03.06.2015

Kong Squeezz Jels


Kong, chwalący się bardzo wytrzymałymi zabawkami niestety poległ na piszczałkach. W piłkach tenisowych po zetknięciu z psią śliną przestają wydawać dźwięk, w amortyzującym osiołku piszczałka uległa psim zębom, a w piłce squeezz twardej nawierzchni, w dodatku obecnie zabawka wygląda w ten sposób.

Czy świnka daje radę?


Jest to jedna z zabawek Kong Squeezz Jels, do wyboru mamy jeszcze hipopotama, bobra, koalę i żabę. Poszczególne zwierzaki pojawiają się w jednym z czterech kolorów, jakimi są: różowy, fioletowy, pomarańczowy, niebieski i zielony. Zabawki wykonane są ze średnio twardej gumy i występują w dwóch rozmiarach tj. M i L. My rzecz jasna mamy ten mniejszy. 


Samo określenie "M" kojarzy się raczej z zabawkami dla średnich niż małych psów, w tym wypadku jest to dość mylące. Świnka mierzona od spodu, od nosa do zadka ma około 8,5cm. Jednak jej wysokość to zaledwie 5cm, tyle co najmniejsza piłka Chuckit. Waży 45g.
 

Wykonanie
Jak wspomniałam guma nie jest bardzo miękka, ale też niespecjalnie twarda. Świnka bez problemu ugina się w ginowej paszczy. Nie nosi większych śladów użytkowania, żadnych dziur, jedynie jakieś otarcia. Pewnym mankamentem jest to, że powierzchnia jest niemal całkowicie gładka i po kontakcie z psią śliną robi się naprawdę śliska. Przez to czasami ucieka z pyszczka. Plusem tego jest jednak fakt, że zabawkę łatwo doprowadzić do porządku. Elementy są ładnie ze sobą połączone, nic z nich nie wystaje (w przeciwieństwie do piłki squeezz). 

Ginny kocha piszczące zabawki najbardziej na świecie. Używam ich głównie jako nagrody za wykonanie czegoś naprawdę trudnego. Świnka pomogła nam między innymi z ekscytowaniem się innymi psami, ale nie będę rozwijać tego tematu, bo wyszedłby z tego drugi post ;). Czasami korzystam też z zabawek wydających dźwięki, kiedy robię zdjęcia innym psom, więc zwracam uwagę na to, czy łatwo sprawić, by zabawka zapiszczała. Tutaj dzieje się to bez najmniejszego problemu. Wystarczy raz ścisnąć i już słyszymy pisk. Choć warto zaznaczyć, że trzeba użyć do tego minimalnego wysiłku, co dla mnie jest plusem. Mamy piszczące, lateksowe piłki, które lekko przygniecione gratami w plecaku, potrafią wydobywać dźwięki, a niekoniecznie jest to w danym momencie pożądane.


Zabawa
Mimo, że czasem piłka ucieknie z paszczy, to psu to w ogóle nie przeszkadza. Może nawet sprawia, że jest jeszcze fajniej, bo pogoń za zwierzakiem trwa dłużej. To samo tyczy się stylu, w jakim świnka się porusza, odbija się jak szalona, zmieniając przy tym kierunek, więc nigdy do końca nie wiadomo gdzie wyląduje. Jak zaliczy wodowanie, to spokojnie, nie utonie, ale jeśli do środka dostanie się nieco wody, to trudno ją będzie potem usunąć. Słyszałam nawet, że komuś w jels po kąpieli wyrosła pleśń ;). Jeśli nie zamierzacie hodować w śwince grzyba, raczej unikajcie zbiorników wodnych.


Piszczałka 
Różni się od tej w wymienionych wcześniej zabawkach, które posiadamy i uwaga, uwaga - działa! Po prawie roku użytkowania nadal wydaje z siebie dźwięki. Mimo, że wpadła do wody, uderzała o twarde powierzchnie, a Gi zgniatała świnkę na pół, ta i tak głośno piszczy. Na dowód wrzucam filmik, przy okazji jeśli jesteście wrażliwi na takie dźwięki możecie sprawdzić, na ile ten jest drażniący dla uszu (niektóre zabawki piszczą w taki sposób, że samemu ma się ochotę je uśmiercić ;)). 


Podsumowując 
Kong się zrehabilitował. Piszczałka działa, świnka wciąż wygląda jak (prawie) nowa i choć nie jest idealna, to jak dotąd chyba najfajniejsza ze wszystkich naszych piszczących zabawek.

AKTUALIZACJA
Luty 2016
Świnka już nie piszczy. Straciła głos w czasie treningu agility. Wygląda na to, że przeżywalność tej zabawki jest dość losowa ;).

28 komentarzy:

  1. Ojej! Wygląda uroczo. :) Może się skusimy kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świnka ma odstające uszka. Odstają one tak bardzo, zeby pies mógł je podgryzać? Kurcze, ta świnka jest genialna i do tego piszcząca, ale szkoda by było gdybym zostawiła na sekundę psa i świniak bez uszu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, choć jeśli pies ma wyjątkowe zdolności destrukcyjne to kto wie. Serio dajesz psu do samodzielnej zabawy piszczące zabawki? Moja psychika by tego nie zniosła :D.

      Usuń
    2. Czasem przy zabawie pies zaczyna sam sie miotać a w takich sytuacjach czesto coś odpadnie albo coś zostanie odgryzione. A co do piszczałek to u mnie tez troche słabo :D

      Usuń
  3. Po przeczytaniu twojej recenzji zaczęłam sie zastanawiać nad kupnem tej zabawki, Espritowi na pewno by sie spodobała! Mam tylko pytanie dotyczące ceny, czy jest racjonalna!? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mka kosztowała około 25zł, więc myślę, że do przeżycia :).

      Usuń
    2. Nie wiem czemu już od kilku postów nie wyświetla mi się opcja "dodaj komentarz" dlatego napiszę w odpowiedzi pod komentarzem, bo to akurat mam :D
      Zabawka jest według mnie bardzo fajna i nawet bym się skusiła na kupno jej, bo cena nie jest jakaś zawrotna.. ALE .. Mój prawie mąż nienawidzi piszczałek, a i mnie szczerze mówiąc jakoś one nie rajcują. Chyba, że zabierałabym na spacery, bo do użytku domowego odpada :D
      Aczkolwiek dzięki za uświadomienie mnie, że taka fajna świnka w ogóle istnieje :)
      Pozdrowienia! K&T
      jackterror.blogspot.com

      Usuń
    3. Bardzo dziwne, na wszystkich przeglądarkach tak masz? A pod komentarzami nie wyświetla Ci się takie okno?

      My piszczałkami bawimy się tylko na zewnątrz i tylko razem. Jak już wspomniałam, w przeciwnym wypadku też chyba bym nie wytrzymała :D.

      Usuń
    4. Korzystam tylko z Chrome, z innymi mi niewygodnie :P
      Wyświetla mi się, ale jak klikam "dodaj komentarz" to po chwili się wyłącza to i znika nie dość że cały komentarz, to jeszcze na dodatek napis "dodaj..." I tylko u Ciebie tak się dzieje, na innych blogach nie... No trudno! I tak będę komentować, choćby u kogoś pod postami :P

      Usuń
    5. Sprawdzę to i postaram się coś zaradzić :).

      Usuń
  4. fajnie wygląda :) a nie jest śliska? Giro nie lubi śliskich zabawek, które wypadają mu z pyska. Np kong Sqezz jest wg niego gorszy niż te tenisowe piszczałki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kontakcie z psią śliną niestety jest ;).

      Usuń
  5. Ciekawa zabawka, może kupię. Ale tak zastanawiam się czy to http://fastncrazy.blogspot.com/p/inne.html nie jest już cenową przesadą. Może napisz artkuł dla "Psjacielu drogi" (o ile już nie pisałaś) bo chętnie bym takie coś poczytał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój słownik w kwestii tego typu psich gadżetów nie zawiera słowa "przesada" :P. A post na temat tej akcji już się u nas pojawił :).

      Usuń
    2. Mogę linka, bo bloga śledzę od niedawna :)

      Usuń
  6. Zawsze myślałam, że te zabawki są za duże na pysk małego psa. Jednak się myliłam :) Może i my się skusimy, skoro tak :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie przekonują mnie piszczące zabawki. Memłania w domu na pewno bym nie zniosła, ale na dworze też nie czuję specjalnej potrzeby słuchania piszczenia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego piszczałki to zabawki na specjalne okazje :D.

      Usuń
  8. Bardzo fajna recenzja, świnka wygląda super i nawet pasuje do Shiry.. ale nie jestem pewna czy u nas by długo wytrzymała. Ale nie przekonam się jak nie kupię! :D

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas na razie działa piszczałka w piłeczce squeez, chociaż używamy jej na prawdę długo :). Chyba trafiłam na jakiś udany egzemplarz, bo bawimy się nią bardzo długo i jest sprawna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna recenzja, zabawka super. I chyba się skusimy na taką świnkę :))
    Pozdrawiamy
    Claudia&Kiki&Maybe&Indi

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie urocza! Szkoda, że mój pies nie weźmie w pysk gumowej czy a'la gumowej zabawki. Ale dla innych psów to na pewno idealna alternatywa. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zabawka prezentuje się bardzo ciekawie. Dzięki Bogu mój pies nie jest typem destrukcyjnym i nasze zabawki trzymają się już bardzo długo =).

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Urocza! A skoro piszczy i dobrze się sprawdza, to kto wie, może się w taką zaopatrzymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. No patrz, nie wiedziałam że jest też większy rozmiar :).
    Super recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  15. My mamy hipopotama od pół roku i na razie żyje :) Przestał piszczeć na jakiś czas jak Joy wrzuciła go do miski z wodą, ale po jakimś czasie znów zaczął piszczeć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mamy takiego niebieskiego Hipcia jest genialny ! :D

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu