Masz za mało czasu na sztuczki

sobota, 29 listopada 2014

Bo border Zośki nauczył się tego w trzy sekundy, a Anka nauczyła swojego Puszka w jedną minutę.
No i co z tego? 

Pochodzenie ma znaczenie?

Fakt, te liczby robią wrażenie i fajnie pochwalić się, że nasz pies szybko ogarnia. Jeśli jednak ma do tego wrodzone predyspozycje, to właściwie nie ma się czym podniecać. Wyniki MŚ mówią chyba same za siebie. Skoro większość psów na pudle to rasy stworzone do współpracy z człowiekiem, to znaczy, że są w tym serio dobre. Człowiekowi łatwiej się je układa niż psy ras bardziej niezależnych, więc jeśli ma większe ambicje i chce dojść w określonym czasie do obranego sobie celu, to prędzej wybierze rasę, która po prostu jest do tego stworzona niż przykładowo buldoga. 
W związku z tym jest wielce prawdopodobne, że nasz trzyletni buldog, którego szkolenie zaczęliśmy wczoraj, nie będzie tak ogarnięty, jak pies na filmikach z jutuba. Musimy to zwyczajnie zrozumieć, zaakceptować i dopiero wtedy wziąć się do roboty.


A tak zupełnie nawiasem mówiąc, lubię patrzeć na pracę różnych zespołów człowiek + pies, ale zawsze czy to oglądając filmy, czy na zawodach, imponują mi bardziej te duety, w których pies jest rasy, co się niby nie nadaje. I podziwiam wtedy tych ludzi, że włożyli w te burki tyle pracy, że to wszystko tak fajnie wygląda. Większość przedstawicieli borderów i innych takich nie robi na mnie aż takiego wrażenia, ale to, że lubię tę rasę (i parę innych też) to inna sprawa.
Wracając do buldogów - KLIK. Nieźli są, co?


Filmy z jutuba

Filmy jak i zdjęcia mają to do siebie, że widać na nich to, co chcemy pokazać. Jeśli coś nam nie wychodzi, to wolimy zachować to dla siebie, z reguły chwalimy się tym, co wychodzi dobrze, albo wyszło, raz za piątym razem, bo za szóstym znowu nie wychodziło, ale ten jeden raz się nagrał! I w ten sposób bardziej lub mniej świadomie kreujemy psy roboty, które bez mrugnięcia okiem od razu wykonują powierzone im zadanie i to jeszcze z jaką gracją. Czy jest w tym coś złego? W sumie to... nie. Głównie dlatego, że filmy z wyciętymi scenami, gdzie pies się głowił przez 10 minut są krótsze, a większość ludzi ma niewiele czasu na ich oglądanie. No i ogólnie jakoś tak zgrabniej wyglądają. A dodam jeszcze, że niektóre sztuczki są tak mega dziwne, że w sumie to nie da się rozpoznać, czy w danym momencie pies już robi tę sztuczkę, czy teraz się akurat pomylił. Nie można mieć chyba pretensji do osób, które wycinają nieudane sceny, bo równie dobrze można mieć je do tych z Hollywood, w dodatku oni mają dublerów i całą masę efektów specjalnych. A my nie (jeszcze?). Choć pod koniec psich filmików, fajnie byłoby zobaczyć czasem jak to wygląda od kuchni.
Ile czasu potrzeba na nauczenie sztuczki?

Każdy pies, niezależnie od rasy uczy się w innym tempie, co więcej to, że jednego tricku nauczył się bardzo szybko nie oznacza, że z innym nie będzie mieć dużych problemów. Zamiast czerpać przyjemność ze współpracy z psem zaczynamy się frustrować. No dlaczego on tego nie rozumie? Co jest z nim nie tak? 
Tak się składa, że najczęściej problemem jesteśmy my. To my wymyśliliśmy sobie, że nasz pies ma puszczać bąbelki w wodzie i to z nami jest problem, jeśli nie potrafimy mu tego wytłumaczyć. On nie umrze, jak nie będzie tego umieć, ale będzie mu przykro, jak będzie się starał zadowolić cię, a ty i tak powiesz, że jest głupkiem, bo nie potrafi zrobić tak prostej rzeczy. Pies nie jest świadom tego, co opowiadasz o nim znajomym czy wypisujesz w sieci, ale doskonale czuje, kiedy jesteś nim zawiedziony.


Konkrety - co jak sztuczka nie wychodzi?

  1.  Jeśli dopiero zaczynasz przygodę ze sztuczkami zacznij od tych prostszych, może ta, która nie wychodzi jest na razie zbyt skomplikowana dla twojego nieobeznanego psa.
  2. Zastanów się, czy twój pies zna określoną bazę do nauki danego tricku. Niektóre sztuczki bazują na innych, które pies poznał już wcześniej. 
  3. Jeśli korzystasz z konkretnych materiałów pomocniczych, jak na przykład opis danego tricku albo film zapoznaj się z nim dokładnie. Może coś pomijasz albo robisz źle i dlatego metoda nie działa? Jeśli czegoś nie rozumiesz lub nie jesteś pewien - pytaj.  
  4. Jeżeli używasz klikera zwróć uwagę, jak bardzo precyzyjne jest to narzędzie. Zastanów się czy na pewno klikasz w odpowiednim momencie. Pracuj nad timingiem
  5. Nie tylko moment w którym nagradzamy psa, ale i sposób, w jaki to robimy może mieć znaczenie. Przykładowo chcąc "przykleić" do siebie psa będziemy nagradzać go bliżej nas, z ręki, a jeśli chcemy go "oderwać" będziemy rzucać za niego zabawkę. Jeśli chcemy bardziej utrwalić pozycję, w jakiej znajduje się pies, np. "ukłon", to dajemy mu smaka, kiedy jest w ukłonie, a nie kiedy już wstał.  
  6. Zadbaj o odpowiednią atmosferę. Jeśli coś cię rozzłościło, a twój pies jest wrażliwy na twoje emocje, to lepiej daruj sobie na dziś sztuczki. Czasami to pies ma gorszy dzień, jemu też się może zdarzyć.
  7. Wymagasz za wiele, rozbij naukę na kilka etapów, niech sesje będą krótkie i zawsze kończone sukcesem. Nauka jest przyjemniejsza, kiedy realizujemy mniejsze cele, które będą się potem składać na efekt końcowy. 
  8. Zrób przerwę, działają cuda. Bardzo możliwe, że coś, nad czym męczysz się od kilku dni i za nic nie wychodzi po dłuższej przerwie będzie wyglądać tak, jakby pies znał trick od dawna. 
  9. Nadal nie wychodzi? Nie spinaj się. Spróbuj inną metodą. Nie ma złych metod nauki (o ile zwierzętom nie dzieje się krzywda), są tylko te źle dobrane do psów.

I na koniec musimy odpowiedzieć sobie na jedno, mega  ważne pytanie. 
Po co to robię? Uczę psa sztuczek po to, żeby jak najszybciej pochwalić się nimi ludziom z internetu, czy robię to dla psiej i własnej przyjemności?


35 komentarzy:

  1. Świetny post! Bardzo przydatne i mądre spostrzeżenia :)
    Czasami właśnie denerwuje mnie w pewien sposób licytowanie się ile to sztuczek potrafi wykonać mój pies. Jasne, miło się pochwalić, miło, jak ktoś nas doceni. Ale czy zawsze musimy być tym "naj"?
    Piękne rysunki! :D
    Ech, żałuję, że nie da się udostępnić notki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się! :D Wystarczy skopiować adres url posta i wrzucić link tam, gdzie chcemy go udostępnić :).

      Usuń
  2. Pieknie napisane!

    Nie liczy się liczba sztuczek jaką pies umie, tylko kontakt z właścicielem.
    Jeśli pies robi nie wiadomo jak skomplikowaną sztuczkę od niechcenia - to na prawdę nie ma się czym chwalić. Bo w końcu co mi po tym, że pies wykonuje te wszystkie emejzing triks, skoro jedynie o czym myśli, to żeby jak najszybciej ode mnie uciec i żebym dała mu w reszcie święty spokój.
    Zdecydowanie lepiej patrzy się na pieska który pozornie proste tricki wykonuje z wielkim zaangażowaniem i widzi w swoim właścicielu faktycznie tego przewodnika, który potrafi zmotywować psa do nauki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Superowy post, naprawdę!
    Co z tego, że pies robi kilkadziesiąt sztuczek dla nagrody, skoro jest bardzo nieogarnięty, nie słucha się i nie wykona żadnej komendy bez nagrody, masakra dla mnie.
    Pozdrawiamy!
    (http://daisy-yt.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten buldog jest niesamowity, miła odmiana, gdy większość filmików na youtube ze sztuczkami to te z borderami, chociaż dzisiaj znalazłam wspaniałą akitę :).
    Kiba jednej sztuczki nauczy się podczas jednej sesji, a nad drugą będziemy siedziały dwa tygodnie, no ale zabawa przy nauce jest przednia :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo pomocny post, mam nadzieję, że uświadomi kilka spraw niektórym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Post bardzo ciekawy- masz sporo racji :))

    Ps- Wrzuciłam link do postu na mojego bloga- mam nadzieję, że się nie obrazisz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post, choć szkoda że taka notka jest naprawdę potrzebna :/
    Co do przerw w szkoleniu - zdecydowanie się zgadzam! Ważne są też nazwy komend, bo im krótsze tym lepsze :)
    Ja raczej mało oglądam poradników ze sztuczkami, bo jednak wierzę w swoją kreatywność (chyba że naprawdę mam z jakąś sztuczką problem, wtedy wolę się spytać dobrej duszyczki jak Natalia :3 ). Fajnie pracuje Estera z Kendo - nie wiedziałam ile oni rzeczy robią, a tu nagle post z linkiem do reklamy z Lidla gdzie Kendo wykonuje różne tricki, i to naprawdę efektowne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sztuczek też uczę po swojemu :). Był jeden raz, kiedy nie wiedziałam od czego zacząć - świadomość tyłka, jak Gi była jeszcze szczeniaczkiem. Jeden filmik-tutorial z jutuba i voila, udostępniałam go w poście o chodzeniu na przednich łapch :D. Sztuczki traktuję totalnie na luzie, lubię patrzeć, jak pies myśli, kombinuje razem ze mną, więc nawet, jak trick nie wygląda od razu tak, jak "powinien" to nic nie szkodzi. Trochę inaczej jest ze sztuczkami-elementami składających się na jakąś dyscyplinę sportu. Jeśli planuje się zawody, to lepiej od razu zgłosić się do kogoś, żeby niechcący nie narobić sobie problemów, które mogą być potem trudne do odkręcenia. No, a jak nie ma się takiej możliwości, to z pomocą znów przychodzi YT.

      Usuń
    2. Zgadzam się - przy sporcie troszeczkę jednak trzeba się poduczyć od zawodowców :)

      Usuń
  8. Post postem który ważny i madry... ale rysunki... no po prostu miodzio <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak nie jestem w stanie nauczyć sztuczki to po prostu rezygnuję i wracam do nie później lub wcale. Robiłam kilka podejść do "wstydź się" i szło nam bardzo słabo, więc odpuściłam to sobie zupełnie. Odbicie od drzewa udało się nauczyć za trzecim podejściem(jakiś rok po pierwszych próbach). To znaczy nie tyle jest nauczone co pies zaskoczył o co chodzi i idziemy w dobrym kierunku.
    Dużo zależy od predyspozycji psa - dla mojej suki sztuczki oparte na trzymaniu czegoś lub aporcie są bardzo trudne, natomiast sztuczki dynamiczne - skoki, obiegnięcia etc. łapie błyskawicznie i bardzo chętnie, są dla niej właściwie samonagradzającą zabawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w identycznej sytuacji!
      Tylko, ze ja rezygnuje w ostatecznosci.

      Usuń
  10. Bardzo fajny, przydatny post, dzeki któremu zaczęłam się zastanawiać nad tym, dlaczego ćwiczę ze Smerfetą sztuczki. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super podejście do sprawy.
    +uwielbiam twoje rysunki. *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo cieszę się, że ten temat został poruszony (i to w jaki sposób O.O)
    Post pięknie napisany, z właściwym przekazem. Miejmy nadzieję, że uświadomi ludziom tajniki szkolenia psów. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju, świetny post ! Bardzo przydatny i ciekawy. Super go napisałaś i nic nie ominęłaś- gratulacje ;)
    Cudne rysunki <3
    Co do ostatniego pytania- ja uczę Norisa dla przyjemności, jestem z niego taka dumna gdy się nauczy jakiejś sztuczki/ komendy <3

    Serdecznie pozdrawiamy ~Ola i Noris
    http://z-rudzielcem-przez-zycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczne rysunki :D
    Dostosowanie wymagań do możliwości psa jest chyba w tym wszystkim najważniejsze. Jeśli nam coś nie wychodzi zawsze najpierw szukam błędu w metodzie, a czasem wystarczy odłożyć naukę danej umiejętności na później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie z Karoliną przekonałyśmy się jak długo kręci się jedną dobrą scenę ;)

      Zwiastun (sceny "nieudane"): https://www.youtube.com/watch?v=vXU5gQx954c
      Film właściwy: https://www.youtube.com/watch?v=gXNAIPmPH7k

      Usuń
  15. Szczerze mówiąc, dawno nie czytałam posta, który tak bardzo by mi się spodobał i był w moim odczuciu aż tak przydatny jak Twój. Wielkie dzięki, że to napisałaś. :) No i rysunki są przesłodkie. :)

    Fakt, że na filmikach sztuczki wyglądają imponująco i moim zdaniem mają tak wyglądać. Nie widzę w tym żadnego oszustwa czy próby wyidealizowania swojego psa. Nie miałabym ochoty oglądać 10min filmiku, w którym pies nie może się dogadać z przewodnikiem - interesuje mnie efekt, który chcę zobaczyć i wykorzystać. :)

    Mi też imponują duety, w których pies jest kundlem lub rasą, która "nie ma predyspozycji" do konkretnego sportu, bo wiem, że takie osoby musiały włożyć w efekty dużo więcej pracy, a przede wszystkim przełamały stereotypy. Ale ten buldog totalnie nie przypadł mi do gustu. Odrzucają mnie totalnie te psy.

    Dziś Joy nauczyłam nowej sztuczki - smutek. Ćwiczymy też "roll", czyli turlanie, ale "przynieś" nadal mi nie wychodzi mimo, że wyłażę ze skóry. Mimo to staramy się obie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to wiem, Ty to wiesz i osoby mające świadomość, że idealnych psów nie ma też to wiedzą, ale jest całe mnóstwo ludzi, którzy wzdychają do "mądrych psów z jutuba" i są przekonani, że tylko z taką rasą da się osiągnąć dane efekty. Gdyby było inaczej nie byłoby wysypu Szarików, a teraz kolejna "mądra" rasa robi się coraz popularniejsza. Tak, jak pisałam, w filmach z jutuba nie ma nic złego, przecież to nie wina ich autorów, że ludziom nie chce się myśleć, szukać informacji i z góry zakładają, że skoro dany pies tyle potrafi, to na pewno każdy przedstawiciel rasy taki jest. I jeszcze nie trzeba go zapewne specjalnie szkolić, bo jako szczeniak ma zaprogramowany pakiet Cywil 10.0.

      Ej, buldogi są świetne! Fakt, że lata hodowli na taki, a nie inny wygląd zrobiły tym psom, co zrobiły, ale to naprawdę fajne psiaki, miałam okazję poznać bliżej "na żywo" :).

      Może jak przestaniesz wychodzić ze skóry i wrzucisz bardziej na luz, to wtedy przynoszenie zacznie wychodzić? :D

      Usuń
    2. Wyłażę ze skóry w okazywaniu radości. :D

      A buldogi wg mnie są okropne właśnie przez to, co zrobili z nimi hodowcy - karykatura i niezły zarobek dla weterynarzy...

      Usuń
  16. Strasznie mi się ten post spodobał! Po za tym - świetne rysunki :).
    Zgadzam się w 100% procentach.

    Pozdrawiam!
    [czterolapy.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny post i te ilustracje :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna notka, z pewnością przyda się początkującym adeptom szkolenia. Bardzo mnie cieszy, że na blogach w końcu pojawiają się wpisy o takiej tematyce! Bardzo lubię ten psychologiczny aspekt szkolenia i sama w przygotowaniu mam parę notek z tego zakresu.

    Co do punktu 6 czytałam kiedyś artykuł Joanny Hewelt w którym pisała, że kiedy jest w złym nastroju idzie porzucać piłkę psom, żeby jej złe emocje pozytywnie się kojarzyły. Uznałam to za super pomysł i od kiedy zaczęłam stosować widzę, że Rio jest znacznie odporniejszy na moje emocje.

    Jeśli chodzi o psy stworzone do pracy z człowiekiem, to mogę się wypowiedzieć jako przewodnik bordera. Owszem, szybkość nauki i wyniki są niesamowite i różnica między borderami a innymi rasami bywa spora. Jednak praca (agility, owce, frisbee) to jedno, a życie codzienne z borderem to drugie. Za to 100% w pracy niejednokrotnie trzeba zapłacić sporą cenę.
    Szkolenie bordera, też nie jest bajką, bo mają one masę nietypowych problemów dla psów, a za to bardzo typowych dla rasy. Często pies, który naprawdę wiele potrafi i jest świetny, ma takie problemy z kontrolą emocji, że nie jest w stanie wykonać zwykłej komendy "siad" przed startem.
    Myślę, że w agility początkującemu przewodnikowi na pewno łatwiej będzie poczynić sukcesy z wysportowanym kundelkiem, niż próbować nadążyć za borderem. Agility moje i Rio jest na to świetnym przykładem - muszę się bardzo kontrolować, bo mój pies jest bardzo wrażliwy na moje pomyłki i coś czego inny pies by nie zauważył on od razu wychwyci. Myślę, że z mniej wymagającym psem już dawno poszlibyśmy dalej, a ja lepiej nauczyłabym się handlingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam ten artykuł, był bodajże w Dog&Sport :). W tym punkcie napisałam o wrażliwszych zwierzakach, bo znam takie, na które nastrój właściciela nie wpływa aż tak i jakieś gorsze myśli spływają jak po kaczce. Ale jest też sporo takich, które od razu gaszą się, kiedy tylko krzywo się na nie spojrzy.

      Jeśli ten pies stworzony do pracy i świetnie spisujący się w powierzonych mu zadaniach, ma problemy z ogarnięciem emocji, to chyba jego przewodnik popełnił gdzieś błąd w szkoleniu. Z resztą wydaje mi się, że to zjawisko powoli zaczyna zanikać, bo mamy modę na kennel, wyciszanie itd. A problemy mają każde psy, nie tylko BC. Dla BC typowym problemem może być zaganianie, a dla jakiegoś myśliwskiego psa nęcące zapachy i gonienie za tropem. Chodziło mi o to, że z owczarkiem mamy w pewnym sensie bazę do szkolenia, bo one takie już mają być (a przewodnik ma to podsycać, pielęgnować), a z psem niezależnym najpierw trzeba wypracować to, żeby w ogóle się nami zainteresował. Wszystko oczywiście uogólniłam, bo wiadomo, że zdarzają się wyjątki i dużo zależy od tego, kiedy zaczniemy pracę z psem. Stąd też nawiązanie do trzyletniego buldoga. Bo ludzie zachwycają się borderami, które w większości przypadków od szczeniaka są prowadzone w konkretnym celu (+ wrodzone predyspozycje), a narzekają na swoje psy (często niezbyt łatwych ras, jak np. modne husky, beagle czy terriery), z którymi nic nie robili przez ileś czasu, nagle się obudzili i okazuje się, że te burki do niczego się nie nadają, więc co trzeba zrobić? Kupić BC! ;)

      A co do do nauki handlingu, to myślę, że tutaj już dużo zależy od konkretnego człowieka i psa. Ja poczułam, że biegam agility dopiero z szybszym psem, bardziej skupionym na zadaniu, wtedy robienie tych wszystkich zmian zaczęło mieć sens i dopiero wtedy tak naprawdę zaczęłam uczyć się tego wszystkiego. W dodatku przez długi czas ciężko było mi się przestawić na drugiego psa, bo z poprzednim biegało się totalnie inaczej (wiem, że nie jestem odosobnionym przypadkiem, bo nie raz na treningach słyszałam z toru "zrobiłam ten błąd, bo z psem X musiałabym zrobić to i to, a tutaj nie trzeba"). Może jakbym nie miała starych przyzwyczajeń, to łatwiej byłoby mi rozwinąć się w tej materii. Nawyki nabyte w trakcie biegania z nie-BC niekoniecznie będą pomocne, jak już się będzie mieć tego BC, a jak już się go ma, to pewnie i tak zaczyna się od kursu dla początkujących, gdzie wszystko jest od nowa. No i patrząc na wzrastającą ilość borderów pewnie nie tak łatwo będzie z nimi konkurować, można mieć dokładnego kundelka, ale wśród dużej ilości szybszych borderów na pewno znajdzie się chociaż jeden na tyle szybki i ogarnięty, który stanie na pudle. W S i M często są to sheltie (znowu owczary), ale jednak jest tam zazwyczaj większa różnorodność ras niż w L.

      Usuń
    2. Jak ja chciałam żeby ktoś to gdzieś napisał. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego przewodnicy borderów próbują je czasem umniejszyć. Bordery są najlepsze i tylko się cieszyć jeśli się ma takiego. Nie chcę powiedzieć, że są łatwe, bo to nie prawda, ale czasem odnoszę wrażenie, że ich właściciele chcą je przedstawić jako kompletne katastrofy, które tylko cudem jakimś zdobywają zawsze podia. Każda rasa ma swoje charakterystyczne problemy jednak zupełnie inaczej przepracowuje się je z psem, który chce niż z psem, który ma nas gdzieś. To jest dopiero wyzwanie szkoleniowe! Dodam tylko, że jestem fanką borderów jako takich i rozważam wybór tej rasy jako następnego psa :)

      Usuń
  19. Świetny post. Wszystko, o tu opisałaś jest prawdą. Często sama się pytam, czemu mój pies nie uczy się tak szybko, czemu nie uczy się na błędach. Potem przypominam sobie, że to nie jest border czy pudel, by pojmował to i owo w sekundę. Żebym nauczyła psa nowej komendy, czasem potrzeba 20 minut, a czasem kilku tygodni. Trzeba się z tym pogodzić. Wiem, jednak że psy uczące się bardzo łatwo nie są dla mnie stworzone. Kocham takie małe uparciuchy, do których potrzeba miesięcy pracy, ale później można zauważyć wielkie efekty tego, co przepracowaliśmy. Kocham psy myśliwskie, bo właśnie z nimi jet taka ciekawa praca, a każdy z nich ma inny charakter.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  20. My często uczymy się sztuczek, które w sumie nie są żadnymi konkretnymi sztuczkami na samym początku. Nieraz uczymy rzeczy, które sobie zaplanujemy, a nieraz siadamy i zastanawiamy się, co nam wyjdzie z dzisiejszej sesji ;) W sumie kształtowanie lubimy najbardziej, bo jest najciekawsze i daje nam obojgu mnóstwo radochy. Często mamy też tak, że jak pies czegoś nie łapie, to sobie odpuszczamy na tydzień czy dwa, a gdy do tego wracamy - okazuje się, że pies pamięta i wykonuje bezbłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie napisane, no i zgadzam się ze wszystkim ;)
    Super rysunki :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo, bardzo dobra notka! Ostatnio rzeczywiście zapanował szał na filmiki, ba, jest gros ludzi, którzy kierując się filmikami wybierają sobie np. rasę i uznają, że ich pies też będzie tak zajebisty jak ten z filmiku... a później rozczarowanie, albo co najmniej zdziwienie, że jak to? To pies nie ma tak "sam z siebie" jak ten z filmiku?

    U nas nauka sztuczek to przede wszystkim męczenie szarych komórek czarnych, inaczej chyba bym z nimi oszalała ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialny post! Idealnie nadaje się dla ludzi, którzy uczą swoje psy sztuczek "dla lansu". Internet i "jutub" aż roi się od takich osób. Czasami nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, gdy widzi się 20 raz ta samą sztuczkę skopiowaną z jakiegoś filmiku mający 20.000 wyświetleń :) Dobrze, rozumiem podstawy OBI, jakieś sztuczki na koordynację etc. ale ile tego można? Nie lepiej zostawić to dla siebie?
    Jeszcze raz gratuluję pomysłu. Świetny post!
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Też się skusiłam na nakręcenie filmiku z koleżanką - dwa kundle z adopcji robią sztuczki. Wygląda dość życiowo, bo nie mamy z koleżanką większego pojęcia o kręceniu lub montażu ;-).

    https://www.youtube.com/watch?v=4br_7MxNudg&feature=youtu.be

    OdpowiedzUsuń