Na spacer obroża czy szelki?

wtorek, 10 stycznia 2017

Temat rzeka, nigdy się nie kończy, a rozwiązanie problemu wydaje się proste. W całym wpisie poniżej dzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i preferencjami odnośnie różnych modeli zarówno szelek, jak i obroży. Weźcie poprawkę na to, że mam małe psy i możliwe, że w przypadku dużo większych burków sytuacja wygląda inaczej, chociaż czy wielkość psa odgrywa tu tak istotną rolę? 




Co wybrać, obrożę czy szelki?
Pytają ciągle ludzie w internecie, jakby to inni ludzie zza monitorów najlepiej znali ich psa. Według mnie wybór powinien być uzależniony właśnie od potrzeb naszego zwierzaka i od tego co chcemy z nim robić, ale we wpisie skupimy się tylko na codziennych spacerach. O ile pies nie ma problemów ze zdrowiem (np. zapadanie tchawicy, urazy kręgosłupa szyjnego) lub nie ciągnie nas na smyczy jak parowóz, może nosić zarówno szelki, jak i obrożę, dotyczy to nie tylko dorosłych psów, ale również szczeniąt (tak, szczeniaki mogą nosić szelki!).

Trzeba jednak zwrócić uwagę na właściwe dopasowanie akcesoriów, bo nawet z pozoru najwygodniejsze szelki lub obroża mogą okazać się niekomfortowe dla naszego psa, jeśli wybierzemy zły rozmiar lub źle wyregulujemy produkt. 


Szczenięta i szelki
Wydaje mi się, że to chyba najbardziej kontrowersyjne połączenie, bo wśród psiarzy krąży mit, jakoby szelki deformowały rozwijające się szczenię. Zastanówmy się, jedyna możliwość zaistnienia takiej sytuacji powstaje wtedy, kiedy szczenię ma źle dopasowany model szelek lub nie zwiększamy rozmiaru szelek wraz ze wzrostem szczeniaka. Jeśli szelki są dobrze dopasowane, właściwie rozkładają ciężar, nie blokują ruchów psa, nie wchodzą w pachy i "rosną" razem ze szczeniakiem, to nie ma możliwości, żeby noszenie ich odbiło się w negatywny sposób na budowie naszego psa. Ginny zaczęła nosić szelki w wieku 4/5 miesięcy, jako dorosły pies ma normalnie rozwiniętą klatkę piersiową i nie ma odstających łokci. Mój kolejny szczeniak też będzie nosić szelki.

Szczenięta i obroża
Dla wielu to jedyne, słuszne połączenie, a moim zdaniem jak zwykle wszystko zależy od konkretnego zwierzaka. Ginny jako szczenię podchodziła do świata dosyć neutralnie, niczym jakoś szczególnie się nie ekscytowała, więc nie było sytuacji, kiedy "wieszałaby się" na obroży, miotając się przy tym na wszystkie strony byle tylko dostać się w miejsce, które tak ją nęci. Spotkałam się za to nie raz ze szczeniętami, które nakręcone różnymi sytuacjami czy obiektami fruwały na obroży przyczepionej do smyczy w ręku właściciela. Pół biedy, jak szczeniak sam się tak tarmosił, ale jakby dodać do tego korektę smyczą w postaci szarpnięcia, to może zrobić się już całkiem niebezpiecznie, na sam widok można dostać boleści karku. 




Szelki 
Jeśli źle dobierzemy szelki lub za luźno je założymy, to pies zapewne wyjdzie z nich równie szybko co z obroży (Tosia jest w tym ekspertem). Natomiast sądzę, że są sytuacje, w których właściwie dopasowane szelki (szczególnie takie) będą bezpieczniejsze niż właściwie dopasowana obroża, ale i tutaj medal ma dwie strony.

Zawsze staram się zakładać psu szelki, kiedy jedziemy komunikacją miejską. W razie zaistnienia potencjalnie niebezpiecznego zdarzenia, kiedy pies musiałby szybko znaleźć się przy mnie dużo bezpieczniejsze będzie "przyciągnięcie" go w szelkach niż obroży. Dodatkowym atutem bardziej zabudowanych szelek jest lepsza widoczność małego psa. Może zabrzmi to zabawnie, ale Gina chyba musi zlewać się z podłogą pojazdów, bo ludzie często nawet jej nie zauważają, więc nietrudno o przypadkowe nadepnięcie. W uprzęży za to zawsze zwraca na siebie uwagę. Odpowiednio zbudowane szelki umożliwiają też bezpieczne uniesienie psa, gdyby wpadł w przestrzeń, z której w inny sposób trudno byłoby go wydostać. Zawsze jak wchodzę z psem do metra, to mam czarną wizję, że wpadnie on w przerwę między podłogą, a drzwiami wagonu, słyszałam już o podobnych przypadkach (a raz pożegnałyśmy w ten sposób kaganiec). Uprząż umożliwia też wygodne przytrzymanie psa (wydaje mi się, że łatwiej złapać za taśmę biegnącą po grzbiecie, niż przylegającą do szyi, szczególnie kiedy pies ma dłuższą sierść), jeśli chcemy mieć nad nim większą kontrolę.

Jeśli nasz pies ciągnie na smyczy, to z pewnością warto popracować nad tym problemem, ale myślę, że szelki w trakcie nauki będą wygodniejsze dla psa niż obroża, która go poddusza. Z Ginny kwestię ciągnięcia na smyczy mamy z grubsza przerobioną, chociaż są jeszcze sytuacje, kiedy smycz jest napięta jak cięciwa łuku, mam wtedy o wiele większy komfort psychiczny, kiedy pies ma na sobie szelki, w których się nie dusi. 

Jaki rodzaj szelek wybrać? 
Ile psów tyle odpowiedzi na to pytanie. Każdy burek jest inaczej zbudowany i nie każdy model będzie leżeć tak samo na każdym psie. Podczas wyboru odpowiednich szelek najlepiej je przymierzyć. Jeśli nie mamy takiej możliwości, bo zamawiamy przez internet to w przypadku nieudanego zakupu zawsze mamy prawo do zwrotu w ciągu 14 dni. Często widzę, że ludzie kierują się jedynie podanymi wymiarami i mimo, że szelki wyglądają na psie fatalnie, to ich właściciel i tak je zostawia, bo "przecież rozmiar pasuje, centymetry się zgadzają". Tymczasem pies jest ściśnięty jak szynka, a mi krwawią oczy. 

Ostatnio zawrzało w kwestii szelek norweskich, ponieważ  według wielu osób nawet właściwie dopasowane (w przypadku tego modelu to nie lada wyczyn) blokują pełny ruch psa, co na dłuższą metę może mieć na niego niezbyt dobry wpływ. Można zauważyć, że większość albo całkowicie je odradza, albo poleca jedynie na spacery bez szaleństw. Moje psy miały trzy różne pary szelek o tym kroju (np. Comfortflex) i z żadnego do końca nie byłam zadowolona, dlatego obecnie nie mamy już żadnych norwegów. 
Jak dotąd najlepiej sprawdzają się u nas szelki typu guard (Hurtta Y Updated) i różne wariacje na ich temat jak np. Ruffwear Web Master czy Front Range. Nie zauważyłam, żeby któreś z nich obcierały psa czy uniemożliwiały swobodne poruszanie się nawet w dzikim galopie. 




Po tym co wcześniej napisałam można wywnioskować, że raczej unikam obroży, a tymczasem mam ich całkiem sporo jak na dwa psy ;). 

Obroża
To w naszym wypadku głównie nośnik identyfikatora, bo są modele szelek, do których trudniej go zamocować. Zazwyczaj drażni mnie widok psa obwieszonego tyloma akcesoriami jednocześnie, ale myślę, że zwierzakowi raczej to nie przeszkadza, a jest bardzo praktycznym rozwiązaniem.  

Poza tym obroża zajmuje mało miejsca. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze na wszelki wypadek (szczególnie jak wybywam gdzieś dalej) biorę na zapas jakąś obrożę, gdyby coś stało się z tą, którą pies ma aktualnie na sobie (np. przerwałaby się, uniemożliwiając zapięcie do niej smyczy). Łatwiej spakować do plecaka drugą obrożę niż kolejną parę szelek. 

Tosia chodzi tylko w obroży, ponieważ jak dotąd to jedyny sprzęt spacerowy, z którego się nie wydostała. Nie zdarza jej się też ciągnąć na smyczy, a szelki bardzo trudno jej dopasować, więc w końcu doszłam do wniosku, że nie ma sensu z nimi kombinować.
Ginny natomiast przez wyżej wspomniane epizody z ciągnięciem na smyczy częściej chodzi w szelkach, ale głównie w trakcie cieplejszych pór roku.
Zima to u nas sezon na noszenie psich ciuchów i obroży, zawsze idą ze sobą w parze, bo na większość psich łaszków nie jestem w stanie założyć szelek. Pies albo będzie ściśnięty do takiego stopnia, że ledwo będzie się poruszać albo w ogóle się nie zapnie, więc nie ma innego wyjścia (ewentualnie szelki specjalnie na zimę ;)). 

Kiedy jest ciepło i zabieram Gi nad wodę, to wolę, żeby była w zwykłej obroży. Boję się, że będąc w szelkach mogłaby zaczepić nimi o coś na dnie i się utopić, obroża wydaje mi się w takim wypadku bezpieczniejsza. 

Obroża według mnie wygląda ładniej. Uwielbiam robić zdjęcia i w większości przypadków psy o wiele lepiej prezentują się na nich w obroży niż w szelkach. Łatwiej też usunąć ją w trakcie obróbki ;). Zazwyczaj jak idę na spacer z psem i aparatem, to na czas dotarcia na miejsce zwierzak jest przypięty do szelek, potem je zdejmuję i chowam do plecaka, a obroża stanowi wtedy "rekwizyt" do zdjęć. 

Jaki rodzaj obroży wybrać? 
Podobnie jak z szelkami wszystko zależy od psa. U nas najlepiej sprawdzają się obroże  martingale. U Tosi, bo ma dłuższe futro i obrożą zapinaną na plastikowy klips często niechcący "przycinałam" jej włosy, a u Gi z uwagi na jej specyficzną budowę. 
Ginny ma dosyć małą głowę i długą szyję, która zwęża się w stronę głowy (trochę jak u chartów). W najgrubszym miejscu jej szyja ma około 29cm w obwodzie, a w najwęższym około 25cm, więc jest to spora różnica. Żeby nie wydostała się ze zwykłej obroży musi nosić ją dosyć wysoko, co w przypadku obroży na plastikowy klips niezbyt korzystnie wyglądało. Martingale dużo ładniej na niej leży i uniemożliwia wydostanie się, do tego nie ma znaczenia po której stronie idzie pies. Inaczej sprawa ma się z półzaciskami takimi jak Hurtta Lifeguard poniżej, żeby pasek zaciskowy działał we właściwy sposób pies musi iść po konkretnej stronie człowieka, co czasem bywa kłopotliwe.
Poza tym sporadycznie korzystamy z obroży zapinanych na metalową klamrę (mamy takie dwie z materiału wodoodpornego i zakładam je psu nad wodę). Z pozoru nie różni się ona bardzo od obroży zapinanej na plastikowy klips, ale moim zdaniem wygląda dużo zgrabniej. Wydaje mi się też, że metalowa klamra jest solidniejsza niż plastik i tak łatwo się nie rozepnie. 


Podsumowując 
Najważniejszy w wyborze między szelkami, a obrożą powinien być dla nas komfort naszego psa. Nie moda na konkretny typ szelek (dlaczego Hurtta Active ma tak szeroki przód?!), nie legendy zaczytane w internecie, tylko nasz własny pies. My korzystamy zarówno z szelek, jak i obroży, według mnie to najlepsze rozwiązanie 


Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami! :)




9 komentarzy:

  1. Dla mnie najważniejszy w wyborze między szelkami, a obrożą jest mój komfort. Dopiero później psa. Na obroży jest mi o wiele łatwiej zapanować nad dużym psem (prowadzenie małego psa na szelkach/obroży było dla mnie bez znaczenia) w trakcie spaceru. Szczególnie w chwili gdy coś się dzieje, mija nas nachalny pies lub banda dzieciaków bez opieki. O wiele gorzej byłoby mi zapanować nad labradorem gdyby był podpięty tylko do szelek. Jak by nie patrzeć na obroży pies reaguje na korekty, tkzw. krótkie szarpnięcia, które przywołują mu do głowy mózg ;p

    Swoją drogą szelki są świetnym wynalazkiem na spacery po lesie, łąkach czy do biegania i innych aktywności. Wybierając się na spacer w 'odludne' miejsca Fado ma na sobie i szelki, i obrożę. :))
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bobik chodzi głównie w szelkach, bo boję się zakładać mu obrożę, bo raz wytarzał się w trawie i po prostu ją sobie ściągnął. Wolę też ubierać mu szele, ponieważ mały czarny kiedy ma na sobie obrożę zaczyna ciągnąć na smyczy i się poddusza. Obroża służy nam tylko i wyłącznie do zawieszania adresówki, dlatego czasem na jakiś dłuższy spacer zakładam psom to i to ;) Również mam taki zwyczaj, że kiedy jedziemy do Wrocławia to biorę zapasową obrożę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post!
    Mój kundel chodzi w szelkach bo potrafi pociągnąć na smyczy, więc nie chce go podduszać w tej obroży.
    Pozdrawiamy, W&K

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas psiaki w wieku szczenięcym zaczynały naukę spacerów w obrożach. Dopiero później przeszliśmy na szelki. Aktualnie używamy tylko szelek z uwagi na obecność smyczy automatycznej i dwójnika.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma chyba takiego sposobu, aby wybrać uniwersalną metodę co do doboru szelek, lub obroży w wypadku danego psa. Każdy Burek jest inny, chociaż ja zdecydowanie preferuję obroże - ale to chyba ze względów wizualnych. :p

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas głównie nosi się obrożę, bo psina nie ciągnie na smyczy i jest wygodniejsza w obsłudze na moim psie. ;) Ale zgadzam się z Tobą, że wybór obroży czy szelek mocno zależy od psa i naszych potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zawsze będę za obrożą, jeśli pies pięknie chodzi na smyczy i nie ma nagłych zrywów. Do biegania i innych aktywności oczywiście szelki, guardy najlepiej (ew. sledy). Jeśli chodzi o norwegi, jestem na nie, wiele osób ciągle bierze pod uwagę nacisk na krtań itp ale to może zdarzyć się przy każdym źle dopasowanym modelu. Kluczowe jest blokowanie ruchu łopatki, a problem z tym może wyjść po kilku latach. Ale to już trzeba wejść bardziej w anatomię, rozumiem że nie każdy jest świadomy takich szczegółów. W sumie fajnie, że pojawiły się jakieś dyskusje, czasami warto więcej zastanowić się nad niektórymi kwestiami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja osobiście bardziej ufam szelkom, zarówno w mieście - chodząc, jak i jężdżąc (czy to pkp czy mpk), ale również wydaje mi się że gdyby zdarzyło się nieszczęście i pies by czmychnął, to ludzie bardziej pomyślą, żę mógł komuś uciec i go zapamaiętają, niżeli jeżeli pies ma obrożę (i jeszcze jest owłosiony to już wogóle masakar bo obroży właściwie nie widać). Poza tym niestety mój pies chodząc na obroży się poddusza i nie zna umiaru, kiedy brakuje mu już tlenu i czy przypadkiem nie zgniata sobie od paru minut układu oddechowego :P.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post i bardzo ciekawy blog :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń