Czas

czwartek, 14 marca 2013


5 lat temu przyprowadziłam do domu psa. W zasadzie nic o nim nie wiedziałam, ale w jakimś stopniu liczyłam się z konsekwencjami takiego wyboru. Czasami jednak trochę się zapominałam i chciałam więcej, niż mój pies mógł mi zaoferować, co później było kiepskie w skutkach. Tosia miała być po prostu psem (nie umiem tego jakoś inaczej nazwać ;)), towarzyszką spacerów, zwierzaczkiem do przytulania, do karmienia i ogólnie zajmowania się nim. Wszystkie te role spełniała wspaniale, była moim idealnym zwierzakiem. Bardzo miło wspominam nasze pierwsze, prawdziwe wakacje. Przez jakiś tydzień mieszkałyśmy u dziadków, pod Wrocławiem, piękne widoki, góry, wspólne zwiedzanie różnych miejsc, było naprawdę super!
Pamiętam też, jak kiedyś, kiedyś chciałam nauczyć Tosię obracania się wokół własnej osi (to miała być chyba pierwsza ze sztuczek, kiedy Toś ogarnęła już siadanie na komendę). Sprawiało jej to na początku sporo problemów, bo bardzo bała się gwałtowniejszych ruchów ręką. Z czasem bardziej się do mnie przekonała i obrociki stały się jednym z jej ulubionych tricków. Niestety nie ze wszystkim tak było. Lubiłam uczyć Tosię nowych rzeczy, na początku nam obu sprawiało to wiele frajdy, uczyłyśmy się podstaw, z czasem prostszych sztuczek, jakiś czas później zrobiłam nasze pierwsze przeszkody do agility ;). Mam wrażenie, że nasze życie skomplikowało się wtedy, kiedy chciałam klikać bardziej skomplikowane dla mojego psa... sztuczki. Każdy, kto uważa kliker za magiczne pudełeczko, które jest w stanie (wyłącznie!) pozytywnie wpłynąć na każdego psa, pewnie złapałby się za głowę :P.
Okazało się wtedy, że brakuje mi psa, który biegnie i przynosi mi piłkę, który nie gasi się przy najmniejszym niepowodzeniu i w ogóle nie gasi się bezsensu, bez jakiegoś konkretnego powodu i choćby machać mu przed pyskiem plastrem szynki, to i tak nie wyjdzie spod kanapy. Natomiast Tosi brakowało człowieka, który jest w stanie zatrzymać się na moment i spojrzeć na świat jej oczami. Właśnie wtedy zapominałam po co właściwie ją wzięłam, niepotrzebnie się frustrowałam, a Tosia coraz częściej miała swoje "humory" i gorsze dni. Agility i sztuczki były fantastyczną formą spędzania wolnego czasu, ale do pewnego stopnia. Po przekroczeniu granicy obie byłyśmy niezadowolone. Z jakiś przyczyn niektóre elementy są dla Tosi nieosiągalne, fizycznie jest w stanie na pewno wiele zrobić, ale w jej móżdżku są przeróżne blokady, które bardzo trudno jest omijać, a niektóre wydają się kompletnie nie do pokonania.
Dzięki niej wiedziałam czego oczekuję od kolejnego psa, a dzięki kolejnemu psu mogłam pozwolić Tosi być sobą. W czasie przebywania dosyć wyboistej drogi wiele mnie nauczyła, wprowadziła w świat, który obecnie tak bardzo mnie fascynuje, a teraz znów jest moim idealnym psem Wszystkiego najlepszego Tosiaczku! :)

29 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że miałaś z nią tak ciężko. Ja narzekam, że moja Sonia jest wrażliwa a Skwarek nie potrafi się skupić, ale jak bym miała takiego psa jak Tosia to bym się chyba załamała.
    Dobrze, że jednak udało ci się zrozumieć Tosię. Oby żyła sobie dobrze u ciebie jeszcze wiele wiele lat!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego Najlepszego dla Tosi i dla Ciebie !
    Każdy pies może być mistrzem świata na swój sposób i trzeba po prostu go odkryć :)
    Życzę Wam kolejnych szczęśliwych lat razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie napisałaś ;)
    Tośka ma już 5 lat , nie uwierzyłabym !!
    Wszystkiego najlepszego :D !!!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Martyna i Funny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosia jest z nami 5 lat, wzięłam ją, kiedy była już dorosła i nie wiadomo dokładnie w jakim jest teraz wieku.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mam pytanie: Gdzie kupiłaś te różowo - czarne szelki z tego posta: http://fastncrazy.blogspot.com/2012/06/kazdy-cos-ma.html ??

      Usuń
    2. Tutaj:
      http://www.cleanrun.com/index.cfm?fuseaction=product.display&Product_ID=1771&ParentCat=202

      Usuń
  5. Tosiu, wszystkiego dobrego. Bez względu na to ile masz lat jesteś na pewno cudnym psiakiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. wszystkiego najlepszego dla Tosi :D!
    u mnie też występują czasami pewne komplikacje jeśli chodzi o agility, Chester każdym niepowodzeniem łatwo się zniechęca i rozprasza, ale powoli eliminujemy to. życzę Ci kolejnych lat spędzonych z nią:)

    przesłodkie zdjęcie! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego,wszystkiego najlepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkiego najlepszego dla Tosi :D!
    u mnie też występują czasami pewne komplikacje jeśli chodzi o agility, Chester każdym niepowodzeniem łatwo się zniechęca i rozprasza, ale powoli eliminujemy to. życzę Ci kolejnych lat spędzonych z nią:)

    przesłodkie zdjęcie! ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego Tosiuniu!
    ;3 ♥
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego najlepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę Wam jeszcze wiele, wieele szczęśliwie spędzonych wspólnych lat razem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że obie odnalazłyście wspólną droge do porozumienia :) To jest własnie najpięknijesze w psach - ze dają ci drugą szansę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najlepszego dla Tosi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystkiego najlepszego Tosiu :) Spędziliście wspaniałe chwile :) Ona kocha Ciebie a ty ją i to jest najwspanialsze :)Widać ile pracy włożyłaś w Tosię,oraz jaka radość jest po nauczeniu jednej sztuczki :) Podziwiam Was :)
    Pozdrawiamy:Ewa i Goldi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego najlepszego dla Tosi!
    Muszę przyznać, że opis mojej współpracy z Luną wygląda bardzo podobnie, chociaż wzięłam ją gdy była 7 miesięcznym szczeniakiem, no i jest dość mocna psychicznie więc miałam chyba trochę łatwiej. ;) No i udało nam się wiele osiągnąć (jeśli chodzi o takie "małe" sukcesiki- aport, poszczególne tricki frisbowe...), choć wiem, że i tak największą frajdę będzie jej sprawiało bieganie po polach i rozkopywanie kopców kretów... ;) Mózgowcem to ona nie była i nigdy nie będzie :P
    Jednak czasem właśnie te malutkie sukcesiki osiągnięte wraz z pierwszym psem cieszą najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne słowa.! :)
    Dla Tosi wszystkiego co najlepsze, smakołyków, rozpieszczania, ciągłego głaskania i 100 lat! ;)
    Dzięki psiakom odmieniamy się na lepsze i to jest wspaniałe...! ;)
    Tosia jest przepiękna.! :))
    W wolnej chwili zapraszamy do nas... :)

    Pozdrawiamy.! ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkiego najlepszego dla Tosiaczka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego najlepszego dla Tosia - super ktosia!
    Moim zdaniem bardzo dużo osiągnęłyście i gratuluję tak wielu sukcesów.
    I najważniejsze, że Tosia po prostu... może być sobą. :3
    Pozdrawiamy E&F.

    OdpowiedzUsuń
  19. 1oO lat Tosia *-* Świetny blog, ciekawy szablon, sama robiłaś??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, tak robiłam go sama ;).

      Usuń
  20. przepiękny blog/szablon.
    NAJLEPSZEGO DLA TOSI :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie rocznice są piękne :)
    Życzę Wam wielu pięknych, wspólnych chwil oraz tego, byś zawsze widziała w Tosi Cudownego psa :)
    Wiadomo, każdy psiak i człowiek mają swoje cechy, w czymś są lepsi, w czymś gorsi :) dobrze, że pozwoliłaś Tosi być sobą i zaakceptowałaś to :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam podobne odczucia z moim yorkowatym. Jest dla mnie za delikatny i szybko się gasi. Wlasciwie to on nie ma tego czegoś co terrier mieć powimien ale czego chcieć od psa w typie rasy? Tyle w internetach jest "sportowych" yorków nawet tych z pseudo... Ja z nim pracować nie potrafię. Zna podstawowe komendy, lubi długie spacery i bieganie za patykiem tudzież piłka jednak za często ginely i pies ich nie mógł znaleźć (ja też) teraz na dworze tylko payyk:p nasze relacje są lepsze odkąd dałam sobie spokój i przestałam od niego wymagać, tego czego on mi nie może dać. Jest psim aniołkoem od dziecka. Na meble ani buty nawet nigdy nie spojrzał, zostawania w domu nauczył się praktycznie sam. Dzisiaj ma już 7 lat ale dalej jest dosyć aktywnym psem. Na drugiego psa na razie nie mogę sobie pozwolić jeszcze z 1,5 może 2 lata. Chciałabym czegoś więcej. Chciałabym psa z którym można robić coś więcej. Yorki kocham zarowno za wyglad jak i (o dziwo mimo obiegowych opini) charakter przez durze R :) pewnie jeszcze Kiedyś się zdecyduję ale już z prawdziwej chodowli. Na razie zastanawiam się nad małym kumdelkiem kobiecznie suką bo psa już nigdy w życiu nie chcę :p

    OdpowiedzUsuń