Jak nauczyć psa zabawy w wodzie?

czwartek, 16 lipca 2015

Ginny nie od zawsze lubiła bawić się w wodzie. Trochę się jej brzydziła, trochę bała. O, to zdjęcie idealnie oddaje jej stosunek do wody:

"Bleh... to jest mokre!"                                                                 fot. K.Buryn

Jak to się stało, że Ginny sama wrzuca zabawki do wody, żeby po nie popłynąć, a w wodzie prezentuje się dziś tak?


O ile dobrze pamiętam, próbowałam zachęcać ją do wchodzenia do wody za pomocą smakołyków. Podobnie uczyłam tego Tosię. Obie umiały już wejść do wody za smakołykiem, a potem na komendę, ale o pływaniu nie było mowy. Woda co prawda stała się jakby przyjemniejsza, ale im głębiej pies się zapuszczał, tym było straszniej.

Cel - aport z wody 

Motywacja - zabawka
Moim celem było nauczenie Gi aportowania z wody. Do tego potrzebny był już jako taki aport na lądzie, z którym dość długo się męczyłyśmy. Kiedy Gi miała około 10 miesięcy wyglądało to już lepiej, więc zdecydowałam się na wrzucenie piłki do wody.
Jeśli pies boi się wody, to musi być motywowany czymś naprawdę ekstra. Czymś co bardzo lubi i przede wszystkim czymś, co będzie miał szansę wyłowić z wody. Zabawki, które ledwo pływają, chowają się pod powierzchnią wody i zmuszają psa do nurkowania nie są najlepsze na początek, bo tylko zniechęcą naszego czworonoga.
Jeśli mamy psa z fiziem na punkcie piłek, to baardzo polecam Hoko Funny, są tanie (więc jak odpłynie za daleko, to nie będzie aż tak szkoda), genialnie pływają, można doczepić do nich linkę żeglarską (wtedy można bawić się w przeciąganie z psem) i występują w kilku rozmiarach (my mamy 6,3cm, więc dość sporo, jak na małą paszczę, ale Gi bez problemu je wyławia).


Motywacja - doping 
Nie, nie chodzi o tajemnicze substancje, które będziemy podawać psu przed pływaniem. Chodzi o nas, nasze wesołe okrzyki, zachęcanie psa do podjęcia próby. Ginny jest bardzo wrażliwa na moje emocje, na ton mojego głosu. Kiedy do niej świergolę, titam, nagradzam cienkim głosikiem, to od razu bardziej się cieszy i jest bardziej zmotywowana. Zawsze, kiedy w trakcie nauki pływania starała się przełamać kolejne bariery, bardzo głośno ją do tego motywowałam. Krzyczałam, że "dasz radę!", "baaardzo łaadnie!" etc. ;) 


Coraz rzadziej muszę "dopingować" Gi, kiedy płynie, bo robi to już naprawdę pewnie. Tutaj natomiast niechcący rzuciłam aport w krzaki i Ginny miała problem, jak się stamtąd wydostać. Trochę wesołych okrzyków i udało się! :)



Miejsce
Do wszystkiego dochodzimy stopniowo i łagodnie, więc raczej odradzam wchodzenie na pomost i liczenie na to, że pies wskoczy do wody. Najlepiej sprawdzą się miejsca z łagodnymi zejściami, które stopniowo stają się coraz głębsze. Piasek na dnie będzie o wiele lepszy niż śliskie kamienie.
Dobrze jest też wybrać znane nam miejsce, które będzie czyste i bezpieczne, bez rozbitych butelek i innych zatopionych rzeczy, które mogą uszkodzić nam psa. 
Jakieś jezioro, staw sprawdzą się lepiej niż rzeka z silnym nurtem, który może porwać psa ;).


Sprzęt 
Raczej unikam zakładania do wody szelek. Mam schiz, że jak jest tyle pasków i jeszcze idą pod brzuchem, to pies się o coś zaplącze i nieszczęście gotowe. Nie bardzo wyobrażam sobie też przypinanie linki, w końcu też mogłaby się zaplątać. Obroża jest natomiast obowiązkowa, głównie ze względu na przyczepiony do niej identyfikator. 
W ofercie wielu firm są specjalne kapoki dla psów. Moje psy nigdy z tego nie korzystały, ale myślę, że tego typu gadżet może ułatwić nam zaprzyjaźnianie psa z wodą. Dodam, że niektóre psy mają taką budowę, że po prostu trudno jest im się we właściwy sposób utrzymać na wodzie, wtedy kapoki też są bardzo pomocne.



Jak pokazać psu, że zabawa w wodzie jest fajna?
Przede wszystkim uzbrój się w cierpliwość! Wykonuj wszystkie kroki po kolei, ale niekoniecznie wszystkie jednego dnia, Twój pies prawdopodobnie będzie potrzebować do tego więcej czasu.

Krok 1. 
Zabieramy psa w odpowiednie miejsce, bawimy się z nim jego ulubioną zabawką (która dobrze pływa), a następnie kierujemy się do wody. 

Krok 2. 
Nie, nie rzucamy zabawki, jak najdalej się da. Najpierw wrzucamy ją do wody tak, żeby pies mógł ją zwyczajnie zabrać, może trochę zamoczyć łapki. Kiedy pies weźmie piłkę z wody bardzo mocno go za to nagradzamy. 

Krok 3. 
Stopniowo umieszczamy zabawkę coraz dalej od brzegu. Za każdym razem, kiedy pies ją wyłowi, mocno go nagradzamy! (w nagrodę możemy się z nim przeciągać, rzucić piłkę na lądzie i nie zapominamy o wesołym tonie głosu, oczywiście jeśli nasz pies dobrze na niego reaguje). Pies na każdym etapie musi czuć się pewnie, dopiero potem możemy utrudnić mu zadanie umieszczając zabawkę jeszcze dalej.

Krok 4. 
Jeśli nasz pies naprawdę chętnie wchodzi (wręcz wbiega! :D) do wody, możemy zacząć rzucać zabawkę dalej tak, żeby musiał zacząć płynąć. Postarajmy się rzucić zabawkę tak, żeby pies nie płynął od razu długości kilku basenów, a tak, żeby miał możliwość szybko wrócić do przebierania łapami po dnie. 

Krok 5. 
Jeśli jesteśmy przekonani, że nasz pies czuje się już naprawdę pewnie w wodzie, możemy rzucać zabawkę jeszcze dalej powodując, że nasz burek płynąc będzie pokonywał coraz większe odległości :). 


Pamiętaj, że każdy pies jest inny, nie na każdego będzie działać ta sama metoda.


38 komentarzy:

  1. Czikowy stosunek do wody jest z roku na rok coraz inny. Dwa lata temu sama wchodziła,pływała i aportowała ,w tamtym roku entuzjazmu było trochę mniej,a teraz chyba się obraziła :P To co napisałaś naprawdę się sprawdza i w tym roku również do tego powrócimy. :)

    Pozdrawiam
    beaglowate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas z roku na rok jest właśnie coraz lepiej :). Największe postępy zauważam, kiedy piesa może regularnie pływać. Na początku długie przerwy powodowały, że musiałyśmy cofać się o krok, ale teraz nie robią już na niej takiego wrażenia. Nasz kolejny cel to skoki do wody :D. Mamy już parę na koncie, ale nie są jeszcze tak pewne, jak samo pływanie :).

      Usuń
    2. A jak uczysz skakania? ;>

      Usuń
    3. Najpierw pozwalam jej popływać tak, jak normalnie to robi, żeby mogła przekonać się, że w danym miejscu jest bezpiecznie i nie porwie jej żaden potwór :). Potem przechodzę do miejsca, z którego może zaskoczyć i zachęcam ją do tego, podobnie, jak na filmie. Niestety nie ma jeszcze trwałego efektu, bo nie mamy za bardzo gdzie tego ćwiczyć ;).

      Usuń
    4. Dzięks. My też nie mamy gdzie bo do tego byłby potrzebny jakiś pomost.

      Nie wiem czy ktoś o tym wspominał ale dla psów skaczących agi albo frisbee to pływanie jest świetnym elementem który zbuduje masę mięśniową i ochroni stawy. Dla mnie to prawie jak część treningu dogfitness.

      Usuń
  2. Szkoda, że mój Reks nie lubi bawić się zabawkami. No może nie raz coś pogryzie sobie. :P Ale najlepszą 'zabawką' jest moja noga. O tak, fajnie jest sobie pogryźć nogę..
    Może wiesz jak przekonać psa do zabawek? Jeżeli wiesz to może kiedyś napiszesz? Byłabym wdzięczna. :)

    Pozdarwiam,
    reksio-the-dog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę o takim poście :).

      Usuń
    2. Ooo, ja także z wielką chęcią przeczytam post (ba, wydrukuję go sobie i powieszę nad łóżkiem!) na temat motywacji na zabawki, bo mamy z tym problemy... ;)

      Usuń
    3. Oo, czyli więcej osób ma z tym problemy. Nie jesteśmy jedyni. :D

      Usuń
  3. Poza domem ulubioną zabawką Boniaczkowej są patyki (a jakże!). Ale niestety nawet one nie pomogły w nauczeniu jej wchodzenia do wody :-/ I tak jest postęp, bo kiedyś podchodziła tylko na brzeg, żeby się napić, a teraz czasem wejdzie "po pas" - podejrzewam, że odkryła uroki chłodzenia się w wodzie w gorący dzień ;-)
    Choć kiedyś jak byliśmy nad Wigrami wziął ją Pańcio na smyczy do wody, przez ok. 200 m od brzegu było płytko (max.do pańciowych kolan) i woda była mega czysta. Sucza widząc dno szła za Pańciem, aż w końcu zaczęła płynąć. Mam wrażenia, że to widoczne dno pomogło jej się przełamać, chyba czuła się bezpieczniej wiedząc co ma pod łapami (zupełnie jak ja ;-) I wcale nie zamierzała wracać do brzegu ;-)

    Pozdrawiamy, Asia i Bona
    http://piesoswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że widoczność dna tak na nią wpłynęła :D. Wchodzenie do wody razem z psem też często skutkuje tym, że pies widząc swojego człowieka w wodzie, nabiera do niej pewności :).

      Usuń
  4. Lacky kiedyś nienawidził wody, teraz do niej wchodzi śmielej, jednak nie wszędzie. Wejdzie do basenu, jeziora a np. do oczka wodnego, ablo rzeczki już nie. Będziemy próbować, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegos czasu Yuki w wodzie mogłaby spędzić zycie. Tytus raz spróbował pływać, nie za fajnie mu to wychodziło bo wygladalo jakby sie topił, ( a i przy okazji miałam zawał serca) teraz nie wejdzie dalej niż piach pod łapkami pozwala. Bedzie piszczał i hipnotyzowal zabawkę wzrokiem, ale nie popłynie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Kentucky'ego próbowałam przez 3 lata nakłonić do pływania i tylko wchodził, żeby zanurzyć łapki. Nie było szans, żeby Kentucky po pływał, bo gdy tracił grunt pod łapami od razu uciekał na ląd. Rok temu biegał do wody za piłeczką, raz piłkę rzuciłam za daleko i po nią nie popłynął. A w tym roku na początku lipca gdy pojawiły się upały chodziliśmy regularnie nad wodę. Przekonałam się dzięki kamizelce chłodzącej, ale po płynie tylko za smakołykami, rzucę to po płynie po niego, ale gdy jest już stosunkowo dalej to oleje smakołyk :P Będę się stosować do Twoich rad, może w końcu pokocha pływanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Emisia bardzo lubi pływać, ale że względu na niewielkie rozmiary psa i ogromne ryby wyławiane z niego co jakiś czas, nie ma możliwości wejść głębiej. Ale łapki i tak musi zamoczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My też próbowaliśmy tej metody z Pikusiem i chyba się sprawdza :D Z wody jeszcze całkiem nie aportuje ale już wchodzi coraz głębiej :) My jeszcze robiliśmy tak, że razem z psem ja wchodziłam do wody, bo ze mna chyba pewniej się czuje :) Czyli - ona w wodzie dobrze się bawi to ja też mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój jakoś wody nie lubi (może lęk z okresu szczenięcia) a twoja metoda się nie sprawdzi. Psa nie interesują zabawki, a zdechła mysz nie unosi się na wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny tekst, w sam raz na lato. :)

    Joy początkowo bała się wody, jak wszystkiego innego. :P Przekonały ją smaczki. Teraz uwielbia biegać po wodzie, a jak idzie do jeziora się napić, to musi wejść po sam brzuch. ;)

    Chodzimy na spacery nad jeziora prawie codziennie, bo ogromnie lubi biegać po wodzie. Mamy ten komfort, że jedno jezioro jest 10 min drogi od naszego domu, a drugie - 15-20 min. :) U Joy gorzej z pływaniem - właściwie dopiero w tym roku zaczęła włazić za swoją kumpelą, która lubi pływać. I też wejdzie tylko kawałek, dosłownie z pół metra. Ale nie zamierzam jej jakoś na siłę skłaniać, żeby pływała dalej, może sama się nauczy, a jak nie - to trudno. :)

    Jest jedna niewątpliwa zaleta spacerów nad wodę - są dla psa baardzo męczące i jest wybiegany na maksa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniała mi się zabawna historia z psem mojego kuzyna. Piorun jako szczeniak był totalnym wariatem z adhd. Kiedyś wzięli go na spacer nad jezioro, nad którym jest dość wysoka górka. Psiak bawił się w podbieganie i zbieganie z niej. Raz jak zbiegał nie zdążył wyhamować i wbiegł z rozpędu do jeziora. :D Od tamtej pory nie znosi wody. :D

      Usuń
    2. Też uważam, że nic na siłę. U nas pływanie wyszło częściowo przypadkiem, potem postanowiłam to utrwalić i pokazać psu, że to świetna zabawa :D.

      To super sposób na zmęczenie psa, a szczególnie takiego, który ma na przykład problemy ze stawami. Taka aktywność nie obciąża ich, jak gwałtowne hamowanie za piłką czy skoki, a pracują wszystkie mięśnie :).

      A to historia! :D Piorun musiał być nieźle zdziwiony ;).

      Usuń
  11. Jak na razie nie mamy gdzie trenować pływania, ale chętne moczenie łapek i obserwowanie z daleka łabędzi mamy zaliczone, a Wasze sposoby wypróbujemy kiedy indziej, bo dobrze się zapowiada. :)

    Pozdrawiamy,
    Gosia & Ruby
    ruby4x4.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas nie było problemów, jakoś nie wyobrażałam sobie w ogóle psa, który może bać się pływania i po prostu kiedy był szczeniakiem, poszliśmy nad jezioro, weszłam do wody i rzuciłam zabawkę- tak zaczęła się wodna miłość :D. Ale w drugą stronę czasami też trzeba myśleć- jak lekko zniechęcić, a raczej jak opanować psa nad wodą. Mój z roku na rok jest coraz bardziej odważny, nurkował już dawno, z pomostu też skacze. Ale o wiele gorsze jest wypływanie w głąb jeziora- muszę stale coś mu rzucać, żeby wyznaczać odległość (w razie jakbym miała go ratować, czytałam o psach które utopiły się z braku sił), jak tylko się zamyślę- płynie przed siebie. Każdy staw przepływa wzdłuż, ale gorzej właśnie z jeziorami kiedy sprawa może być bardziej niebezpieczna. Jedynym ratunkiem jest piszczałka, ewentualnie kiedy ma lepszy dzień z przywołaniem- wtedy płynie długo po łuku, aż w końcu wraca do mnie. Byle jak najdłużej w wodzie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o podobnych sytuacjach, nie zazdroszczę ;). Ginny na szczęście raczej nie wchodzi do wody, żeby po prostu sobie popłynąć, zawsze musi mieć cel w postaci aportu :D.

      Usuń
  13. Micza uwielbia aportować z wody i przy tym dodaje odwagi swoim psim kumplom, Dex po korepetycjach też zaczyna pływać :D
    Ale są psy, na które nic nie działa - Poczwar nie płynie ani za smakami, ani za zabawką, ani nawet za A. ;) Stoi w wodzie i PACZY.

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas pływanie i aport z wody wyszły po prostu ;) Natomiast mops za Chiny nie chce przekonać się do wody, nie mówiąc już o wyławianiu z niej zabawek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedługo zamierzamy zabrać się za pływanie, w końcu jak mogłabym tego nie przeoczyć? :D Wykorzystamy aportowanie, Mira ma już swoją zabawkę, za którą i w ogień poleci. :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuje za tego posta bo w 100% mi się przyda ^^
    Marzę o tym, alby mój piesł pływał, aportował i cieszył się wodą. Niestety mamy do dyspozycji tylko rzeki, ale może damy radę. Jak na razie nawet nie dotyka wody.. Będziemy ćwiczyć i doppingować xDD
    Pozdrawiamy!
    K&R

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że bezpieczeństwo jest najważniejsze i nie spieszyć się! :)

      Usuń
  17. dzięki, dzięki ! ♥
    myślę, że dobrze wykorzystamy tydzień nad jeziorem :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Laki na początku panicznie się bał wody :/ Jak tylko go zmoczyłam lub chciałam, żeby się zamoczył np. w fontannie to jak najszybciej wychodził i piszczał. Po około 2 tygodni sam wszedł do wody. Teraz uwielbia pływać, a szczególnie "skakać" po wodzie (tylko w fontannie). Pozdrawiamy Oliwia & Laki! http://lakina4lapach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Żeby Anu weszła do wody i zamoczyła się po łokcie to potrzebne są smaki, dalej Anu nie wejdzie a gdy za daleko rzuce smaka to Anu obesrwuje go i myśli że do niej podpłynie smakołyk :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawe może sama spróbuję tej metody ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawe może sama spróbuję tej metody ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Luna boi się stracić grunt pod nogami. Do wody wchodzi bez problemu, ale tylko po łokcie dalej nie zrobi nawet kroku, choćbym miała jej ulubione zabawki i najlepsze smaki pod słońcem :D. A co najśmieszniejsze, że nurkować się nie boi, jak wchodzi do wody to łeb w dół i ogląda co ciekawego jest na dnie :D

    OdpowiedzUsuń