22.04.2016

O szczeniakach, życiu na krawędzi i kurierach

21 kwietnia wybrałyśmy się do Parku Skaryszewskiego w ramach uspołeczniania się i napstrykania mnóstwa fotek, czyli praktycznie w tym samym celu, w jakim zwykle odwiedzamy Warszawę. Ten dzień był bardzo szczególny, bo w całości udało się zrealizować każdy z zaplanowanych punktów, co przy tak zmiennej pogodzie zakrawa o jakiś cud.


Gi przeżyła kolejne starcie ze szczeniakiem i to takim całkiem młodziutkim, co to teoretycznie mógłby jeszcze nie do końca rozumieć sygnały wysyłane przez inne psy, a tu niespodzianka. Okazało się, że nasz nowy kolega w ogóle nie jest namolny i grzecznie respektuje ginową przestrzeń osobistą. W rezultacie Ginka sama zaczęła zachęcać go do zabawy, szczeniaki nie są jednak takie złe! Chociaż przeciąganie się piłką z pańcią to i tak dużo lepsza rozrywka. Jestem ogromnie dumna z Gi, kiedy możemy odhaczyć kolejny problem na naszej liście "do zrobienia". Na szczęście nie jest długa ani nie ma na niej nic, co w znaczący sposób utrudniałoby nam życie, ale skoro może być jeszcze lepiej, to warto nad tym popracować :). 


Tak, jak wspomniałam były też foteczki! Trudno przejść z aparatem obojętnie obok tak uroczego stworzenia, a i Gi bardzo chętnie pozowała. Wskoczyła sama z siebie na przewrócone drzewo i czekała, więc odeszłam trochę dalej, żeby zmieściła się cała w kadrze. W rezultacie zaliczyłam glebę i jedną nogą wylądowałam w stawie, na szczęście nie poobijałam się jakoś mocno ani sprzęt nie ucierpiał, cała sytuacja była dość zabawna. Spojrzenia osób patrzących na to z boku musiały być bezcenne. Fotografowanie psów to bardzo ryzykowne zajęcie! Upadki przy nożnym zoomowaniu, cukrzyca przez szczeniaczki, oj trzeba mieć się na baczności. 


Powrót z Warszawy też był bardzo ciekawy. Czekałam tego dnia na kuriera, ale w związku z wypadem na miasto spodziewałam się, że po powrocie do domu zastanę w skrzynce awizo, bo kurier był z poczty. Jadę już z Giną tramwajem, droga przed nami jeszcze daleka, a tu dzwoni telefon, kurier! Byłam w niemałym szoku, bo wcześniej nie zdarzyło mi się, żeby poczta tak dbała o dostarczenie paczki w wyznaczonym terminie i korzystała z numeru telefonu podanego na pudełku. W domu nikogo nie było, ale ustaliliśmy z panem, że rzuci paczkę na trawnik. Jednak są kurierzy, którzy mają serce ;). Tak, tak, to oznacza, że niedługo będzie tu post z cyklu "co wpadło w moje ręce".
Na nasz autobus nie udało nam się zdążyć, więc wsiadłyśmy w inny i potem wracałyśmy jeszcze 4km pieszo do domu, przy okazji zwiedzając okolice, w których zwykle nie bywam z psem. Obie byłyśmy wykończone, ale bardzo zadowolone :).


16 komentarzy:

  1. Ginka nie lubi szczeniaków powiadasz :P Tika to jeszcze szczeniak. Co prawda wyrośnięty iwgl ale papiś. Gratulacje postępów z panną :D
    Oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im młodszy szczeniak tym gorszy, dlatego tym bardziej cieszę się, że Gi była dla Tymka (8 tygodni?) taka miła :).

      Usuń
  2. Liczyłam, na uderzeniową dawkę zdjęć, może chociaż po weekendzie będą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, więcej fot zapowiada się po weekendzie, będzie można zobaczyć je również tutaj :).

      Usuń
  3. Przy fotografowaniu psów ostatnio zamoczyłam całą nogę w śmierdzącej rzece (nie udało się przeskoczyć :D) i kilka razy o mało co nie wywróciłam się o przeszkodę z tyłu, już nie mówię o tym że na kogoś wpadłam. Ryzykowne zajęcie :D.
    A co do kurierów z poczty to mam same pozytywne odczucia, o wiele lepsze niż z tymi zwykłymi z siódemki, gps itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawa dla Gi! :D
    Do mnie kurier zawsze dzwoni z 30 min przed przyjazdem, żeby domówić odebranie paczki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że z poczty? :D Do mnie pierwszy raz zadzwonili z poczty, wcześniej były tylko smsy, że będę mieć danego dnia paczkę. Kurierzy z innych firm kiedyś zazwyczaj dzwonili, teraz jakoś rzadziej im się zdarza.

      Usuń
  5. Nie przeziebiłaś się po kąpieli? :D Pytam, bo pamiętam że znajomy z podstawówki wpadł do kałuży i na drugi dzień był chory.
    U nas kurier z paczką z BARFem nawet łaskawie nie zadzwonił, tylko latem przerzucił ją przez płot. Wracamy do domu, a tu po chodniku cieknie krew(bo to chyba to), a pies stoi, niucha, i wygrzebuje ze środka roztopione kostki mięsa... :')
    Zdjęcia piękne, gratulacje dla Ginki, moje nie dość, żeby ugryzło pewnie, to jeszcze zjadło na obiad.
    Pozdrawiammy,
    K&Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem cała i zdrowa na szczęście :D.
      Wy pewnie domyślaliście się co to jest, a ciekawe co pomyśleli sąsiedzi :D.

      Usuń
  6. Fajnie, że miałyście okazję do spotkania ze szczeniaczkiem! :D Lola ich nie cierpi.. to chyba zły znak :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Super że Gi robi postępy! Zdjęcia jak zwykle piękne, oczy Ginny są niesamowite a Ty masz super zdolności uchwycenia psów w zwykłych i niezwykłych momentach. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo dla Gi i oczywiście dla Ciebie :) Fotografowanie psów to faktycznie ryzykowne zajęcie. Ale ważne że nic (poza nogawką) nie ucierpiało, a Ty zrobiłaś kolejne świetne fotki.

    Pozdrawiamy
    BIAŁY MALTAN

    OdpowiedzUsuń
  9. Nela też nie lubi szczeniaków, ale ostatnio byłyśmy na spacerze z 4 miesięcznym mopsem i o dziwo nie było żadnego spięcia (no, może raz :P). Hahah, rzeczywiście fotografowanie psów jest bardzo niebezpieczne :D, ale mimo tego fotki są boskie a Tymek (no i Ginka też...:)) przeuroczy. Gratuluję postępów!
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo! ;)
    Piękne zdjęcia! :D
    Tymek przesłodki. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Usunęłam poprzedni komentarz, bo dopiero po jego opublikowaniu zorientowałam się, że piszę w odpowiedzi :P.
    Ginny jest cudowna! Twoje zdjęcia idealnie ilustrują piękność Twojej psiej przyjaciółki :).
    Już na facebooku się pytałam, czy będziecie mieć szczeniaka, powodzenia będziemy życzyć dopiero wtedy, jak będziecie już go mieli!
    Fajnie, że macie okazję pracować nad rzeczami, które przydadzą się Wam w życiu.
    I jeszcze raz napiszę, że cudowne zdjęcia robisz :).
    Pozdrawiamy bardzo serdecznie,
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu