Plaga kleszczy - jak sobie radzić?

czwartek, 1 października 2015

Kleszcze to u nas coś na porządku dziennym, jednak w tym roku jest ich naprawdę dużo. Jak kiedyś znalazłam na psie dwa kleszcze, to wydawało mi się, że mamy prawdziwą plagę. W tym roku po jednym z pierwszych, wiosennych spacerów zdjęłam z psa 3 kleszcze, 2 chodziły po moich spodniach i parę godzin po spacerze 2 znalazłam w pokoju (w tym jeden schował się pod dywanem!). Te dwa znalezione w domu prawdopodobnie wlazły na mój plecak.

Gdzie mogą być kleszcze?

Wszędzie! W centrum miasta, gdzie zieleni jest jak na lekarstwo pewnie trudniej o kleszcza, ale w parku? U nas wystarczy wyjść "na siku", idąc elegancko chodnikiem i odsikując psa na poboczu jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że znajdziemy na nim kleszcza.

Niezależnie od pory roku, po każdym spacerze przeglądam dokładnie oba psy i potem robię to jeszcze raz, tak na wszelki wypadek, jakby jakiś pasożyt schował się gdzieś dobrze za pierwszym razem. Nie wolno też zapominać o sobie! Kleszcz może przywędrować nie tylko na psie, ale również na nas. Jak dotąd nie miałyśmy do czynienia z chorobami odkleszczowymi i mam nadzieję, że pozostanie tak jak najdłużej.



Krople czy obroża? 

Jak dotąd używałyśmy zamiennie kropel i obroży. Przerabiałyśmy różne kropelki, psy na ogół dobrze na nie reagowały, ale w zeszłym roku po kroplach Sabunol Tosia w miejscu zakroplenia miała jeden, wielki strup. Zdziwiłam się bardzo, bo to nie był pierwszy raz, kiedy ich używałyśmy i wcześniej nic takiego nie miało miejsca. Z kolei po Advantix Ginny wyraźnie częściej się tarzała tak, jakby odczuwała świąd po tym preparacie. W końcu reakcja ustąpiła, ale spot on okazał się niezbyt skuteczny.

No właśnie, jak ocenić skuteczność działania preparatu?

Większość z nas uznaje, że preparat działa, jeśli na psie nie znajdujemy żadnych pasożytów. Niestety większość preparatów nie ma działania odstraszającego (koniecznie czytajcie ulotki! są też preparaty, które mają wpływ na pchły i przy tym w ogóle nie są przeznaczone do zwalczania kleszczy) i rozprawiają się z kleszczem dopiero wtedy, kiedy ten przyczepi się do psa. Kleszcz powinien wtedy uschnąć. W praktyce jest chyba jednak inaczej, skoro po jednych preparatach znajdujemy na psie dużo pasożytów, a po innych nie ma żadnych, nawet spacerujących po futrze. Tak właśnie działał u nas Kiltix. Pamiętam, że raz Tosia nosiła go przez cały sezon (choć producent twierdzi, że obroża działa 6 miesięcy) i nie miała wtedy na sobie ani jednego kleszcza!
Na początku tego roku używałyśmy kropli z fipronilem (Fiprex i Fypryst) sprawdzały się całkiem nieźle, ale przeszkadzało mi, że muszę ciągle pamiętać, żeby co 3 tygodnie zakroplić psy. W końcu postanowiłam wrócić do obroży Kiltix i pierwszy raz sprawdzić wodoodporną Foresto.
Kiltix dla małych burków ma działać przez około pół roku, a Foresto 8 miesięcy. Termin przydatności tośkowego kiltixa minął właśnie w tym miesiącu. Wynik? Zero kleszczy, choć we wrześniu zdarzył się jeden spacerowicz. Foresto jest wodoodporne, ale według ulotki tak nie do końca (jeśli dobrze pamiętam, zmoczenie raz w miesiącu nie powinno mu zaszkodzić, więc teoretycznie wody powinno się i tak unikać), mimo to postanowiłam, że nie będę go zdejmować, kiedy Gi będzie pływać, żeby zobaczyć, jak będzie działać obroża. Zostały jej jeszcze 2 miesiące, a jej działanie wygląda tak, że kleszcze i tak znajduję na psie, ale kiedy mają z nim dłuższy kontakt to są wyraźnie otumanione, a te które zdążą się przyczepić dość szybko umierają. Mimo, że foresto nie ma u Gi działania odstraszającego to myślę, że będę kontynuować zabezpieczanie jej tą obrożą.


Nowości w walce z kleszczami 

Na naszym rynku pojawiły się dwa produkty, które naprawdę mnie zainteresowały, ale... Pierwszy produkt to tabletki Bravecto. W jednej z lecznic, do której chodzimy wetka bardzo je polecała i generalnie w sieci można znaleźć praktycznie same pozytywne opinie od użytkowników. Zastanawia mnie jednak jaki wpływ mają one na psi organizm, skoro działają od wewnątrz i mają to robić przez 3 miesiące. Jeśli pies źle na nie zareaguje, to pewnie trudniej mu pomóc niż w przypadku kropel czy obroży. Wydaje mi się, że zdecydowałabym się na takie zabezpieczenie w ostateczności, gdyby inne środki były nieskuteczne.
Drugi produkt to odstraszacz Tickless, wytwarzane przez niego ultradźwięki mają powodować, że pies staje się "niewidzialny" dla kleszcza, ale jeśli jakimś cudem kleszcz zaatakuje, a nasz burek nie jest dodatkowo zabezpieczony preparatem uśmiercającym te pasożyty, to urządzenie mu nie pomoże. Jest też dość duże, przyczepione do obroży małego psa będzie dyndać, jestem pewna, że Tosi by to przeszkadzało.

Domowe sposoby 

Jakiś czas temu na blogu Damona trafiłam na recepturę sprayu przeciw komarom i kleszczom, który można stosować nie tylko na psie, ale również na sobie. Niestety jeszcze nie udało mi się samej sporządzić tego specyfiku, ale jestem coraz bardziej ku temu skłonna, kleszcz spacerujący po obojczyku to nic przyjemnego...


Podsumowując, każdy preparat może różnie działać na naszego psa. Jeśli coś okazało się nieskuteczne u nas, wcale nie musi być takie samo u innego zwierzaka. Niestety trzeba sprawdzać metodą prób i błędów.


A co, kiedy kleszcz już się wbije? 

Kiedy jest po ptokach i mamy wbitego kleszcza, trzeba go jakoś usunąć. Kiedy kleszcz był już mocno napity, bałam się wyciągać go sama, jeździliśmy z takim przypadkiem do weterynarza, który usuwał pasożyta. Chyba tylko raz mieliśmy taką sytuację. Pamiętam, że zupełnie przeoczyłam wtedy kleszcza, bo schował się pod obrożą, od tamtego czasu szczególnie dokładnie sprawdzam to miejsce.
Jeśli kleszcz nie zdążył jeszcze mocno urosnąć usuwam go kleszczołapkami TickTwister, wcześniej korzystałam z plastikowej pincety Trixie, ale była bardzo niewygodna i zawsze bałam się, że ścisnę robala w złym miejscu i tylko pogorszę sytuację, z haczykami nie mam takich obaw.



Temat kleszczy powraca jak bumerang w okresie wiosennym, a pasożyty te są aktywne praktycznie przez cały rok. Teraz, jesienią znowu atakują ze wzmożoną siłą, więc warto pamiętać o systematycznym przeglądaniu psów po spacerach i zabezpieczeniu odpowiednimi preparatami.


43 komentarze:

  1. Ciekawią mnie te tabletki Bravecto, ale nie miałam odwagi wypróbować ich na moich psach. W tym roku używamy kropli Fiprex (niestety ich skuteczność spada po kąpieli). Pozostaje tylko mieć nadzieje, że sezon na kleszcze niedługo się już skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojego psa niestety nic nie działa: wszelkie krople, obroże- nic, a ponieważ już przytrafiła nam się babeszja, po tym niemiłym incydencie zdecydowałam się właśnie na Bravecto, i co tu dużo mówić: jestem zachwycona, sprawdziło się świetnie, od czerwca mieliśmy 3 kleszcze, wszystkie znalezione bardzo szybko, ale były 'niemrawe'. Wcześniej znajdywałam kilka w tygodniu. Obecnie Bravecto nam się już skończyło, więc aby dać organizmowi odpocząć wróciłam do kropli i Kiltixa, ale w przyszłym sezonie na pewno do Bravecto wrócę.

      Usuń
    2. My używamy BravEcto. Bardzo polecamy. Mojego psa gdy miał wtarte krople FIRex'u złapał kleszcz, szybko wyciągnięty, od razu po spacerze, jednak psiak zachorował, miał pokleszczówkę. Ciężko było przez to przejść, kleszcz wyniszczył jego organizm. Po wyleczeniu kupiliśmy tabletki BravEcto, które poleciła nam Pani weterynarz. Po tych tabletkach nie mieliśmy ani jednego kleszcza. Tak jak osoba wyżej, my teraz też mamy przerwę od bravecto, by organizm odpoczął.

      Usuń
    3. A ile czasu powinna wynosić taka przerwa od Bravecto?

      Usuń
    4. Wiesz co u mnie fiprex nawet po kąpieli działay bardzo dobrze może masz jakiś mega chemiczny szampon?

      Usuń
  2. U nas po Advantixie wystąpiła reakcja alergiczna. I zniszczył nam obroże, nie wiem jakim cudem ale wyżarł barwnik, dosłownie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tosia jaka starowinka już. Troszkę jest podobna do mojego pierwszego psa - Dżekiego. Żył 18lat.

    Wydaje mi się, że kropelki i preparat zawarty w obrożach również wchłania się do krwioobiegu psa. Musiałabym dopytać weterynarza.
    Teraz jest chyba największy wysyp kleszczy łąkowych, najobrzydliwszych bo największych.

    Dla porównania napiszę, że środki ochrony dla ludzi są o wiele słabsze (bo chyba mniej toksyczne) niż te dla psów. Ja z racji zawodu złapałam w zeszłym roku 21 kleszczy (spacerowiczy nie liczę) a Cleo aż 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Substancje z obroży nie wchłaniają się do krwioobiegu - tzn. nie na tym polega ich działanie. Są to preparaty zewnętrzne, a więc rozprowadzające się na skórze. Stężenia tych substancji w surowicy są zwykle na tyle małe (o ile są), że właściwie nienamierzalne. Foresto dodatkowo ma działanie, które zniechęca kleszcze do podjęcia żerowania (czyli mogą łazić po psie, ale nie chcieć się wbić - zresztą chyba więcej tych insektycydów ma takie działanie). A obroża Scalibor ma rzeczywiście działanie repelencyjne - czyli odstaraszające. Preparaty spot-on również działają zewnętrznie, tzn. na skórze zwierzęcia (gruczoły łojowe, mieszki włosowe i te sprawy) - takie rzeczy zawsze są napisane w ulotce, tak samo jak to kiedy kleszcz jest zabijany i czy dany środek ma działanie repelencyjne. To, że kleszcze się wbijają nie oznacza, że dana substancja jest nieskuteczna - niektóre, aby zabić pasożyta wymagają rozpoczęcia żerowania. Im dłużej żywy kleszcz żeruje na psie tym większe ryzyko zakażenia, dlatego warto sprawdzać w jakim czasie preparat powinien zacząć działać. Tak czy inaczej żaden środek nie zabezpiecza w 100% przed chorobami odkleszczowymi, a co jeszcze ważniejsze - choroby odkleszczowe to nie tylko babeszjoza. Anaplazmoza (zwłaszcza w combo z babeszją) czy borelioza (tak, psy też mogą mieć) potrafią nieźle namieszać, chociaż nikt tak bardzo o tym nie trąbi.

      Usuń
    2. Właśnie dlatego Bravecto mnie nie przekonuje - na ulotce jest napisane ze zabija kleszcze w ciągu 12 godzin od rozpoczęcia żerowania
      ... wolę jednak środki, które także odstraszaja. A Foresto ma 3 rodzaje działania - po pierwsze odstrasza, po drugie parzy nóżki kleszczy, po 3 zabija. Nie mówię, ze działa idealnie, ale to chyba najszersze spektrum działania wśród dostępnych środków przeciwkleszczowych.

      Usuń
    3. A tymczasem Foresto zabija w ciągu 24-48h po infestacji ;) . Ponadto obroża nie ma działania odstraszającego w rozumieniu - kleszcze nie "wyczuwają" psa, nie będą po nim łaziły itd., działa tylko na zasadzie "zapobiegania żerowaniu".
      Ja z Foresto zrezygnowałam i jestem z tej decyzji bardzo zadowolona :) .

      Usuń
    4. To nam się trafił jakoś wyjątkowo szybko działający egzemplarz, jeśli chodzi o foresto :D. Informacje informacjami (na ulotkach), ale w praktyce różnie to bywa, co chyba doskonale pokazują historie ludzi, którzy mają 3 psy noszące tę samą obrożę przeciw kleszczom. Psy chodzą razem na spacery w te same miejsca, a mimo to jeden nigdy nie przyniesie kleszcza, a dwa pozostałe będą nimi obładowane. To samo dotyczy użytkowania obroży. Tak jak wspomniałam, na ulotce radzą raczej unikać wody mimo, że obroża jest "wodoodporna", a są psy, które cały czas zażywają w niej morskich kąpieli i obroży nic się nie dzieje. A słyszałam też o przypadku zmoczenia obroży w jeziorze, po którym przestała ona działać.

      Usuń
    5. Oni gwarantują zabicie kleszcza w tym odcinku czasu, co nie znaczy, że nie zabije go wcześniej - podałam tę informację tylko dla skontrastowania z powyższą opinią o Bravecto. Oczywiście, że praktyka to znacznie więcej niż ulotka - ale wypadałoby ją znać, żeby potem nie było rozczarowań i tylko o to mi chodzi.
      Foresto używałam na swoich psach, moczyłam i raczej zbytnio nie dbałam o te obroże - spełniały swoje zdanie i tego nie mogę im zarzucić, generalnie nie mam nic do Foresto. Zrezygnowałam z zupełnie innych powodów ;) .
      Nawiązując do historii 3 psów i tej samej obroży to chciałam powiedzieć, że mam wrażenie, że niektóre psy są przez kleszcze "bardziej lubiane" niż inne. To tak jak z komarami - niektórych prawie nie tykają, a innych (mnie) żrą chmarami :( .

      Usuń
    6. To chyba nie do końca tak z tym rozpoczęciem zabijania - 48 godzin pada w kontekście pierwszego założenia obroży... Może powiem tak - nie mam nic do Bravecto, natomiast te 12 godzin to dla mnie niezbyt przekonujące w przypadku preparatu który podaje się wewnętrznie i nie ma żadnego działania odstraszajacego.
      A jaki środek obecnie stosujesz?

      Usuń
    7. Wklejam z ulotki Foresto: "Ogółem, w ciągu 24 do 48 godzin po infestacji produkt spowoduje śmierć kleszczy i ich odpadanie od żywiciela(...)" . 12 godzin to szybciej niż 24 i tym bardziej 48. I powtarzam to jest czas maksymalny, a nie czas PO którym substancja zaczyna działać - w praktyce znaczy to tyle, że kleszcze zabijane są szybciej. Pisałam to już na innym blogu: 'rewolucyjność' Bravecto nie ma polegać na tym, że zabija lepiej ;) . Ja byłam zadowolona - po tabletkach mogłam zapomnieć o tym, że w ogóle coś takiego jak kleszcz istnieje - a raczej, że istnieje na moich psach.
      Ja teraz zabezpieczam Vectrą.

      Usuń
    8. Co do smakowitości niektórych psów to mój wcześniejszy potrafił łapać po 20 dziennie pomimo używania kropli (to takie maksimum, zwykle było tego mniej). I nigdy nie złapał babeszjozy. Cleo jak złapie 3 na rok to jest święto. A chodzę w nią w bardziej niebezpieczne miejsca (przynajmniej mi się tak wydaje) bo jest tam więcej dzikich zwierząt.

      Foresto u nas działała świetnie pomimo regularnych kąpieli ale niestety Cleo dostała uczulenia i strasznie się po niej drapie.

      Usuń
    9. Skoro temat podbity to pochwalę się, że zamieniłam foresto na obrożę scalibor. Po niej Cleo się nie drapie. Ciężko na razie powiedzieć jak z skutecznością bo na razie nie chadzamy po łąkach.

      Usuń
  4. U mnie Fiprex działa świetnie, żadne kleszcze się nie trafiają. Ale rzeczywiście trzeba bardzo pilnować terminów zakraplania - raz zapomniałam i nie mogę sobie wybaczyć. Kleszcza w gęstym futerku nie było widać, nawet wet nie znalazł, a skończyło się to paskudną babesziozą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba uważać na te pasożyty. :P
    My chyba mamy szczęście, bo przez 6 lat Reks miał tylko jednego kleszcza i to w tym roku. Nie wiem jak to się stało. Ale staram się sprawdzać w jego sierści czy przypadkiem nie mamy małego gościa.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas na szczęście ( odpukać ) jakoś mało kleszczy teraz. Jednak mimo wszystko pies jest zakropiony kroplami. Obecnie zakropiłam go kroplami hapss , które produkuje Sabunol, wcześniej mieliśmy Fiprex, przez jakiś czas działał, ale później jakoś stracił na działaniu. Słyszałam, że kleszcze zaczęły uodparniać się na fipronil.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje psiaki chyba nigdy jeszcze nie złapały kleszcza, a przynajmniej nie zauważyłam, aby gdzieś był przyczepiony albo po nich łaził. Ale pilnuję zakraplania i co miesiąc Fiprex jest w użyciu. Foresto też jak do tej pory się sprawdzała, ale nie bardzo ufam tej informacji, że działa przez tak długi czas. Natomiast ja kleszcza podłapałam tylko raz i było to bardzo dawno temu. Z racji zajmowania się fotografią makro i ciągłego włóczenia się wśród traw powinnam być narażona, a okazuje się, że (odpukać) jakoś nie jestem chyba dobrym kąskiem dla tych pasożytów. Natomiast moja mama bardzo często jest atakowana w ogrodzie i bywa, że w okresie letnim łapie dość pokaźną liczbę tych osobników.

    OdpowiedzUsuń
  8. My korzystamy z tabletek BravEctro odkąd po kropach FIRex pies złapał kleszcza, potem długo przechodził chorobę pokleszczową. Bardzo sobie chwalę te tabletki, jedyną wadą (choć w sumie każdy produkt tego typu to ma) to to, że trzeba zmieniać do jakiś czas na krople, by się nie uodpornił organizm.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż, ja gdzieś czytałam, że na psy długowłose obroże nie działają najlepiej, a tu takie zdziwko :D Moja psiura wymiotuje, jak ma na sobie obrożę, dlatego korzystamy z kropel, niestety - 3 razy miała już babeszię, druga natomiast ani razu. No cóż.
    Na trzeciej piesie zapewne zastosujemy obrożę, chyba, że z kundelka wyrośnie kudłacz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do obroży Foresto, to warto ją przetrzeć raz na miesiąc, bo gromadzący się brud może wpłynąć na jej działanie. Raz tego nie zrobiłam i kleszcz się przyczepil i miał sie bardzo dobrze. To był jeden z dwóch które znazlam w tym sezonie, drugi był uschniety. Uważam to za całkiem dobry bilans, lepszy niż przy Advantixie. No i Foresto jest wygodniejsze, pomijając wspomnianą potrzebę czyszczenia go raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o przecieraniu nią psa (co robię mniej, więcej co miesiąc, przy okazji strzyżenia, bo wtedy i tak muszę ją zdjąć), ale o tym, żeby wytrzeć z syfu jeszcze nie :D.

      Usuń
    2. No, widziałam jaka warstwa brudu zostaje na scierce po przetarciu, więc wierzę w te teorie, chociaż teraz nie pamiętam czy jest potwierdzona przez producenta. ;)

      Usuń
    3. Dokładnie, dobrze jest ją od czasu do czasu przetrzeć - najlepiej czymś nasączonym odrobiną alkoholu :).

      Usuń
  11. My używamy jednocześnie kropli i obroży, a przed wyjściem w miejsce, gdzie jest większe prawopodobieństwoZ kleszczy, psikamy dodatkowo sprayem na kleszcze. Zastanawiałam się nad bravecto, ale jakoś nie jestem przekonana do faszerowania psa chemią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie boisz się, że krople, obroża i jeszcze spray nie zaszkodzą psu? Przecież je też dawkuje się zależnie od wielkości psa i zbyt duża ilość danego preparatu może zaszkodzić zwierzakowi. No chyba, że zwracasz uwagę na to, żeby dana substancja nie powtarzała się w każdym z preparatów.

      Usuń
  12. Mój pies to odkurzacz na kleszcze. Dla mnie znakiem, że środek działa, jest fakt, że na psie znajduje 5 robali, a nie 20. Za to ja miałam w życiu jednego dziada, mimo że szlajam się po takich samych chaszczach jak mój pies.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój pies ma zawieszkę i nie ma problemu... Był jeden spacer, że zapomniałam włączyć- 4 kleszcze...

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas chyba spokój z kleszczami, choć nie oznacza to, że trzeba być mniej czujnym.
    Ostatniego kleszcza znalazłam na Terrorze na początku sierpnia, od tamtego czasu nie znalazł się ani jeden, pomimo codziennych spacerów na pola, łąki i do lasu.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy post, ja od zawsze stosuję mojej Białej Kulce obroże Foresto (w całym jego życiu - 4 lata - znalazłam może z 4 kleszcze? :D), natomiast dużej bestii kupuję kropelki i nie ukrywam, znajduje troszkę więcej kleszczy :v. Plus jest taki w jego przypadku, że ma tak dużo sierści, że jedyne miejsca na których 'pasażerowie na gapę' mogą się załapać, to tylko na głowie i uszach :D.

    Pozdrawiamy, J&T!
    http://littlewhitecompanion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. My na szczęście nie mamy tego problemu. Do kwietnia bodajże Kasu był zakrapiany, bardzo nieregularnie zresztą. Przez jakieś dwa miesiące (wrzesień-pażdziernik 2014) nie był zabezpieczony i złapał jednego kleszcza. Sytuacja zmieniła sie po pierwszej babeszjozie, co teoretycznie nie ma żadnego wpływu na organizm. Przed chorobą łapał kleszcze na potęgę, teraz w sezonie możemy chodzić na pola, do lasu i prędzej ja wrócę z kleszczem niż mój pies. Od czerwca mamy kleszczołapki, bo pęsetą też nie ufałam, ale wykorzystane były tylko na kocie. ;) Aktualnie mamy Foresto, od kwietnia, czyli zostały jej teoretycznie 2 miesiące. Też nie zdejmowałam obroży do wody, tylko do kąpieli, chciałam zobaczyć jak będzie działać i u nas sprawdza się genialnie. Myślałam nad F. dla kota, ale to będzie dla niej zbyt niebezpieczne. Jak Foresto się skończy to chyba wypróbujemy Kiltixa, ale w sezonie znów wrócimy do Foresto. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja postawiłam na Kiltix i działa bez zarzutu :) Jedynie co mnie denerwuje to ściąganie jej w okresie wakacyjnym przy kąpielach i charakterystyczny smrodek, którym przesiąka pies. Następnym razem spróbujemy z Foresto, chociaż myślałam, że jest całkowicie wodoodporna i nie będę musiała zaprzątać sobie głowy z uważaniem na nią podczas wodowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie używam obroży. Raz miałam, ale zapomniałam zdjąć do kąpieli... Zakraplam Pimpka Foresto i w tym roku mieliśmy dwa wbite. Ja zawsze idę do weta, boję się sama wyciągnąć. Muszę kupić sobie jakiś przyrząd, bo jak na razie z samą pęsetą... Nie chcę pogorszyć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspomnę tylko że jest szczepionka na Borelioze - mało kto wie że coś takiego jest ;)
    Żeby uniknąć Boreliozy szczepi się psiaka ale przed zaszczepieniem go jeśli psiak już spotkał się z kleszczami to trzeba zrobić pierw badanie krwi które zostaje wysłane do laboratorium, po dostaniu wyników i jesli wszystko jest ok na początku szczepimy psa 3 razy kżde co 3 tygodnie. Po tych 3 razach szczepimy psa dopiero za rok 1 szczepionką i nie może być razem ze szczepieniem na wścieklizne i choroby zakaźne bo trzeba odczekać 3 tygodnie i wtedy można zaszczepić. Szczeniaki można zaszczepić po ostatnim szczepieniu i też trzeba odczekać 3 tyg. i szczepimy 3 razy co 3 tygodnie bez badania krwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy nie chorują na boreliozę, tylko ludzie.

      Usuń
  20. Ze specyfików naturalnych łatwiejsze jest przyrządzenie naparu z czystka, w tamtym roku o tym pisałam. Na Kibę (a raczej nasze kleszcze) żadne chemiczne specyfiki nie działają oprócz jednych kropel, które strasznie przetłuszczają jej futro, ale po zakropleniu muszę odczekać tydzień i dopiero ją myć, a to jest strasznie wkurzające. W tym roku chyba kupię tickless, bo z tabletkami nie podejmę ryzyka, nie kosztują mało, a w razie gdyby były nieskuteczne i tak bym musiała coś kupić. Piękny bbyłby świat gdyby nie było kleszczy :P.

    OdpowiedzUsuń
  21. My używamy Bravecto,a wcześniej kropli Advantix,dwa lata i zero kleszczy :) Oby trwało to jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio pojawiły się nowe kropelki amflee, kupiliśmy i póki co od zakroplenia nie złapał żadnego kleszcza. Niestety już w grudniu pojawił się kleszcz, a od stycznia lgną do Astora :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ufam innym preparatom niż fiprex - muszę przyznać. Jakoś stosuję od lat i mam święty spokój. Zero problemów.
      Nie ukrywam, że o tych kropelkach w ogóle nie słyszałam

      Usuń
  23. My używamy od samego początku Foresto, dobrze się u nas sprawdza. Zero łażenia po psie i zero wbitych kleszczy - mimo praktycznie codziennych kąpieli z założoną obrożą.
    A do tego dieta bogata w czosnek i jakoś nam się udaje :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Każdy ma swoje przyzwyczajenia :) Kropelki czy obroże wszystko okej. Byle by nie truć psa tymi tabletkami.

    OdpowiedzUsuń