Kolorowy karabińczyk w starej smyczy

czwartek, 16 marca 2017

Jeśli wyjątkowo Wam się nudzi i chętnie zmienilibyście coś w swoim życiu, to możecie zacząć od karabińczyka w starej smyczy swojego psa.


Któregoś dnia, dawno temu (chyba już  mogę liczyć ten czas w latach) nie miałam co robić, a akurat wpadły mi w ręce klucze i postanowiłam pomalować je lakierem do paznokci. Byłam ciekawa jak długo będzie się trzymać. Przy psach właściwie mogłam zapomnieć o docelowym przeznaczeniu tego produktu, szczególnie kiedy regularnie zajmowałyśmy się frisbee, więc nie sądziłam, że na kluczach wytrwa dłużej. A teraz uwaga, szok i niedowierzanie! Lakier na kluczach trzyma się do dziś, tylko miejscami odrobinę poodpryskiwał, ale jak na tak długi czas codziennego korzystania z kluczy efekt jest imponujący! W związku z tym postanowiłam zrealizować plan, który chodził mi już od pewnego czasu po głowie, czyli zmiana koloru karabińczyka w psiej smyczy. 

Kilka wskazówek: 

1. Zanim pomalujecie karabińczyk warto go czymś odtłuścić, żeby lakier lepiej się trzymał. Dobrze też poobcinać wystające nitki na taśmie w okolicach karabińczyka, żeby nie zahaczać o nie pędzelkiem.
2. Przygotujcie jakąś kartkę papieru, która odseparuje malowany karabińczyk od powierzchni, na której ze wszystkim się rozłożycie chyba, że chcecie zmienić również kolor blatu, wtedy kartka nie jest potrzebna. 
3. Malujcie karabińczyk w dobrze wentylowanym pomieszczeniu/na świeżym powietrzu, swąd lakieru to nic przyjemnego. 
4. Nie nakładajcie miliona warstw (najlepiej użyć dobrze kryjącego lakieru), po każdej odczekajcie aż całkiem wyschnie i zwróćcie uwagę na ruchome elementy karabińczyka. 


Nie mam zielonego pojęcia jak długo lakier wytrwa na smyczy, bo malowanie odbyło się dzisiaj ;). Efekt wyszedł całkiem niezły, więc od razu chciałam się tym z Wami podzielić. Jeśli już coś takiego robiliście lub macie zamiar zrobić, koniecznie pochwalcie się swoimi dziełami :D.




16 komentarzy:

  1. Jak fajnie 😀Może spróbujemy 😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł! Tylko nie jestem pewna, czy nie lepiej by było, gdyby pomalować to jeszcze przezroczystym lakierem kilka razy, albo zamiast lakieru to wziąć jakiś spray, który przywiera do metalu. Aczkolwiek świetny pomysł! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam wcześniej lakier na kluczach (które od bardzo dawna ciągle obijają się o siebie i generalnie nie mają łatwo) cały czas trzyma, więc zobaczymy, czy z karabińczykiem będzie podobnie :).

      Sprayem malowałam jakiś czas temu metalową klatkę i nie sądzę, żeby przy smyczy to rozwiązanie się sprawdziło (spray mógłby dostać się do wnętrza karabińczyka i zepsuć mechanizm),

      Usuń
    2. Spray zdecydowanie zapobiega otwieraniu się karabińczyka. Raz na zawsze:D

      Usuń
  3. O właśnie... Już dawno miałam spytać. :) Jak się sprawdza malowana klatka z perspektywy dłuższego czasu? :) Nie obłazi? Pytam, bo przymierzam się do nowego lokatora w domu i niedawno przyniosłam starą, wysłużoną klatkę z piwnicy i w sumie zapomniałam już, jak bardzo nieciekawie wygląda. I pomyślałam o pomalowaniu jej za twoim przykładem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spray prawie całkiem zszedł z ruchomych elementów (co mnie nie dziwi, w oryginalnie kolorowej klatce dzieje się to samo), na pozostałych prętach jeszcze trzyma :D.

      Usuń
    2. Dzięki. Tego, że zasuwka oblezie, to się spodziewałam. Grunt że reszta się trzyma. :)

      Usuń
  4. Może kiedyś skorzystam.
    Albo w zasadzie nie. Podoba mi się. Kupię czarną smycz (myślę, że biorąc pod uwagę ograniczoną paletę barw w jakich kupujemy uprzęże - tylko czarny i czerwony! - czarny z elementami czerwieni będzie wyglądał lepiej), jakiś tani lakier i do dzieła!
    A zaledwie wczoraj patrzyłam sobie na piękne karabinki u Warsaw Doga...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasz już pomalowany :D Na koniec pociągnęłam jeszcze bezbarwnym :D Jestem ciekawa jak długo karabinek będzie ładny :P

    OdpowiedzUsuń
  6. W zeszłym roku użyłam tego patentu do malowania okuć. Zdarza mi się szyć akcesoria dla swojego psa i spodobały mi się obroże moro z czarnymi ringami, więc pomalowałam zwykłe metalowe pół kółka tym co miałam po ręką, czyli lakierem do paznokci. Nie oczekiwałam, że kolor będzie się utrzymywać dłuższy okres czasu, ale o dziwo obroża do dziś wygląda jak nowa. Lakier mocno przywarł i nic się z nim nie dzieje zero wytrać, odprysków itp. jedyne co można zarzucić to, że od zewnętrznej strony kolor troszkę wyblakł od ocierania się karabińczyka. Ja swoje okucia i karabińczyki maluje lakierami z firmy miss sporty. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet bym tego nie połączyła, lakier, idealne połączenie. Można w ten sposób odświeżyć obrożę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pomysł z tym lakierem, smycz wygląda teraz cudnie! Musimy spróbować tak z naszymi karabińczykami :)
    Pozdrawiamy M&B

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny pomysł, może kiedyś spróbujemy. Smycz wygląda pięknie ;)
    Pozdrawiamy!
    D&T

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny pomysł jednak bym się chyba na coś takiego nie zdecydowała :p
    Wydaje mi się, że przy psach większych i silniejszych taka opcja nie sprawdzi się na długo. Tym bardziej, że jestem osobą, która woli zrobić coś raz a porządnie to wiem, że nie chciałoby mi się tego poprawiać za każdym razem przy większym odprysku :p
    Mamy smycz Solognac z Decathlonu kupioną za psie grosze z czarnym karabińczykiem. Nie ma żadnych odprysków a kolor nie schodzi. Dlatego zastanawiam się czy ten konkretny karabińczyk nie był 'frabowany' w masie. Kto to tam wie :D
    Ale pomysł na odnowienie smyczy fajny :)
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomalowałam,odprysło, ale to pewnie wina słabego lakieru :/

    OdpowiedzUsuń
  12. No dość ciekawy pomysł nie powiem :D my akurat korzystamy z flexi, więc nie wiem czy wypróbujemy. Nie miej może jednak jakoś się uda kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń