08.09.2017

Autorytety, mądre wpisy i po co są blogi

Bloger to człowiek jak każdy inny, tylko któregoś dnia stwierdził, że wyłącznie ze znanych sobie powodów zacznie pisać w wyznaczonym miejscu w sieci. Tak samo jak ty popełnia błędy, myli się, wynosi śmieci i traci równowagę na oblodzonym chodniku.  


CZYTELNIKU
Pomyśl, czy zawsze masz rację? Czy możesz przyznać tak szczerze, że naprawdę ZAWSZE znasz się na poruszanych przez siebie tematach? I kiedy właściwie można powiedzieć o kimś, że się na czymś zna? A teraz inaczej, jak często weryfikujesz informacje, które właśnie zdobyłeś? Czy uważasz, że czyjąś opinię można uznać za fakt? Co jeżeli dwie osoby mają zupełnie odmienne zdanie w jakiejś kwestii, za kim pójdziesz?  

Każdy może mieć bloga. Każdy może być na nim ekspertem, dosłownie od wszystkiego. Tak naprawdę nie trzeba mieć dużej (a może lepiej świeżej?)  wiedzy na jakiś temat, wystarczy trochę charyzmy, właściwych haseł i nagle stajesz się guru w jakiejś dziedzinie. Możesz wypisywać totalne głupoty, które zaprzeczają nauce, ale jeśli ubierzesz je w odpowiednie słowa, to na pewno trafisz na kogoś, kto za tobą pójdzie. Czasem wystarczy sam tytuł przy nazwisku, ile razy słyszałeś, że trzeba robić coś w określony sposób, bo tak twierdzi jakiś weterynarz (prawnik, amerykański naukowiec, dyrektor itd.)? 
Jedni robią tak bardziej świadomie, inni mniej. Jednych motywuje szczera chęć pomocy, inni liczą jedynie na dodatkowe korzyści. Powtarzamy często, że nie każdy powinien mieć dostęp do internetu, ale nie mamy na to wpływu. Mamy za to możliwość wyboru  tego co będziemy czytać, oglądać, słuchać i co dalej z tym zrobimy, warto z tego korzystać, a chyba często zapominamy, że w ogóle możemy.


Płaczemy, że w internecie jest tyle głupot albo, że wszystko jest takie samo, że każdy powtarza to, co było u kogoś innego. Potem mamy oczekiwania, na przykład życzymy sobie, żeby na wszystkich blogach można było nauczyć się czegoś mądrego, bo w innym wypadku po co te blogi? Do chwalenia się obrożami? Pfff...  

BLOGERZE
Według mnie to między innymi te oczekiwania rodzą wymęczone wpisy, które powstają po to, żeby przypodobać się ludziom. Nie każdy blog musi dawać konkretną wiedzę (a nawet jeśli już daje, to warto ją weryfikować, zanim wprowadzi się w życie lub będzie powtarzać dalej), może to być jakaś forma rozrywki (koty we wszelkich konfiguracjach chyba nadal władają internetem), dawka inspiracji etc. Skoro blog to TWOJE wyjątkowe miejsce, dlaczego zaśmiecasz je cudzymi koncepcjami? Dlaczego nie piszesz o tym, co naprawdę lubisz, co naprawdę myślisz, tylko skupiasz się na tym co chcieliby przeczytać inni ludzie? Nie polubią cię? Na pewno już ktoś cię nie lubi, nie da się przypodobać wszystkim, więc po co tracić energię na próbowanie? 

Mój blog od samego początku spełniał swoją pierwotną funkcję, czyli był po prostu pamiętnikiem. Nikt w tamtych czasach (łohoho, ale ze mnie dinozaur, mój blog ma prawie 8 lat!) nie myślał o zarabianiu na tym ani o zdobywaniu rzeszy fanów. Pisało się głównie dla siebie, w następnej kolejności dla znajomych i przypadkowych wędrowców, którzy zabłądzili w internecie. Teraz jak wiecie wygląda to nieco inaczej, ale ja nigdy nie chciałam całkiem odchodzić od swoich początkowych założeń. Plan był taki, żeby wszystkie wpisy były ściśle powiązane z moimi psami, z tym co z nimi robię itd. Potrzebowałam stacjonaty, więc ją sobie zrobiłam, a następnie opisałam to na blogu. Ktoś pytał czym fotografuję psy, też opowiedziałam o tym na blogu. Zdenerwowała mnie sytuacja na spacerze i w ten sposób urodził się kolejny post na blogu. Nigdy nie wyglądało to tak, że ktoś o czymś napisał i mimo, że w ogóle mnie to nie dotyczyło, postanawiałam poruszyć to samo u siebie, bo u innej osoby pod wpisem było dużo komentarzy i każdy się z nią zgadzał. Dzielę się z Wami głównie swoimi doświadczeniami, opiniami, przemyśleniami, ciekawi mnie co myślicie, jak wy postępujecie w różnych sytuacjach.  Myślę, że udaje mi się nie wychodzić poza tę strefę mimo, że interesuje mnie wiele kwestii związanych z psami i nie tylko, to mam też listę tematów, których w ogóle nie chcę (i nie muszę) poruszać na blogu, ale prywatnie mogłabym o nich porozmawiać. 

Nie musisz silić się na wyszukiwanie trudnych tematów, skomplikowanych zagadnień z dziedziny sportów kynologicznych albo żywienia psów, szczególnie jeśli serio niewiele o tym wiesz. Mów o tym co myślisz, co czujesz, co lubisz, czego się dowiedziałeś, co robiłeś, daj się poznać! 


PODSUMOWUJĄC
W internecie jest MNÓSTWO miejsca, każdy znajdzie coś dla siebie, bierzmy i korzystajmy z tego zarówno jako blogerzy, jak i czytelnicy blogów, ale... nie tylko! Nie chcesz pisać bloga, nie czujesz tego? Nie pisz! Może Twoje powołanie to kręcenie filmów na YouTube? Jeśli szczególnie lubisz robić zdjęcia, a mniej kręci cię pisanie wywodów to zerknij na Instagram! Albo po prostu wrzucaj co chcesz na swoją stronę na Facebooku. Nie musisz być blogerem, żeby robić coś fajnego w internecie (i mieć z tego dodatkowe korzyści, jeśli chodzą ci po głowie). Wielu blogerów porzuciło regularne wpisy na rzecz innej działalności w sieci i świetnie na tym wyszli. 
I to samo w drugą stronę. Nie chcesz o czymś czytać, to tego zwyczajnie nie rób, idź gdzie indziej i zaakceptuj w końcu, że nie każdy blog będzie o twoim ukochanym sporcie kynologicznym czy o czymkolwiek innym, czego oczekujesz od wszystkich blogerów. Nie wszystkich interesuje to samo co ciebie i to jest super! Pamiętaj też, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, niezależnie od tego ile kto ma okejek na fejsie czy komentarzy pod wpisem, on też może się mylić, dokładnie tak samo jak ty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu