Pielęgnacja pudlocosia

piątek, 20 marca 2015


Ginny z rasowymi pudlami łączy między innymi to, że nie linieje i jej futro rośnie cały czas. Nie liniejący pies to genialna sprawa, ale taki, który cały czas zarasta już niekoniecznie. Pielęgnacja ginowej sierści nie jest zbyt skomplikowana, ale zajmuje trochę czasu.

Kąpiel

Kąpię ją wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba, czyli niezbyt często. Powinnam przed każdym strzyżeniem, bo podobno dzięki temu ostrza maszynki wolniej się zużywają, ale jak na razie nasze dają radę. Jedyny kosmetyk, jakiego używam to szampon, obecnie Espree dla psów długowłosych - dobrze się pieni i jest bardzo wydajny. Po kąpaniu suszę ją zwykłą, ludzką suszarką. Całość, zależnie od tego jak długie futro ma Gi, zajmuje około 45min.


Czesanie

Do czesania używamy szczotki pudlówki (zdjęcie poniżej). Z racji tego, że Gi przez większość roku ma krótkie futro i nie linieje, nie czeszę jej za często. Robię to najczęściej wtedy, kiedy zaschnie jej błoto na łapach i samo nie chce się wykruszyć oraz przed strzyżeniem i w trakcie suszenia.


Strzyżenie

Zazwyczaj generalne strzyżenie odbywa się raz w miesiącu. Co około dwa tygodnie trzeba strzyc mordkę. Obcinanie futra na całym ciele zajmuje mniej, więcej 2h. To sporo dla moich pleców (kiedyś dojrzeję do sprawienia sobie stolika groomerskiego), a i Gi nie przepada za taką formą spędzania wolnego czasu, dlatego robimy przerwę na zabawę i odpoczynek.
Do strzyżenia używam maszynki GTS 888. To jedna z tańszych maszynek, ale jest rewelacyjna, bo w ogóle tnie ginowy włos. Podobno co będzie ciąć pudlowy włos, zetnie wszystko ;). Ludzka maszynka kompletnie sobie nie radziła. Niestety przy tak niskiej cenie nie mogło obyć się bez pewnych mankamentów. Maszynka dość szybko się przegrzewa i trzeba robić przez to częstsze przerwy. Ja wykorzystuję je na obcinanie innych partii, których nie umiem zrobić maszynką i w ruch idą wtedy nożyczki. Mamy 5,5 calowe Weltmeister. Włos się nie ślizga (to pewnie dzięki mikroszlifowi) i bardzo wygodnie się ich używa.
Gi na ogół nie od razu dobrze prezentuje się po strzyżeniu. Najczęściej na drugi dzień futro lepiej się układa, ale jednocześnie jakieś niedociągnięcia stają się bardziej widoczne, więc jeśli mam jeszcze odpowiednią ilość chęci - poprawiam ;).

35 komentarzy:

  1. Zdjęcie z plasterkami ogórka skradło moje serce i wygrało internety. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu! Pies, który nie linieje to na pewno super sprawa. Oczywiście coś za coś i zamiast wyczesywania podszerstka musisz ją strzyc. Ha! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tyle dobrze, że strzyc trzeba raz na jakiś czas, a czesanie psa z wypadającym podszerstkiem zdaje się nie mieć końca :).

      Usuń
  3. Wiem co czujesz, po strzyżeniu Czesi nie mogę się wyprostować przez dłuższy czas :D. Jeszcze pielęgnacja pudlocosia mieszkającego w domu to nie problem (tak mi się wydaje :P), ale jak pies mieszka na dworze to można zwariować :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. sierści na tony ! wszędzie pełno ;D Ale kwestia przyzwyczajenia :) Fajna sprawa mieć psa który nie linieje ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze zdjęcie jest super! Drugie też niczego sobie :D
    Mój wujek ma sznaucera olbrzymiego i jego strzyżenie rozkłada sobie na ok. 2 dni. Raz przyszliśmy po pierwszym dniu i wyglądał dość komicznie z ostrzyżoną jedną stroną :P
    Ja chyba w sumie wolę kiedy psom sierść rośnie niż wypada, choć trochę bałabym się strzyc psa. Ale zapewne to kwestia treningu :)

    Pozdrawiam,
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarzyło strzyc Gi na raty, ale raczej tego unikam. Wolę raz i porządnie, żeby potem mieć spokój na dłużej :D.
      Tak, strzyżenie to kwestia wprawy. Na początku też bardzo się bałam, szczególnie jak Gi była mała (obcinam ją jakoś od 9 tygodnia jej życia), ale z czasem szło już tylko łatwiej :).

      Usuń
  6. jakie rzęsy przesłodkie! hahahah <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Mika ma chyba podobną sierść do Ginowej, bo również nie zrzuca podszerstka. Na zimę zarasta, a na wiosnę ją strzygę. U nas maszynka GTS się nie sprawdziła, w ogóle nie cięła psiego włosa i musiałam zainwestować w dwubiegowego Mosera, który radzi sobie świetnie, poza kołtunami, które tworzą się wszędzie i które wycinam nożyczkami.
    Niby fajnie, że pies nie lnieje, ale jak porównam pielęgnację sierści hasiora (którego czeszę tylko latem, a przez resztę czasu mam spokój, bo kołtuny się nie zdarzają) z sierścią którą trzeba strzyc i która zbiera w kołtuny wszystkie zeschnięte gałązki z tui, to wolę tą pierwszą opcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki to dokładnie model Mosera?

      Usuń
    2. Ale śmieszna sytuacja: na stronie, na której sprawdzałam model maszynki jest taka sama ikona, jaką masz przy swoim imieniu, czyli niemal identyczna różowa psia łapka ;-).

      Usuń
    3. Dzięki za informację :D. Faktycznie jest to już jakaś inwestycja, jednorazowo te lepsze maszynki swoje kosztują, ale po paru strzyżeniach i tak się zwróci. Jak nasz GTS padnie, to chcę właśnie już coś lepszego, w miarę radzę sobie z tym grzaniem, ale wolałabym, żeby tego nie było.

      Usuń
    4. Moser się nie grzeje, od kupienia (prawie 3 lata temu) nie wymieniałam ostrza, a działa bez zarzutu. Fakt, nie jest tani, ale pomyślałam, że skoro GTS kosztowała ok 90zł i nie radziła sobie zupełnie, a ja się musiałam męczyć z obcinaniem nożyczkami, to już wolałam zainwestować w coś lepszego jakościowo i mieć pewność, że sobie sprzęt z psimi kłakami poradzi.

      Usuń
  8. Ginny świetnie znosi strzyżenie. Ja też sama strzygę psa i chociaż zbytnio się nie sprzeciwia, to gdy tylko zobaczy maszynkę - ucieka pod ławę. No i u nas na głowie i łapach jest to bardziej skomplikowane - nożyczki, cieniowanie... W każdym razie jest to jedno z najmniej ulubionych psich zajęć, zaraz po wizycie u weteryjnarza.

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gi na widok maszynki też nie kipi z radości, ale udaje mi się ją przekabacić zabawką. Nie wierci się wtedy tak bardzo i dzielnie znosi męki :D.

      Usuń
  9. U nas nie ma potrzeby strzyżenia, ale wolałabym to niż zrzucanie sierści - w tym podszerstka przez Cheri. Istna mordęga :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło matko ale dzielnie stała przy strzyżeniu! Swoją drogą nie wiem co lepsze, pies który linije dwa razy do roku (wiosna-lato, jesień-zima) czy pies z włosem :p
    Z dwojga złego to bym chyba wolała dziennie latać z szczotką :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Łoooo matulu kochana, jakie Gi ma długaśne rzęsiska ;) Pierwsze zdjęcie powala na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam to pierwsze zdjęcie! Normalnie otwieraj psie spa, przyjadę z Kalisza z beaglem :D Piękny mokry pies, a puchaty jeszcze lepszy. Pozdrów psiaka :*
    http://maniolowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zupełnie inny pies po strzyżeniu, czym robisz łepetynę?

    OdpowiedzUsuń
  14. A nie chcesz zapuścić pudliszonowi jakiejś dłuższej fryzurki? :D
    "Nasza" sierść jest gładka i krótka, więc nie wymaga nie wiadomo jakiej pielęgnacji. Kąpiel co 4 miesiące i szczotkowanie w czasie linienia w zupełności wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE! :D Nawet gdyby Gi miała futro, jak rasowe pudle, to też bym ją strzygła na krótko. Po prostu bardziej podobają mi się psy z krótszą sierścią i jest to bardziej praktyczne.

      Usuń
  15. Jaka Gi spokojna podczas strzyżenia :).

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś muszę zainwestować w maszynkę dla piecha, ludzka nic nie tnie. Swoją drogą, Ginka ma taką puchową, miękką sierść?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale cierpliwe stworzonko przy strzyżeniu! ;o Mój Nikolek nie potrafi ustać w miejscu, choć dużo czasu poświęciłam mu na przyzwyczajenie go do samego dźwięku maszynki, bo to go początkowo przerażało. Na szczęście mamy znajomą groomerkę, która potrafi go okiełznać
    To zdjęcie Ginki niczym z salonu SPA powala na łopatki i kompletnie mnie rozbroiło.
    Pozdrawiam!
    http://monika-photo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie podoba mi się bardziej w krótszej wersji :D. A jak grzecznie wszystko znosi :).

    OdpowiedzUsuń
  19. O borze szumiący, zdjęcie z ogórkami cudne :)
    Ja biorąc psa cockerowatego samoistnie zgodziłam się na cało roczne lnienie, szczotkowanie i strzyżenie :) Najgorsze jest to, że strzyżenie Tekili zajmuję ok, 3-5h a to już jest lekki hardcore :D

    OdpowiedzUsuń
  20. to Gi jest w typie pudla? ;p ja myślałam, że to rodowodowy pudel :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawy post ;) Jakie rzęsy na tym screenie z filmiku! ;) ulala

    Pozdrawiam!
    Świat Niko

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne zdjęcia, podziwiam ją za cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  23. Podziwiam ją, poczekać 2 godziny, by być piękną ;)
    Filmik fantastyczny, jaki masz aparat?
    http://przyszopceuszatych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękno wymaga poświęceń. Choć przy kolejnym psie planuję już się tak nie poświęcać, żadnego długiego kłaka, tylko krótkie! :)
      Canon 7d.

      Usuń