28.03.2016

Raz na wozie, raz pod wozem

Świąteczna niedziela była tak wspaniała, że relacja z niej zasługuje na uwiecznienie na blogu! Wszystko to za sprawą Tosi, która tego dnia miała niesamowicie dobry nastrój. Może dla kogoś, kto jej nie zna to nic nadzwyczajnego, ale dla mnie był to naprawdę wyjątkowy dzień. 


Normalnie życie z Tosiakiem nie jest jakoś szczególnie interesujące, a przynajmniej nie na tyle by pisać o nim w sieci. Wszystko wygląda tak samo, tj. tak, żeby zapewnić jej równowagę. Każda zmiana, nawet ta pozytywna w końcu zaczyna wywoływać w niej negatywne emocje. Kiedy przychodzą goście Tosia zawsze bardzo się cieszy, popisuje, trąca nosem, żeby ją głaskano, nie wygląda na smutną czy zestresowaną, wręcz przeciwnie! Cała ta sielanka trwa do czasu, aż emocje wezmą górę i pies zaczyna się gasić, biegać w kółko z wywieszonym językiem, dyszeć z nerwów. Tak samo opisywałam tu kiedyś pracę z nią. Wszystko skupia się na emocjach. 



TA niedziela była natomiast bardzo... stabilna :). Po południu wybrałyśmy się na spacer do lasu, po powrocie okazało się, że zajęło nam to aż 3h. Dla Tosi to naprawdę dużo, a przez cały ten czas utrzymywała dobry humor do takiego stopnia, że nawet strzał zasłyszany gdzieś w lesie nie stłamsił jej. Przestraszyła się, ale nie straciła całkiem kontaktu, jak to zazwyczaj bywa. Byłam z niej strasznie dumna, tym bardziej, że po tym zdarzeniu skusiła się na krótką zabawę z Giną i nie zrażała się częstym wykonywaniem różnych poleceń. 


O dziwo (normalnie po takiej eskapadzie Tosia byłaby psychicznym wrakiem) poniedziałek wyglądał całkiem w porządku, chociaż żeby nie przedobrzyć darowałyśmy sobie tak długi i intensywny spacer, jak poprzedniego dnia. Ostatnio w naszym życiu nie działo się nic nadzwyczajnego, więc podejrzewam, że to stąd ta "zmiana", dalej będziemy balansować na cienkiej linii i uważać, żeby nie stracić równowagi, ale takie dni jak tamten mogłyby być codziennie :).


32 komentarze:

  1. W takim razie życzę Wam samych "takich" dni z Tosią! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to życzenie się nie spełni. Nawet nie łudzę się, że mogłoby być normalnie. Teraz sezon burzowy się zaczyna, to i Tosiek niestety będzie mieć częstsze schizy.

      Usuń
  2. No gratulacje. Trzymamy kciuki aby więcej tal było ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! :D
    Trzymam kciuki, żebyscie miały jeszcze więcej takich dni:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wiadomości, mam nadzieję, że będzie więcej takich dni.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie z tak miękkim psem musi być trudne, zwłaszcza, kiedy chcesz COŚ z nim robić. Najważniejsze, to trochę odpuścić i super, że Tobie się to udało, stawiasz psychikę Tosi na pierwszym miejscu! Życzę Wam, aby takich niedziel było jak najwięcej, bo potrafią dodać wiatru w żagle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było trudno, kiedy każdy trąbił o tym, że praca jest niezbędna do tego, żeby pies był szczęśliwy. Okazuje się, że niekoniecznie... :)

      Usuń
    2. U nas jest podobna sytuacja - Figa to "pies skała", kocha pracę i nie przeszkadza jej ta delikatna "presja" (robimy wszystko na luzie, tylko pozytywnymi metodami, ale coś musi być na rzeczy, skoro Bati reaguje tak, a nie inaczej). Natomiast Bati... Miękka klucha, nie radzi sobie z emocjami (walczymy z tym), więc postanowiłam odpuścić i jej nie męczyć - skoro nie sprawia jej to radości, to jaki tego sens?

      Usuń
  6. Zazdroszczę osobom które nie miały takiego schizo-pieska. Oszczędziły sobie tym wiele wylanych łez i nieprzespanych nocy. Choć trzeba przyznać, że taka kreatura uczy cieszyć się małymi sukcesami, o co często ciężko przy normalnym czworonogu.
    Trzymam kciuki, aby takie dni zdarzały się częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy normalnym czworonogu jeszcze bardziej celebruje się każdy sukces, bo ma się świadomość, że ten pies w ogóle chce, a inny uciekłby pod kanapę. Przynajmniej ja patrzę na to w ten sposób. Może ludzie bardziej docenialiby normalność swoich psów, jakby przez jakiś czas żyli sobie z taką schizą.

      Usuń
    2. Nie miałam raczej na myśli sukcesów szkoleniowych, tylko takie prywatne, związane z codziennością. Zresztą kiedy bardziej się cieszysz, gdy Tosia przeżyje taki dzień czy Ginny?

      Usuń
    3. Chyba się nie zrozumiałyśmy :). Nie porównuję Gi i Tosi, bo one są zupełnie różne od siebie. Gina nigdy nie ma gorszych dni i właśnie dlatego doceniam, że mogę jej zaufać, że zawsze chce coś ze mną robić (nie mam na myśli tylko pracy, ale też zwykłe leżenie na kanapie przed tv) i zachowuje się jak normalny pies. Takie dni, jak ostatnia niedziela są dla mnie szczególne, bo i Tosia sprawia wtedy wrażenie normalnej. Gdyby nie ona, to nie widziałabym pewnie nic nadzwyczajnego w tym, jaka jest Gina. Moi znajomi mają głównie "normalne" psy ;).

      Usuń
    4. Masz rację, naprawdę się nie zrozumiałyśmy. Co do mojego porównania, nie tak chciałam to zobrazować- mój błąd. Tak czy siak, każdy pies jest inny i oferuje cały wachlarz zarówno wad jak i zalet, a to czyni go absolutnie wyjątkowym.
      Niech Toś żyje w stabilizacji, tego wam życzę.

      Usuń
  7. Ja też życzę Wam, żeby takich dni było w Waszym zyciu jak najwięcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjemnie widzieć jakie beztrosko biegające, radosne psiaki :) Tosia przepięknie się uśmiecha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tosia jest znakomitym przykładem sentencji ''Kobieta zmienną jest".
    Nie jestem w stanie zrozumieć co odczuwa właściciel takiego psa, bo zawsze trafiam na perełki co lubią się bawić i spacerować. Miki niestety pod moją nieobecność gdy jest na dworze lubi sprawić sobie samowolną przechadzkę z sąsiadem co niesamowicie mnie denerwuje, gdy ten karmi mojego psa oraz go zabiera ze sobą a przecież on sam do niego przychodzi, haha.
    Każdy pies jest inny, każdy ma jakieś niedoskonałości z którymi właściciel musi się uporać. Trzymam kciuki i życzę jak najwięcej takich dni. :))

    Nero i Miki

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze rozumiem balans na cienkiej granicy emocjonalnej psa. Niko prawie od tygodnia ma shizę i jeśli potrwa to jeszcze kilka dni to idę z nim do kliniki po leki poprawiające nastrój, bo tak się dłużej nie da.
    Gratuluję dobrego, Tosiowego nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mało było na blogu o Tosi, więc post o jej postępach bardzo mnie cieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest o niej mało, bo nie robi postępów, ale jeśli ma wyjątkowo dobry dzień, to chcę o nim pamiętać jak najdłużej ;).

      Usuń
  12. Super! :) U nas też podczas Wielkanocy nastąpił fajny postęp :) Oby więcej takich dni z Tosiem superktosiem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas przy sezonie burzowym to samo. Wystarczy mocniejszy deszcz, samolot a Tofi zaczyna schizować. Życzę wam więcej takich dni :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna wiadomość, życzę Wam jak najwięcej takich dni. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach, no to cieszymy się razem z Wami! Przeżycie takiego dnia jest - moim zdaniem - tak dużym sukcesem, jak wygrana na AWC czy BOS na Cruftsie. Coś wow, coś, o czym trzeba pamiętać jak najdłużej i fruwać na tym różowym obłoczku tak długo, jak się da (na ile pamięć pozwoli? :P). Także no, gratulacje i wieelkie lovki dla Tosi, może postanowi być częściej taka stabilna? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównanie do wygranej na zawodach to strzał w 10! Banan na twarzy taki sam po udanym dniu Tosi i pudle z Giną :D.

      Usuń
  16. Wreszcie Tosia! Życzę więcej takich dni i kolejnych sukcesów w treningach.
    Pozdrawiam,
    Fabian z swiatoczamibuldoga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Brawo Tosia :) Oby więcej takich dni :) U nas tylko Aza bardzo boi się burzy , ale ogólnie moje psy sa raczej stabilne emocjonalnie , więc nie wiem jak to jest , ale wiem jak to jest się tak cieszyć z małych postępów lub dobrych dni :)
    swiatmoichzwierzakow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Sa takie obroże działające relaksująco. I kropelki ktore aplikuje sie np na posłanie. Moze?
    Mialam schizo psa i wiem co przezywasz. Wiem rowniez jak bardzo jest to meczace dla wlasciciela

    OdpowiedzUsuń
  19. życzymy więcej takich dni i oby były dłuższe <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj znam to :)
    I kiedy nadchodzi taki dzień jestem szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz latającego psa ! (ostatnie zdjęcie). Mamy nadzieję, że Tosia będzie częściej taka. U nas energia jest, dobry nastrój, piękna pogoda ale pies nie chce współpracować :/

    Pozdrawiamy
    http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Zawsze zastanawiałam się jak wygląda życie z psem o miękkiej psychice. Sznupek jest wielkim twardzielem, ma bardzo twardą psychikę. Cóż, gratulacje i trzymam kciuki, żeby Tosia miała więcej takich fajnych dni!

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetna wiadomość. Oby takich dni było jak najwięcej. I oby o Tosi pojawiło się więcej postów na blogu - to będzie oznaczać, że robi dalsze postępy :)

    pozdrawiam
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu