06.06.2011

Zawody agility 04-05.06.2011

Udało mi się zrealizować swój plan i w niedzielę wybyłam z Gin na zawody. Ufając stronie jakdojade.pl wyjechałam o 6:27, miałam być kilka minut przed 9:00 (mniej, więcej o tej godzinie zaczynała się impreza), przyjechałam ok. 7:30 ;). Wolny czas wykorzystałam na spacer po parku z elementami sztuczkowania, piłeczkowania itd. Wokół przechodzili inni ludzie, psy, było to dla Gin zupełnie nowe miejsce, a mimo to całkiem fajnie aportowała piłkę, z czego jestem bardzo, bardzo zadowolona! :D
Potem udało mi się wypatrzeć "naszych" i do nich dołączyć. Byliśmy ulokowani akurat w takim miejscu, gdzie co chwila przechodzili różni ludzie, z psami, z dziećmi, niektórzy obcy do nas podchodzili, a Gin była niewzruszona. Parę razy miała ochotę zaszczekać, ale bez większego problemu udawało mi się nad tym zapanować. Świetnie znosiła pobyt w pożyczonej klatce, przymocowana do drzewa już nie bardzo, co oznacza, że albo trzeba będzie nad tym elementem popracować, albo zabierać ze sobą klatkę ;). Szarpanko naszym ledwo zipiącym szarpaczkiem i w ogóle szarpanie okazało się fajną metodą na odwrócenie uwagi Gin od nieciekawych sytuacji. Kiedyś Gin nie mogła szarpać się tak, jak teraz w sytuacji gdzie jest pełno różnych rozproszeń (psy obok, przechodzący ludzie, dzieciaki), tak teraz nie ma z tym większych problemów. No i kompletny chill out na materacyku. Myślałam, że Gin będzie bardzo zaciekawiona wszystkim tym, co tam się działo, a ona po prostu położyła się, wyciągnęła wszystkie kończyny i brakowało jej tylko okularów przeciwsłonecznych i drinku z palemką ;D.
Generalnie wczorajszy wypad zaliczam do udanych. Załapałyśmy się na podwózkę, dzięki czemu w domu pojawiłyśmy się ok. 19:00, obie padnięte i chyba zadowolone ;).

Poniżej "sesja" w parku :)







A tutaj kilka ujęć z samych zawodów



Więcej można zobaczyć w tym ALBUMIE

4 komentarze:

  1. Ale Ginny ma genialny ogon. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ogon taki nieproporcjonalny do reszty :)
    W następnej notce proszę więcej Toś. <3

    Odnośnie Totka i jego hormonów:
    Chciałam kastracji uniknąć, bo po pierwsze mam rodziców ze starymi poglądami ;) I główny argument padający non stop: "to ma być pies, a nie jakieś zniewieściałe stworzenie" xd postanowiłam poczekać do końca wakacji, bo pomimo swoich 9 miesięcy za sobą Tot kompletnie nie interesuje się suczkami, ale może to dlatego, że z nim jest coś nie tak, gdyż ma tylko jedno jąderko :) drugie się zbuntowało i jak go nie było, tak chyba na dobre postanowiło zostać w brzuchu. Poczekam do września i jak nie będzie poprawy wtedy młody pójdzie pod nóż.
    Generalnie jego zachowanie zaczęło mnie irytować, bo w domu co najwyżej stara się nieraz... "doczepiać" nogi, ale wystarczy karcące spojrzenie i szuka sobie innych metod wyładowania energii. Na Gogusiu nawet nie próbuje, bo u nas ze strony starszego jamnika dominacja jest narzucona i okazywana przy każdej zabawie, więc Tot nawet nie stara się tego zmieniać. On jest ogólnie baardzo uległy, nie wiem czy to tak dobrze.
    Wybacz, rozpisałam się. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do was krzyczałam, machałam a ta nic no!

    Ale przynajmniej ładniutki zestaw foteczek mego owczarka wodnego dostałam.
    Dziękuję! :*

    I wrzucę sobie na stronę, jeśli pozwolisz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pff, w sobotę trzeba było być. :(
    A ta malinka to Gipsy? *.*

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu