Warsztaty sztuczkowe i socjalizacja w stolicy

poniedziałek, 16 maja 2016

Ostatni weekend znów spędziłyśmy poza domem i chyba nikogo już nie zaskoczę pisząc, że w Warszawie.


Sobota upłynęła pod znakiem sztuczek! Jakiś miesiąc temu dziewczyny z grupy o nazwie Warsaw Pack Of Hounds zaproponowały mi udział w warsztatach sztuczkowych w roli gościa specjalnego (łohoho!). Moim zadaniem był pokaz ginowych umiejętności oraz pomoc w nauce nowych tricków. Ani jedno, ani drugie nie było mi obce, większość wizyt gości kończy się pokazem sztuczek, a pomagam w ich nauce tutaj, na blogu. Mimo to czułam, że jest inaczej i nawet trochę się stresowałam ;). Całe wydarzenie dało mi podgląd na organizację czegoś takiego (inaczej rozwiązałabym niektóre kwestie), fajnie było też pomóc ludziom "na żywo", dzięki temu zyskałam nowe doświadczenie. Mam nadzieję, że uczestnicy zajęć też coś z nich wynieśli, choć sam trening nie był zbyt długi.


Ginka spisała się fantastycznie, nie mam jej nic do zarzucenia i kurcze, z każdym wspólnym rokiem coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu jaki super burek mi się trafił i jak genialnie jest móc zawsze na nią liczyć.


W niedzielę z samego rana ruszyłyśmy w kierunku warszawskiej starówki, tym razem w psiarskim towarzystwie. Najpierw zahaczyłyśmy o PKiN, a następnie obrałyśmy kurs na Stare Miasto. O tej porze nie było tam jeszcze zbyt wielu ludzi, więc można było spokojnie spacerować. Kiedy już zaczęli się schodzić okazało się, że nasze futrzaki są większą atrakcją turystyczną niż wszystko inne. Szczególnie zainteresowani byli nimi obcokrajowcy, którzy wyjmowali telefony i robili sobie wspólne zdjęcia. Niestety było strasznie zimno, więc nie bawiłyśmy tam długo.


Później poszłyśmy coś zjeść i na samym końcu wylądowałyśmy na Polu Mokotowskim, gdzie futra mogły wreszcie trochę pobiegać. Gi nawet próbowała bawić się z innymi psami, zaczepiała czworonogi różnej wielkości i płci (zazwyczaj do zabawy zachęcała duże samce ;)), a nawet szczeniaka! To było dla mnie największe zaskoczenie, bo jeszcze niedawno Ginka nie pałała do nich zbyt pozytywnymi uczuciami. W ogóle tego dnia była wyjątkowo tolerancyjna, bo kiedy robiłyśmy psom grupowe zdjęcie, szczeniątko niechcący usiadło na niej, a ona nie zwróciła na to uwagi (podmienili ją w nocy!), jeszcze niedawno pewnie by się wkurzyła ;). A jeszcze jakby tego było mało, to Gi od piątkowego wieczoru wymienia się piszczącą (!) piłką za szarpak, kiedy trzymam tę piłkę w drugiej dłoni, wow! Wcześniej to było nierealne, po co się szarpać, skoro jest piłka i to w dodatku piszcząca. Pisałam o tym kiedyś tutaj i chyba wrócę niedługo do tego tematu :).  


24 komentarze:

  1. Gratulacje występu na warsztatach, fajna sprawa :). Przez twoje filmiki mam ochotę kupić sobie kamerkę, nie trzeba w niej ustawiać cały czas ostrości tak jak w lustrze, no samo dobro. W związku z tym mam takie głupie pytanie: poprawiasz w filmach barwy, kontrast lub jasność czy to obrazek prosto z kamerki odpowiednio zmontowany oczywiście? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D
      O tak, kamerka sportowa to super sprawa, o mojej pisałam więcej tutaj. Obraz z kamery jak najbardziej poprawiam. Surowe pliki nie wyglądają źle, ale ja po prostu lubię bawić się takimi rzeczami :).

      Usuń
  2. Zaleta posiadania małego psa: wskoczy Ci na nogi i na plecy bez większego uszczerbku na Twym zdrowiu :D A weź wyobraź sobie taką sztuczkę z 30kg psem hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe psy mają jeszcze mnóstwo innych zalet! :D Tego typu sztuczki trudno jest mi sobie wyobrazić z serio dużymi psami i kiedy widzę, jak jednak ktoś się tego podejmuję to często zastanawiam się ile w tym odwagi, a ile brawury :).

      Usuń
  3. Zazdroszczę takiego podróżowania :) Wesoło macie w tej Warszawie, świetny filmik!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, aż chce się podróżować z psem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wypad i fajna ekipa spacerowa.
    Gdy oglądam Twoje filmiki, zastanawiam się jak to jest z Ginkowymi emocjami? Widzę że każdą sztuczkę (na filmikach) wykonuje z ogromnym zapałem. Czy ten zapał nie przekłada się czasem na to że jest tak bardzo nakręcona, że nie może się skupić na tym czego od niej oczekujesz, tylko sama robi cokolwiek, aby rozładować tą całą energię?
    Wypytuję tak, ponieważ moje małe, głupkowate też robi wszystko z ogromnym zapałem (chyba jeszcze kilka razy bardziej, mocniej, więcej i och, niż Ginny) U niego przekłada się to jednak na nie radzenie sobie z emocjami.
    I moje drugie pytanie: Jak u Ginny ma się sprawa z emocjami i energią? Czy jej zapał i energia aktualizuje się tylko wtedy gdy ćwiczycie, czy też np. gdy idziecie na spacer, lub macie robić coś co pies oardzo lubi (np. zabawa, spotkanie z psim kumplem itp.)?
    To się rozpisałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gi nigdy nie robi czegoś bez sensu, w sensie tylko po to, żeby spuścić parę. Wie kiedy jest czas na pracę, a kiedy na odpoczynek. Musi skupić się na tym czego od niej oczekuję, bo w przeciwnym wypadku nie dostanie nagrody. Bywają sytuacje, kiedy nakręci się do takiego stopnia, że non stop powtarza to samo (szczególnie na agility, bo bardzo szybko zapamiętuje kolejność przeszkód), ale raczej rzadko.
      W to co robi wkłada bardzo dużo energii, bo to uwielbia i jest bardzo zmotywowana. Za to kiedy uczy się czegoś zupełnie nowego zawsze stara się na tym mocno skupić i jest przy tym wolniejsza. Jak już coś dobrze umie, to może to robić w szybszym tempie. Bardzo to w niej cenię :).

      Usuń
    2. Wow, Gi wydaje się być bardzo opanowanym psem.
      Nik (też pudlo cosiek) już od podrostka miał problem z opanowaniem emocji: spacery, treningi, coś co go bardzo pobudza. Kiedyś nie był w stanie wykonać nawet prostego "siad," nie mógł się skupić na geście, który wykonywałam ręką i samym słowie "siad." Było go wszędzie pełno, energia go roznosiła - zwierzę nie do opanowania.
      Teraz jest z jego emocjami dużo lepiej, potrafię (choć trochę) kontrolować jego emocje i mogę go uspokoić, choć nie całkowicie wyciszyć. I ogromnym sukcesem stało się to, że nauczył się kilkudziesięciu sztuczek, trików, słów i potrafi pracować nawet piętnaście minut. Robi to z wielką radością i zaangażowaniem. (kiedyś skupienie się na jednej komendzie max 3 sekundy, było sporym problemem.
      Byłam ciekawa jak to jest u Gi. Sucz wydaje się być bardzo zrównoważoną i opanowaną osobowością. :)

      Usuń
    3. Gina też ma swoje za uszami, ale nie rozpamiętuję tego i nie wyolbrzymiam. W tym roku kończy 6 lat i wypadałoby, żeby była już ogarnięta :).

      Usuń
    4. Też nie rozpamiętuję tego jaki jest mój pies, jestem wdzięczna mu za ogromną chęć do pracy i radość z komunikowania się z moją skromną osobą. No i cieszę się że zrobił tak ogromne postępy i siedem lat później tworzymy w miarę ogarnięty team! :D

      Usuń
  6. Gi jak zawsze piękna. Super filmiki.

    OdpowiedzUsuń
  7. To się nazywa produktywnie spędzony weekend ;) Szkoda, ze nie wiedziałam, że jesteście w Warszawie, byłaby okazja się spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio często bywamy w Wawie, więc pewnie pojawi się jeszcze jakaś okazja :D.

      Usuń
  8. Świetny filmik! Powiedz, to w przyspieszonym tempie, czy Wy takie energiczne jesteście?! :D
    Tak z ciekawości zapytam, ile waży Gi? Jestem ciekawa, bo na tym filmiku jest tak giętka i szybka, że wygląda jakby była lekka jak piórko! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D Tam nie ma ani jednego momentu w przyspieszonym tempie, to po prostu Ginka Turbinka :P. Teraz waży 6,3kg dokładnie, jest bardzo giętka, to fakt :).

      Usuń
  9. Ojej, ale Gi wydaje się drobna w porównaniu do szczeniaka! :D Gratulujemy warsztatów, a filmiki świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gi jest super zmotywowana, uwielbiam tego Twojego burka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Te sztuczki w mieście-super. Duże gratulacje, bo ja Tigera sobie tak nie wyobrażam ;)

    A poza tym po co Ginny kurtka, skoro nie pada? I (tutaj mogę się mylić) nie ogrzewa bo to przeciwdeszczowa bez jakiegoś ciepłego wnętrza.
    Razem z Psem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D

      Derka jest podszyta polarem, tego dnia było okropnie zimno, Gi cała się trzęsła, a ja do dzisiaj leczę przeziębienie.

      Usuń
    2. A to RW świetnie zaprojektował. Wygląda na tylko przeciwdeszczową, a jeszcze grzeje ;)

      Usuń
  12. Na tym treningu NIEMAL byłam. Niemal, i żałuję.

    OdpowiedzUsuń