30.05.2012

Crate games








Powoli Gin na nowo przyzwyczaja się do siedzenia w klatce. O ile grzecznie zasypia w metalowym kennelu obok Tosi, tak na treningach nie daje o sobie zapomnieć, szczeka, kręci się w klatce, jak chomik w kołowrotku, robi dziury w "drzwiczkach" i w ogóle jest nie do zniesienia. Dlatego postanowiłam wykorzystać przerwę w treningach w pokazaniu Ginie, że materiałowa klatka to mega wypasione miejsce i bardzo opłaca się tam siedzieć. 
Mam nadzieję, że to, co robimy od jakiegoś czasu każdego dnia, przełoży się też na treningi.
Gin początkowo omijała klatkę szerokim łukiem, a teraz, jak nie ma co robić, to idzie do niej spać ;). Swoją drogą, przydałaby się nieco większa, bo tośkowe "mieszkanko" jest trochę ciasnawe.

12 komentarzy:

  1. Ach te oczy <3 trzymamy kciuki, żeby Gin się przekonała do klatek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój by mnie kochał gdybym zamykała go w klatce i pozwalała mu gnić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taak, przy Ginie klatki ożywają :D crate games są naprawdę świetne, trzeba tylko czasu i cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ma boskie spojrzenie !
    Moja psina też nie chciała wchodzić do klatki .
    :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbys sprzedawala klatke materialowa to daj znac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zdjęcie (z resztą jak zwykle na twoim blogu). Życzę wam żeby Gin wkrótce pokochała klatkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. I to spojrzenie, i to zdjęcie...Super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ginka jest boska < 3
    ale ofutrzona jest słodsza xD

    OdpowiedzUsuń
  9. a zostawiasz jej tam jakieś smaki ?
    Ona tak reaguje gdy nie zwracasz na nia uwagi tylko na treningach ?w domu nie ma problemu ? załozmy jak cwiczysz z drugim psem w domu, i Gin siedzi w klatce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zostawiam jej jakieś smaki typu żwacze, ale ona takie rzeczy zjada w błyskawicznym tempie ;).
      W domu jest ok, miała momenty, że się buntowała, jak była zamykana w klatce w jednym pokoju, a wiedziała, że ktoś jest w domu (jak była sama to siedziała spokojnie).
      Jak robię coś w domu z Tosią, to Gin siedzi w klatce spokojnie, ale ona może nawet leżeć gdzieś obok i czekać na swoją kolej.
      Na treningach jest zupełnie inaczej, działa na nią więcej bodźców, w momencie, kiedy widzi innego psa na torze potrafi na jego widok piszczeć i się trząść, skupia się dopiero, kiedy sama ma biegać, wtedy już nic innego się nie liczy, tylko pobiec tak, jak jej pokażę.

      Usuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu