Kiedyś musi być...

niedziela, 10 listopada 2013

ten pierwszy raz, kiedy kierowca ZTM czepia się, że Twój mały, słodki, pozszywany pieseczek nie ma kagańca.
Tak się złożyło, że dzisiaj na wizytę kontrolną musiałyśmy jechać autobusem. Znam zasady przewozu zwierzaków, ale mimo to byłam dość zaskoczona, bo odkąd jeżdżę ze swoimi psami (tj. kilka lat) komunikacją miejską jeszcze nigdy nie zwrócono nam uwagi na brak kagańca (zdarzyło się to w PKS, ale to trochę inna sytuacja). Kierowca był wyjątkowo gburowaty (nie chodzi nawet o fakt zwrócenia uwagi na kaganiec, ale to nie temat na psiego bloga ;)), powiedział, że pies ma być albo na kolanach, albo w namordniku, więc żeby mieć pewność, że nas nie wyrzuci założyłam Gince nasz materiałowy kaganiec. Gi grzecznie w nim siedziała... do czasu ;). Postanowiła się go pozbyć, kiedy miałyśmy wysiadać na przystanku i właśnie zbliżałyśmy się do drzwi. 
W lecznicy dowiedziałyśmy się, że z raną jest wszystko ok, zaopatrzyłyśmy się w smaczki, dostałyśmy próbki karmy (wszystko z Fish4Dogs, jak ktoś szuka śmierdzących rybą smaków to polecam :)) i wyruszyłyśmy w drogę powrotną. 

19 komentarzy:

  1. Takie gbury się niestety zdarzają, dzisiaj na Wesoło Łapkowym spacerze był taki gbur, co się przyczepił, że po jego polu chodzą nasze psy... No cóż, lepiej się z nimi nie sprzeczać, bo i tak oni wiedzą lepiej. To dobrze, że z raną wszystko okej ;). Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że w porządku z raną! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh, skąd ja to znam -.- Ostatnio to nie wpuścił mnie jeden do autobusu, do puki nie pokazałam mu zaświadczenia o szczepieniach...
    Dobrze że z Gi już coraz lepiej :D

    http://okruszek-moj-psi-przyjaciel.blogspot.com/

    POZDRAWIAMY H&O

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się już z tym spotkałam.. U ciebie jest tyle dobrze, że spokojnie przejdziesz tą komunikacją, a u mnie - jeden kierowca zezwoli inny niestety nie..

    Fajnie, że wszystko jest już dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem to lekka przesada... Przecież można miło wszystko wyjaśnić, no ale cóż, ludzie różni bywają. ;-)
    Trochę się niepokoję, ponieważ niedlugo odziedziczę psa i nie wiem, jak przyzwyczaić ją do kagańca.
    Ale cóż, swietne zdjęcia i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że w porządku z raną :). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  7. To dobrze, że jest ok ;)
    Tacy ludzie się zdarzają, w swoim jak na razie, krótkim życiu nie spotkałam się z takimi burakami i mam nadzieję się nie spotkać...
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że rana Giny się goi.
    Ja też kiedyś zamawiałam te smaki i próbki karmy. Okazało się, że Sonia rybich karm nie lubi, ale o dziwo smaki z rybich skórek okazały się super :).

    OdpowiedzUsuń
  9. To, ale miałyście przygodę :P Nie przypuszczałabym, że jakiś gości się odważy, ale dlatego właśnie ja nie jeżdżę ze swoim psem autobusami itd. (chociaż raczej bym nie mogła bo Fun jest za duża- no chyba, że pociągiem)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że z raną wszytsko w porządku, mam nadzieję, zę szybko się zagoi ;)
    Wrr, takie gbury mnie trasznie denerwują -.- . Mi raz zwrócił uwagę, że pies stoi przede mną, a nie za mna :P
    Pozdrawiamy!
    H&R

    OdpowiedzUsuń
  11. nie lubię tekstów o małych słodkich pieskach co nikomu nic nie zrobią. Mój większy jest i jakie to ma znaczenie? Mniej słodki? ;)
    Taki jest regulamin i obowiązuje każdego. Serio chciałabym by małe też nosiły w komunikacji kaganiec a nie, że się to olewa bo są małe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jednak zdajesz sobie sprawę, że to co napisałam w pierwszym zdaniu posta było żartem ;). Pan kierowca zbytnio zasad nie znał, bo to, że posadziłabym Gin na kolanach bez kagańca to niczego by raczej nie zmieniło, śmiem twierdzić, że na kolanach bez namordnika miałaby nawet większe pole rażenia niż siedząc sobie między moimi nogami ;).
      Żeby zmieniło się to o czym mówisz nie tylko właściciele powinni stosować się do tych zasad, ale kierowcy również - stąd wynika moje zaskoczenie, PIERWSZY raz kierowca ZTM zwrócił mi na to uwagę. Większość albo psa nie zauważała (na przystanku widocznie zlewa się z chodnikiem :P) albo titała do niego, jak kupowałam bilet, a sucz bez kagańca, miałam go zawsze w torbie na takie wypadki jak ten.

      Usuń
    2. wiem, ale widzę komentarze o gburowatości kierowcy. Po prostu wykonują swoją pracę. Trudno jednak by lustrował każdego, bo to do nas należy zadbanie o kaganiec. Raz konduktor KM mówił bym zdjęła kaganiec, "jak mnie pani zapewni że nikogo nie pożre". No ale po co. Zapewnić przecież nie mogę

      Usuń
  12. Szele z Hurtty *.*
    Dobrze, że z raną wszystko ok. ; )

    Pozdrawiamy z Fuksem xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze, że rana w porządku, resztę zbędę i się nie wypowiem bo jestem za krótka :)
    Ważne że dałyście radę, ZUCH DZIEWCZYNY ♥
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ma dziurkę :C Ale dobrze że wszystko się ładnie goi :) Niech jeszcze te wyniki wszystko ładnie potwierdzą! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie, najważniejsze że z raną jest już coraz lepiej.
    Gi wydaje się taka spokojna. Nie wiem jak ktoś może wam zwracać uwage, no bo rozumiem jakiś wielki agresor, ale Ginka? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy do końca nie zrozumiałam zasad przewozu psów w autobusach MZK. Nigdy nie byłam pewna czy i jaki bilet muszę kupić dla mojego średnio-małego psa :) Więc na wszelki wypadek poruszam się w miarę możliwości pieszo :)

    OdpowiedzUsuń