Jak dawać rady psiarzom i jak je przyjmować?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Psiarze to trochę takie mamuśki. Każda matka najlepiej wie, jak wychować swoje dziecko, a jak tylko inna matka postanowi wtrącić swoje trzy grosze, to zaczyna się armagedon. Kiedy widzimy, że ktoś robi coś w niewłaściwy sposób lub pokrętną metodą, to automatycznie w naszej głowie wyrasta pomysł, żeby zwrócić na to uwagę. Jak to zrobić, żeby nie nadepnąć drugiemu psiarzowi na odcisk? 


Grzecznie proszę!
Zanim "przyczepimy się" do kogoś warto zastanowić się, jak my byśmy chcieli, żeby nam doradzono w momencie, kiedy robimy coś źle. Czy chcielibyśmy być zjechani z góry do dołu, że tacy z nas nieodpowiedzialni idioci? Jasne, że zanim zaczniemy coś robić, warto zgłębić jakąś wiedzę na ten temat, ale czasami coś nam umknie i wtedy konstruktywna uwaga jest bardzo cenna. Często też sami nie dostrzegamy swoich błędów, a widzi je dopiero ktoś patrząc z boku. Jak zwracać uwagę? Po prostu grzecznie. Niemiłe czepialstwo może kogoś zmotywuje do poprawy danego elementu, ale sądzę, że o wiele lepsze efekty osiągniemy nie sącząc jadu ;). Zastanówmy się, czy zależy nam na dobru zwierzaka, na chęci niesienia pomocy, czy szukamy tylko okazji do wbicia komuś szpili. 

Publiczny lincz
To ma nieco związek z akapitem wyżej. Jeśli koniecznie chcemy się przyczepić (a nie doradzić), to na ogół napiszemy danej osobie publiczny komentarz. Ha! Niech każdy widzi, jaka z niej niedorajda! Często w sieci trudno odczytać cudze intencje i wiele osób źle reaguje na zwrócenie uwagi w publicznym komentarzu, dlatego uważam, że jeśli chcemy komuś pomóc, to zawsze lepiej sprawdzi się opcja wiadomości prywatnej. 

Zosie Samosie 
Jest taki typ psiarzy, którzy lubią wszystko zrobić sami i nie potrzebują pomocy z zewnątrz. Uczę mojego burka czegoś niezobowiązującego, jeszcze nie do końca wychodzi to tak, jak sobie wymyśliłam, ale cieszę się, że ruszyłyśmy temat i wrzucam pierwsze kroki w formie filmu lub foty (z czasem służy mi to też za porównanie). Nie przepadam, kiedy ktoś zwraca mi uwagę na to, jak inaczej mogłabym tego nauczyć mojego psa. Możliwe, że dzięki temu byłoby łatwiej, ale wolę sama dojść do zamierzonego efektu, bo dzięki temu po drodze zyskam więcej doświadczenia. Czasami zwracamy też komuś uwagę na to, że dany element mógłby wyglądać lepiej. Rzućmy jakiś przykład, może odbijanie się od ciała człowieka? Vaulty wyglądają genialnie, kiedy pies wpada na nas przednimi łapami i wybija się z tylnych, po czym ładnie, miękko ląduje. Często jednak psy odbijają się tylko przednimi łapami i od razu lądują na ziemi, nie jest to zbyt efektowne i wiele osób będzie świerzbić, żeby zwrócić na to uwagę. Na ogół nie wiemy zbyt wiele o psie, z jakim pracuje dana osoba, może niedawno przekonał się do bliższego kontaktu z człowiekiem, bo wcześniej bał się nawet wejść na kolana? Myślę, że w takim wypadku łatwo sprawić, że opiekun psa straci motywację. Dopiero co cieszył się, że coś się w końcu udało, a tu okazuje się, że to w sumie nic specjalnego i mogłoby być lepiej...

Sprawa ma się trochę inaczej jeśli chodzi o sporty kynologiczne. Sztuczki nie są nigdzie opisane w dokładny sposób, nic się nie stanie, jeśli nasz pies będzie robić je trochę inaczej. Jeżeli trenujemy jakiś sport, w którym obowiązują konkretne zasady, to wszelkie uwagi są na wagę złota. Jeśli planujemy zawody na jakimś poziomie, nie ma sensu utrudniać sobie życia i kombinować samemu, przynajmniej na początku naszej sportowej kariery ;).

Kto pyta, nie błądzi 
Jeśli mamy jakiś problem, nie bójmy się zapytać. Pytanie to nic strasznego, a mam wrażenie, że dla niektórych to wręcz ujma na honorze. Jeśli ktoś pyta i dysponujemy wystarczająco dużą wiedzą, by coś tej osobie doradzić, wtedy  mamy doskonałą okazję do tego, by bez cienia wątpliwości udzielić jej (grzecznie!) rady :). 

Jak przyjmować rady i czy je przyjmować? 
Podobno 80% informacji w internecie to bzdury, dlatego zanim wprowadzimy jakieś rady w życie, warto zastanowić się nad tym, czy jest sens. Doradzają nie tylko osoby, które serio posiadają jakąś wiedzę, ale też osoby, którym wydaje się, że tę wiedzę posiadają. Sztuka polega na tym, żeby potrafić je odróżnić. 
A co zrobić, kiedy jest się Zosią Samosią i ktoś udziela nam rad? Docenić chęć niesienia pomocy i robić swoje, a te ewidentnie czepialskie ignorować (a jak chcemy to nawet skasować ;)).

Podsumowując
Zastanówmy się, zanim z czystej dobroci serca zechcemy komuś doradzić. Jeśli zdecydujemy się na to, najlepiej wbijajmy na priv. 
Złote rady od wujków i ciotek traktujmy z dystansem chyba, że wujek/ciotka zna się na rzeczy i dzięki niemu nasz pieseł będzie jeszcze lepiej śmigać na torze, wywijać z deklem w powietrzu czy zgrabnie iść przy nodze z wlepionymi w nas oczkami :).


32 komentarze:

  1. Naprawdę, mądre słowa. Niektórzy narzucają wręcz swoje rady, nawet jeżeli się z nimi nie zgadzamy... Mi ostatnio wmawiano, że muszę suńce dawać Pedigree Dentastix, bo będzie miała kamień (pouczyła osoba której psu usuwano kamień 3 razy). Ale to, że myję jej zęby nie dotarło...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatne i naprawdę mądre słowa. Ja sama nie raz daje się ponieść emocją, ale staram się w miarę kulturalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo cenna notka, wielu osobom można by to pokazać ;) Sama bardzo lubię pomagać ale wtrącam się dopiero, kiedy widzę, że dzieje się coś niebezpiecznego dla psa albo kiedy ktoś o to pyta, co na szczęście zdarza się coraz częściej. Zauważyłam, że ludzie są glidbi wiedzy i chętnie wprost zadają pytania, kiedy nie są czegoś pewni lub kiedy coś ich nurtuje :) Niestety w i ternecie zdarzają się osoby, które myślą, że pozjadały wszystkie rozumy i wszystkim wytykają wady albo na siłę chcą wcisnąć jakąś "prawdę objawioną".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebezpieczne sytuacje to świetny przykład na porównanie dwóch reakcji internetowych mędrców :D. Bardzo często przy filmach czy zdjęciach ze zbyt wysokimi skokami przez przeszkody część osób (często odnoszę wrażenie, że jest to ta ZNACZNA część...) zaczyna wyzywać właściciela psa i sugerować, że świadomie chce mu zrobić krzywdę ("chcesz zajechać mu stawy?! ty sadysto!"), mniej osób wpadnie na to, żeby wytłumaczyć po ludzku, dlaczego lepiej zrobić coś inaczej. Co ciekawe, kiedy pies wykonuje jakąś ewolucję z frisbee i nie robi tego w bezpieczny sposób, np. brzydko ląduje albo naprawdę bardzo wysoko skacze, rzadziej ktokolwiek zwróci na to uwagę :D.

      A co do zadawania pytań, to chyba zależy. Za niektóre pytania też można być zjechanym i tylko zniechęcić się do zdobywania wiedzy w ten sposób.

      Usuń
  4. Oj zgodzę się i to w stu procentach. Mądre słowa i to bardzo.
    PS: W końcu doczekałam się zdjęcia Tosi <3
    Ona to cudowna modelka <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Post dający do myślenia, który powinien przeczytać każdy psiarz. Zwłaszcza ten gatunek, któremu nie wiem, chyba w jakiś sposób satysfakcję daje czepianie się innych i są istnymi wykrywaczami błędów, a również ten, który nie potrafi przyjąć najnormalniejszych i najkulturalniejszych uwag.

    OdpowiedzUsuń
  6. Post bardzo na czasie, bo to co się ostatnio dzieje pomiędzy psiarzami to jakaś masakra ( afery, hejty, wyzwiska ...) . Niektórzy po prostu tylko czekają aby przytrafiło się coś do czego mogą się przyczepić. Może chociaż niektórzy coś z tego wyniosą...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma co się oszukiwać - psiarze to chyba najbardziej skora do kłótni grupa, jaką spotkałam. Każdy wie lepiej, każdy się "czepia", daje "cenne rady". Dobrze, jeśli te rady naprawdę są cenne, a ktoś daje je w sposób kulturalny. Gorzej, jeśli zaczyna się czepiać i powstaje kolejna kłótnia, kolejna fala łajna przewala się przez społeczność.
    Niejednokrotnie spotkałam się też z tym, że radziło dużo osób, każdy mówił co innego. Zwyczajnie zgłupieć można! Ja zdecydowanie należę do Zosiów Samosiów, chociaż zdarza mi się pytać np. na forach, czasami kogoś prywatnie, czasem kilka osób. I gdy odezwie się parę osób, każda powie co innego, to mam jeszcze większy mętlik w głowie i jeszcze mniej wiem. Między innymi dlatego staram się jak najmniej pytać na forach, a jak najwięcej szukać w innych źródłach wiedzy.
    Wpis bardzo pomocny - może ktoś dzięki temu pomyśli, zanim zacznie bluzgać i zjeżdżać od góry do dołu innego psiarza, któremu coś wyszło inaczej albo który użył innej metody.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zwolenniczką trzymania się swoich spraw i nie włażenia z butami w cudze życie, dlatego uważam, że jeżeli ktoś sam z siebie wpycha mi swoją wiedzę i dobre rady, to robi to tylko dla własnego ego ;) Jeżeli ktoś poprosi o pomoc, zapyta czy szuka rady - zawsze jej udzielę, o ile będę w stanie. Natomiast nigdy sama nie pcham się do "pomocy", bo sama tego nienawidzę. A już szczytem wszystkiego są "szkoleniowcy", którzy nie pokażą jak powinno się pracować z psem, ale próbują tego psa zabrać opiekunowi i szkolić własnymi, często nietrafionymi, metodami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czasami nie mogę się powstrzymać przed zwróceniem uwagi komuś kto robi koszmarny błąd, przed którym sama byłam tak przestrzegana na różnych seminariach (np. wyrywa zabawkę z pyska psu który nie ma za dużej motywacji do zabawy). Zawsze staram się pisać tak żebym była odbierana jako grzeczna osoba, która tylko chce coś doradzić. Fakt że w internecie nasze intencje mogą być odebrane różnie, na przyszłość będę chyba pisać tylko w prywatnej wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na fejsie ostatnio afera za aferą ;)
    Ale tak ogólnie to nie tylko w świecie psiarzy jest mnóstwo dobrych ciotek które wiedzą lepiej. W życiu rodzinnym jest jeszcze gorzej. Zacznij planować rodzinę, ślub, dzieci to dopiero się zdziwisz jak okropni potrafią być ludzie i to czasami bliscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już niewiele rzeczy dziwi :).

      Usuń
  11. Ważny temat. Mnie osobiście denerwują takie osoby, które "chodzą" po bloggerze i szukają, komu mogłyby coś wytknąć, żeby tylko się dowartościować. Druga grupa, której nie mogę znieść, to blogerzy, którzy nie przyjmują żadnych rad, a każdą krytykę uznają jako hejt. Przykładowo, jakiś czas temu doradziłam grzecznie pewnej dziewczynie, żeby nie ćwiczyła agility ze swoim Psem, który ma sporą nadwagę. Napisałam, żeby odchudziła go innymi, niewymagającymi obciążania stawów aktywnościami, albo przynajmniej na razie usunęła z toru stacjonaty, a zostawiła te "przyziemne" przeszkody (tunele itp.). To oczywiście wywołało wielką dyskusję, nie tylko z autorką bloga, ale także z jej koleżanką, która zaczęła wyjeżdżać na mnie i wypominać mi, co ja robię ze swoim Psem... No po prostu koniec świata.
    Przyjemnie by było, gdyby wszyscy starali się dawać grzeczne rady i konstruktywną krytykę, a jednocześnie przyjmować je z pokorą i zastanawiać się nad tym, czy na pewno są bez skazy. Ja też staram się mieć dystans do siebie i chociaż czasami przychodzi chęć na zwyzywanie kogoś jak leci, to trzeba zachować kulturę ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. W internecie to pół biedy. Gorzej jak siedzisz uziemiona przy świątecznym stole u teściów i te wszystkie pociotki oraz wujkowie zaczynają komentarze, światłe rady oraz wymianę doświadczeń. Komputer wyłączysz, w parku uciekniesz, a tutaj? Co najwyżej zajmiesz się przeżuwaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak :) najgorsze są takie niemiłe uwagi ze strony rodziny/znajomych, po co tyle w psa ładować, i tak zdechnie, po co mu tyle zabawek itd.. ;)

      Usuń
    2. Bardziej mnie wnerwiają teksty typu "jak to nie możesz puścić ze smyczy swojego psa w lesie? jak mój pogonił sarnę to go trzepłem smyczą po dupie i po problemie"...

      Usuń
  13. Musze przyznać, że mnie też denerwują uwagi, a najbardziej to, jak tata mówi, że zapewniam jej mało ruchu, a ja staram się z nią często spacerować, tylko on oczywiście tego nie widzi.
    Bardzo przydatny i ciekawy post!
    Szczęśliwego Nowego Roku!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z tym całkowicie :) Ja też ze Spike'm dopiero niedawno ogarnęliśmy vaulty, żeby się odbijał czterema łapami, bo na początku robił to tak jak opisałaś :). Jeszcze musimy tylko "zwiększyć moc" odbicia i będzie perfekcyjnie, a całe szczęście jesteśmy na dobrej drodze do tego! :D Najgorsi są tacy, którzy piszą anonimowo hejty.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam uważnie, bo czasem piszę o psach na blogu, czasem dodam jakąś radę (przy czym ja piszę dla "zwykłych" psiarzy, żadnych tam sportowców i zawodowych psich mam). Nie rozumiem, czemu ktoś może uważać, że czyjaś rada to ujma na honorze. :D Za to kiedy doradzam, staram się jasno pokazać, że nie jest wcale tak, że "moja racja jest najświętsza i jedyna właściwa". To jedna z dróg, która w moim przypadku poskutkowała, dlatego zachęcam do pójścia w tym samym kierunku. Myślę, że kultura i wyczucie są w udzielaniu i odbieraniu rad kluczowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie pisanie na blogu to trochę inna sprawa, niż zwracanie się bezpośrednio do konkretnej osoby.

      Usuń
    2. Jasne, masz rację. :) Sama często zastanawiam się, czy udzielić komuś rady, czy sobie darować.

      Usuń
  16. Szczera prawda, dla niektórych powinno to być lekturą, znaną na pamięć jak pacierz.

    Oczywiście nie twierdzę, że nie zaliczam się do którejś z wyżej wymienionych grup. To bardzo prawdopodobne.

    (ostatnie zdjęcie) Czego Toś tak się wystraszył? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Naprawdę dobry post. Daje do myślenia , rzeczywiście patrząc z obecnej perspektywy i mnie zdarzyło się czasami zwrócić komuś uwagę w mniej grzeczny sposób . No ale czasami trudno utrzymać nerwy ma wodzy , tym bardziej jeśli ktoś dopiero wdepnął w kynologiczny świat , a zachowuje się jakby wiedział wszystko , o wszystkim i więcej od innych . Tutaj sprawa głównie tyczy się trzymania psa na podwórku , to z dotychczas śledzonych przeze mnie dyskusji wzbudza najwięcej kontrowersji , a momentami wręcz nienawiści. :-)

    Pozdrawiam
    http://beaglowate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze napisane :P
    obserwuję :) Pozdrawiam http://labowamania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapytałam kiedyś polskiego hodowcę borderów o badania, dostałam po miesiącu e-mail z lekką sugestią opieprzającą gdzie jest mój hodowca (y) :D

    I tak jak jeszcze ktoś wyżej w komentarzu napisał, "zosie samosie z rodziny". Przyjdą i doradzają tak że głowa boli, powinno być na to jakieś lekarstwo :D

    http://lusiek.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to za hodowca (jeśli oczywiście można wiedzieć)? :)

      Usuń
  20. Masz rację. Ale i tak wiemy swoje. Każdy ma mnóstwo rad. Wiele zupełnie bezsensownych ale i tak chcemy się dzielić swoją "wiedzą". Jeśli satysfakcjonuje mnie taki a nie inny wygląd sztuczki, to moja sprawa! I nikomu nic do tego. Dziękuję, spokojnego Sylwestra.
    8lap1ogon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Mądre, mądre... Co do pytań to mam jedno. Chciałabym nauczyć mojej suczki komendy "wstydź się", niestety nie wiem jak zacząć... Pokazywać jej co ma zrobić? Czekać na nią? Sama nie wiem... Jak nauczyć tej komendy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam chyba najpopularniejszą metodę nauki tej sztuczki, która polega na naklejeniu np. kawałka taśmy na pyszczek/głowę i nagradzaniu za próbę zdjęcia taśmy łapką :).

      Usuń
  22. Bardzo mądrze napisane. Miałam kiedyś na swoim fanpejdżu na fb takiego "gagatka" radzącego mi w tym jaką obrożę wybrać. Dostałam ochrzan od góry do dołu, a gdy delikatnie wyperswadowałam temu komuś że nie ma racji... dostałam jeszcze więkrzy ochrzan :D
    http://psiolubni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń