Podsumowanie maja

niedziela, 31 maja 2015




Maj okazał się miesiącem pierwszych razów, głównie z powodu dwóch, nowych dla nas aktywności, do których zbierałam się chyba od stu lat.




1. O rowerze pisałam na początku miesiąca. Zastanawiałam się czy to będzie chwilowa zajawka, czy będziemy bawić się w to dłużej i chyba serio złapałyśmy bakcyla. Jak tylko dorobiłam się amortyzatora, zaczęłam wychodzić regularniej i z psem, i z rowerem. Gi coraz bardziej się to podoba i coraz rzadziej mamy jakieś mikro wypadki. Ostatnio nawet pisałam, jak piesa ładnie ominęła kota.

2. Drugą aktywnością było bieganie! Nawet nie wyobrażacie sobie, jak trudno było mi wyjść z domu, żeby pobiegać, tak po prostu. Bieganie planowałam od bardzo dawna, żeby poprawić swoją kondycję na torze, ale zawsze było jakieś "ale". Któregoś paskudnego dnia, kiedy większość ludzi grzała tyłki w domach, ja postanowiłam włożyć moje agilitowe buty i ruszyć przed siebie. Powietrze było wilgotne i ciężko się oddychało, co jakiś czas kropił deszcz. W ramach rozgrzewki przeszłam marszem 500m, kiedy znalazłam się w lesie zaczęłam truchtać i truchtać, a potem myślałam, że umrę. Serio, w pewnym momencie zrobiło mi się słabo. Kolejne podejście było zdecydowanie lepsze, a pokonywanie następnych barier sprawiało mi niesamowicie dużo frajdy. Niestety na razie bieganie postanowiłam odłożyć na bok, tj. do czasu, aż sprawię sobie niewypadające z uszu słuchawki i buty do biegania po asfalcie i chodnikach. Naprawdę bardzo mi się to spodobało i nie chcę ograniczać się do pokonywania leśnych ścieżek, a szkoda mi podeszwy na beton w moich różowiutkich adidaskach.


3. Jak już zahaczyłam o temat agility, to muszę, po prostu muszę się tym z Wami podzielić! Zosia nagrała nasz przebieg agility na zawodach Dla Przyjaciela ( jeszcze raz dzięki Zosia!) Niestety jako jedyny nie chciał się zgrać i już myślałam, że nic z tego nie będzie, kiedy wczoraj coś mnie natchnęło i postanowiłam włożyć tę kartę do czytnika w komputerze (jak dobrze, że nie usuwałam z niej plików!). Film przenosił się jakieś 12 minut, ale zgrał się poprawnie i da się go odtworzyć! Niesamowicie się cieszę mimo, że nasz przebieg był kiepski, to i tak jest to super pamiątka. Polać temu, kto wymyślił czytnik kart! Nie pokażę Wam jednak tego filmiku, jeszcze... Trzymam ten materiał do większej produkcji, która już się tworzy :D.

4. A no i jeszcze w drodze na zawody miałyśmy okazję przetestować nasz nowy kaganiec. Były próby (nieudane) pozbycia się go z psiej paszczy, ale dał radę. Tak, jak wspominałam, nic lepszego chyba nie znajdziemy. Dodam jeszcze, że liczyłam, że taka kratka na psiej mordzie będzie odstraszać osoby, które bez pytania wyciągają łapy do Gi, co nie zawsze jest to dla niej komfortowe, niestety nici z tego. Nadal jestem tą wredną babą, która nie pozwala głaskać pieska.


5. W tym miesiącu dostałyśmy również książkę "Przysmaki na psie smaki", w której można znaleźć ginkowe zdjęcie, dokładnie na 97 stronie :D. Jest to pierwsza publikacja z jej pyszczkiem. Polecam kupić, żeby móc zachwycać się ginkową mordką, wesprzeć fundację Azylu Pod Psim Aniołem, no i przede wszystkim żeby wzbogacić menu swoich futrzaków o nowe, ciekawe pyszności :D.

6. Ginny przejechała pierwszy metr na deskorolce! Jak już ładnie opanuje tę sztuczkę, na pewno napiszę o tym coś więcej i pewnie pojawi się post z opisem, jak się w ogóle za to zabrałyśmy. Idzie nam coraz lepiej :D.


Maj wyszedł nam zupełnie inaczej niż planowałam. Długo nie robiłyśmy nic konkretnego, ale końcówka miesiąca okazała się mega motywująca, nie mogę doczekać się, co przyniosą kolejne dni. Czuję, że będzie to coś naprawdę ekstra! :D 

23 komentarze:

  1. Jazda na deskorolce to chyba jedna z ulubionych sztuczek Tytusa. Ginny jeszcze bedzie wymiatać na skejtparkach. ;) Co do biegania - moze i trudno sie w koncu zebrać i wyjsć z domu, ale za każdym kolejnym dniem jest coraz to fajniej aż w koncu uzależnia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. My postanowiliśmy spróbować z rowerem przez Ciebie i Ginny, i nieźle jest, ale pogoda ostatnio nie pozwalała na jazdę :P. Czekam na ten filmik i posta o nauce tego tricka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super wiadomość! Bardzo się cieszę, że zmotywowałam do takiej aktywności z piesełem :D.

      Usuń
  3. Dużo ciekawych rzeczy opisałaś, ale mnie teraz interesuje tylko jedno: który rozmiar (jakbyś mogła podać nie tylko numerek, ale dokładne wymiary) i czy robiłaś kagańcowi gorącą kąpiel w celu dopasowania?? Z góry dzięki za odpowiedź, to dla mnie ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy rozmiar 1, na mikromordki :D. Wymiary zgadzają się z tymi, które podają na różnych stronach, ale jak chcesz jakieś konkretniejsze to napisz mi na maila, pomierzę i zaznaczę gdzie, co i jak na fotce. Robiłam kaganowi spa, ale szczerze mówiąc nie widzę dużej różnicy.

      Usuń
    2. Ja właśnie miałam ogromny problem z wybraniem rozmiaru. Na początku byłam pena, że 2 będzie najlepszy, ale pogadałam sobie z różnymi osobami, przekopałam fora i tam właściciele pisali, że zaniżają rozmiarówkę tych kagańców, widziałam zdjęcie bc w rozmiarze 5 podczas gdy dla tej rasy przewiduje się 3. Oprócz tego znalazłam sunię, która ma identyczne wymiary jak moja i w końcu stanęło na 3 - ce, chociaż mój pies wcale taki duży nie jest. Dodam, że wymiary mordki mamy 7cm x 17cm. Teraz mam wątpliwości czy nie jest odrobinę za duży i pytam dla porównania. :)
      Jeszcze jedno pytanko: ile czasu zajęło Ci przyzwyczajenie Ginki do noszenia kagańca?

      Usuń
    3. Gi jest totalnie niewymiarowa, ma krótki pysk (około 5cm, gdzie dużo drobniejsza i mniejsza Tosia ma prawie tyle samo) i trudno dopasować jej dobrze kaganiec. Ten jest taki na styk właściwie ;).
      Hmm... nie trwało to zbyt długo, uwinęłyśmy się w parę sesji. Gi nadal nie darzy kagańca jakimś wielkim uczuciem i w drodze na przystanek, kiedy uruchamia jej się tryb "o matko, o matko, będzie wycieczka!" dostaje szajby i próbuje go zdjąć. Mówię jej wtedy, żeby się ogarnęła i potem już jest ok. W domu mogłaby i pół dnia chodzić w kagańcu, ale kiedy mocno cieszy się jazdą autobusem, to szare komórki czasami nie zaskakują ;).

      Usuń
  4. Podziwiam Cię za te bieganie, nie wiem czy kiedykolwiek się do tego przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś? :D Spróbuj, ale najlepiej kilka razy, bo na początku to koszmar :P.

      Usuń
  5. Naprawdę chcesz zrezygnować z biegania po lesie dla chodników i asfaltu? Szkoda stawów :) Na bezbolesne wkręcenie się w bieganie polecam marszobiegi- 2 miesiące i śmigniesz 30 min bez zatrzymania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie tak :D. Po prostu tego lasu u nas nie ma zbyt wiele i nawet w nim można napotkać na długie odcinki twardej nawierzchni. Stąd moja potrzeba nabycia drugiej pary butów do biegania, przystosowanej do twardszego podłoża, po to właśnie, żeby stawom tak się nie obrywało :).

      Usuń
    2. A no to przepraszam, źle zrozumiałam :)

      Usuń
  6. Też biegam z psem, raz na tydzień ew. dwa razy w tygodniu. Ale u mnie bieganie wygląda tak, że przebiegnę 50 metrów i koniec, Sid może by dał radę więcej biegać, ale ja mam za słabą kondycję + mam chore serce, więc to mnie ogranicza.

    Kiedyś uprawialiśmy amatorski bikejoring, pies miał zakwasy przez kilka dni, a ja miałam zadrapania po upadku (smycz wplątała się w przednie koło :| ), ale amortyzator mieliśmy, z gumy do grania, ale mieliśmy.

    Może na wakacje kupię prawdziwy amortyzator i znowu będziemy coś robić, ale to dopiero jak będę mieć dostęp do lekkiego roweru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście został nam dogtrekking albo bardziej zwykłe spacerowanie.

      Usuń
    2. Widziałam, że są takie separatory montowane do kierownicy roweru, nad nimi przyczepia się amortyzator i wtedy nie ma opcji, że wkręci się w koło. Coś takiego lub takiego. Może warto przemyśleć takie rozwiązanie następnym razem :).

      Usuń
  7. Naprawdę dużo sie u was dzieje, podziwiam cie za to ze biegacie, moze i ja sie w koncu za to wezmę, a i nie moge doczekać sie posta o jeździe na deskorolce, bardzo spodobał mi sie ten pomysł i chyba spróbuje z Espritem tylko nie wiem jak sie za to zabrać!? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziw za bieganie :) ja biegam małe odcinki :) (z psem )nie mam takiego dużego psa :)
    dzinamojeszczescie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, za co tu podziwiać, każdy może biegać :D. Też nie mam dużych psów :).

      Usuń
  9. Nasz maj był bardzo aktywny, bardzo dużo chodziliśmy, biegaliśmy, byliśmy na dotrekkingu, seminarium obi, Wyborach Najsympatyczniejszego Kundelka, robiłam z Sonią pokaz sztuczek na urodzinach wolontariatu naszego schroniska, pierwszy raz przejechałam się z Sonią pociągiem... Ogólnie bardzo udany miesiąc, widzę że dla was też :). Oby kolejne też takie były.
    Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Dla mnie wszystko co płaskie i ma cztery kółka to deskorolka :P.

      Usuń
  11. Bardzo jestem ciekawa tej sztuczki na desce, szybko się chwal jak Wam poszło :D

    OdpowiedzUsuń