26.08.2016

Jak przekonać psa do zabawek?

Pies to łowca, a zabawa jest substytutem polowania. Pies goni to, co ucieka, więc żeby zainteresować go zabawką należy wprawić ją w ruch. W jaki ruch? A widzieliście kiedyś uciekającego zająca? Jeśli nie, to odpalcie film ze zwierzętami, w którym czyta Krystyna Czubówna, tam zobaczycie jak ma uciekać wasza zabawka. Tak mniej, więcej wygląda wstęp do zainteresowania naszego psa zabawą zabawkami. A co kiedy to nie działa? 


Nie każdy pies musi się bawić 
Chyba każdy opiekun psa chciałby od czasu do czasu rzucić mu piłkę i patrzeć, jak jego pupil wesoło wraca z nią w pysku, wciska do ręki i czeka na kolejny rzut. Nie każdy pies tego potrzebuje i są takie, które nigdy nie będą się bawić. Jednym z takich psów jest Tosia. Długo uważałam, że to moja porażka szkoleniowa, bo bardzo często słyszałam, że każdy pies może się bawić, trzeba tylko wskrzesić w nim te iskierki, żeby potem móc biegać dookoła ogniska. Przetestowałam na niej chyba wszystkie metody i żadna nie zadziałała.
Tosia to dość trudny przypadek. Nie znam jej przeszłości, ma bardzo miękką psychikę i wypaczony popęd łupu. To wszystko składa się na to, że w ogóle nie bawi się zabawkami. Kiedy była młodsza było dosłownie kilka niezwykle krótkich epizodów, kiedy brała coś do pyska, ale tak delikatnie jak żaden inny pies. Nie udało mi się tego utrwalić. Kolejne próby do nakłonienia jej do wspólnej zabawy zawsze spełzały na niczym lub osiągałam jeszcze gorszy skutek - pies nie wiedział co robić, nie był w stanie mnie zadowolić, więc gasił się i unikał dalszej, jakiejkolwiek współpracy. Często zastanawiałam się czy gdyby Tosia trafiła do kogoś, dla kogo jej osobowość nie byłaby tak dużym wyzwaniem, bawiłaby się dzisiaj tak samo, jak robi to Ginny. Na szczęście w końcu dotarło do mnie, że takie gdybanie nie ma sensu, bo chyba nikt nie oddaje po latach psa, bo nie potrafi się z nim do końca dogadać. Problemy z zabawą to jeszcze nie jest koniec świata.
Każdy pies to indywidualność i wszystko trzeba rozważać patrząc na konkretny przypadek. W tym artykule autorka wspomina, że zwyczajnie są psy, które mają gorszy popęd łupu i nigdy nie będą bawić się tak zawzięcie, jak ich pobratymcy z bardzo rozwiniętym popędem łowieckim. Są przypadki takie, jak Tosia, kiedy dla świętego spokoju psa i własnego lepiej powiedzieć sobie stop i uskuteczniać inne formy nagradzania oraz spędzania czasu.
Kiedy opisuję jaka jest Tosia często zdarza się, że ktoś pisze "mam tak samo z moim psem!". Za każdym razem, kiedy to czytam, choć nie znam psa tej osoby, naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że jest więcej burków pokręconych do takiego stopnia. Zanim osądzimy naszego psa, warto jednak bardziej mu się przyjrzeć, może nie jest aż tak źle? Może jeszcze warto spróbować?


Jak nauczyć psa bawić się zabawkami?
Bardziej szczegółowo niż w moim wstępie opisała to Magdalena Łęczycka na swoim blogu, klikajcie tutaj. Znajdziecie tam też wpis o 20 korzyściach płynących z zabawy zabawkami, też go przeczytajcie, to z pewnością bardziej zmotywuje Was samych do podjęcia walki o możliwość wspólnej zabawy.
Jeżeli podlinkowany wyżej wpis nie pomoże Wam, to naprawdę warto rozważyć pójście na choć jedną lekcję do doświadczonego i polecanego trenera, który przyjrzy się Waszemu przypadkowi na żywo (powody przez które pies nie chce się bawić mogą być przeróżne, a my sami nie zawsze jesteśmy w stanie je dostrzec) i podpowie jak możecie działać.

Gi nigdy nie miała jako takiego kłopotu z motywacją na zabawki (od zawsze kochała gonić), wyjątkiem było frisbee i faworyzowanie zabawek (o tym pisałam ostatnio w poście urodzinowym). Rozwiązanie tych problemów opiszę pokrótce poniżej.

[Problem z frisbee] Pamiętam, że Ginny miała problem z zabawą dyskami na zewnątrz. Wszystkim innym chciała się bawić w normalny sposób, a dyski z jakiejś przyczyny tylko goniła (lub nie) i nie chciała przynosić (wracała bez nich). Przestałam bawić się z nią dyskami w domu. Wyjmowałam je w ogrodzie (znane miejsce) na bardzo, bardzo krótkie sesje. Zawsze starałam się nie dopuścić do momentu, kiedy Gi uznała, że już nie będziemy się bawić, to ja kończyłam zabawę. Z czasem zaczęłam wyjmować frisbee w stałych miejscach spacerowych, a potem w obcych, miejskich parkach. W międzyczasie zmieniłam sposób nagradzania na bardziej energiczny, wesoły, nauczyłam się właściwie nagradzać psa szarpaniem dyskiem.
W efekcie Gi po jakimś czasie wystartowała w konkurencji toss&fetch przynosząc wszystkie rzucone jej dyski, a na końcu szarpała się nimi w nagrodę :).

[Problem z faworyzowaniem zabawek] Na początku pracowałam nad tym w taki sposób. Żeby jeszcze bardziej rozjaśnić psu sytuację przestałam skupiać się na tym, żeby wszystkie sesje kończyć sukcesem, bo na pewnym etapie trudno było to osiągnąć. Nie dało się do końca wyczuć, kiedy Gi jeszcze na luzie może się szarpać, a kiedy już nie wytrzymuje i musi koniecznie mieć piłkę. Nie było możliwości zakończenia sesji pozytywnym akcentem, bo wróciłybyśmy do punktu wyjścia. Żeby nie utwierdzać Gi w przekonaniu, że to ona kończy zabawę, nie dostawała ani szarpaka (bo i tak już nie chciała się nim bawić w oczekiwaniu na piłkę), ani piłki. Okazało się, że ten sposób bardzo przyspieszył naukę wymiany zabawkami i dziś piszcząca piłka może leżeć sobie w trawie, a Ginka będzie w tym samym miejscu wymieniać się różnymi szarpakami.


Naucz się swojego psa, obserwuj go i wyciągaj wnioski 
Tak, jak wcześniej wspomniałam każdy pies jest inny. Jeden nie będzie wykazywać zainteresowania zabawkami, aż pewnego dnia coś w nim pęknie i będzie szarpać się aż miło, inny wzgardzi nawet króliczym futrem. Jeżeli jeden trener nam nie pomógł, drugi, trzeci, a nam już brak pomysłów zastanówmy się, czy nie lepiej poświęcić ten czas na coś innego, co zacznie cieszyć i nas, i naszego psa.


18 komentarzy:

  1. Mój pies biega za zabawkami, ale nie zawsze przynosi :D Super post ;) My dzisiaj zaczęliśmy z blogowaniem ;P
    Zapraszamy do nas! http://scooby-shih-tzu.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bobik uwielbia każdą zabawkę, a najbardziej dyski i piłki! Jedynie co mamy problem z piłkami na sznurku, bo mały czarny zamiast za piłkę, łapie za sznurek ;)

    Zapraszamy do nas justbobik.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gi też kiedyś łapała za sznurek, ale nauczyłam ją łapania za piłkę. Zrobiłam to sposobem opisanym tutaj.

      Usuń
    2. Dzięki ;) Mam pytanie, czy wasza piłka Trixie dobrze pływa? Nasza chowa się pod wodą ;)

      Usuń
    3. Nie wiem, nie wrzucałam jej nigdy do wody i nie mam już takiej możliwości.

      Usuń
  3. Fajny post 😊 Ja mam za to zmodyfikowany problem z zabawkami... pies bawi się w domu/na ogrodzie, ale na spacerze za nic w świecie i nw jak go przekonać xd Próbowałam też wielu metod i nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co ma się bawić na spacerze, skoro jest tam tyle super rzeczy i zabawki tak czy siak ma w domu? :D

      Usuń
  4. Ciekawy post, na szczęście mój pies bawi sie, czasem nie przynosi ale cóż

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jest tak, że jeden pies biega jak szalony za piłkami, a drugi stoi i obserwuje z boku. Zmotywowanie go do zabawy wymaga sporo wysiłku. Ale widać postępy - głównie poprzez wybór piłek z jakimiś elementami pluszowymi. Wtedy w zabawy włączają się oba psiaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Są też psy, które lubią zabawkę dogonić i zostawić dla siebie, przekonanie ich do aportu jest niewykonalne. Poczwar jest takim przypadkiem, owszem, pogoni piłkę, ale potem się z nią położy i będzie memłał, zjadał. Nijak nie daje się go przekonać do przynoszenia, w końcu odpuściłam, kupuję wytrzymałe zabawki do gryzienia i tyle ;)
    Przy okazji - muszę dokładniej poczytać o tej wymianie zabawkami, bo szarpanie jest już dla Miczy tak przyjemne jak aport, ale w tym starciu zawsze wygra piłka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Post bardzo przydatny dla psów antyzabawkowych. Przez lata męczyłam się nad Nikową niechęcią do zabawek, w końcu odpuściłam. Niespodziewanie, po narkozie (nie mylić z hipnozą!) Nik z zapałem i ogromną chęcią, zaczął się ze mną szarpać Kongiem wubbą.

    Także tego. Jeśli Twój pies ma problem z zabawą zabawkami - poddaj go działaniu narkozy - to działa! ;)

    (tak, to był żart.)

    W jakim programie obrabiasz swoje fotki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że na Tosię narkoza nie miała takiego wpływu :D.

      Zdjęcia obrabiam w Photoshopie, kiedyś nawet poświęciłam jeden post temu tematowi, o tutaj :)

      Usuń
    2. Dziękuję za link.
      No właśnie ja nie wiem. Wubbę mamy od jakiegoś czasu, wielokrotnie nakłaniałam go do zabawy - nic. Na spacerze, po narkozie podniosłam zabawkę z ziemi, bo wypadła mi z nerki. Pies szczęśliwy, nakręcony, biega, szaleje, wow! W ogromnym szoku podałam mu wubbę, a on ją ciągnie! Od tego czasu coś pykło i normalnie szaleje za tą zabawką.
      Kretyn. :D

      Usuń
  8. Super post!
    Właśnie czegoś takiego potrzebowałam, bo Marley raczej zabawkami się nie interesuje. Z frisbee teraz to samo. Leci za nim (lub nie) i nie przynosi. Nawet do pyska nie bierze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Post bardzo przydatny dla osób, których psy się nie bawią. My na szczęście nie mamy tego problemu, Nela w domu i na dworze jest mega nakręcona na zabawki i chętnie się bawi, ale na spacerze już nie zbyt, zależy to też w jakim miejscu, w jakiej sytuacji i jaką zabawką ma się bawić. No i jak długo :P. Mamy też problem z aportowaniem, Nela woli uciec z zabawką i ją sobie memłać ale nie poddajemy się, będziemy nad tym walczyć haha :D
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Dino się nie bawi. Niczym, nigdy. Goni koty, jak na spaniela przystało na polu nie odrywa nosa od ziemi ale żadna zabawka, żadne futerko sztuczny czy naturalne wprawione w ruch nie powoduje choć najmniejszej reakcji. Swego czasu wkładałam w to mnóstwo pracy, potem zaczęłam nagradzać żarciem - mamy przynoszenie piłki, łapanie overów i odbicie się od ciała z chwytem szarpaka. Tylko co z tego? Mój pies nie ma z tego ani radości, ani satysfakcji.. Robi to bo jest to dla niego komenda jak każda inna. Na seminarium z Jagną Nowatorką próbowałyśmy nakłonić go do zabawy piłkami i wymiany.. to był okres w którym Dino interesował się piłeczkami, brał je do buzi, memlał i miałam nadzieję że będziemy mogły to wspólnie rozbudować. Sprawa zakończyła się tak, że usłyszałam że mój pies po prostu stara się mi dogodzić.. coś na zasadzie kształtowania jakiejś sztuczki, pies myśli i próbuje.. Dino tez próbował ale w żadnym wypadku nie chodziło o zabawę samą w sobie :p Dużo osób ma problem z nakłonieniem psa do zabawy, czasem wystarczy że pies znajomej, która twierdziła "on się nie szarpie", zobaczy jak przeciągam się z Dynia szarpakiem, jak bawimy się wspólnie piłką i on momentalnie jest tak podjarany że wystarczy pokazać mu zabawkę.. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem że to moja wina i wiem że wszystko zepsułam :p mój bawi się tylko w domu. Na dworze nie popatrzy na zabawkę chociaż kiedys biegał po dworze za piłką jeszcze jako piękny i młody pies... Potem nie umiałam tego odkręcić i zostało do teraz. Zabawki w domu na dworze tylko patyki. Jedyne co udało mi sie poprawić to zabawa patykami. Udaje się wszedzie a kiedyś były wazniejsze sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu