wierzę w psy i ich zdolność do opanowywania i NIGDY nie wierzę, jeśli właściciel mówi, że pies jest dobrze wychowany i NA PEWNO nic nie zrobi. Bo to pies i tylko pies. A co jeśli będzie wypadek? Co, myślicie, że ratownik bez zastanowienia weźmie na rączki pieska bez kagańca, w momencie kiedy musi go trzymać w dość niekomfortowy sposób, pies może być ranny, w szoku i na dodatek jest zabierany od właściciela. Też NIC nie zrobi i będzie grzeczny?
    Ludzi których widzę jeżdżących w halterach też nie lubię. Bo pies może w tym ugryźć. I gdyby mnie uwalił ciągałabym po sądach. Tak samo tych od grzecznych piesków. Kaganiec to nie jest kara dla psa. Każdy powinien umieć go nosić. I powinien być dobrze dobrany - te które Ty kupiłaś, nawet tylko do autobusu, jak dla mnie totalna pomyłka. Nawet jeśli chociaż trochę mogą uchylić pysk (pewnie i tak tego nie zrobią bo mało który pies chętnie napiera pyskiem na kaganiec). Takie kagańce tylko i wyłącznie do weterynarza, bo tam mają zastosowanie.

    Kaganiec to nie jest sprawa właściciela psa. To jest sprawa wszystkich ludzi, którzy jadą autobusem. Więc zamiast się złościć, że ktoś zwrócił uwagę, do czego ma pełne prawo, kupić kaganiec (odpowiedni dla psa a nie najtańszy, najmniejszy, tylko do busa) i zastanowić się, co by było gdyby nas piesek bez kagańca użarł w autobusie? Bo przypuszczam, że nie uśmiech na twarzy i "nic się nie stało". Oprócz nas jadą tam inne osoby i zadaniem właściciela psa jest sprawić, aby i one w towarzystwie psa czuły się bezpiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Do Czyli, mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się w autobusie. Podepczę twojego pieska, bo też mam w dupie zdanie właściciela psa co do tego, że tego nie powinno się robić. Pozdrawiam i życzę zobaczenia czegoś więcej niż czubek własnego nosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ogólnie odczytałam resztę komentarzy i jestem w szoku. Macie wszyscy strasznie lajtowe, lub raczej nawinie dziecinne podejście? Ciekawe z czego to wynika? Że Wam wszystko wolno a od innych trzeba wymagać? Czy po prostu jeszcze nic przykrego Was nie spotkało i dopiero jak piesek uwali kogoś, albo podziurawi nogawki i bekniecie mandacik albo sprawę w sądzie to zaczniecie myśleć... Czy raczej zwymyślacie złego człowieka co się dał naiwnie ugryźć :D ?

    OdpowiedzUsuń
  15. "Więc zamiast się złościć, że ktoś zwrócił uwagę, do czego ma pełne prawo"

    Jasne, że miał prawo zwrócić uwagę! Ale proszę, niech każdy zacznie od siebie, nie lubię być pouczana przez osoby, które mają wbite do głowy przepisy np. dotyczące przewożenia psów, a nie wiedzą nic o przewożeniu bagaży (i rzecz jasna przewożą je w niewłaściwy sposób).
    Moja reakcja byłaby zupełnie inna, gdyby ktoś zwrócił mi uwagę w normalny, kulturalny sposób, bez zbędnych epitetów.

    Nigdy nie zwracano uwagi na moje psy w aż taki sposób do czasu, aż zaczęłam jeździć z dwiema jednocześnie. Gdybym miała dużego psa, to takie komentarze pewnie byłyby na porządku dziennym.

    Piszesz o dobrze dobranym kagańcu... Heh, osoba z dużym psem nie ma z tym takiego problemu, jak posiadacze mniejszych czworonogów. W sklepach, w których byłam można było znaleźć głównie średnie i duże rozmiary.

    "pewnie i tak tego nie zrobią bo mało który pies chętnie napiera pyskiem na kaganiec"

    Więc to raczej bez znaczenia czy kupiłam szmaciany, skórzany, czy metalowy, bo większość kagańców jest tak dopasowana do pyska, że pies nie może zbytnio pozwolić sobie na otworzenie go. Z wyjątkiem fizjologów, które są dostępne chyba tylko w internecie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogłam się powstrzymać żeby przeczytać komentarz gato, bowiem był najdłuższy.

    Owszem, gato ma w pewnym sensie rację. Zdarzają się osoby które boją się psów lub może zaistnieć taka sytuacja, że ktoś prowokuje psy do ugryzienia celowo. Ale niektórym rasom nie da się dopasować kagańca- np. pekińczykom czy yorkom.

    Jeżeli zaś chodzi o kantarki, to jeżeli pies siedzi z luźną smyczą to owszem, może ugryźć, ale jeżeli właściciel trzyma smycz tuż przy karabińczyku pies nie ma możliwości ugryzienia, bo każde najmniejsze szarpnięcie powoduje zamknięcie się pętli na pysku.

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam namordnik dla Neski ;)
    Był potrzebny, do obozu, a dzisiaj do stajni go wzięłam na wszelki. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  18. Są kagańce na jamnika to i na jorka się znajdą. Tak samo jak na szpice i sznaucery mini oraz małe pudle. Da się tylko trzeba chcieć.

    Jeśli pies siedzi z luźną smyczą - jako pasażera nie interesuje mnie na jakiej smyczy siedzi pies, ma NIE mieć prawa mnie uwalić. Na luźnej, na flexi czy każdej innej.

    Natalia, nie pisałaś że facet źle przewoził bagaż, tylko że się czepiał. Z tego nie można wywnioskować, czemu tak uznałaś. O epitetach też nie wspomniałaś...

    Ile psów bym nie wiozła - małych i dużych nikt nigdy się mnie nie czepiał.

    OdpowiedzUsuń
  19. gato- nie pisałam, ze nie ma kagańców dla yorków, tylko, że w większości sklepów są trudno dostępne, bądź nie ma ich wcale.

    A co do smyczy- chodzi mi o to, że jeżeli właściciel dobrze trzyma psa w kantarku, to ten nie ma nawet jak Cię dotknąć.

    OdpowiedzUsuń
  20. "Natalia, nie pisałaś że facet źle przewoził bagaż, tylko że się czepiał. Z tego nie można wywnioskować, czemu tak uznałaś. O epitetach też nie wspomniałaś..."

    W takim razie następnym razem będę pisać dokładniej, żeby nie było żadnych niejasności ;).
    Nazwałam to "czepianiem" również dlatego, że sama nigdy nie widziałam małego czy nawet średniego psa w kagańcu w autobusie mimo, że mam/miałam świadomość o takim zapisie. Twoje argumenty "za" kagańcami są jak najbardziej słuszne i jeszcze raz powiem, że się temu nie sprzeciwiam, nie uważam, że kagańce są be i fuj, ale akurat przypadek, który mi się zdarzył to było czepianie.
    Przez ponad rok jeździłam autobusami, tramwajami przez centrum i w inne miejsca w Warszawie, nikt do tamtej soboty nie zwrócił mi uwagi na brak kagańca. Dlatego też pisałam o różnicy w podróżowaniu z dwoma psami. Zawsze, jak jadę z dwiema to ludzie się dziwnie patrzą, mówią różne rzeczy, na które przestałam zwracać uwagę. Najwidoczniej mając jednego psa jest z nami nie najgorzej, ale z dwoma jesteśmy już dziwakami.

    "Są kagańce na jamnika to i na jorka się znajdą. Tak samo jak na szpice i sznaucery mini oraz małe pudle. Da się tylko trzeba chcieć."

    Są, są, ale ciężko je znaleźć (nawet w stolicy ;)), a nie w każdym wypadku jest możliwość zamówienia tego przez internet. Swoją drogą, ciekawa jestem jak wygląda york w dobrze dobranym fizjologu ;D.

    OdpowiedzUsuń
  21. Osobiście uważam, że kaganiec w autobusie to konieczność nawet, gdy psina jest przyjazna. Obowiązkiem właściciela jest dbanie nie tylko o komfort swojego czworonoga, ale też współpasażerów. Niech kagańce będą nawet trochę przyduże. Przynajmniej nie będzie problemów z niemożliwością ziania.
    Swoją drogą, dziewczyny mają takie miny, jak mój Ruter, gdy mu zakładam namordnik. Wielce poszkodowany i aż się chce chłopakowi go zdjąć. Gdy tak patrzę na Ginny i Tosię, mam chęć zrobić to samo. :P

    OdpowiedzUsuń
  22. No niestety takie sa przepisy :(
    Ja kupiłam dla swojej psiny taki mały z Trixie ,ale gdy jej zakładam to nie ma mowy by zrobiłam w nim nawet krok...co takie małe pieski moga zrobić w dodatku na smyczy...;/
    EH...
    A jak dziecko kicha i kaszle to czemu nie ma założonego czegoś na buzie ? No przecież mnie zarazi...
    Nie wspomnę już o tym jak mały "bachor" w autobusie mnie ugryzł...tak nie przesłyszałaś się UGRYZŁ mnie , a matka tylko powiedziała "przepraszam" .
    To co psy mają nosi a małe dzieci nie ? Dzieci są nieraz bardziej nieprzewidywalne niż psy .

    Dodaje Twój blog do listy poleconych na mojego bloga :
    www.pinczerka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też musiałam kupić psu namordnik z powodu tego ,że dosyć często borę Czokusia do autobusu ..

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety przepisy, przepisami..
    Może i są dziwne ale co poradzisz, psinki muszą się przemęczyć i już. :)
    PS.
    Super blog ;p
    zapraszam do mnie:
    www.labcia.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. My niestety też zawsze mamy z tym problem, dlatego kupiliśmy namordnik dla świętego spokoju.

    Pozdrawiamy i zapraszamy na rude przygody

    Taki Rudy x2

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu