Psijacielu drogi - ile kosztuje utrzymanie małego psa

wtorek, 21 października 2014

O akcji
Naszym celem jest uświadomienie ludziom, że każdy pies to wydatek finansowy. Jako blogerzy często mówimy o naszym życiu z psem, przedstawiamy wspólne wyjazdy czy zdjęcia zadowolonego czworonoga. To sprawia, że wiele osób decyduje się na posiadanie psa w ogóle, a czasem na psa konkretnej rasy. Uważamy, że należy zwracać uwagę na fakt, iż pies to regularne wydatki: na jego żywienie, profilaktykę weterynaryjną, zaspokojenie potrzeb takich jak zabawa, spacer, socjalizacja czy wychowanie. Niejednokrotnie to również niespodziewane wydatki na leczenie. Bezpieczne i niosące satysfakcję uprawianie psich sportów – tak teraz modne – wymaga poświęcania funduszy na seminaria, kursy, zawody, akcesoria oraz właściwe przygotowanie fizyczne i psychiczne psa.

Każdego dnia w Polsce porzucane są kolejne psy. Często decyzja o posiadaniu psa podejmowana jest nierozsądnie, pod wpływem samych emocji, bez trzeźwego spojrzenia na obowiązek, który bierzemy
sobie na barki. Takie psy, na które później nie ma pieniędzy, lądują w schroniskach, są wyrzucane na ulicę, przywiązywane w lesie czy po prostu niehumanitarnie uśmiercane. Często ludzie nie leczą swoich psów z podstawowych dolegliwości, a zamiast tego chcą je uśpić – aby wziąć kolejne, jeszcze zdrowe. Pragniemy, aby człowiek brał na siebie pełną odpowiedzialność za posiadanego czworonoga, i aby ta odpowiedzialność zaczynała się już na etapie planowania i zrozumienia, jakie wydatki muszą zostać poniesione.

Podsumowując, cały cykl ma na celu zobrazowanie, że posiadanie psa, mimo że jest niezwykłą przyjemnością, przygodą i możliwością posiadania cudownego przyjaciela, nakłada na nas również obowiązki. I że dobrą wolą i miękkim sercem nie opłacimy psu weterynarza czy zwykłych, niezbędnych dla niego rzeczy.

Zajrzyj na stronę akcji "Psijacielu drogi"

Ile kosztuje utrzymanie małego psa? Jeśli zastanawiasz się nad zakupem lub przygarnięciem futra przeczytaj ten post! 

 

Podsumowanie dotyczy dwóch zwierzów o łącznej wadze ok 11kg (4,5kg i 6,5kg). Tosia trafiła do mnie w 2008 roku i była już dorosłym psem, Gi natomiast 2 lata później, jako mały szczeniaczek, więc rozpatrujemy 6 lat. Na wstępie zaznaczam, że nie jestem raczej przeciętnym właścicielem psa (jeśli ktoś regularnie zagląda na bloga, to na pewno zdążył to zauważyć) i nie wszystkie wydatki, które wymieniłam były konieczne, ale postarałam się to wszędzie uwzględnić.

Oba zwierzaki z racji swojego pochodzenia (przybłęda i "wpadka u koleżanki") nic mnie nie kosztowały.

Żywienie
Przez okres 6 lat kupowałam przeróżne karmy, więc ciężko oszacować dokładniejszy koszt żywienia. Na pewno przez pierwsze dwa lata kupowałam mniejsze worki, bo zanim Tosia zjadłaby 15kg to raz, że karma szybko by się jej znudziła (kiedy była jedynaczką, była strasznie wybredna), a dwa, że pewnie w połowie worka nie byłaby już zbyt świeża. Mniejsze worki zawsze wychodzą drożej, od kiedy jest drugi pies kupuję tylko duże, zazwyczaj jest to jednorazowy wydatek 150/180zł. Wtedy miesięczny koszt żywienia suchą karmą jednej suki wynosi ok. 45zł.

Do tego dochodzą jakieś smakołyki, gryzaki, czasami mokra karma myślę, że można przyjąć, że to jakieś 20zł miesięcznie.

Od niedawna dziewczyny przyjmują też preparat wspomagający stawy i będzie to już nieodłączny składnik ich diety, jak na razie na butelkę 500ml wydałam 110zł, według zaleceń weterynarza w początkowej fazie 500ml przy dwóch, małych psach starczy na miesiąc, potem można podzielić tą ilość (i koszt) przez 2. 

Czyli przez 6 lat na wyżywienie futer poszło jakieś 6940

Weterynarz
Najwięcej wydaliśmy na zabieg kastracji obu suk, przy okazji obie miały wtedy robione dodatkowe zabiegi (Tosia miała usuwaną przepuklinę, a Gi miała robione prześwietlenia), było to ok. 650zł. W czasie 6 lat leczyliśmy też tośkowy pęcherz, tośkowe zapalenie spojówek, ginową infekcję, ginową nogę, rozwalone pazury, usuwaliśmy guzek, co daje ok. 800zł. Daje to łącznie 1450zł na same zabiegi i leczenie. Tutaj to dość przybliżona kwota, czasem jeździliśmy do weta na obcinanie pazurów (jeden wet nic za to nie liczy, a drugi owszem), wyjęcie opitego kleszcza, czy czyszczenie zatok. Ah... i przypomniało mi się, że Gi raz miała szytą łapę, bo gdzieś sobie rozcięła.

Na szczepienia przeciw wściekliźnie i innym chorobom wydaliśmy ok. 350zł, mniej więcej tyle samo kosztowało nas odrobaczenie, więc mamy w sumie 700zł.

Ochrona przeciw pchłom i kleszczom to ok 850zł. Przyznam, że trochę ciężko było mi obliczyć ile mogło nas to kosztować przez te 6 lat, raz stosowaliśmy obroże (miesięcznie wychodzą taniej niż krople), kiedy była dłuższa i mroźniejsza zima niczego nie aplikowałam psom.

Łącznie wydatki związane z weterynarzem wyniosły 3000.

Pielęgnacja
Maszynka do strzyżenia (futro Gi cały czas rośnie), nożyczki, obcinaczki do pazurów, szczotki, szampony... Myślę, że będzie to jakieś 400

Akcesoria spacerowe
Od razu zaznaczam, że mam fioła na tym punkcie i moje psy mają tego wszystkiego więcej niż jest im to faktycznie potrzebne. Myślę, że pies spokojnie może mieć dwie obroże i porządną smycz, dwie obroże, żeby jedna była na zapas, gdyby z tą pierwszą coś się stało. Warto zainwestować w wytrzymałe, sprawdzone produkty, jeśli pies zerwie się z obroży przy ruchliwej ulicy to może nie być zbyt ciekawie.
Nasza kolekcja smyczy, szelek i obroży przechodziła różne zmiany, obecnie na dwa psy mamy 3 smycze (150zł), 3 pary szelek (350zł) i ok 14 obroży (455zł), co daje w sumie 955zł. Mam to szczęście, że Gi i Tosia noszą podobny rozmiar, boję się pomyśleć ile tych rzeczy by było w innym wypadku. Dzięki temu, że mamy wszystko w takiej ilości wolniej się to zużywa, większość z naszych akcesoriów wygląda jak nowa. Poza tym lubię, jak na zdjęciach od czasu do czasu burki mają na sobie coś innego.

Nie wyobrażam sobie wyjść na spacer z psem, który nie ma na sobie identyfikatora. Wydałam na nie ok. 100zł, 3 po ok. 25zł mam do dziś, a pozostałe, z mniej trwałego materiału po uszkodzeniu się jednej nie są już używane (adresówka musi być porządna, co jeśli zniszczy się w najgorszym momencie, kiedy przykładowo pies ucieknie?). Podobną funkcję, co identyfikator pełni chip pod skórą, dzięki akcji darmowego chipowania w naszej gminie, nic nas to nie kosztowało (normalnie chipowanie kosztuje u nas ok. 80zł).

Moje psy w zimne dni chadzają w ubrankach, nie jest to jakiś mój wymysł. Bywało, że zmarzniętą Tosię trzeba było nieść do domu na rękach, bo sama zapierała się na smyczy i popiskiwała. Dodatkowo w tym roku zaopatrzyłyśmy się w kamizelkę chłodzącą (z myślą o zawodach i treningach w naprawdę gorące dni). Razem ok. 290zł.

W sumie 1295

Zabawki 
Tutaj znów odzywa się moje maniactwo, zabawek mamy bardzo dużo. Od piłek, po szarpaki przez zabawki do wypełniania jedzeniem. Staram się wybierać porządne produkty i tłumaczę sobie, że przeżyją one jeszcze co najmniej kilka psów. Jest też pewna pani od obedience, która twierdzi, że im większy wybór zabawek, tym lepiej (różnorodne nagradzanie, motywacja itd.) - jeszcze jedno usprawiedliwienie! A tak serio, to mam psa, który lubi się bawić, mega mnie to cieszy, więc raczę go różnymi, ładnymi, kolorowymi zabawkami i jest mi z tym dobrze.
ok. 787

Pozostałe akcesoria
Kennel klatka, klatka materiałowa, posłanie, miski 400. Czemu moje psy korzystają z klatek pisałam tutaj. O tym, że posłanie i miski są potrzebne chyba nie trzeba pisać.

Szkolenie
Przez jakiś czas trenowałyśmy w klubie agility, ale niezbyt regularnie, w związku z czym trudno mi powiedzieć ile łącznie mogło nas to kosztować. Z mojego ostatniego "wywiadu" wynika, że najniższa stawka za miesiąc trenowania w klubie agility w Warszawie to 80zł.
Seminaria kosztowały nas ok. 270zł.
Akcesoria do szkolenia takie jak saszetki, klikery, aporty do obedience to 220zł. Zastanawiałam się też, czy dodać tu koszt butów do biegania - jeśli macie zamiar biegać po torze a nie chodzić spacerkiem, to naprawdę warto w takowe zainwestować - 250zł. Jak się bardziej rozkręcicie, to pewnie zaczniecie myśleć też o dodatkowej, specjalnej odzieży. Teoretycznie mogłabym dodać jeszcze koszt wykonania przeszkód do agility, ale praktycznie większość materiałów udało się uzyskać za free, gdyby nie to myślę, że wyszłaby tu naprawdę spora suma... 
Ok. 403zł kosztował zestaw dysków (sztuk 8) na treningi i zawody, ale zanim doszłyśmy do tego, że to właśnie te dyski przebrnęłyśmy przez kilka innych modeli, które kosztowały nas jakieś 150zł.
Nasza okolica nie jest niestety wymarzonym miejscem na socjalizację, więc od czasu do czasu trzeba wpadać do miasta na spacery uspołeczniające. Zazwyczaj dojazd do Warszawy kosztuje tyle, co połowa startowego na jeden dzień zawodów (o tym niżej).

W sumie +1293

Zawody 
Jak dotąd startowałyśmy tylko kilka razy i to w bliskiej nam Warszawie i okolicach, więc płaciłyśmy głównie samo startowe (najniższe to bodajże 10zł za samą tuneliadę, a najwyższe ok. 50zł za jeden dzień zawodów) plus koszt dojazdu (nie uwzględniam go w podliczeniu). Do tego dwa razy przymierzałam się do oficjalnego startu, w związku z czym dwukrotnie stawałam się członkiem Związku Kynologicznego (żeby móc startować w oficjalnych zawodach agility trzeba być członkiem ZK i mieć opłacone składki) i musiałam za to odpowiednio zapłacić (łącznie ok. 210zł).
W sumie 510.


PODSUMOWUJĄC 
14625 

Sądzę, że suma jest jeszcze większa, bo ciężko przypomnieć sobie rachunki z każdej wizyty u weterynarza czy każdą złotówkę wydaną na jakieś smakołyki. Do cen różnych akcesoriów nie doliczałam też kosztów przesyłki (a robimy zakupy właściwie tylko przez internet), do kosztów weta można byłoby doliczyć też dojazd.
Pewnie można byłoby nie kupować stosu zabawek, pierdyliona obroży, ale zapewniam Was, że to wciąga i ciężko się oprzeć ;). Wiele kolejnych wydatków weryfikuje również to, co robimy z psem. Możemy nie kupować specjalnej derki na treningi (heloł, w ogóle nie musimy trenować), ale jeśli będziemy ją mieć, to pies na pewno będzie odczuwać większy komfort i zmniejszymy ryzyko kontuzji. Przykłady zastosowania różnych, na pierwszy rzut oka niekoniecznie potrzebnych akcesoriów można mnożyć. Dochodzą też niespodziewane wydatki, na ogół związane z weterynarzem, nie możemy liczyć na fart, że może akurat naszemu psu nic się nie stanie, bo co jak się stanie? 



19 komentarzy:

  1. Wow... to się rozpisałaś :D Post bardzo ciekawy i faktycznie porusza ważną kwestię.
    U mnie całe kieszonkowe idzie na psa, nieważne jak bardzo bym się starała nie być rozrzutna (ale ta piłka ażurowa taka fajna, obroża w nietoperze, smakołyki.....). Tak więc wypady ze znajomymi np. do kina też raczej przy psie schodzą na dalszy plan ;)
    *60zł w SIRIUSIE kosztują treningi za miesiąc

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry artykuł ;) Ta kwota przeraża. Ale z drugiej strony jak nie na psy, to na co innego wydałabyś te pieniądze, niekoniecznie lepiej.
    Przecież im więcej różnych, różniastych zabawek dla psów, tym lepszą stymulację mózgu psom zapewniamy, w ten sposób je rozwijając. A także jesteśmy bardziej atrakcyjni dla psa i ta nieprzewidywalność, jaką zabawką będzie się bawić. Ahh trzeba sobie tłumaczyć zakupoholizm :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem jak bardzo powinnam się załamywać, że u Was 6 lat i dwa psy to zasadniczo jedynie tysiąc złotych więcej niż mój jeden pies w 2,5 roku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem jakaś dziwna, ale jak zobaczyłam Wasze podsumowanie, to zaczęłam zastanawiać się, czy aby moim psom czegoś nie brakuje haha. U każdego te podliczenia będą wyglądać inaczej, u nas na przykład pielęgnacja nie wymaga takich nakładów finansowych, jak u Was, psy kąpię bardzo rzadko i w życiu nie widziały na oczy groomera ;). Jedyne oficjalne zawody, na jakich byłyśmy to zawody frisbee, oficjalne zawody agility wychodzą dużo drożej (zawody obedience pewnie podobnie), więc tu kolejna różnica.
      Dopiero po napisaniu tego tekstu zdałam sobie sprawę, że parę rzeczy wyleciało mi z głowy, część dopisałam jeszcze przed publikacją posta, ale już nie podliczałam, a w momencie pisania tego komentarza przypomniał mi się kilkudniowy wyjazd z Tosią oraz psiarzami, który też swoje kosztował :D. Widziałam też, że niektórzy blogerzy wspominali o sprzęcie foto do uwieczniania swoich czworonogów, nie przyszło mi do głowy, żeby to też uwzględnić, ale faktem jest, że lepszy sprzęt foto kupiłam właśnie ze względu na psy...

      Usuń
    2. Ja jeszcze pomyslalam o dojezdzie na spacery do lasow itp - ale w sumie jak nie mialam psa to tez jezdzilam, rzadziej, ale jednak, wiec uznalam ze bez sensu to doliczac (moze ze strachu :P ). No u nas faktycznie najwieksza roznica na szkoleniu i zawodach wychodzi ;-). Myslalam ze jak policze :jak moglo by byc" to mnie oduczy kupowania kolejnych obrozek chociazby, ale nie, wyszlo na to, ze to nie jest najwiekszym problemem, haha :P moge kolekcjonowac gadzety dalej :D

      Usuń
  4. Świetny post :D . Ja jakis czas temu latalam z kalkulatorem po pokoju i liczyłam ile wydałam na psa, i było wtedy to 500 zł , nie licząc karm i smakołyków. Teraz to by byli jakieś 800zl ze szczepieniami, akcesoriami itd. Na karmę i smaki też sporo wydaje. Zainspirowalas mnie tym postem, i na pewno też taki napisze :) A tu jeszcze taka fajna obroża handmade, a tu frisbee, a tu kastracja psa, a smakołyki nam się skończyły, z chuckita taka fajna piłka na taśmie, musze to mieć! A kasy na to wszystko w moim portfelu brakuje. :P Trzeba oszczędzać. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post, trzeba ludziom uświadamiać, że taki pies to nie tylko przyjaciel, ale i obowiązek, zwłaszcza finansowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, kwota robi wrażenie :).
    Jestem ciekawa ile to wyjdzie u nas, niedługo też się w to pobawię :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW O.O Kwota robi wrażenie ...
    Post ciekawy i na pewno uświadomi nie którym, że pies nie jest zabawką ...
    Jestem ciekawa ile wyszło by u nas- na pewno o połowę mniej od ciebie ;p Ale tak na jednego psa u ciebie wyszło by coś ponad 7000, więc to już nie jest aż tak dużo ;) Ale właściwie to Ty masz małe psy, a ja mam psinke, która waży 32 kg i na pewno nam wyjdzie o połowę mniej ;p

    Serdecznie pozdrawiamy- Ola i Noris
    P.S. zmieniłam link do bloga na:
    http://z-rudzielcem-przez-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. pomysłowy post. Genialny blog, jest bardzo ciekawy i schludny :) Obserwuję i mam nadzieję na rewanż :)

    Zapraszam do mnie, nowy post! Obserwuję moich obserwatorów
    http://indivv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje podsumowanie jest w trakcie tworzenia ale koszt weterynarza na 5 i pól roku na jednego psa jest u mnie zbliżony do Waszego... Z czasem coraz bardziej się przekonuje, że mój wet ma wygórowany cennik.

    OdpowiedzUsuń
  10. No kwota wyszła Wam całkiem niezła!
    Chyba też zrobię takie podliczenie, ale jednak trochę się boję :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowite! Muszę po prostu pogratulować inicjatywy i wziąść się w weekend za liczenie, bo dzięki Wam dostałam kopa weny do pisania! W ogóle, to super pomysł praktykować takie coś; jestem przekonana że nie jedbej osobie takie coś dla zastanowienia.
    Pozdrówka, S&S

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne i przejrzyste podsumowanie. Ja też uwielbiam kupować gadżety i zabawki, ale staram się hamować i nie mamy tego aż tyle. 14 tyś. zł na 6 lat to w gruncie rzeczy nie jest dużo. Może ja też co nieco podliczę, ale mam psa dopiero od roku, poza tym większość tych wyższych kosztów typu zakup samego psa, weterynarz czy karma pokrywała rodzina :).

    OdpowiedzUsuń
  13. WOW! Swietny post, myślę, że po przeczytaniu wiele osób chcących kupić psa jeszcze raz się nad tym zastanowi! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie opisane, no i na pewno przydatne :)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie myśli, że psy nie kosztują. Oczywiście można znaleźć tzw. przedsiębiorczego janusza, który karmi pupila resztkami z obiadu, ale to takie ewenementy raczej.

    Osobiście wydaję mniej więcej tak:
    (owczarek niemiecki długowłosy, suczka, 19,8 kg aktualnie, 4 miesiące)
    - 168 zł na karmę (taste of the wild 13 kg) - starczy na ok. 2 miesiące
    - ok. 50 zł/mies na inne żarcie (kurczaki, wątróbka, marchewka - robimy z tego ciasteczka do nagradzania)
    - w wieku szczenięcym ok. 100 zł/mies na weterynarza (szczepienia, odrobaczanie)

    Zabawek itd.nie liczę, ale sporo. Jednak to raczej moje ''widzimisię'', ponieważ sunia woli kartony i butelki niż profesjonalne zabawki ;)

    Jeżeli kogoś to interesuje to o mojej suni można poczytać na http://zyciezpsem.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zaczynam się co raz bardziej rozkręcać w psich zakupach. Uwielbiam sprawiać Lunie nowe prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo ciekawy blog mam nadzieje ze ktoś zacznie mnie obserwowac na blogu mydoghershack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń