21.08.2014

Samokontrola w codziennym życiu

Jak chcemy pokazać, że nasz pies świetnie radzi sobie z samokontrolą, to strzelamy fotę (albo nagrywamy filmik) jak biedak leży/siedzi, a my walimy w niego garściami smaczków albo układamy je na nim w przeróżnych konfiguracjach. Pies nie może ich ruszyć dopóki nie dostanie komendy zwalniającej. Cieszymy się jak dzieci, że nasz pies świetnie umie się kontrolować - przy nas :P. 
Ginny zawsze przed posiłkiem siedzi w otwartym kennelu i czeka aż pozwolę jej jeść. Któregoś dnia nasypałam do miski karmę, a z drugą miską poszłam do kuchni, żeby nalać świeżej wody. Wróciłam do pokoju, karma nieruszona, a Gi dalej siedzi w klatce, patrzy się na mnie i czeka. Nieźle, co? Wcześniej w ogóle tego nie przerabiałyśmy, samo wyszło. Drugiego dnia było tak samo, więc to nie mógł być przypadek. Postanowiłam, że to nagram i zaszpanujemy, jak to Ginka świetnie umie nad sobą panować. Kilka dni później przed posiłkiem zrobiłam małe przemeblowanie, żeby wszystko było dobrze widać na filmiku, postawiłam na podłodze kamerę, nasypałam do miski karmę, wyszłam i... chwilę potem usłyszałam chrupanie ;). Podejrzewam, że Gi zerwała zostawanie przez dźwięk zamykanych drzwi, kamerę lub przemeblowanie, mamy nad czym pracować :).
Jak już kiedyś wspomniałam Ginny nie przepada za gośćmi i niestety sytuacja nie pozwala na to, żeby regularnie pracować nad tym, żeby zmieniła do nich swoje nastawienie na pozytywne, więc staram się ją nauczyć, żeby ich ignorowała. Za każdym razem, kiedy próbowała obszczekiwać "intruzów" zamykałam ją w kennelu. Dziś, kiedy Ginny zobaczyła na tarasie obcą osobę sama pobiegła do kennela! Samokontrola poziom hard.


19 komentarzy:

  1. Ostatnio też przyłożyłam się do codziennej samokontroli u obu psów, bo musi byś jakaś przeciwwaga dla ćwiczeń na motywacje (Sonia ciągle zrywa zostawanie odkąd dużo ją motywuję, wcześniej mieliśmy je bardzo dobrze wypracowane). U obu psiaków robimy kontrolę przy wychodzeniu na spacer, spuszczaniu ze smyczy, z Kermitem przy karmieniu (Sonia i tak całą porcję dostaje na treningu, z ręki, albo w kongu), a z Sonią przy wskakiwaniu do samochodu, bo bardzo ekscytuje się jak mamy gdzieś jechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z autem też miałyśmy podobny problem, ale jest już dużo, dużo lepiej :D. Czekanie przed podaniem posiłku przerabiałam u obu dziewczyn, bo to straszne żarłoki, wychodzi super. No i czekanie przed drzwiami jak wychodzą/wchodzą do domu tak samo, bo to dwa, małe tarany :P. Nad przypinaniem smyczy też (u Gi) musiałyśmy pracować, bo bardzo się przy tym ekscytowała i jak się jej nie przytrzymało, to nie szło zapiąć, teraz siedzi i czeka.
      Ale najbardziej jestem zadowolona z tego, że coraz lepiej sama umie opanować się, kiedy ktoś przychodzi, bo wiem ile wysiłku ją to kosztuje.

      Usuń
  2. Łaaaał nie no podziwiam O.O
    Gratuluję wytrwałości dla Ginny!!

    Pozdrawiamy i czekamy na kolejne posty :)
    ____________________________
    http://caviki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezłego masz spryciarza. W istocie inteligentne psy zawsze wybierają bardziej opłacalna opcję, jak widzą że coś przynosi korzyści to się tego trzymają.
    U nas kiedyś był problem z podbieganiem do obcych, zatem zaczęłam skupiać na sobie uwagę z komenda siad. Pewnego dnia na pustej polanie mój pies nagle usiadł jak wmurowany, kiedy si2 rozejrzalqm okazało się że w oddali szedł człowiek.
    Praca zawsze przynosi owoce.!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś wsypałem Rio do miski karmę, zapomniałem go zwolnić i zaczytałem się w książce, a on biedak wisiał nad miską w oczekiwaniu na zwolnienie na prawdę długo. Też nie ćwiczone, zrobiło się samo. A dlaczego Gi nie przepada za gośćmi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powodem takiego zachowania są po prostu luki w socjalizacji. Tak skupiłam się na tym, żeby Gi nie miała tośkowych problemów, że musiałam coś przeoczyć. Udało się, bo Gi jest totalnie inna od Tosi, ale za to ma też zupełnie inne problemy.

      Usuń
    2. Natalia, ja bym się skłoniła jednak ku temu, że są psy, które po prostu tak mają. Znam psa, który był socjalizowany przez całe szczenięctwo - z psami i z ludźmi (taki dom typu "pełna chata", co chwila ktoś wpada i wypada) - do psów jest ekstra, ale ludzi na wejściu tak obszczekuje, że nie masz pojęcia :)
      Znowu inny pies - zero regularnego socjalu z psami, własne podwórko, spacerki kilka razy w tygodniu, kilka razy w miesiącu inne psy - jest boski do psów - CSy, zabawy, rozładuje napięcie w grupie, na pyskówki nie odpowie...

      Usuń
    3. Też znam przypadki jakie opisujesz, że pies mieszkający od szczenięctwa w mieście ma problemy, żeby się ogarnąć w wielu sytuacjach, a są wiejskie burki, które widząc miasto pierwszy raz na oczy nie mają z nim żadnych problemów i super się odnajdują. Z tymże ten konkretnym przypadek z gośćmi może mieć przeróżne podłoża, samo szczekanie może mieć różny charakter, a dochodzi jeszcze zachowanie psa, jak już goście się usadowią itd.
      Po prostu mając psa od szczeniaka założyłam, że to ja musiałam gdzieś popełnić błąd, a nie, że ten typ tak ma, choć może coś w tym jest, skoro już dawno poradziłyśmy sobie z innymi rzeczami, a tutaj nadal kiepsko (choć dużo lepiej niż na samym początku). Nie mam zamiaru biczować się za to ani obwiniać do końca życia, czasu nie cofnę, traktuję to jak lekcję na przyszłość, a problemy staram się rozwiązywać :).

      Usuń
  5. My nigdy nie próbowałyśmy uczyć się jedzenia dopiero na komendę i chyba nie będziemy próbować, bo nie chciałabym się rozczarować :D To, jak sama pobiegła do kennela, musiało ciekawie wyglądać, gdyby moja tak się nauczyła... Też nienawidzi gości, no cóż, to pies z silnym instynktem stróżującym :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas samokontrola jest obecna właściwie na każdym kroku, przynosi super efekty :). Mój przy gościach ma problem z ekscytacją, jakoś sobie radzimy ze smakami,pewnie klatka też by pomogła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój pies je, tylko wtedy, gdy wypowiem komendę zwalniająca. :) Ale nie zawsze to działa, i czami się skusi, żeby zjeść sobie ot tak, gdy mu nie wolno :P. Ale wtedy zawsze biorę mu miskę, albo robię cokolwiek innego, wypowiadam komendę stój, i jak będzie siedział grzecznie, to oczywiście komenda jedz :D. Mój się za bardzo cieszy na widok innej, nieznanej mu osoby, bo to kolejne łapcie do głaskania i miziania po brzuszku przecież, a takich nigdy za wiele :D. No nie powiem, faktycznie jest Gi mistrzem samokontroli :P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Samokontrola i rezygnacja to to, co cisnęłam z terrierem godzinami, we wszystkich możliwych konfiguracjach. W sumie, jestem zadowolona z tego, co udało mi się wypracować. Po 3 miesiącach ćwiczeń efekty są oszałamiające, zmiana w psie o 360 stopni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. moja Betii z natury jest spokojna więc samokontrola świetnie jej wychodzi. Natomiast Dżina gdyby tylko mogła razem ze smakiem połknęłaby mi rękę pewnie :v Także też mamy nad czym ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tiaaa... Moja mała biała w kennelu, niestety też ciśnie szczekanie na całego. Darcie ryja poziom hard. Samokontrola poziom low. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas też mamy wprowadzoną samokontrolę przed jedzeniem z miski, chyba że jest to pojedynczy smakołyk. Raz zostawiliśmy Melowi kawałek kurczaka pomyślawszy, że zje go jak wyjdziemy. A po powrocie do domu zastaliśmy w wielkim szoku Melmana czekającego na znak zwalniający do zjedzenia kurczaka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja grubego musiałam uczyć samokontroli przed miską a i tak mu się czasem zapomina ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! U nas samokontrola: Normal.. niestety
    Ale ćwiczymy i jakoś jakoś idziemy do przodu, Ginny fajnie się położyła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas samokontrola jest perfekcyjna, ale z kolei jest duży problem z motywacją.. Ciągle próbujemy rozwiązać ten problem :)

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu