04.06.2011

Wodowanie

Wczoraj zupełnie przypadkowo wpadła mi do oczka wodnego piszcząca piłka. Nie miałam pod ręką nic, dzięki czemu mogłabym ją wyciągnąć poza... psem ;). Właściwie niewiele musiałam robić, Ginny niemal od razu podjęła decyzję o ratowaniu jednej z ulubionych zabawek. Była dość niepewna, dlatego zaczęłam ją dopingować (wyobrażam sobie co myśleli wtedy sąsiedzi mieszkający za płotem ;D), okazało się, że był to bardzo trafny pomysł, bo dzięki temu Młoda nie poddawała się. Potem postanowiłam trochę jej pomóc, żeby nie zgasić jej zapału, podsunęłam jej piłkę patykiem, żeby sama mogła ją złapać.
Dzisiaj całkiem świadomie postanowiłam wrzucić piłkę do wody, a Gin znów próbowała ją aportować i nawet udało jej się przepłynąć króciutki kawałek. Niestety wygląda na to, że nasza piłka nie nadaje się do takich zabaw, bo kiedy Młoda próbuje ją złapać piłka schodzi na dno i zaraz potem się wynurza, jak na zabawkę do wody jest troszkę za duża, dlatego będę szukać czegoś odpowiedniejszego.
Mimo, że Gin w wodzie nie wygląda na mega szczęśliwego psa, to widzę, że chyba spodobało jej się "wodowanie". Kiedy jesteśmy w ogródku podbiega do oczka i patrzy się na mnie wymownie, jakby brak piłki w oczku był czymś niewłaściwym.






3 komentarze:

  1. Mój pies zarówno G jak i T (teraz zorientowałam się, że nasze psy mają te same inicjały... :D) za wodą nie przepadają. Z tą różnicą, że Gogo lubi sobie pobrodzić, pomoczyć brzuch (co nie wymaga wchodzenia głębiej niż po kostki) natomiast Toto ma takie odpały, kiedy nagle zechce pobrodzić nawet głębiej niż do brzucha. ;)
    Z młodym dziś byłam nad rzeką taką fajną (ja się poopalać, pies zabrany przy okazji... xd) i nie powiem - nawet mu spasowała woda. ;) Szkoda tylko, że straszny prąd był, musiałam za nim wchodzić do wody, bo by go zniosło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będą jakieś Melowe zdjęcia z zawodów? ;D

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu