17.12.2016

Świąteczne ciasteczka z krylem

Kiedy w słoiku z krylem zamiast pomarańczowego proszku zaczęło ukazywać się białe dno postanowiłam, że końcówkę wykorzystam trochę inaczej niż zwykle i dodam ją do ciastek. Ginny uwielbia tego typu smaki, wyczuwa kryl przebywając w innym pomieszczeniu, więc takie smakołyki powinny być strzałem w dziesiątkę. Nie myliłam się :).


Składniki:
10g kryla (użyłam kryla z Pokusy)
jajko
szklanka mąki pszennej
trochę wody
30g masła
Z takiej ilości składników wyszło mi około 200g ciastek.

Przygotowanie:
Jest banalnie proste. Wystarczy zmieszać ze sobą wszystkie składniki, zagnieść ciasto, a następnie je rozwałkować i utworzyć ciastka, np. za pomocą wykrawaczki. Na koniec włożyć na około 20 minut do rozgrzanego do 180ºC piekarnika. Podawać ostudzone ;).




20 komentarzy:

  1. Świetny pomysł na ciacha, ale obawiam się że mama by mnie z domu wygoniła jakby poczuła zapaszek 😁. Mimo wszystko zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D Też się tego obawiałam, ale nie było aż tak źle. Może to zasługa bigosu, który równolegle tworzył się w kuchni :).

      Usuń
  2. Super pomysł! Po świętach mam zamiar kupić kryl z Pokusy, więc na pewno wykorzystam ten przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy przepis, my nie mamy krylu, może zrobimy te ciastka ale zastąpimy je czymś innym :) Tak samo jak Ola napisała - byłoby po mnie, jakby mama wyczuła ten zapach, haha :P Chciałam kiedyś zrobić ciastka ze żwaczami zmielonymi, ale to byłoby jeszcze gorsze... xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chciałabym, żeby ten komentarz zabrzmiał "krytykancko", bo nie to jest moim celem. Jednak chciałabym ostrzec przed dodawaniem do psich wypieków kryla (oleju z łososia, lnianego i większości olejów roślinnych też to się tyczy). Nienasycone kwasy tłuszczowe a w szczególności kwasy omega, w które kryl jest bardzo bogaty, ulegają utlenieniu pod wpływem temperatury, całkowicie tracąc w ten sposób swoje właściwości. Niestety po utlenieniu stają się szkodliwe - zjełczałe (utlenione) tłuszcze bardzo silnie obciążają wątrobę i mogą w skrajnych przypadkach prowadzić do jej niewydolności. Podgrzanie nienasyconych tłuszczy może też spowodować powstanie rakotwórczych wolnych rodników i tłuszczy trans (bardzo szkodliwych dla układu krążenia przyczyniając się do rozwoju miażdżycy). Dlatego do psich wypieków powinno używać się stabilnych tłuszczy nasyconych takich jak masło, olej kokosowy lub smalec. Natomiast tłuszcze nienasycone powinny być podawane wyłącznie tłoczone na zimno i nie powinno się ich podgrzewać. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście po kilku takich ciastkach podawanych sporadycznie nic się nie stanie zwierzakowi. :) Ale uważam, że skoro już robimy coś sami, to moim zdaniem warto, by były to rzeczy całkowicie bezpieczne dla naszych psów. :) A poza tym kryl jest dość drogim suplementem, więc szkoda tracić jego prozdrowotne właściwości, podgrzewając go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uwagę! :) To są tylko smakołyki i myślę, że nikt nie będzie podawać tego psu jako stały pokarm. Tak samo jak ciastek serowych czy suszonych batatów. Jasne, kryl nie należy do najtańszych produktów, które kupuje się psom, ale 10g to tylko 5 miarek, więc nie jest to chyba jakaś kolosalna ilość.

      Usuń
    2. Pewnie. :) To tak jak i z ludźmi. Frytki i hamburger jedzone od święta, też nikomu nie zaszkodzą. :) Nie mozna też popadać w paranoję i przesadę. Chodziło mi o to, że wiele osób wierzy, że jeśli do domowych ciastek doda zdrowe oleje (lniany, olej z łososia, kryla itp.), to sądzi, że daje psiakom coś zdrowego do przekąszenia. A to niestety tak nie działa...Pewnie, że tym nikt nie karmi tym na stałe, ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że regularne podawanie nawet niewielkich ilości dla niektórych psów (starsze, chore itp) może już stanowić problem i może odbić się na ich zdrowiu. I o tym też trzeba pamiętać.
      Jak ze wszystkim. Wszystko jest dla ludzi (a w tym wypadku dla psów ;) ), tylko z umiarem i z głową. ;)

      Usuń
    3. Jestem tego samego zdania ;).
      A jak to się ma do suchych karm z łososiem? Przyznam, że wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, ale z tego co piszesz wynika, że suche karmy z tą rybą też mogą szkodzić psom.

      Usuń
    4. Do karm tłuszcze nienasycone dodawane są już do gotowych chrupek - są nimi nasączane już na zimno, więc jest wszystko OK.
      Tłuszcze zawarte w mięsie ryb są bardziej stabilne niż te wyizolowane z niej. Więc nie ulegają utlenieniu w całości, ale w jakiejś części na pewno. Ale czy w większej części czy mniejszej tego nie wiem i pewnie w różnych karmach jest rożnie - różne gatunki ryb, jakość mięsa i same różnice w procesach produkcyjnych z pewnością też na to wpływają. Z tego co czytałam, właśnie ze względu na utlenianie kwasów nienasyconych, karmy, w których dominują ryby, nie powinny dominować w psiej diecie i powinny ich unikać psy z problemami wątrobowymi i nerkowymi. Natomiast trzeba pamiętać, że zdrowy pies poradzi sobie i z wolnych rodnikami i z utlenionymi kwasami tłuszczowymi (istnieją mechanizmy obronne) pod warunkiem, że nie przekroczy się tolerowanej przez danego psiaka ilości. Dlatego dodatek ryb do karm nie stanowi żadnego problemu.
      Inną kwestią i chyba ważniejszą jest to, jak przechowujemy karmy i jak długo. Otwarty worek trzeba zużyć w maksymalnie dwa miesiące i karmę po tym czasie trzeba bezwzględnie wywalić, gdyż zawarte w niej nienasycone kwasy tłuszczowe ulegają systematycznemu utlenieniu. Po tym czasie systematycznie podtruwamy własnego zwierzaka w imię źle rozumianych oszczędności. To prosta droga do niewydolności wątroby. Większość w właścicieli psów niestety nie jest tego niestety świadoma. Kolejna rzecz to konieczność szczelnego zamykania worków i pojemników po wcześniejszym usunięciu z nich powietrza (worki). Zagięcie worka i spinacz do bielizny nie wystarczy. A także trzymanie karmy w opakowaniach nieprzepuszczających światła.
      To co piszę o przechowywaniu karmy nie jest przesadą. Widziałam psy i gryzonie z marskością i ostrą niewydolnoscią wątroby wywołaną właśnie zbyt długim lub niewłaściwym przetrzymywaniem karmy. Niektóre z nich nie przeżyły. Widziałam rozpacz ludzi, którzy pluli sobie w brodę, że chcieli zaoszczędzić 50 zł na szczelny pojemnik na karmę... A niestety zbyt mało się o tym mówi.

      Usuń
    5. Tak jeszcze wracając do karm rybnych, ale tez i właściwie wszystkich pozostałych. Karmy które nie zawierają w oprócz mięsa ryb dodatkowo dodawanego na zimno olejów rybich (ew. olejów roślinnych, choć one są kiepskim źródłem kwasów Omega), to powinniśmy je dodatkowo skomplementować, gdyż właśnie obróbka termiczna niszczy zawarte w rybach kwasy Omega (choć nie wiadomo w jakim stopniu dokładnie).
      PS. Przepraszam za byki i ew. poplątany tekst, ale gdy to piszę jest godzina 3.30 i już średnio kontaktuję. ;)

      Usuń
    6. To znaczy, że ja źle przechowywuję karmę! Karma u mnie stoi ok. 2 mies. i jak mówisz jest zawinięta i zapięta na spinacz. Jest dokładnie tak jak mówisz o złym przechowywaniu Jak mam ją przechowywać by nic się psom nie stało? Bardzo, bardzo dziękuję, że o tym wspomniałaś.

      Usuń
    7. Czyli przetwarzanie termiczne rybiego mięsa nie jest tak groźne, a liofilizowanego kryla (nie oleju, który też jest dostępny do kupienia oddzielnie) już może być?

      Usuń
    8. Kundelka i Śmiejka, wystarczy kupić pojemnik na karmę. Ich ceny zaczynają się już od 30 zł za pojemnik na 15 kg karmy). Ja mam najtańszy pojemnik z Krakvetu i sprawdza się całkiem dobrze. Z reguły nie przesypuję karmy, tylko z całym workiem wsadzam ja do pojemnika (nie trzeba go potem myć ;) )
      Natalia, tak. Przetwarzanie rybiego mięsa nie jest już tak niebezpieczne, ale oczywiście wszystko zależy od czasu i temperatury obróbki. Im krócej i w niższej temperaturze tym lepiej. Ale jednak nie traktowałabym już takiej ryby, jako źródła kwasów omega3, bo nie wiadomo ile z nich pozostało nadal "dobrych". A co do kryla liofilizowanego, to suszenie i mielenia daje swobodny dostęp tlenu to zawartych w nim kwasów tłuszczowych, więc najprawdopodobniej zachowa się tak, jak izolowany olej - bardzo łatwo się utleni.

      Usuń
    9. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :).

      Usuń
    10. Nie chcę być źle zrozumiana - nie uważam, że ryby są złe itp. Chodzi mi o to, że rybne karmy nie powinny przekraczać 1/3 lub 1/4 ogółu podawanych karm. Takie podejście pozwala na czerpanie korzyści z takiego pożywienia, bez większego ryzyka nadmiernego obciążenia wątroby (mowa tu o zdrowych psach). Dla ludzi zaleca się ryby i owoce morza dwa razy w tygodniu właśnie ze względu na utlenione kwasy tłuszczowe i ryzyko występowania metali ciężkich w ich mięsie. W wypadku surowych ryb takich ograniczeń nie ma ani dla psów ani dla ludzi. :)

      Usuń
  6. chyba muszę wykorzystać pomysł, bo święta coraz bliżej. Foremka ludzika jest iście świąteczna. Ja mam większego, bo allegro się ze mną pokłóciło i nie mogę znaleźć jakiś normalnych małych foremek.

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy krył można czymś zastąpić??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można użyć świeżej ryby (takiej, która nie zawiera tiaminazy), wtedy nie dodajesz wody.

      Usuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu