30.04.2016

Mój pies, moja fota!

Niezbyt często zdarza się, że ktoś inny niż ja robi zdjęcia moim psom. Jeśli jednak ma to miejsce, zawsze dowiaduję się, czy mogę ich użyć tam, gdzie bym chciała, bo w końcu nie są moje i ich autor może nie życzy sobie, żeby były wykorzystywane w taki sposób. Tak moi drodzy fakt, że Wasz pies znajduje się na czyimś zdjęciu nie upoważnia Was do korzystania z niego bez uprzedniego kontaktowania się w tej sprawie z jego autorem. I nie ma znaczenia czy fota była zrobiona na spacerze czy na zawodach. 


Na zawodach zazwyczaj spędzam cały dzień. Wstaję wcześnie rano, o 6:30 mam autobus i wracam około 19, czasami później. Zdarzało się, że większość czasu potrafiłam przesiedzieć przy ringu z aparatem na szyi. Kark mi odpadał, plecy często były całe spieczone od słońca, a ręce drętwiały od trzymania ciężkiego sprzętu, ale mimo to fotografowanie zmagań psów na torze sprawiało mi dużą przyjemność. Potem spędzałam kilka dni na selekcji i obróbce zdjęć, finalnie wrzucałam je najczęściej na fejsa. Piszę o tym, żeby zaznaczyć, że zrobienie zdjęcia nie ogranicza się do przyciśnięcia spustu migawki. Na fejsie inni mogli je obejrzeć, udostępnić, a jak chcieli wykorzystać we własnym zakresie to również kupić.
Fotografowanie zawodów sprawiało mi frajdę nie tylko przez sam fakt chwytania ulotnych momentów, ale też przez to ile radości przynosiło to innym, szczególnie debiutującym, którzy mieli pamiątkę z pierwszego przebiegu. Starzy wyjadacze też często pytali o zdjęcia swoich czworonogów. W pewnym momencie doszłam jednak do wniosku, że już trochę tych zdjęć zrobiłam i czas nieco przystopować. Agility na fotkach trochę mi się przejadło. Miało to też związek ze startami z Giną, kiedy biegałam z nią danego dnia, wolałam poświęcić więcej uwagi psu niż aparatowi.

23 kwietnia nie robiłam zbyt wielu zdjęć. Było kilka zamówień i żeby nie siedzieć bezczynnie przy ringu pstryknęłam też parę ujęć innym psom (to też dobra rozgrzewka przed "właściwym" psem :)). Po zawodach dla jasności umieściłam w opisie albumu informację na jakich zasadach można korzystać z moich zdjęć. Większość osób nie miała żadnego problemu z zaakceptowaniem tego, co bardzo mnie ucieszyło. Znalazła się jednak pewna czarna owca, która bez żadnego słowa (a wypadałoby chociaż podziękować za zdjęcie i zapytać czy można go użyć, wstyd by mi było tego nie zrobić) postanowiła zapisać sobie fotę z fanpejdża i wrzucić na swój profil. Moja wiadomość prywatna w tej sprawie została zupełnie zignorowana, a ja czuję się teraz jak frajerka. Ta jedna sytuacja wystarczyła mi, żeby podjąć decyzję o fotografowaniu wyłącznie znajomych psów oraz tych, których właściciele wcześniej zamówią sobie zdjęcia z przebiegu. Na pewno nie oprę się możliwości zrobienia foty przedstawicielowi rzadkiej rasy na torze, ale wtedy zatrzymam ją dla siebie... ;) 

Pamiętajcie, że zdjęcie Waszego psa z zawodów, które zrobił ktoś inny, należy do tej osoby, a nie do Was. Jeśli chcecie go użyć, napiszcie do autora i zapytajcie na jakich zasadach możecie to zrobić. Jeżeli zdjęcie nie podoba się Wam aż tak, żeby godzić się na zasady autora, to po prostu go nie używajcie.


36 komentarzy:

  1. A ja się z Tobą nie do końca zgodzę.
    Sama wiem co znaczy robić fotki, potem siedzieć i je obrabiać, ale jeśli już i tak jestem na tych zawodach i już i tak zrobiłam te fotki to dla mnie nie ma problemu jeśli ktoś je sobie weźmie za moja zgodą ale BEZ WYKUPOWANIA ich u mnie. Ja jakoś nigdy nie lubię brać pieniędzy za takowe fotki (i nieważne jakie to by kwoty były) no ale każdy ma inne podejście wiec rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem polega na tym, że osoba wzięła zdjęcie bez pytania, a w opisie jest wyraźnie napisane na jakich zasadach z fot można korzystać. Właścicielka psa użyła zdjęcia jakby po prostu jej się należało, a tak nie jest.
      Jak zacznie padać Ci sprzęt, którym focisz zawody to może przestaniesz robić to za darmo :D.

      Usuń
    2. Dlatego napisałam, że za moją zgodą :p
      Też nie wyobrażam sobie by ktoś od tak sobie wziął moją fotkę i ją wykorzystał.
      Sprzęt padnie prędzej czy później - więc tak czy siak będę musiała jakiś kupić a nigdy przenigdy nie będę patrzyć na fotografię jako pracę czy coś z czego miałabym czerpać zyski na nowe sprzęty czy coś :D

      Usuń
    3. Widzisz, a o tym właśnie jest ten post :). Gdyby ktoś po prostu zapytał, nie byłoby żadnego problemu.
      Wiele osób patrzy na fotografię w ten sposób i jeśli chce się od nich zdjęcia to należy się do tego dostosować :D.

      Usuń
    4. Tyle ile ludzi tyle opinii i różnych podejsć :D
      Też nie chcialam żeby wyszło, ze jakoś się czepiam do Ciebie czy coś :)
      Ale Twój post aż mnie natchnął na napisanie u siebie postu o swoim podejściu do focenia :D

      Usuń
    5. To jest właśnie problem współczesnego świata - skoro robisz fotki to ma to być dla Ciebie tylko pasja.... Zarabiać na tym to grzech, a sprzęt rośnie na drzewach... Co w internecie (czy na fejsie) to juz nie twoje... Taką ostatnio miałam przeprawę ze swoimi zdjęciami znalezionymi na jakimś dziecinnym fanpagu... "Skoro wrzuciłaś to na facebooka to automatycznie straciłaś prawa autorskie...". Ech.

      Usuń
  2. U mnie ostatnio była nieco inna sytuacja, ponieważ pewna osóbka bez pozwolenia wykorzystała zdjęcie mojej psicy na blogu grupowym, gdzie tworzy się postać i pisze z jej punktu widzenia opowiadania; wywiązała się z tego spora afera, ponieważ mądra ja nie podpisałam zdjęcia i zarzucano mi podszywanie się pod "prawdziwą autorkę". Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a moje zdjęcia są teraz pięknie podpisane. :)
    Tak wię w tym miejscu, mimo iż trochę na na temat, chciałabym uczulić pozostałych czytelników twojego bloga- ZAWSZE warto podpisać zdjęcie swojego autorstwa. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się zastanawiam co z kolei z prawami do wizerunku? Wydaje mi się, że właściciel psa dysponuje również prawami do wizerunku - więc może nie zgodzić się na sprzedaż zdjęcia swojego psa w celach komercyjnych lub jego publikacji. Mam podobną sytuację przy swoim drugim hobby(zupełnie innym niż psie tematy) - gdzie nie zgadzam się na robienie sobie zdjęć profesjonalnym sprzętem, dlatego że nie życzę sobie wykorzystania zdjęć ze mną w celach komercyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety fotografowanie cudzych psów i rozpowszechnianie ich zdjęć nie podlega żadnej regulacji prawnej.
      Co nie zmienia faktu, że - według mnie - w takiej sytuacji publikowanie zdjęć czyjegoś psa bez zgody właściciela trąci nieco hipokryzją.

      Usuń
    2. Prawo do ochrony wizerunku dotyczy tylko ludzi. Zawody to wydarzenie publiczne, więc nie wiem dlaczego miałabym pytać właściciela psa czy mogę łaskawie opublikować MOJE zdjęcie, na którym znajduje się pies tej osoby :D.

      Usuń
    3. To samo jest z ludźmi :) Skoro ktoś występuje w zawodach, staje się automatycznie podmiotem publicznym, ochrona wizerunku też wówczas nie obowiązuje :)

      Usuń
  4. Właśnie się teraz zastanawiam jak to robić z tymi fotkami z zawodów, udostępniać je, sprzedawać, jeśli tak to jak. Kończę chyba powoli z foceniem dla focenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to jak? Powinnaś zwracać zawodnikom startowe za to, że użyczyli Ci psa do zdjęć :P.

      Usuń
  5. Ja sobie nie wyobrażam, aby pożyczyć zdjęcie bez wcześniejszej zgody autora. Najczęściej piszę na fb, a jak go ta osoba nie ma, to piszę mail`a.
    Pozdrawiamy, F&R :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytając Wasze wypowiedzi myślę, że kluczem do sprawy jest kultura z jednej i drugiej strony.
    Jedno pytanie: czy mogę?
    Teraz szczególnie mam na myśli ludzi, którym muszę zwracać uwagę o to by schowali aparaty. Proszę weźcie pod uwagę to, że dla bezpieczeństwa psa (ekstremalna sytuacja) celowo nie umieszcza się jego zdjęć. Problem dotyczy miksiorów jak i tych rasowych nigdy nie wiecie czy pies nie został odebrany komuś podczas interwencji i czy nie jest "ukrywany"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w moim poście mam na myśli głównie fotografowanie publicznych wydarzeń, a zawody czy wystawa psów takimi właśnie są. Sama nie przepadam raczej za robieniem zdjęć "z ukrycia", dlatego nawet na wystawie podchodzę do właściciela psa i pytam czy mogę zrobić mu zdjęcie (chyba, że akurat biegnie po ringu i jest oceniany przez sędziego). Tak samo jeśli spotkam psa na spacerze, też pytam czy mogę go sfotografować.
      Nie sądziłam, że coś takiego jak ukrywanie psów z interwencji ma miejsce, ale w takim wypadku osoba, która opiekuje się takim zwierzęciem nie powinna chyba pojawiać się z nim na imprezach publicznych.

      Usuń
  7. Równie dobrze można stwierdzić, że ten pies ma siedzieć w domu i wychodzić na spacer tylko w nocy. Nie wszystkie psy są w takiej sytuacji ale bywają trudne przypadki. Możemy wymieniać się bez końca różnymi sytuacjami gdzie każda strona ma trochę racji, natomiast z kulturą bywa różnie. I to jest fakt. Jedna i druga strona powinna się nad nią pochylić.
    Tak- kradzież zdjęcia jest sporym naruszeniem ale czy tylko to jest problemem?
    Nie chcę kierować tego personalnie jedynie próbuję skierować spojrzenia na stronę, o której nie pisze/mówi się często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ten pies serio jest aż tak ukrywany, to jest masa innych miejsc, gdzie można z nim bezpiecznie spacerować w ciągu dnia, nikt nie zmusza do chodzenia z nim na zawody. Jeśli jest taka sytuacja, to pchanie go na zawody jest skrajnie nieodpowiedzialne (tym bardziej startowanie z takim zwierzakiem, gdzie listy startowe są do wglądu dla wszystkich :P) ze strony opiekuna, bo to impreza publiczna i nawet dziecko może zrobić zdjęcie, po czym wrzucić je do sieci. Nawet na tych zawodach był chłopiec, który chodził z małym aparatem w ręku i pstrykał psom mnóstwo fotek :).
      Nie wiem po co tak się licytujesz, bo ja mówię o konkretnym przypadku, a Ty wymyślasz jakieś historie, które pewnie i tak rzadko kiedy mają miejsce.

      Usuń
    2. Jeżeli ktoś kitra psa z interwencji to nie wiem czy koniecznością jest wychodzenie z psem na spacer jedynie w nocy, tak, by nikt go przypadkiem nie zauważył, ale z pewnością najbezpieczniejszą formą spędzania czasu nie są zawody, na których jest cała masa różnych ludzi, tych z aparatem także :D

      Usuń
    3. No nie aż tak rzadko.
      Parę miesięcy temu taka akcja miała miejsce w Poznaniu. I dziewczyna wcale nie "pchała psa na zawody", zwyczajnie chodziła z nim do parku. A potem zdjęcia psa, oczywiście bez jej zgody, wylądowały na jednej z facebookowych grup spacerowych - co przysporzyło jej paru problemów w sprawie sądowej.
      Ja z kolei ostatnio musiałam się dosłownie prosić(!) o usunięcie zdjęcia psa z internetu.
      Więc naprawdę zastanawiam się czy aż tak ciężko podejść do danej osoby i zapytać ją (albo chociaż poinformować) czy opublikowanie zdjęcia jej psa będzie OK.

      Usuń
    4. Myślę, że ta dyskusja nie ma sensu, bo ja mówię o konkretnym przypadku - ktoś kradnie zdjęcie i umieszcza je do wglądu dla wszystkich na swoim profilu, czyli raczej nie przeszkadza mu, że jego pies jest widziany przez wszystkich na innej stronie. Wy natomiast piszecie o zupełnie innej sytuacji.

      Usuń
  8. Nie licytuje, nie wymyślam, nie są to tak rzadko występujące historie jak można przypuszczać. Chciałam również zaznaczyć, że nie odnoszę się tylko do zawodów i robienia zdjęć na takich imprezach. Ogólnie rzecz ujmując nie miałam zamiaru obrażać kogoś pokazując problem z innej strony więc chyba nie rozumiem tego ciśnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nie widzę innej strony problemu, bo mówimy o zupełnie różnych sytuacjach. To o czym mówicie nie ma związku z tym, o czym pisałam. Dobrą wolą fotografa jest zapytanie, czy można zrobić psu zdjęcie, tak samo jego dobrą wolą jest usunięcie go z sieci, ponieważ pies nie ma praw do ochrony wizerunku. Tak, jak wcześniej pisałam, sama w takich przypadkach pytam czy mogę pstryknąć zdjęcie i nie miałabym problemu z usunięciem foty, gdyby ktoś używając sensownych argumentów o to poprosił. Nikt tu nie ma ciśnienia :).

      Usuń
  9. Hmm, o ile dobrze się orientuję w naszym prawie pies jest uznawany za "rzecz" jeśli chodzi o takie sprawy i można fotografować go tak jak czyjś rower na przykład. Pytanie o pozwolenie jest oczywiście w dobrym guście ale nie konieczne na takim wydarzeniu jak zawody. A już umieszczanie zdjęć bez zgody autora jest po prostu łamaniem prawa autorskiego - zupełnie inny kaliber. A nie myślałaś żeby wystąpić do tej osoby po należne sobie odszkodowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że w tym wypadku jest to nieopłacalne. Po prostu na następnych zawodach odpuszczę sobie fotografowanie tego psa ;).

      Usuń
    2. Domyślam się, że szanse na uzyskanie czegokolwiek są minimalne... no i właśnie dlatego takie rzeczy się dzieją - ludzie nie czują odpowiedzialności. A to jest kradzież i tak powinna być traktowana - Twoja praca, umiejętności i czas zostały wykorzystane bez pozwolenia. Ale cóż... życzę jak najmniej takich przypadków.

      Usuń
  10. Ja się ostatnio mocno przejechałam na robieniu zdjęć znajomym, bo naiwnie wysyłałam często bez podpisu, szczególnie, gdy kogoś znałam, z reguły wszyscy, jak już wrzucali to podpisywali/pytali. I ostatnio znalazłam dużo swoich zdjęć na czyjejś stronie internetowej psa - bez żadnego zapytania/żadnego podpisu. Bo przecież na zdjęciach jest czyjś pies to można sobie brać bez pytania... -,- W każdym razie mam nauczkę na przyszłość i niektórym osobom po prostu więcej zdjęć nie robię... :)
    + podpisuje już wszystko :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja raczej pozytywnie odebrałabym sytuacje, gdzie komuś spodobało się zdjęcie i chce je gdzieś umieścić, tylko.. no właśnie, bez mojej zgody i świadomości o takiej sytuacji nie jest już tak miło. Największym zaskoczeniem było dla mnie znalezienie zdjęcia mojego psa na allegro ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też miałam kilka nie ciekawych sytuacji. Np. pewna osoba bardo zawzięcie się kłóciła, że mam nie dawać podpisu bo na zdjęciu jest jej pies i ona sobie nie życzy bym się chwaliła swoimi zdjęciami poprzez podpis, a chce je dać na bloga i fb i nic nie może na nim być. Albo inna sytuacja wszystko ustalone, zdjęcia mają podpis, nie wycinamy, oznaczamy kto robił foto. No ale niestety zdjęcie zostało przeciętne by nie było napisu i nie podpisane, po zwróceniu uwagi olewka i jak było tak jest. Miałam już wiele tego typu akcje i nie są to miłe rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szwedzkim forum o agility widziałam takie rozwiązanie, że pan fotograf wstawiał swoje zdjęcia na dropboxa i prosił o wpłaty (30 koron za fotę, czyli drobne kwoty) jeśli się ktoś by je chciał wziąć. ;) Ciekawe czy takie rozwiązanie sprawdziło by się w Polsce. W sumie za piękne zdjęcie mojego psa z zawodów mogłabym zapłacić, chociaż zamawiać całej sesji bym nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niektórych i 30 koron to jak widać bardzo wygórowana cena :P. A zdjęcie "wziąć" bez opłat jest bardzo łatwo, jeśli nie posiada chamskiego znaku wodnego na całą wielkość fotografii, wystarczy jeden klawisz na klawiaturze.
      Myślę, że takie rozwiązanie ma sens, jeżeli ktoś tak czy siak jest na zawodach (bo np. sam startuje) i od czasu do czasu coś sobie pstryknie, bo chce, bo lubi. W momencie, kiedy ktoś jedzie specjalnie po to, żeby zrobić zdjęcia, to przy 1 focie za taką cenę jest to zupełnie nieopłacalne. Nawet koszt dojazdu się nie zwróci. Sama startuję od czasu do czasu i też lubię mieć pamiątkę w postaci zdjęć. Może niekoniecznie od razu cała sesja, ale te kilka fot (choćby do fotorelacji na bloga :P) fajnie mieć :).

      Usuń
    2. Może z wielkimi znakami wodnymi to byłoby jakieś rozwiązanie. Inaczej trzeba by liczyć na uczciwość ludzi do czego jak widać nie jestes przekonana ;) (i nie tylko Ty).

      Usuń
  14. Ja ogólnie nie zajmuję się fotografowaniem i nie mam do tego sprzętu, ale coś tam pstrykam, zwłaszcza najlepiej wychodzą portrety.
    Nie tak dawno moja znajoma wyjeżdżała i poprosiła mnie o opiekę nad psem, a że go lubiłam, zgodziłam się. Z sympatii do niego i do znajomej, robiłam mu zdjęcia, zresztą za zgodą znajomej - jest psem żywym, więc doskonały materiał do ćwiczeń. Zdjęcia wyszły naprawdę świetne, udostępniłam je znajomej, po czym zobaczyłam, że bez mojej zgody udostępnia je dalej. Już pal sześć jej fp, ale gdy zaczęła zdjęcia wysyłać na konkursy psie to dla mnie było już to przesadą...

    Rozumiem, może być dumna ze swojego psa, ale mogła chociaż zapytać o zgodę czy może wykorzystać zdjęcia, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj regulamin takich konkursów mówi, że zdjęcie musi być naszego autorstwa. W takiej sytuacji można zgłosić się do organizatora.
      Jakiś czas temu na stronie konkursu pewnego psiego magazynu znalazłam wśród zwycięskich zdjęć fotkę fotografki z Niemiec. Jak nietrudno się domyślić, nie ona je tam zgłosiła... :D

      Usuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu