JW Pet Squeaky Ball

wtorek, 16 grudnia 2014


Mała, nie tenisowa piłka z piszczałką - do niedawna znalezienie takiej zabawki w naszym kraju było niemożliwe. Toys4Dogs postanowili to zmienić i tak w moje ręce, a ginkową paszczę wpadła JW Pet Squeaky Ball!

Zabawka występuje w trzech rozmiarach (my mamy najmniejszy, o średnicy 5cm) i trzech kolorach (niebieski, zielony i pomarańczowy).

Wykonana z megalastomeru - Wam też ta nazwa niewiele mówi? Najlepiej będzie, jeśli porównam squeaky ball do popularniejszych zabawek, jakimi są szyszka z Petstages i Kong Squeezz, materiał z jakiego są one wykonane wydaje się podobny.


Najtwardsza z trójki jest szyszka (Ginny jako szczeniak w ogóle za nią nie przepadała), pod względem giętkości Kong i JW wydają się do siebie podobne, ale guma konga sprawia wrażenie sztywniejszej, ta z JW kojarzy mi się z żelkiem, obie nie są super miękkie, ale wyraźnie bardziej niż Petstages.


Squeaky Ball w praktyce
Dzięki swojemu kształtowi nie wyślizguje się psu z pyska. Jak się pobrudzi, to szybko można doprowadzić ją do poprzedniego stanu, nie trzeba jej w tym celu szorować. Zwierzowi łatwo wydobyć z niej dźwięk (bardzo głośny dźwięk :)). Mieści się w naszej wyrzutni z Chuckit (S). Jest bardzo lekka (co jest dużą zaletą), więc nie najlepiej odbija się od miękkich powierzchni (np. gęsty trawnik) - to chyba jej jedyna wada. Całkiem przyjemnie pachnie. Do tego ma bardzo atrakcyjną cenę.


Najważniejsze - piszczałka
Na co dzień Ginny ma piłki tylko do aportowania, jednak w ramach testów postanowiłam dać jej squeaky ball do samodzielnej zabawy w żucie, memłanie, gryzienie, czyli najczęstsze powody śmierci piszczałek. Piłka nie miała żadnych śladów po zębach, a piszczałka nadal działała. Niestety piszę w czasie przeszłym, ponieważ po jednym dniu zabaw z terrierem piłka przestała piszczeć. Myślałam, że Ginka ma silną paszczę, ale to, co z piłką robił west - strach się bać!


Ciężko jest mi jednak powiedzieć, co dokładnie było tego przyczyną, ponieważ w czasie zabawy piłka wydawała z siebie dźwięki, a kiedy następnego dnia wyjęłam ją z kosza z zabawkami była już niema. Piszczałkowy mechanizm zapadł się do środka i błogo wędruje we wnętrzu squeaky ball. Mimo to, śladów zębów wciąż brak, obie dziewczyny lubią ją tak samo jak wcześniej, a warto wspomnieć, że Fibi w tej kwestii jest dość wybredna.



Nie ukrywam, że jestem nieco zawiedziona, bo liczyłam na to, że piszczałka przetrwa dłużej niż w kong squeezz. JW Squeaky jest jednak solidniej wykonana (nic się nie rozkleja, brak śladów po zębach), ma przyjemniejszy dla małego pyszczka rozmiar i mam zamiar nabyć kolejną z nadzieją, że może za pierwszym razem trafił się felerny egzemplarz lub piłka nie jest odporna na teriery. Jak już to nastąpi, na pewno zaktualizuję tego posta.



JW Squeaky Ball oraz wiele innych, fantastycznych zabawek kupicie w Toys4Dogs!








20 komentarzy:

  1. coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mój terrier to marna podróbka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to już wiem co Lola znajdzie pod choinką! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna ta zabawka! Ale sama nie wiem czy bym się na nią zdecydowała ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Piłka śliczna, sama żałuję, źe Smerfa olewa wszystko co okrągłe....
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  5. a jakaś recenzja JW Pets Hol-EE Cuz Ball będzie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, właściwie już się pisze, ale pogoda utrudnia tworzenie fotorelacji z testowania, więc post o hol-ee cuz opublikuję najprawdopodobniej po świętach.

      Usuń
    2. to czekamy niecierpliwie :)

      Usuń
  6. Po pierwszych akapitach tak liczyłam, że nareszcie trwała piszczałka! A tu klops, szkoda bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich obserwacji wynika, że chyba nie ma zabawki, która miałaby w 100% pewną piszczałkę i jeśli chcemy sprawdzić, czy piszczałka będzie u nas działać, to po prostu trzeba nabyć daną rzecz i przetestować to na własnym psie. Mamy rzeczy, które piszczą mimo, że u innych bardzo szybko zamilkły i mamy też takie, które nie wydają już z siebie dźwięków mimo, że u bardziej niszczycielskich psów nadal działają.

      Usuń
    2. Miczka ma wybitny talent do mordowania piszczałek, nie wiem czy robi to specjalnie czy po prostu trafia w TO miejsce, ale wytrzymują maksymalnie dwa-trzy spacery. Jedną miałyśmy piłkę z Happet, ponoć dziadowska, a u nas padła dopiero po 30min pastwienia :)

      Usuń
  7. Ale kusząco wygląda. O.O
    Ciekawe jak sprawdzi się w pyszczku Rottweilera. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recencja i super piłka.. hmm.. może kiedyś się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie wyglądająca piłka, nawet bym ją kupiła, z tym że mój psiak nie przepada za bardzo za tego typu zabawkami :/ ale może kiedyś spróbujemy :)

    zapraszamy do nas: w-psim-wymiarze.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. W moim życiu jeszcze nie spotkałam się z piszczałką które po tygodniu będzie działać. Co do pilłki chętnei bym zamówiła, ale coż paszcza Sary nie pomieści nawet tej najmniejszej piłki, a z tego co zaobserwowałam tylko zniechęca się od tych piłek których nie można złapać :)

    http://saratheofficial.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nam jeszcze działa , oby działa jak najdłużej! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam jeszcze takie pytanko, bo jeśli dobrze pamiętam masz obie te piłki :) Która z ChuckIt jest bardziej giętka i lepiej ugniata się w psim pysku, Ultra czy Erratic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ginowym pysku chyba wszystkie piłki ugniatają się podobnie, mam trochę fot, na których okrągła piła jest płaska w jej mordce. Natomiast po macaniu ręką wydaje mi się, że bardziej giętka i łatwiej zgniatalna jest erratic. Zajrzyj do menu po prawej, w zakładce "inne" (niedługo "recenzje" :)) pisałam o obu tych piłkach.

      Usuń
  13. super! właśnie czegoś piszczącego szukałam pod choinkę dla Giro, uwielbia biegać w kółko jak debil i piszczeć piłką :D dzięki :)

    OdpowiedzUsuń