Niewiadoma

środa, 6 listopada 2013


Zaczęło się już jakiś czas temu i dość niewinnie, bo od małego guzka na grzbiecie, który zaraz po wymacaniu wydawał się być kleszczem. Po odgarnięciu futerka okazało się, że nim nie był, ot taka krostka. Myślałam, że to może po pływaniu w brudnej (?) wodzie, więc wykąpałam porządnie w szamponie i... nic. Czekałam jeszcze jakiś czas, bo założyłam, że może skoro tak znikąd się pojawiło, to samo zniknie. Nie znikało, więc udałam się do weterynarza, który obejrzał krostkę, pomacał i zdiagnozował zapalenie mieszka włosowego. Zalecił dalsze obserwacje, a kiedy krostka zmięknie to się ją wyciśnie. Krostka ani jakoś nie rosła, ani nie miękła.
Ciekawa tego z czym dokładniej mamy do czynienia zapytałam wujka Google jak się postępuje z zapaleniem mieszka, a Google mówi, że używa się antybiotyków, jakiś smarowideł, przecież nic takiego nie dostałyśmy. Poza tym nie da się tego zdiagnozować ani leczyć "na oko". Zapaliła mi się nad głową żarówka i stwierdziłam, że warto, żeby obejrzał to ktoś inny. 
Ok. 9:00 byłyśmy w klinice, nikogo nie było, więc od razu zostałyśmy przyjęte do gabinetu. Pani obejrzała krostkę i stwierdziła, że zapalenie mieszka włosowego raczej tak nie wygląda i zapewne jest to kaszak/jakiś guz. Zaproponowała zabieg, w trakcie którego mogłoby się okazać, że to kaszak, czyli nic szczególnie groźnego lub coś innego, co dobrze byłoby przebadać w laboratorium (przy okazji zaproponowała usuwanie kamienia nazębnego). Niedługo potem Gina usnęła mi na kolanach. Zabieg poszedł pomyślnie, ale nadal nie wiadomo co to jest, wyniki pod koniec listopada. Dopóki nic nie wiadomo mam się nie martwić, ale nie jest to takie łatwe :(. 

Na szczęście psy nie zdają sobie sprawy z takich rzeczy, Gi zaraz po wybudzeniu zachowywała się jak gdyby nigdy nic, dzielnie znosiła gmeranie przy łapce i obecność innych czworonogów. Nawet kołnierz bardzo jej nie przeszkadza, choć pewnie wolałaby go nie mieć.


35 komentarzy:

  1. Jejku.. Biedna Gi.:( Życzymy powrotu do.zdrowia!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to wam się przytrafiło... Sama jestem ciekawa co to takiego.
    Zdrowia dla Giny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzymy powrotu do zdrowia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo zdrówka, dobrze zę Gi była dzielna ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz to wiecej psow choruje na raka ehhh.. ..:C Oby to nie bylo nic powaznego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Razem z Lavą (moją suczką) życzymy Wam zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby okazało się, że to nic takiego. Trzymam za was kciuki i jak będziesz coś więcej wiedziała to pisz.

    OdpowiedzUsuń
  9. ojejciu... :( Mam nadzieje,że to nic poważnego... Pozdrawiam, i zdróbka dla Ginki :3
    Obserwujemy was :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby to było nic groźnego i wszystko dobrze się skończyło. Czekam na dalsze wieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oby to nie było nic poważnego :( Życzę powrotu do zdrowia :) Pozdrawiam:Ewa,Goldi i Ivo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby nie było to nic groźnego. Na prawdę życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdrowia życzymy! Ja naprawdę wolałabym odwiedzać klinikę weterynaryjną tylko na szczepienia i odrobaczanie ,a nie z chorobami czego i wam życzymy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, no to życzymy zdrowia! :3
    Fuks miał coś takiego w zeszłym roku, tylko, że na pyszczku.. Miał zabieg no i musiał się niestety męczyć z tym kołnierzem.. ;/

    Podejrzewam, że Fuks zakłuł się gdzieś na działce, chodziliśmy na zastrzyki żeby ten "bąblo-guzek" zszedł, ale niestety to nic nie dało ;c

    OdpowiedzUsuń
  15. ojej biedna.. oby to nie bylo nic groznego

    P.S. Witamy w klubie zaabażurowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. okropnie bolało mnie serce podczas choroby biszkopta,nie spał całych nocy,ok. godziny trzeciej - Baddy leży z podniesioną głową i przymyka oczy z bólu,początkowo mieliśmy wrażenie iż ma nużeńca,na całe szczęście to co innego,Baddy wyszedł z tego,z Twoją ślicznotką będzie tak samo.

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Życzymy zdrowia Ginie :) Miejmy nadzieje, że to nie jest nic poważnego. Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  18. O kurczę :(
    Oby to nie było nic groźnego!
    Trzymajcie się dzielnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gina na szczęście jest dzielna, życzymy zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzielka Ginka !
    Oby to nie było nic poważnego, trzymam kciuki by wszystko skończyło się radośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. bedzie napewno w porzadku trzymam kciuki ;)

    ladny z niej abażur :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Trzymamy kciuki i czekamy na POZYTYWNE wyniki! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ah, taki zawrotny los. Nigdy nie wiemy co się przytrafi...
    Najważniejsze, że szybko zareagowałaś. :) Jestem pewna, że teraz będzie tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miejmy nadzieję, że to nic złego. Trzymamy kciuki z dobre wyniki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Oby to nie było nic poważnego! Trzymamy kciuki za zdrowie Ginki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Chicco trzyma kciuki za siostrę. Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzielna Gina, będzie dobrze...
    Trzymamy kciuki i łapcie!

    Pozdrawiamy Natalka i Beny

    OdpowiedzUsuń
  28. Trzymamy kciuki ! 'Musi być dobrze :)
    Ciągle coś się przyczepi :<

    OdpowiedzUsuń
  29. Oby wszystko było w najlepszym porządku !

    OdpowiedzUsuń
  30. Oby szybko zdrowiała :). Trzymam kciuki. Mam nadzieję, że to nic groźnego.

    OdpowiedzUsuń