30.10.2015

Dlaczego nie mamy psiego finalisty w Mam Talent?


Do występów zwierzaków w tym programie zawsze mam mieszane uczucia. Często są zbyt zestresowane nową sytuacją, żeby pokazać co tak naprawdę potrafią. Zdaje się, że nauczeni doświadczeniem jurorzy podchodzą do tego z podobnym dystansem.


W aktualnej edycji pojawiają się one! Pani Barbara i dwie borderki, Oda i Rysa. Zostają obsypane deszczem ze skrawków złotej folii i tym samym załapują się automatycznie do półfinału. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, jak obie suczki były opanowane, zdawały się w ogóle nie przejmować tym, gdzie się właśnie znalazły. Po prostu robiły swoje, doskonale bawiły się ze swoim przewodnikiem. Ich występ z castingu sprawił, że chciałam zobaczyć jeszcze więcej i byłam ogromnie ciekawa co pokażą w kolejnym etapie, oczywiście (chyba jak wszyscy) liczyłam na więcej i bardziej. 
Czasem oglądając ten program mam wrażenie, że nie liczy się tylko pokazywany talent, ale też jakaś historia, która mu towarzyszy. Im bardziej ckliwe historie lub opowieści o trudach treningów, tym uczestnik bardziej rośnie w oczach jurorów  i widzów. Tu usłyszeliśmy, że bordery właściwie do tego są stworzone, że to dla nich sama przyjemność, a praca z nimi jest łatwa i przyjemna. Sądzę, że większość ludzi tak właśnie to odebrała. Stąd tym bardziej trudno dziwić się reakcji na występ w półfinale, który wypadł gorzej niż na castingu. 
Każdy spodziewał się więcej i bardziej. Skoro te pieski tak łatwo się szkoli, to przecież osiągnięcie tego efektu nie powinno być problemem. Większość ludzi, która siedziała na widowni, jurorzy i osoby, które głosowały wcale nie muszą wiedzieć, jak w rzeczywistości wygląda szkolenie psa. Liczy się show i najwyraźniej było go za mało. O ile dobrze pamiętam sama uczestniczka powiedziała, że stawia na zabawę i nie będzie skomplikowanych sztuczek, właściwie już wtedy czułam, że to się pewnie nie uda, ale cały czas miałam nadzieję, że zobaczę coś takiego, że będę zbierać szczękę z podłogi. Nie udało się. Zabrakło większego zgrania i efektu "wow". Psy nadal były niesamowicie opanowane, co nadal robiło na mnie wrażenie, ale to za mało, żeby dostać się dalej, a co dopiero wygrać taki program. Są jeszcze inni uczestnicy, którzy pokazują więcej niż na początku i ostateczny wynik zwyczajnie nie zaskakuje. Psy nie przechodzą dalej. A nie jest to niemożliwe, co udowadniają Yvo i PrimaDonna, czy Ashleigh i Pudsey którzy to wygrali. Ich psy zdają się być równie opanowane co nasze polskie burki i chyba też czerpią z tego niezłą radochę, gdzie jest różnica? Oceńcie sami, imiona powinny przenieść Was do poszczególnych występów. 

Musicie przyznać, że oni też są świetni... :D (a to ci niespodzianka!)

33 komentarze:

  1. No cóż. Zacznijmy od tego, że w Polsce nie mamy praktycznie nikogo od dog dancing na światowym poziomie. A takie wsytępy pod to podchodzą.
    Wystarczy popatrzeć na finalistów tej konkurencji na tegorocznym Cruftsie. Występ, który wygrał był tak wzruszający, że łzy same leciały po policzkach.
    Myślę, że największą różnicą pomiędzy tymi występami jest czułość reakcji psa na komendy. U tych najlepszych mamy wrażenie jakby pies czytał w ich myślach. Całe występy mają tak dobrze przećwiczone, że pies zna je prawie na pamięć. Mam nadzieję, że u nas też kiedyś ta dyscyplina bardziej się rozwinie :)
    Ale podziwiam Basię za to, że spróbowała, chociaż będąc na bieżąco z zagranicznymi występami, ten od początku mnie nie porwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na ten temat bardzo podobne przemyślenia, ale do tego show przychodzi też wielu samouków, którzy przechodzą do dalszych etapów, więc nie jest to do końca usprawiedliwienie.
      O tak, za podjęcie próby też duży szacun! Ja bym się strasznie krępowała, co na pewno odbiłoby się na psie ;).

      Usuń
  2. Nie oglądam Mam Talent, ale akurat ten występ z półfinału widziałam (dzięki ci fejsie!) i trzeba przyznać, że był po prostu kiepski. Żadnego szału, żadnego wow, żadnych wyszukanych sztuczek. Oczywiście, pełen szacunek za to, że w ogóle spróbowali, ale niestety, trzeba było pokazać coś więcej ;)
    Za to występ z filmiku, który wstawiłaś, jest świetny :D Niby też żadnego stawania na rzęsach, ale tak ciekawie pokazana historyjka, że oglądało się z uśmiechem na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę ten następny występ Pani Barbary był gorszy od występu na castingu. Wielka szkoda, bo miałam nadzieję, że tym razem psy mogą podbić Mam Talent...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem oglądając ten program mam wrażenie, że nie liczy się tylko pokazywany talent, ale też jakaś historia, która mu towarzyszy.
    Masz bardzo dobre wrażenie ;) to jest element programu- gra na emocjach. Jakby pani Barbara powiedziała, że borderki wyciągnęły jej 3letniego syna z płonącego budynku to od razu by wygrały ;)
    A mówienie przez jury, że to są psy stworzone do pracy jest nie fair bo nawet najbardziej utalentowany pies niewiele osiągnie z słabym przewodnikiem. Wkład szkoleniowy opiekunów jest często przez zwykłych ludzi pomijany. Przykre. Również miałam nadzieję, że to trio przejdzie dalej... Straszna szkoda. Może gdyby psy robiły potrójne salta w powietrzu to moglibyśmy ich oglądać dalej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jury tak mówiło, tylko sama właścicielka, więc jury mogło odnieść wrażenie, że faktycznie tak jest i słusznie mogli oczekiwać więcej ;). Poza tym w takim programie nie ocenia się trudu włożonego w coś, tylko efekt końcowy, tutaj po prostu nie zachwycił.

      Usuń
  5. ... Bo Natalia jeszcze nie zgłosiła Ginki do Mam Talent? :P Działajcie dziewczyny, jeśli jeszcze większy fejm Wam niestraszny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na fejmie jakoś szczególnie nie zależy, poza tym wiem, że Gi nie poradziłaby sobie w takim miejscu ;).

      Usuń
  6. O, taka Ginny w MT to byłoby coś! Kundelos pospolitos, jakich jest najwięcej, a które są tak niedoceniane... takie przejście np. do finału/półfinału mogłoby uświadomić ludziom, że nie rasowy nie znaczy gorszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Występy Basi według mnie były średnie, a półfinałowy był wręcz słaby. Ich przedstawienia nie miały tego czegoś w sobie, ale naprawdę podziwiam właścicielkę Ody i Rysy, że pomimo takiego ogarnięcia psów, nie celuje w trudniejsze sztuczki, mnie by kusiło. :D Jednak podziwiam za odwagę wyjścia na scenę, ja bym padła ze stresu :P, występy tych trzech teamów z zagranicy oglądałam z uśmiechem :) świetne były, kurde, wygrać milion funtów :D. Julia i Floyd też byli teraz w mam talent, ale nie mam pojęcia co się z nimi stało konkretnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego podziwiasz za to, że "nie celuje w trudniejsze sztuczki"?

      Usuń
    2. Ja jeśli coś opanuję dobrze (czasami nawet podstaw dobrze nie dopracuję) to chcę więcej, więcej i jeszcze więcej, uwielbiam uczyć Spike nowych sztuczek, a że sporo (sporo, nie wszystkie) podstawowych ma opanowane, to decyduję się na trudne/trudniejsze.

      Usuń
    3. No tak, ale to co wcześniej napisałaś zabrzmiało w taki sposób, jakby sięganie po coś trudniejszego było złe, dlatego podziwiasz za to, że ktoś ogranicza się do prostszych tricków.

      Usuń
    4. Może tak zabrzmiało, ale nie to miałam na myśli. :D Nie twierdzę, że złe :)

      Usuń
  8. Ja odebrałam to tak, że jurorzy mają niestety marne pojęcie o pracy z Psem i po prostu nie wiedzą, ile trzeba pracy włożyć, by osiągnąć takie rezultaty. Niestety społeczeństwo jest jakie jest i pewnie jeszcze przez bardzo długi czas, nie będzie to traktowane poważnie, jedynie jako "zabawa z pieskami".
    Osobiście oglądałam tylko ten ostatni występ (półfinałowy?), więc nie mam wielkiego porównania, ale podobnie jak na Tobie, wielkie wrażenie na mnie zrobiło to, jak Psy były wyluzowane, pewnie Siebie i po prostu spokojne, jak u siebie w domu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak jurorzy mieli to odebrać inaczej, skoro sama właścicielka nazwała to zabawą z psami? ;) Poza tym tak, jak wcześniej pisałam, w takich programach liczy się show, ocenia się efekt końcowy, a to jak ktoś do niego doszedł nie ma raczej wielkiego znaczenia (pomijając ckliwe historie :P). Nie musisz znać się na czymś, żeby stwierdzić, czy Ci się to podoba, czy nie.

      Usuń
    2. W tv chodzi o zrobienie wielkiego show. Nieważne, jaki masz talent, ma być z przytupem i wielkie WOW, a jak opatrzone historią, przez którą oczy "deszczą", to jest wgl genialnie - to się sprzedaje. Pani nie miała ani ckliwej opowieści, ani nie zrobiła czegoś mega WOW, logiczne więc, że nie przeszła - bo to telewizja. Podziwiam ją za odwagę i więź z psami, ale jeśli umiałaby ogarnąć temat tak, żeby zrobić coś trudniejszego to byłoby ok... niepotrzebnie też mówiła że "to zabawa" i "z tymi psami się łatwo pracuje", bo... no takie rzeczy nie przechodzą w show. Gdyby powiedziała, że było ciężko i wycelowała w trudniejsze triki miałaby większe szanse? Kom bez ładu i składu, alw cóż.

      Usuń
    3. Ponieważ sama mam po pierwsze bardzo lękliwego, a po drugie nie potrafiącego wielu sztuczek Psa, to dla mnie efekt "wow" był, bo sama nigdy w życiu bym do czegoś takiego nie doszła.
      Może i tak, ale w jej ustach i w ustach jurorów brzmiało to inaczej. Nie mówię, że powinni dać jej przejść chociaż im się nie podobało, ale uważam że temu występowi należało się trochę więcej dobrych słów.
      Może rzeczywiście powinna nie mówić, że było tak łatwo... ale starała się być skromna i tyle.

      Usuń
    4. Mi się np. drugi występ bardziej podobał, chociaż wszyscy mówią, że był gorszy... Oczywiście skromność się ceni na codzień, sama ją bardzo chwalę w innych osobach.
      Mam trzy psy, z czego dwa nie umieją za wielu sztuczek, jeden jest lękliwy, a trzeci to szczeniak, więc też na razie mogę pomażyć o takich trikach, które pokazały tamte pieski, a tym bardziej o trudniejszych. Podziwiam tą panią, jak już mówiłam, ale telewizja rządzi się własnymi zasadami. Zapewne duża część widzów nie ma pojęcia o tym, ile czasu trzeba poświęcić, żeby psa nauczyć przynajmnjej kilku trudniejszych tricków czy wgl o uczeniu psa.

      Usuń
  9. Faktycznie występowi zabrakło efekt wow. Nie mówię, że występ by zły, bo był dobry. Jednak nie wystarczająco dobry jak na półfinał. Opiekunka powiedziała, ze nie chce próbować trudnych sztuczek, tylko łatwe. Weźmy również pod uwagę, że w show wystąpiły dwa psiaki, które ciężej ogarnąć niż jednego. Pozdrawiamy i wypatrujemy Ginki w następnej edycji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Do występowania psich talentów na scenie trzeba podchodzić sceptycznie i z dystansem, uważam że Basia z którą mogłam się spotkać na żywo wraz z Odą na dogtrekkingu w Zakopanym poszło naprawdę bardzo dobrze. Ogólnie Basia, wypowiedziała się na ten temat tak, że wyszło iż to 'wow' chciała zostawić na sam koniec, po prostu brakowało jej pomysłów.




    PS Czy nie uważasz, że Gi ma ciut przydługie pazurki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, że ma za długie. Nigdy nie miała obcinanych pazurów, cały czas mają tę samą długość i w niczym jej nie przeszkadzają ;).

      Usuń
    2. Ludzie, ja nie wiem co Wy macie z tymi pazurami... po to Pies ma pazury, żeby je mieć, a nie żeby ściąć je na długość centymetra. Jakoś wilkom w lesie nikt pazurów nie obcina.
      Jasne, że gdy widać, że są ewidentnie za długie, to trzeba je obciąć, ale nie przesadzajmy... ;)

      Usuń
    3. Eagle, nie każdy pies radzi sobie ze ścieraniem pazurów, np. Tosia ma bardzo grube pazury, zupełnie nieadekwatne do swoich wymiarów i muszę regularnie je skracać. Gi natomiast nie ma takiego problemu.

      Usuń
    4. Wiem, napisałam przecież, że gdy są za długie to trzeba obciąć, ale nie należy przesadzać :).

      Usuń
  11. Robię bardzo dziwne rzeczy dla udanych zdjęć, ale psa bym nigdy nie pomalował plakatówkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, to był błąd. Wyrosła jej potem piąta łapa i nie wiadomo co z tym dalej zrobić ;).

      Usuń
    2. Powinnaś się cieszyć,nie każdy pies ma 5 łap :o

      Usuń
    3. Też mojego pomaluję... Będzie szybciej biegał! Co pięć łap to nie 4 ;)

      Usuń
  12. Mam do tego baardzo mieszane uczucia, z jednej strony, psy strasznie skupione na przewodniku, a z drugiej strony jest to dziwne, że się nie rozpraszają. Ale taka Julia i Flo, ich występ w mam talent, był fajny. Ale ja bym w życiu nie pojechała tam z Shirą, bo byłby to dla niej zbyt wielki stres.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądając podany przez Ciebie wyżej filmik z brytyjskiego Mam Talent, miałam łzy w oczach. Moim zdaniem takim ludziom, a przede wszystkim psom, należy się szacunek, że "wytrzymali" przed kamerami, ta presja, stres, nowa sytuacja ... nawet gdyby mój pies robił pięć salt w powietrzu, to nie poszłabym do takiego programu. Jak większość osób, mam do takich spraw mieszane uczucia, i ogółem nie chciałabym być sławna z powodu programu a'la Mam Talent :P

    OdpowiedzUsuń
  14. tak szczerze występy Pudsey nie do konca byly "wow" a i tak im sie podobalo :P

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu