11.02.2015

Zaszyjmy się w dzikim buszu

Kiedyś rozmawiałam sobie ze znajomą, właścicielką bordera, że teraz to siara jak się nie wrzuca do sieci efektów pracy ze swoim psem (oczywiście obie uznałyśmy to za jakieś nieporozumienie :)). Specjalnie piszę, że właścicielka bordera, bo przecież z nimi powinno się coś robić, a skoro ktoś nic w necie nie pokazuje to znaczy na pewno, że nic z tym psem nie robi. Kojarzycie te podchwytliwe pytania w stylu "a kiedy dasz filmik na 9 tygodni Pimpusia?" zadawane zaraz po odbiorze szczeniaka? A ostatnio okazało się, że jak wrzucamy do sieci efekty swojej pracy to robimy to pewnie tylko na pokaz i normalnie nie poświęcamy psu czasu.

Kupowanie dużej ilości (a dużo to pojęcie względne :)) zabawek jest przesadą, ale wydawanie kilku stów na weekend zawodów jest ok. Pies pobiega za nową piłką na łące parę kilometrów od domu, pstrykniemu mu kilka fot i to jest przesada. Natomiast kiedy będzie biegać po torze* na drugim końcu Polski, gdzie sama podróż trwała pół dnia (no przecież można było wyjść w tym czasie na długi spacer) i raczej była dla czworonoga wątpliwą przyjemnością (szczególnie kiedy ktoś tacha psa pociągiem) jest jak najbardziej w porządku. Oczywiści na zawodach ktoś musi nagrać nam film, który potem wrzucimy na jutuba, na ringu będzie nas oceniać sędzia, a poza nim cała reszta zawodników. Czy to nie jest pokaz? Że pojechaliśmy się sprawdzić? Przecież można iść ze swoim klubem na boisko za miastem i zorganizować sobie treningowe zawody. Tylko zaraz, nie będzie się można pochwalić ich wynikami, ups... Bo wiecie, takie zawody o pietruszkę to trochę siara, muszą być oficjalne i najlepiej z pucharami. Ah, nawet nie wiecie jak marzę o oficjalnym starcie w openach, wtedy to dopiero byłby lans na dzielni. I koniecznie ktoś mi musi nagrać filmik, oczywiście, że nie do analizy, no gdzie?! Muszę się nim pochwalić!

*zamień na cokolwiek innego jeśli nie uprawiasz z psem agility :P

W ogóle to po co wydajemy tyle pieniędzy na psa z rodowodem? Nie lepiej wziąć kundla z ulicy? Przecież pies to pies. Skoro nieważne jest czym się bawi, to jakie znaczenie ma dla niego ten świstek papieru? O ile nie będziemy wyrządzać mu krzywdy, będzie szczęśliwy, z rodowodem czy bez. Ah, bo nam zależy na konkretnych predyspozycjach, cechach charakteru i budowy. To NAM ma ten pies pasować. Czyli to jednak nieprawda, że pies jest najważniejszy, tak po prostu? Musi być taki konkretny? A piłka nie może być wymyślna? Serio? 


Ból dupy? Polaki Cebulaki?

Raczej nikt tego nie przyzna, ale sądzę, że tak negatywna reakcja na to co ktoś ma i to pokazuje lub co ktoś potrafi i to pokazuje to zwykła zazdrość. Sąsiad ma nowego mercedesa? Pewnie ukradł! Znajoma nosi drogie szpilki? Pewnie galerianka! Nie powiemy im, że fajne auto i spoko buty lub nie przejdziemy obojętnie, kiedy nas to nie interesuje. Musimy sączyć jad. Prawda, że z pieskami jest tak samo? Ma nową piłkę, ale na pewno nie wychodzi na spacery. Nauczył się nowej sztuczki, ale pańcia i tak ma go gdzieś, bo to tylko na pokaz. Jeśli coś Was nie interesuje to omińcie to, kliknijcie krzyżyk, odlajkujcie, nie musicie dorabiać do tego jakiejś historyjki, bo nie siedzicie w cudzych mózgach i nie wiecie co tak naprawdę dzieje się po drugiej stronie monitora, dopóki kogoś naprawdę nie poznacie. Jeśli szkoda Wam czasu na poznawanie kogoś, to nie szkoda go Wam, na obrabianie mu dupy i wymyślanie niestworzonych historii na jego temat? 

Jestę blogerę, piszę o piesełach - to źle!

Mało moich znajomych wrzuca teraz regularnie posty o swoich psach na prywatnych profilach. Dużo psiarzy zakłada swoim pupilom fanpejdże (po to właśnie, żeby znajomi mieli wybór czy będą oglądać foty psa czy nie) lub blogi i tam opisują co się u nich dzieje. To Twój wybór czy chcesz to oglądać czy nie. Boli cię to, nie chcesz, nie oglądaj. Blog i fanpejdż są od dzielenia się różnymi informacjami. Postępy w nauce, nowa zabawka, wypadająca rzepka w kolenia - to wszystko jest związane z tym konkretnym psem tej konkretnej osoby, więc to normalne, że takie rzeczy pojawiają się na takich stronach. Jak można mieć o to pretensje? To tak jak ciskać gromami w blogerkę kulinarną, która wrzuca ciągle przepisy na nowe dania albo kosmetyczną, że "chwali się" nowymi kosmetykami. W ogóle po co prowadzić bloga, skoro wszystko można trzymać na dysku, a swoim zdaniem dzielić się jedynie z grupką znajomych? Oj, pachnie mi tu hipokryzją, ale w końcu wszyscy kłamiemy i wszyscy jesteśmy hipokrytami ;).

Co zrobić? Jak żyć? Moje cenne rady.

Chyba najlepiej zaszyć się w dzikim buszu. Nie wrzucać nic do sieci i nic nie oglądać, bo nigdy nie wiadomo jak nas ocenią albo jeszcze sprawimy komuś ból chwaląc się czymś. Najpierw coś, co wydawało się dobre nagle staje się złe lub jest tego zbyt wiele. Jak dokonywać selekcji? Może niech facebook zrobi ograniczenie wrzucania postów, wtedy każdy będzie wiedział. Jeśli tak bardzo rzuca nam się to w oczy, to może sami siedzimy zbyt długo przed monitorem i powinniśmy wyjść ze swoim psem na spacer? Polecam!

Aha, chciałam jeszcze zauważyć, że i tak wszyscy skończymy tak samo, więc jeśli kogoś uszczęśliwia trenowanie obrony z psem (co swoje pewnie kosztuje), kupowanie mu kolorowych piłeczek lub chodzenie na spacer bez telefonu to SUPER! Niech to robi! Niech będzie szczęśliwy, ale niech pamięta przy tym, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami (ohh i to też jest ekstra!) i każdemu frajdę sprawia coś innego. Przy czym fajnie jest się dzielić swoim szczęściem, bo mimo, że jesteśmy różni, to dzieląc się z innymi możemy trafić na wiele osób podobnych do nas, którym nasze szczęście sprawi przyjemność, a nie będzie powodem do hejtu ;).

32 komentarze:

  1. 100% zgodności.
    Dodałabym jednak jeszcze, że zazdrość (ale taka w łagodnej postaci) może być pożytecznym motywatorem do pracy nad sobą, czy też (skoro już mowa o psiej blogosferze) pracy ze swoim psem. Tylko, że w takiej zazdrości więcej jest podziwu dla drugiego człowieka, niż zawiści, która każe się zaszyć w kącie i wylewać swoje żale na innych. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Często oglądamy kogoś i myślimy sobie "kurcze, ale mu zazdroszczę, też bym tak chciał" i wtedy zaczynamy działać. Wiele osób zaczynało w taki sposób przygodę ze sportami kynologicznymi chociażby.

      Usuń
    2. Jak zobaczyłam jak Twoja Ginka cofa Ci między nogami i robi slalomy pomyślałam sobie: Kurde, ale fajnie! Zazdroszczę jej, że ma takiego pojętnego psa.
      Ja też chciałam takiego mieć więc zaczęłam z Zuzią to trenować i tak oto opanowała to do perfekcji:) Tak więc zależy jeszcze jakie to "rodzaj zazdrości" :D

      Usuń
  2. Podzielam Twoje zdanie :D niektórzy po prostu mają ból dupy z zazdrości xD.

    POZDRAWIAM H&O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie tyle chodzi o sam fakt zazdrości (a może jednak nie zazdroszczą tylko są bardzo nerwowi? :D), a o te reakcje, w szczególności sugestie co, kto i i ile robi z psem. A może ci co nic/mało wrzucają nie mają się czym pochwalić i to dlatego? To sprawa każdego z nas czy chcemy coś wrzucać czy nie, nikt nie musi tego oglądać. Dziwię się jednak bardzo, bo ja uwielbiam oglądać filmy z treningów i zawodów, to też jakaś część mojej pasji związanej z psami :).

      Usuń
  3. Święta racja! Ja mam tak, że jak mi się coś nie podoba - nie oglądam. Lubię oglądać filmiki pracy z psem, ponieważ to mnie mobilizuje do "działania" z Saszą. Robimy to wyłącznie do przyjemności, ale niestety istnieją także takie osoby, które no robią "to coś" z psem po to, aby tylko się pochwalić przed znajomymi na fejsbuczku, a w realu najczęściej jest tak, że ten pies nic tak naprawdę nie potrafi i wszystko mu się myli.
    Pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ja jestem jakaś dziwna, ale lubię czytać o sukcesach kogoś, kto się starał by to się udało. Sama wiem, że gdy coś uda mi się wyćwiczyć to lubię podzielić się tym z kimś na blogu, a nie zatruwać życie rodzinie, która nie bardzo rozumie o co mi właściwie chodzi.
    Zgadzam się z twoją wypowiedzią, niestety takie właśnie jest ludzkie społeczeństwo nic dodać nic ująć... ;_;


    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko, ile to ja sie nie nasłuchałam, że jak można wydać tyle pieniędzy na psa "co ja bym sobie za to nie kupił", podejrzewam, że taka osoba, za te pieniądze spełniałaby swoje marzenia - tak jak ja spełniłam swoje... i w ogóle, że biały mi się znudził, bo chory, bo bez papierów, to teraz muszę się "pokazać".. to wśród tych "niezapsionych", ale wśród psiarzy są chyba jeszcze większe nagonki

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tak dalej pójdzie, to teraz ten temat będzie przewodził na blogach i psiarze podzielą się trzy obozy. Ci co są za, przeciw i ci nie wahający się, czyli np. ja. A szkoda, bo przecież psy i pasje powinny łączyć, a nie dzielić. Nie mówię, że wszyscy mają przytakiwać ze świętoszkowatą miną "tak tak" lub "nie nie" - dyskusje też są ciekawe i potrzebne!
    Ja sama lubię patrzeć jak innym się udaje i daje mi to kopa motywacyjnego, ale nie rzucam się do gardeł tym, którzy kupują drogie zabawki, bo ja takich nie mam. Fakt, nie mam, ale nie dlatego, żem skąpa itp. Mam po prostu inny punkt widzenia, poza tym handmade to coś co kocham :D A spora część pieniędzy na Zuzię idzie na leki i z tym już nic nie zrobię.
    Ale każdy ma swój portfel, swój rozum i światopogląd, nie można innym siłą narzucać swojego "bo tak". Psa można utrzymać za 100, ale też za 500 zł miesięcznie (liczby wymyślone, bo nie mam dokładnej orientacji w cenach) i to wszystko zależy od niego.
    Z jednej strony popieram - zazdrość, to wielka siła, ale nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka ;)
    Ciekawy post, fajnie się czytało!

    Pozdrawiam,
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt się na żadne obozy nie podzieli, bo taki podział już niestety istnieje. Często ludzie titający pod zdjęciami i rozpływający się nad danym burkiem, następnego dnia obgadują za plecami tego samego psa i jego właściciela. Masz rację, pasje powinny łączyć, ale wśród psiarzy coś nie pyka ;).

      Usuń
  7. Popieram twoje odpowiedzi! Ach zazdrość...Ona nie wygra. :)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, jak tak dalej pójdzie to ja chyba rozważę opcję z buszem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się w zupełności, jednak wina nie zawsze jest tylko po stronie tych zazdrosnych. Niektóre osoby odnoszące sukcesy mają taki styl ogłaszania swoich osiągnięć, że każdemu kto nie ma wspaniałego BC może zrobić się przykro. Osobiście widząc osoby z borderami chwalące się na każdym kroku, po prostu nie śledzę ich profili, za to szczerze kibicuję blogerom z kundelkami czy psiakami mało popularnych/lubianych ras :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee... tam, nie rozumiem czemu komuś jest z tego powodu przykro. Jakie to ma znaczenie czy pies jest BC czy nie-BC? Myślę, że sukcesy z każdym psem cieszą nas (właścicieli) tak samo i okazujemy to chyba w podobny sposób. Ktoś pisze, że jego border jest najwspanialszy i najmądrzejszy? No i co? Twój pies też jest i też możesz przecież tak o nim mówić! ;)

      Usuń
    2. Myślę, że ludzie po prostu "przejedli się" borderami i są na ich punkcie trochę bardziej drażliwi ;).

      Usuń
    3. Bordera podałam jedynie jako przykład, bo jest on najczęściej ogłaszany jako rasa idealna ;).
      Zgadzam się z Adrianną, nawet mnie wkurza, gdy wszyscy wokoło powtarzają "Border to moja ulubiona rasa", "W przyszłości będę mieć tylko bordera". Oczywiście rozumiem, że komuś odpowiada ta rasa ze względu na swój charakter czy przeznaczenie, ale znaczna większość tych osób to dzieci podatne na modę, które myślą że jak kupią sobie BC to bez trudu staną się autorytetami w psich sportach i że nauczą swojego psa wszystkiego. A szkoda, bo wiele innych ras, może nawet lepszych dla tych konkretnych osób niż border collie, też zasługuje na swoją szansę :).

      Usuń
  10. Zazdrości niestety się nie pozbędziemy. Szkoda tylko, że objawia się w tak negatywny sposób i to wszędzie - na wystawach, zawodach, seminariach, treningach... A czasami nawet na głupim spacerze.
    Natomiast kwestia finansowa drażni mnie bardzo. Poważnie, jestem dorosła, zarabiam - to, jak i na co wydaję pieniądze powinno być moją sprawą. A mimo to znajdują się ludzie, którzy oczekują ode mnie, że będę się tłumaczyć, dlaczego kupiłam psu piłkę za 50 zł a nie za 10, i dlaczego myślę ostatnio o kupnie Ruffwearów a nie o zwykłych szelkach z zoologa za 2 dychy. Bo inaczej oczywiście wg wielu jedynym powodem jest moja chęć szpanowania ;). No przepraszam, że wolę zainwestować w zabawki czy sprzęt dla mojego psa (albo opłacić godzinę ćwiczeń na placu) niż wydać je na seminarium odbywające się "gdzieś" na "jakiś" temat albo w ogóle nie robić z kasą nic, bo jeszcze kogoś to zirytuje :).
    Ha, w ogóle - jeden facet nie lubi mojego psa, bo została kupiona (ach, zła osoba ze mnie!), a nie adoptowana :D.

    http://boxertayra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mądry post ! Popieram Cię.
    Zapraszam na bloga pomocy dla zwierząt http://akcjaszczesliwykotipies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post! Bardzo fajnie mi się go czytało.
    Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Mało moich znajomych wrzuca teraz regularnie posty o swoich psach na prywatnych profilach. Dużo psiarzy zakłada swoim pupilom fanpejdże (po to właśnie, żeby znajomi mieli wybór czy będą oglądać foty psa czy nie) lub blogi i tam opisują co się u nich dzieje. To Twój wybór czy chcesz to oglądać czy nie. Boli cię to, nie chcesz, nie oglądaj. Blog i fanpejdż są od dzielenia się różnymi informacjami. " Hahaha dokładnie dlatego założyłam swojego skromnego FP - nie chcialam być jak mamusia z odpieluszkowym zapaleniem mózgu :) Choć nie dalej jak dziś koleżanka mnie pytała o hodowlę z której pochodzi Balu (bo ktoś ze znajomych zajmuje się dogoterapią i myślał właśnie o aussie). Odpisałam jej, i że akurat ten miot był robiony pod dogoterapię.

    Na co ona odpisała, że "nie widać". Nie do końca skumałam, więc zapytałam "co nie widać?" a ona na to (bez emotek, więc chyba nie był to żart : "Że z miotu stworzonego do czegoś wielkiego
    Na 8 z 10 zdjęć ma minę jak z brakiem mozgu". Powiem szczerze, że zrobiło mi się jakoś przykro, odebrałam to jakbym w pysk dostała, zupełnie nie wiem za co? Trochę to zabrzmiało jako usilna chęć dowalenia mi za to, że mam psa, no poważnie.


    A co do wydawania kasy na drogie zabawki, szelki... muszę się z tego leczyć. Więcej na ten temat nie powiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś była złośliwa, mogłabyś odpisać jej, że też nie jest zbyt fotogeniczna :P. Najważniejsze, że Ty wiesz, że Balu ma mózg! Ty z nim żyjesz i najlepiej wiesz jaki jest. W ogóle dziwię się o co chodzi z tymi minami, moim zdaniem wygląda normalnie, a że czasem wyjdzie niepoważnie na jakiejś focie, to chyba każdy tak ma, nawet człowieki :D.

      Ja cały czas się leczę i widzę nawet efekty, niestety tylko ja :).

      Usuń
  14. Ja czasami, jak oglądam filmiki, to zazdroszczę, że dany psiak potrafi to i to, no i na dodatek jeszcze tamto, ale moja zazdość jest z tych pozytywnych. Myślę sobie, że też bym tak chciała. Uważam, że fajnie, iż ktoś poświęcił swój czas nad pracę z psem.
    Co do drogich zabawek, to ostatnio był "bum" na Tk Maxx'y w całej Polsce, bo pojawiły się popularne zabawki. Jeszcze zanim było o tym głośno w internetach byłam w w/w sklepie i widziałam wszystkie te popularne gadżety. Obejrzałam, spojrzałam na ceny, które rzeczywiście nie były złe i kupiłam coś innego, nie za bardzo znanego, bo uznałam, iż taka zabawka sprawdzi się u nas lepiej. Nie jest mi źle z tego powodu, ale znam ludzi, którzy szczycą się, że mają piłkę takiej firmy, smycz takiej, a szelki takiej, bo wszystkie inne są złe i fee. Moim zdaniem, nie ma co popadać ze skrajności w skrajność. Sama stawiam na jakość i wolę wydać więcej, jeśli wiem, że coś ma być solidne i starczyć nam ma dłużej, ale nie mogę pojąć, jak ktoś przechwala się tym, że zapłacił za rzecz x tyle i tyle, bo cała reszta, to badziew i zło. Dlatego do wszystkiego trzeba podchodzić z głową :)

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs
    Habsowe Love

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgodzę się z Tobą. Ja osobiście cieszę się z sukcesu innych psio-ludzko drużyn. Ja lubię być chwalona, lubię słyszeć komplementy. Za to jestem dosyć nieodporna na krytykę. Zwykle każdy hejt, który pewnie spowodowany jest zazdrością kończy się łzami w moich oczach. Lubie oglądać filmiki innych psów, analizuje ich technikę, analizuje jak oni to robią i nie zazdroszczę, ze im się udaje a nam nie, tylko podziwiam. ;) To daje mi motywacyjnego kupa w tyłek, i w końcu osiągniemy nasz cel. Mi treningi z psem sprawiaja przyjemność. Jak juz pisałam - lubię komplementy, każdy miły komentarz, każdy nowy obserwator bloga jest dla mnie po prostu motywacja. Nie pracuje z psem dla szpanu. Choć często mam porównanie, pies, który przybył do mojego domu, jako mały piesek, który często nie ogarniał podstawowych komend czy sztuczek teraz wykonuje takie rzeczy, o których marzyłam, jednak nie sądziłam ze z tym psem uda nam się tak wiele osiągnąć. Watpiłam w nasz sukces, ale pozory bywają mylące. Odniosę się ponownie do psich filmików na yt. Widzę, ze jakiś sławny pies wykonuje jakąś sztuczkę, i widzę, ze mój burek też tak potrafi, czuje się dumna, zarówno z siebie i psa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyżby reakcja na przeczytanie postu z ,, Wszystko co kocham''? Zgadzam się z tobą
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  17. "Ból dupy" to chyba dobre określenie ;) Nie będę ukrywać, że sama często patrząc na to, co publikują inni internauci (nie tylko psiarze!), zastanawiam się w jakim celu to robią (w głowie pojawia się "po co?"), ale nie wyobrażam sobie, żebym miała o kimkolwiek myśleć negatywnie tylko dlatego, że kupił psu wypasioną, droższą zabawkę, skoro mógł tańszą, a co dopiero dodawać jakiś głupi komentarz, który nie wnosi nic do sprawy. Jeśli coś mnie irytuje, to po prostu to ignoruję i wychodzę. A wysnuwanie wniosków na podstawie tego, że ktoś robi dużo zdjęć na spacerze... Niektórzy chyba powinni czasami wylogować się z Facebooka. Sensowne rady nigdy nie są źle, za to bezpodstawnego czepiania się i złośliwości nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę że zawsze będzie tego typu krytyka, choć czasem pisana nie specjalnie.
    Przykład: "Pies pobiega za nową piłką na łące parę kilometrów od domu, pstrykniemu mu kilka fot i to jest przesada. Natomiast kiedy będzie biegać po torze* na drugim końcu Polski, gdzie sama podróż trwała pół dnia (no przecież można było wyjść w tym czasie na długi spacer) i raczej była dla czworonoga wątpliwą przyjemnością (szczególnie kiedy ktoś tacha psa pociągiem) jest jak najbardziej w porządku."
    I teraz ja jako osoba jadąca hen daleko przez całą Polskę(a co mają powiedzieć ludzie którzy jadą za granicę) pociągiem powinnam poczuć hejt bo ja spełniam pasję a nie szukam publiczki. Ktoś inny ma prawo do własnej opinii i jej wygłaszania całemu światu, bardzo proszę. Ja i tak pojadę na następne zawody kiedy i gdzie będę chciała.
    Myślę że to jak podchodzimy do pracy innych i ich opinii o nas powinniśmy zacząć od siebie. Jakiś czas temu każde krzywe spojrzenie mnie dołowało i "motywowało" do miesiąca pracy nad tą rzeczą ale teraz coś się zmieniło. To że komuś się coś nie podoba to jego opinia, ma do niej prawo ale nie muszę jej słuchać i zmieniać moich złożeń dla niego. Nie mam czasu ani energii żeby się wkurzać bo ktoś ma wenę popisać sobie co myśli o mnie. Mam cel który chcę osiągnąć i nie będę zadowalać wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z Tobą.
    Zapraszamy na konkurs:
    http://wesolepupile.blogspot.de/2015/02/mamy-juz-1000-wyswietlen-konkurs.html?m=1

    Pozdrawiamy!
    http://wesolepupile.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo dobry blog , ciekawy ,można się z niego wiele dowiedzieć . Wpadnij na mojego bloga i zaobserwuj oraz skomentuj.Będę wdzięczna *-* dzięki ! Zapraszam ! http://podazac--za--psia--lapa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. O tak, ile ja się nasłuchałam za to, ze mam rasowe psy, że hoduję rasowe psy i że jeżdże na wystawy... Kiedyś mnie to ruszało, teraz przestało :D Moje cieżko zarobione pieniądze? Moje, to mogę je wydać na co tylko mam ochotę i nikomu nic do tego ;-)

    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna rzecz to to, że tak - duża część ludzi kupuje rasowego psa bo ma w stosunku do niego pewne oczekiwania. Jak miałam lat naście to też myślałam sobie, ze pies to pies i w zasadzie mogę mieć kazdego i będzie fajnie. Teraz? Nie, teraz wiem czego potrzebuję, co mogę psu zapewnić i co chcę z psem robic. Kupując psa rasowego mam sporo wiekszą szansę, ze te oczekiwania zostaną spełnione, a jeśli zostaną spełnione - to bedziemy sobie szcześliwie żyć w symbiozie.
      Tak jak mam oczekiwania co do przyjaciela, partnera, kolegów w pracy itd - tak samo mam oczekiwania co do psa. Jeśli ktoś oczekiwań nie ma (albo wmawia sobie, że nie ma) to jest idealistą.

      Usuń
  22. Mądry post- zgadzamy się w 100 %

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu