Trening agility

niedziela, 11 października 2015

W sobotę wybrałyśmy się do Warszawy na trening agility. Nie taki zwyczajny w sumie, bo był to pierwszy trening od ładnych paru miesięcy, a od biegania na pełnowymiarowych przeszkodach minęło... lepiej nie mówić jak dużo czasu ;).


Ginny miała doskonały nastrój, od razu ucieszyła się, jak zobaczyła przeszkody i znajome psiaki. Była w stosunku do nich bardzo miła, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Na ogół widok placu z przeszkodami powoduje w niej takie emocje, które wywołują w niej pełne skupienie na tym, że zaraz będzie biegać i jednocześnie sprawiają, że ma ochotę wpierdzielić każdemu psu, który do niej podejdzie. Tym razem było zupełnie inaczej, Gina biegała wesoło, zaczepiała inne burki do zabawy i jakby przypomnieć sobie jej stare reakcje na treningach, to można by dojść do wniosku, że czymś się sztachnęła. Sielankę tę przerwało pojawienie się szczeniaczków. Gi dzieciarni zdecydowanie nie lubi i choć nie ma raczej zamiaru jej unicestwić, to wyraźnie okazuje wobec niej swoją niechęć. Za to jeśli chodzi o sam trening to była doskonała!
Zniknął problem z konfiguracją tunel pod palisadą (zobaczymy na jak długo). To dziwne, bo za każdym razem, kiedy wcześniej miała się z czymś takim zmierzyć, to nie było opcji, żeby od razu pokonała palisadę. A wczoraj? Nawet się nad tym nie zastanawiała! :D Ginny pierwszy raz od 3 lat miała styczność z obcym rękawem (jeszcze nigdy nie dali nam tej przeszkody na zawodach) i zrobiła go za pierwszym razem :). Wrócił za to brzydki slalom, wyjścia po 10 paliku i eh... nie mam zielonego pojęcia o co tej babie chodzi, bo tu raczej nie przerwa w bieganiu stanowiła problem, a coś innego. Udało się zrobić go kilka razy poprawnie, ale czuję, że jeszcze długo będziemy musiały nad tym pracować (chyba, że Gina ma zamiar zaskakiwać mnie na zawodach robiąc slalom na 100% tak, jak to było ostatnio w Powsinie ;)). Poznałyśmy też parę nowych opcji ustawienia przeszkód na torze i dzielnie się z nimi zmierzyłyśmy. Ginny doświadczyła też czegoś zupełnie nowego, a mianowicie biegania z innym przewodnikiem! Muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe, miło się patrzy z boku na to, jak biega nasz burek, takie spojrzenie z innej perspektywy daje też do myślenia oraz... możliwość zrobienia zdjęć własnemu psu w akcji ;).
Mam nadzieję, że teraz nie będzie już tylko coraz zimniej, bo może jeszcze wybrałybyśmy się gdzieś na agility :D. 



19 komentarzy:

  1. Też bym chciała jeździć z Reksem na takie treningi... Może kiedyś. :)
    I mam pytanie. Jak robić te 'kafelki' ze zdjęć? Bo nie raz chcę dodać trochę więcej zdjęć, ale nie chcę robić 'kilometrowych' postów. :)
    Pozdrawiam,
    reksio-the-dog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie kafelki, a kolaż :P. Możesz skleić parę zdjęć w Paintcie, jednak wedlug mnie wygodniej jest w jakimś programiw, np GIMP czy też fotor (online, GIMP trzeba ściagnąć)

      Usuń
    2. Ano to właśnie nie do końca kolaż, bo to nie jest jeden plik graficzny, jak klikniesz na poszczególne zdjęcie to wyświetli się pojedynczo, w większym rozmiarze ;).
      Foty wrzucam ręcznie w edytorze html.

      Usuń
    3. No właśnie - jakby to był kolaż to by było kilka zdjęć złączone na jednym. :P
      Dzięki. :)

      Usuń
  2. Gratulacje, my też zaczynamy poważnie agility. Niestety często zazdroszczę włascicielom suk, bo samce strasznie za pannam się oglądają..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... samce miewają takie problemy, ale wydaje mi się, że to zależy też od wychowania.

      Usuń
  3. Jaka ona maleńka w tym tunelu :)
    Slalom ach ten slalom. Ja się go tam boję. I huśtawki. Ale do tego jeszcze nam sporo brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać! Chociaż przyznam, że mnie też wizja slalomu trochę przerażała i nadal do końca nie wierzę, że Gi go w ogóle robi ;).

      Usuń
  4. Super post fajne kolorki przeszkód : >

    OdpowiedzUsuń
  5. My w następną niedzielę jedziemy na trening do freexów i już nie mogę się doczekać, choć mam wątpliwości czy Kiba podziela moją radość :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :D Lucky miał wczoraj pierwszy trening agi w życiu.
    Wynajmujecie sobie torek? Gzie konkretnie?
    Na jakiej wysokości macie hopkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co? Spodobało mu się? :D
      Nie wynajmujemy. Ginny skakała 20/25cm.

      Usuń
    2. Jak na pierwszy raz jest całkiem fajnie. Tylko biega wolno :/
      To tak jak Lucky.

      Usuń
    3. Gi kiedyś też wolno biegała (różne były tego powody), z czasem się rozkręciła :). Normalnie skacze już pełne wysokości S, ale po takiej przerwie obniżyłam jej tyczki na jakiś czas.

      Usuń
  7. Takie powroty po przerwach są super :) Świeży umysł, świeże chęci :) Gi jak zwykle pięknie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam jechać w weekend na tor, żeby Pimpek po raz pierwszy w życiu zmierzył się z rękawem, ale niestety nie udało się. Wracacie do agi na dłużej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Co prawda napisałam wyżej, że był to trening po długiej przerwie, ale ja nigdy nie miałam zamiaru rezygnować z tego sportu (chyba, że zdrowie mojego psa wymusiłoby taką decyzję). Jeśli pytasz o regularne treningi pod czyimś okiem, to na razie nie ma takiej możliwości (choć jest szansa, że całkiem niedługo może się to zmienić), ale nadal zamierzam ćwiczyć na swoich przeszkodach i od czasu do czasu wpadać na trening u kogoś ;).

      Usuń
  9. Zazdroszczę możliwości trenowania na profeskonalnych przeszkodach pod okiem trenera. My jak na razie nie mamy takiej możliwościbi zadowalamy się własnymi przeszkodami. Ale od wiosny mam zamiar zapisać się na agilitowy kurs z łaciatkiem :)

    OdpowiedzUsuń