06.08.2016

Czy to już pseudohodowla?

Na początku tego roku stwierdziłam, że 2016 to odpowiedni czas na szukanie kolejnego psa (i na tym zakończmy temat moich wyborów :)). Jak już kiedyś wspominałam pod uwagę biorę różne opcje, bo nie ma rasy, która odpowiadałaby mi tak bardzo, że byłabym w 100% przekonana o tym, że właśnie takiego psa chcę mieć. Wszędzie są jakieś wątpliwości, jakieś "ale". Właśnie dlatego stwierdziłam, że może warto znów dać szansę jakiemuś miksowi. Skoro ostatnim razem udało się, to może warto znowu zaryzykować? 


Kiedy rozgląda się za mieszańcem, jedyne co może zwrócić twoją uwagę to wygląd, bo niby co innego? Przeglądałam z ciekawości olx i trafiłam na nieduże, bodajże 3 miesięczne szczeniaki, w tym dwie suczki w kolorze merle. Wysłałam wiadomość z masą pytań na ich temat, żeby dowiedzieć się, czy któraś z nich odpowiadałaby mi nie tylko ze względu na wygląd, ale też charakter i predyspozycje. Szczeniaki na zdjęciach wydawały się dość spięte i to też chciałam wyjaśnić. Zostałam poproszona o telefon i szybko okazało się, dlaczego pani właścicielka wolała uniknąć wymiany maili. 
Otóż miałam do czynienia z hodowcą FCI, który zajmuje się owczarkami szetlandzkimi, a owe szczeniaczki to nie takie zwykłe kundelki, tylko wpadka. Podobno matką była suczka sheltie w kolorze blue merle (stąd takie umaszczenie u szczeniąt), a ojciec to kilkumiesięczny spaniel. Z miejsca poinformowano mnie, że szczeniaki nie są do oddania (jak było napisane w ogłoszeniu), tylko kosztują około 1000zł i merle są droższe, bo to rzadsze umaszczenie (pani dodała też, że "taki rasowy z rodowodem to by kosztował 3000zł!). Rozmowa przebiegała mniej, więcej tak, że ja dopytywałam o szczeniaki, mówiłam co chciałabym w przyszłości robić z takim psem, żeby pani mogła ocenić czy taki piesek spełni moje oczekiwania, a ona w międzyczasie cały czas tłumaczyła się, dlaczego chce za nie tyle pieniędzy i jak to jeden zainteresowany zjechał ją z góry na dół, że za mieszańce coś by chciała. 
Jak widać nadal jesteśmy tylko ja i moje dwie psice, bo żądanie takiej kwoty za kundelki wydało mi się po prostu nieuczciwe (gdyby to była wpadka psów tej samej rasy i szczenięta nie byłyby zarejestrowane to postąpiłabym podobnie), tym bardziej biorąc pod uwagę postawę takiej osoby. Zapewnianie, że te psy będą idealne, że to owczarki szetlandzkie bez papierów - to akurat nie padło bezpośrednio z ust tej pani, ale twierdziła, że jak samiec ma kilka miesięcy to nie przekaże tyle genów szczeniętom co dorosły pies, dlatego szczeniaki są bardziej jak sheltie niż spaniel ;). Ja nie widzę tu już osoby z dobrymi zamiarami, która chce znaleźć dobry dom, tylko kogoś, kto tylko szuka okazji, żeby zarobić trochę kasy. 
Coraz częściej mam wrażenie, że granice między przypadkowym kryciem zacierają się z pseudohodowlą i ludzie wykorzystują "wpadki" do zarobienia pieniędzy pod przykrywką kosztów za odchowanie szczeniąt. A tych kosztów wcale nie trzeba ponosić. Wpadka się zdarzyła i potem już nikt nie wnika, czy właściciel zrobi coś, żeby więcej się to nie powtórzyło. Czym to się różni od pseudohodowli?

30 komentarzy:

  1. Ręce opadają. Swoją drogą babka albo bardzo cwana, albo głupia, albo jedno i drugie, co jest mieszanką całkowicie niestrawną.

    OdpowiedzUsuń
  2. porażka. Jedna, wielka porażka...

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę... chętnie dowiem się co to za "hodowczyni" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie... Wątpię, czy można nazwać takich ludźmi. To są człowieki - ich nie zrozumiesz. Niektórzy tacy mają naprawdę dziwne (a może sprytne?) pomysły. Lepszego żartu nie słyszałam - że niby młody pies to mniej genów, ta, to przebija wszystko.
    Ja również chętnie bym się dowiedziała, kimże jest owa hodowczyni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za ludzie żyją na tym świecie :/ niestety ta pani nie jest odosobniona w swoim cwaniactwie takich ogłoszeń jest mnóstwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weźmy też pod lupę zainteresowanych takimi szczeniakami. Często mam wrażenie, że niektórzy nie widzą nic złego w takim postępowaniu. Wpadka się zdarzyła, właściciel chce "tylko" kilka stówek za odchowanie, to ludzie biorą. Jeszcze jak dowiedzą się, że ich piesek będzie rasowy albo trochę rasowy, to już w ogóle okazja i "dobry uczynek" w jednym. Wydaje się, że jak coś zostało nazwane "wpadką" to nie ma w tym nic złego, a jeżeli ktoś otwarcie przyznałby, że to jego zarobek, to już pseudohodowla :D.

      Usuń
  6. 3000 zł, za nierasowego psa o ładnej sierści... OMG. Myślę, że nie jest to "psełdo" w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale jednak wiele z pseudo ma wspólnego.

    Ciekawe czy ZKwP wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, źle zrozumiałeś. Pani hoduje owczarki szetlandzkie i te sprzedaje za wspomniane 3k. Z rozmowy wynikało, że dla niej jedyna różnica między rasowym owczarkiem szetlandzkim, a tym mieszańcem to tylko brak możliwości wyrobienia papierów mieszańcowi, dlatego to taka okazja, bo marmurkowy mieszaniec dzięki temu będzie tańszy niż szetland z rodowodem :D.

      Raczej nie ;).

      Usuń
  7. i tacy ludzie mianują się hodowcami -.-co jak co ale ja bym ją na policję zgłosiła

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja za Bobika dałam około 50zł ;) W przyszłości planuję Whippeta, bo strasznie podobają mi się charty i myślę, że to idealne psy do Dogfrisbee i Agility :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alvin kosztował 5 zł:P i jeszcze na dodatek nie ja za niego zapłaciłam xD

      Usuń
    2. Na początku gościu chciał za niego około 300zł, ale zrobiłam tak, że zapłaciłam 50zł :)

      Usuń
  9. Nie ma słów na takich ludzi... Tylko problem w tym że takich osób jest niestety więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie zaczynają mnie przerażać. Rozumiem, szczeniaki też muszą jeść. Ale to nie koszt 1000 zł! 'Kilka stówek'- ro również za dużo. Jeśli szczeniaki są wpadką powinna je oddać. Moja Luna (kokero-spanielo-niewiadomoco za 20 zł) również miała nie chciane szczeniaki. Szczeniaki po 6 tygodniach pojechały do nowych domów - tylko za jednego dostałam czekoladę- nawet na nią nie oczekiwałam) :). Ta pani ma za wielkie wymagania.

    Ps. Napisany jest post o sterylizacji? Jeśli tak- chętnie go przeczytam, a jeśli nie, to m nadzieję, że się niedługo pojawi :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sterylizacji pisałam tylko tu i tu. W sieci jest bardzo dużo informacji na temat tego zabiegu, więc uznałam, że za bardzo nie ma sensu poruszać tu tego tematu. Skoro sama poddałam obie suczki takiej operacji to łatwo domyślić się, że jestem z tych, którzy jak najbardziej to popierają :). Nie wykluczam jednak, że kiedyś nie pojawi się jakiś post z tym związany.

      Usuń
    2. Kalina: jeśli jesteś zainteresowana tematem sterylki, zerknij też tutaj:
      http://tyizwierze.blogspot.com/2016/03/sterylizacja-jak-to-wyglada.html
      i tu:
      http://tyizwierze.blogspot.com/2015/03/wszystko-o-bezdomnosci.html

      Usuń
    3. Dzięki wielkie :) Przyda sie na 100%!

      Usuń
  11. Nie jest trudno znależć taką osobę. Prosi się tych co mają strony, zarejestrowane hodowle szeltów - kto z szeltowych ma spaniela? Znajdą.
    Jak dla nie masakra, można zgłosić na policję bo to bez prawne co ta pani robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poście to nie jest cała historia, a jedynie jej streszczenie, bo Pani raczyła mnie nie tylko bajkami na temat psiej genetyki. Sama prawdopodobnie ją znalazłam, ale teraz wszystkie poszlaki jakie były w sieci zniknęły, bo ogłoszenia na olx wygasają po jakimś czasie.
      Rozmawiałam z jedną osobą, która zajmuje się hodowlą szetlandów, ale ona sama uznała, że za wiele nie da się z tym zrobić, więc zostawiłam temat. Może trzeba było zrobić inaczej, ale co się stało, to się nie odstanie. Przytaczam tę historię w moim wpisie, bo one mają miejsce cały czas i dotyczą nie tylko hodowców FCI, ale też zwykłych Kowalskich. Hodowcę zgłosisz do ZK, a co zrobisz z takim Kowalskim? Od osoby, która zajmuje się udostępnianiem ogłoszeń z psami do oddania wiem, że bardzo często tak się dzieje, że jak szary człowiek zwęszy interes, bo ma duże zainteresowanie kolorowymi szczeniętami, to nie są już one za darmo tylko na sprzedaż i to za nie małe pieniądze.

      Usuń
  12. Fadzior też jest z pseudohodowli, która rzekomo miała wydać rodowód. Cóż podczas odbierania szczeniaka nie zainteresowałam się tym na tyle bo byłam zauroczona szczeniakiem, że dopiero w drodze powrotnej przypomniało mi się o papierach. Cóż życie, pies za taką kwotę by raczej rodowodowy nie był.

    Z jednej strony, niektóre ceny szczeniaków można zrozumieć. Mówię o hodowli gdzie wydarzyła się wpadka. Bo tego raczej pseudo nie można nazwać - przynajmniej ja tak uważam. Szczepienia szczeniaka kosztują, wyżywienie, dodatkowe maty antysiuśkowe, itp. W rzadkich wypadkach wyprawka dla właściciela (heej! mój pseudohodowca wcale nie był taki zły!). Dlatego jest to zrozumiałe, że później nie chce ich oddać za darmo. Szczerze powiedziawszy nie wiem jak bym postąpiła w takiej sytuacji, ale na pewno jakąś symboliczną kwotę bym wyznaczyła.

    Jednak 1 tysiąc to troszkę przesada.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy w hodowli mamy wpadkę suki i psa tej samej rasy to można postarać się w ZK o uznanie miotu i wtedy takie psy normalnie mogą dostać metryki. Takie coś, jak opisałam w poście jest według mnie zwykłym handlem mieszańcami, bo rodzice byli przedstawicielami różnych ras (co do tego spaniela mam bardzo duże wątpliwości, czy faktycznie był spanielem, bo szczeniaki jakoś go nie przypominały). Istnieje coś takiego jak sterylizacja aborcyjna czy usypianie ślepego miotu, nikt nie stoi z batem nad taką osobą i nie każde odchowywać psów karmiąc je wołowinką i pojąc kozim mlekiem.

      Usuń
  13. Dlaczego ta sytuacja mnie wcale nie dziwi? W kynologicznym światku widziałam i słyszałam takie rzeczy, że ten przypadek to mały pikuś.
    Swoją drogą, wywody Szanownej Pani Hodowczyni na temat psich genów mnie rozwaliły. :D C

    OdpowiedzUsuń
  14. Ręce opadają... takich "wpadek" za grube pieniądze jest niestety mnóstwo :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Masakra... sama szukam psa od dobrych dwóch lat ale nie jest łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najstraszniejsze jest to, że to osoba ze związku (jeśli faktycznie mówiła prawdę). W tym wypadku dla mnie niedopuszczalne są takie sytuacje u osoby, która powinna być świadoma. Jedynym wyjaśnieniem jest zarobienie szybkich i łatwych pieniędzy. A jeśli takie rzeczy dzieją się u "zwykłego" Kowalskiego to ja jestem za tym, żeby zamiast płacić za szczenię - zapłacić za kastrację suki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja za Belle dałam 150zł (oddałam za szczepienia) choć i tak była to zapewne połowa cena tych szczepień. Ja osobiście uważam że tacy ludzi powinni mieć bezpłodne psy ;) abo kastracja była obowiązkowa ( tak nie sterylizacja bo z tego co wiem nie chroni ona przed chorobami).

    Pozdrawiam i zapraszam :)
    http://skundlowani.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też zastanawiam soe czy przyszlym drugim psem nie może być jakiś mały kundelek bo psa rasowego planuje i tak i tak ale może w późniejszym terminie :) tylko że to jest jednak problem bo nie cierpię pewnwgo typu psów. A chce szczeniaczka szczeniaczka, czystą kartkę a nie szczeniaka prawie już nie szczeniaka 8-10 miesięcznego, który już swoje nawyki ma nie koniecznie fajne dla mnie. Chcę żeby mój przyszły pies był od początku do końca wychowany podemnie. Przy malutkim piesku nie da się określić jak będzie wyglądał w przyszłości, może jestem pusta czy co tam jeszcze ale nie chce męczyć się patrząc na wlasnego psa. Uwielbiam smukłe psy na wysokich lapkach i najchętniej z długą szyją. Za to krępych baryłek z abs (absolutny brak szyi :p) i na łapach godnych jamnika nie znoszę. Nie chce żeby ktoś zrozumiał mnie źle :p gdyby mi takie coś wyrosło to kochała bym i opiekowala bym się ale nie nazwała bym go pięknym i raczej nie pokazywalabym zdjęć publicznie :p

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, to jest już pseudohodowla... Z prawnego punktu widzenia, z etycznego również skoro samiec był niedojrzały. Inna sprawa. Ale jeśli szczeniaki miały dobrą opiekę, socjal i odpowiednie warunki to może to nie jest nic strasznego? Tylko aż tysiąc za szczyla z wpadki? Śmieszne dość.
    Ale z drugiej strony... Takie border whippety. Mi się bardzo podobają - nie ukrywam. Moim zdaniem powoływanie takich psów do życia w celach czysto sportowych i po przemyślanych kryciach to nic złego. Na świecie to standard jak też greystery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy dobra opieka, socjal itd. to prawda czy tylko bajki jak te na temat dziedziczenia cech :D.
      Mam ograniczone zaufanie do światowych standardów i kwestia tworzenia miksów do sportu nie jest dla mnie do końca taka oczywista :).

      Usuń
    2. W tym konkretnym przypadku raczej na pewno bajki ;)
      Ja mam ograniczenie do polskich standardów skoro w grupie ZKwP na hasło "ASCA" lub "ISDS" reaguje się: "pseuduchy!!!" ;) do światowych zresztą też. Czasami lepiej za dużo nie wiedzieć ;)

      Usuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu