5 złotych rad - jak NIE gubić piłek

sobota, 18 lipca 2015

Ginny bawi się piłkami już ponad 4 lata i wyobraźcie sobie, że w tym czasie nie zgubiłyśmy ani jednej. Sporo moich znajomych ma z tym problem, więc postanowiłam podzielić się moimi sposobami na NIE gubienie piłek. Trochę pół żartem, trochę pół serio ;).



1. Powierzchnia
Do rzucania piłki trzeba wybrać odpowiednie miejsce, najlepiej z miękką, równą powierzchnią. Zaorane pole pełne zajęczych norek, gęste zarośla - tego unikamy. Zdecydowanie lepsza będzie polana, park itp., gdzie piłka będzie lepiej widoczna.

2. Otoczenie
To w zasadzie jest powiązane z powierzchnią, bo to w końcu z niej wyrastają krzewy i różne drzewka. Zdecydowanie nie rzucamy piłki w stronę świerków i innych takich - znalezienie, a potem wydostanie piłki spośród licznych gałązek i igieł (bez rękawiczki albo wyrzutni) do łatwych nie należy. Z drzewami liściastymi też trzeba być ostrożnym, szczególnie kiedy rzucamy piłkę na sznurku, bo ten może zaplątać się 4m nad naszą głową i jest problem.
Otoczenie to również nasi... sąsiedzi, jeśli zaraz za ogrodzeniem mamy sąsiada, naszą piłkę mogą czekać różne scenariusze. Od czekania aż sąsiad wróci z urlopu, do zjedzenia naszej piłeczki przez jego czworonogi.

3. Zbiorniki wodne
Jeśli pies lubi pływać i nie boi się głębszej wody, to w zasadzie nie ma problemu. Natomiast jeżeli nasz pupil nie jest zbyt dobrym pływakiem albo piłka nie unosi się na wodzie to trzeba na nie uważać.

4. Sposób zabawy
Na spacerze piłkę wyjmuję głównie wtedy, kiedy chcę nagrodzić psa. Nawet, kiedy używam wyrzutni po to, żeby pies się wybiegał, to najpierw musi coś zrobić. Nie ma sytuacji, że futrzak biega cały spacer z piłką w pysku, gdzieś ją wypluwa, a potem ślad po niej zanika. Kiedy kończymy coś robić, chowam piłkę do kieszeni/saszetki/plecaka i jest tam bezpieczna. Jeśli zatrzymujemy się gdzieś na dłużej, to wszystkie rzeczy trzymam w jednym miejscu, nie rozrzucam ich wszędzie wokół, bo podczas pakowania pewnie coś przeoczę.
Podobnie jest z zabawkami w domu, po zabawie lądują w koszyku i pies nie ma do nich dostępu, więc piłki nie mają jak zniknąć.
Sama zabawa w aportowanie wygląda w ten sposób, że staram się rzucać tak, żeby pies miał możliwość śledzić piłkę wzrokiem. Jeśli się zagapi, a my nie zauważymy, gdzie dokładnie wylądował aport, to robi się kłopot. 

5. Psi nos
Mimo najszczerszych starań i tak zdarza się, że piłka się zapodzieje. Najczęściej jest pochłaniana przez gęstą roślinność. Wtedy do akcji wkracza ginowy nos i jak dotąd nigdy nie zawiódł. Swoją drogą, niby mam świadomość tego, że pies ma dużo lepszy węch niż człowiek, ale mimo to i tak za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu, jak Gi szybko namierza po zapachu różne przedmioty!  

A Wy, macie problem z gubieniem piłek?


25 komentarzy:

  1. Mój pies nie bawi się piłkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to też jakiś sposób na to, żeby nie szukać ich po krzakach ;).

      Usuń
  2. Piłeczki to całe Tytuskowe życie ( szczególnie, jak piszczą :)) więc mamy ich sporo. Częściej w sumie rozwalają się w psim pysku i są do wyrzucenia niż giną...

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas i tak i tak się gubią, bo zapominamy o nich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Gi nie da się zapomnieć o piłce :D.

      Usuń
  4. My również jak na razie nie zgubiliśmy piłki choć miałam już takie sytuacje, ze musiałam je szukać, bo Kentucky nie potrafi wyniuchać własnej piłki, więc gdy jej nie złapie i nie wie gdzie się podziała ja muszę szukać. Ostatnio zostawiłam przez przypadek na stawkach i na szczęście przypomniało mi się, że jej nie wzięłam gdy wróciłam na miejsce na szczęście znajdowała sie tam gdzie ją zostawiłam. Do wody rzucam, ale nie za daleko, bo wiem, że Kentucky po nią nie popłynie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja nad wodą robię podobnie :). Jak jesteśmy pierwszy raz w jakimś miejscu i nie mam pewności czy Gi popłynie dalej, to najpierw rzucam zabawkę blisko brzegu, a potem stopniowo wydłużam rzuty.

      Usuń
  5. Moje raczej nie przepadają za piłkami, za to kochają szarpaki. Jesienią 2013, jak zapomniałam jednego schować, to znalazł się dopiero wiosną tego roku :P I tak dobrze, że się znalazł, ja już po pół roku straciłam nadzieje, że go jeszcze kiedykolwiek zobaczę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas jak na razie nie zgubiła się ani jedna piłka, ale rady warto zapamiętać i korzystać z nich.
    Kolejny ciekawy post, super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nam zgubiły się tylko dwie zabawki, ale jak najbardziej dostosuje się do tych rad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Problemu z piłkami nie mamy, ponieważ przeważnie bawimy się na równej powierzchni. :D
    Chyba jeszcze nigdy nie zgubiłyśmy piłki, aczkolwiek raz zdarzyło nam się zgubić obrożę. Dziwne uczucie.. :"D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo wielu oczywistych zalet piłek (małe, kompaktowe, zazwyczaj tanie i większość psów za nimi szaleje) to jednak to, jak często się gubią jest ich przeogromną wadą. Swojemu psu nie rzucam ani daleko, ani w żadne krzaki, ani do wody. Inaczej jest z wyprowadzanymi przeze mnie psami, które kochają aportować i robią to dość regularnie, na różnym terenie. Jeden z borderów należących do mojej bandy (haha :D) sam sobie podrzuca i turla piłkę. I kiedy za odwołanie się np. od rowerzysty, dostaje takie cudeńko w zęby, czasami sam nie ogarnie, co poczynił z zabawką. Ja nie zawsze poświęcam tej czynności 100% uwagi, więc ten jeden pies dosyć często przyczynia się do zmniejszenia liczby naszych piłeczek. Rady na pewno przydatne, chętnie skorzystam. I sama zacznę zwracać większą uwagę na gubienie zabawek ;)
    Pozdrawiamy, The Invincible Crew

    OdpowiedzUsuń
  10. Okruszek nie bawi się piłkami, no ale nie raz udało mi się zgubić kagańce, klikery, obroże... :P Ale porady przydatne, szczerze nigdy nie myślałam nad tym co zrobić żeby ich nie gubić :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nam też nie zdarza się gubić zabawek, ale powód jest bardzo prosty - Micza pilnuje swoich rzeczy i zawsze się po nie wraca. Potrafi znaleźć w lesie patyk, którym bawiła się dwa dni wcześniej (nie popieram, ale czasem po prostu z nim biega i obgryza), więc z naszymi zabawkami nie ma żadnego problemu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bombel kocha wszystkie zabawki, żadną nie pogardzi.. :D Twoje rady przydadzą się też do nie gubienia innych przedmiotów.:)
    Super post!

    OdpowiedzUsuń
  13. staram się wybierać widoczne piłki (czarne i zielone odpadają) i patrzeć gdzie nią rzucam, bo Giro śledzi je tylko w powietrzu, jak już spadnie to nie ma pojęcia gdzie jest piłka i niestety nigdy przenigdy nie używa nosa :p
    Bardzo ładne to zdjęcie ze znakiem zapytania :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nasze piłeczki nie giną na spacerach, tylko... na podwórku. Rano są, a wieczorem już ich nie ma. Myślę, że to sprawka Tropka, który lubi piłki zakopywać, więc zawsze staram się je chować, ale i tak zdarzy się, że zapomnę i piłki już nie odzyskuję ;)
    Na spacerze nigdy nie zginęła nam żadna, chociaż były już krytyczne momenty, w czasie których byłam pewna, że wrócimy do domu bez piłki, ale psi nos nigdy nie zawodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  15. My również nigdy nie zgubiliśmy piłki i w zasadzie niczego innego :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, mamy problem z gubieniem piłek, ale taki raczej mało typowy. Milo od tygodnia pierwszy raz w życiu ma do czynienia z balkonem i strasznie fascynuje go... zrzucanie piłki za barierkę. Udało mi się zaobserwować cały proces i okazało się, że nie robi tego przypadkiem tylko z rozmysłem bierze piłkę w mordkę i wypluwa za barierkę. Dziwne zwierze ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. My też jakoś nie gubimy piłek :)
    Prędzej są niszczone - szczególnie tenisowe :P

    OdpowiedzUsuń
  18. My też jeszcze żadnej nie zgubiłyśmy i mam nadzieję, że nie zgubimy. Fiona nie jest typem niszczyciela, więc taka zguba była by dość sporą stratą.

    Pozdrawiamy H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo macie tych piłek, my to mamy tylko jedną, bo Molly aż tak bardzo za nimi nie szaleje. :)
    Świetne porady!
    Pozdrawiamy!
    Zapraszamy do nas,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj tak... jakby przeliczyć ile moje psy w życiu zgubiły piłek było by ich pełno

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tak... jakby przeliczyć ile moje psy w życiu zgubiły piłek było by ich pełno

    OdpowiedzUsuń
  22. Mafi właśnie w te wakacje zgubił swoją ulubioną piłeczkę, a dokładnie to nad wodą :)

    OdpowiedzUsuń