13.05.2017

Temu pieskowi już podziękujemy?

Jak postępować z psem, który doznał jakiegoś uszczerbku na zdrowiu, ale dalej kocha pracę z człowiekiem? W przypadku staruszków sprawa wydaje się dość oczywista, a co z młodymi psami?



Wielu ludzi bierze psa z myślą o konkretnym sporcie, bardzo często są to zwierzęta ze starannie dobranych skojarzeń tak, by mieć jak największą pewność, że sprawdzą się w danej aktywności. Pewni siebie i swojego futrzaka zaczynają przygodę ze sportem, wszystko układa się po ich myśli, idzie im świetnie, pies jest wspaniały, a oni bardzo dobrze odnajdują się w roli przewodnika psa sportowego z prawdziwego zdarzenia. Czasami jednak życie postanawia sprzedać komuś kopa w tyłek i okazuje się, że pies kochający robotę doznaje jakiegoś urazu, który może pogłębiać się w trakcie dalszych, regularnych treningów, a w przyszłości uprzykrzać psu życie na co dzień. Co w takiej sytuacji robicie?


Ginny może nie jest wybitną jednostką ze szlachetnym rodowodem, ale od samego początku wiedziałam, że będziemy zajmować się agility. Niesamowicie spodobał mi się ten sport i bardzo chciałam móc bardziej się w nim rozwinąć, a niestety z Tosią nie było to możliwe. Jak wiecie Gi ma  od pewnego czasu problem z kolanami, dlatego całkowicie zrezygnowałam z regularnych treningów frisbee. Ten sport nigdy nie był dla mnie priorytetem, a kulawizna najbardziej dokuczała właśnie wtedy, dlatego w późniejszym czasie dyski wyjmowałam bardzo rzadko i tylko do rzucania jej płaskich backhandów. Teraz nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz miałam plastikowy talerzyk w ręku. Na plac agility chciałam wpadać rekreacyjnie, by móc chociaż pobiegać z nią trochę na niskich hopkach, niestety teraz i to nie jest możliwe ze względu na moje problemy zdrowotne. Obu nam bardzo tego brakuje, a ja cały czas zastanawiam się jak mogłabym wypełnić tę lukę w naszym życiu. W tym celu szukam innych aktywności, którymi mogłybyśmy bardziej się zainteresować, nie pogłębiając jednocześnie naszych problemów. I choć wiele z tych innych zajęć wydaje mi się nudne, to podejrzewam, że Ginie mogą się naprawdę spodobać, bo cieszy się z czegokolwiek co robimy razem. Może ja też w końcu jakoś się w to wkręcę.

Znam jednak przypadki, kiedy psy po poważniejszych urazach lub z różnymi wadami, które wyszły po czasie wróciły do regularnych treningów. Niektórzy przewodnicy są zdania, że dla psa nie liczy się długość życia tylko jego jakość, a skoro pies tak kocha daną aktywność to nie ma co mu jej odbierać. Podejrzewam, że jeśli sami nie mogą pozwolić sobie jeszcze na kolejnego psa, to tym bardziej skłaniają się do takiej decyzji, by móc się dalej rozwijać. Tylko co potem? Co jeśli jeszcze stosunkowo młody pies uszkodzi się jeszcze bardziej i nie będzie mógł nawet swobodnie biegać na spacerze? Pytam bez żadnych złośliwości, zastanawia mnie co się robi w takiej sytuacji.


Dość długo zastanawiałam się jak ugryźć ten temat, dlatego ujęłam to w taki sposób. Mimo, że sama obrałam już jakąś metodę działania, to trudno mi zająć w tej kwestii jednoznaczne stanowisko, dlatego od razu zapraszam Was do dyskusji i dzielenia się swoimi poglądami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu