26.12.2017

Jak zrobić sobie zdjęcie z psem?

Jednymi z moich ulubionych psich zdjęć są właśnie te, na których pies występuje razem ze swoim człowiekiem. Cudownie jest móc uchwycić więź łączącą czworonoga i jego opiekuna, ale co zrobić, kiedy na zdjęciu mamy być my we własnej osobie wraz ze swoim psim przyjacielem? Nie jest to prosta sprawa, szczególnie, jeśli nie mamy nikogo, kto mógłby nam pomóc, ale mam na to kilka sposobów. 


Zdjęcie wyżej zostało zrobione Canonem 7d wraz z Canonem 50mm f/1.8 II. Wyzwoliłam migawkę w trybie seryjnym za pomocą pilota radiowego (który jest widoczny w mojej lewej dłoni), co pozwoliło mi na uchwycenie kilku etapów łapania frisbee z odbicia od pleców. Moment, kiedy pies jeszcze nie chwyta dysku, ale już niewiele go od tego dzieli, jest chyba moim ulubionym :). 


SPRZĘT

Teoretycznie poza aparatem z funkcją samowyzwalacza nie potrzeba już nic więcej, ale robienie sobie zdjęć w taki sposób nie jest zbyt przewidywalne. Do tego trzeba się przy tym trochę nabiegać, co przy znacznej odległości od aparatu robi się męczące, a warto mieć też na uwadze, że psia cierpliwość również ma swoje granice. Przyznam, że ja chyba nigdy nie robiłam sobie zdjęć w ten sposób. Nie przepadam za fotografowaniem siebie samej, więc kiedy już miałam robić to z pełną świadomością od razu zaopatrzyłam się w odpowiedni sprzęt. 


Możecie poprosić o pomoc jednego z czworonogów, żeby zrobił Wam zdjęcie z innym futrzakiem. 


STATYW

Kiedyś uważałam, że nie jest aż tak potrzebny, w końcu aparat można ustawić na czymkolwiek, jednak z czasem życie mocno zweryfikowało moje poglądy. Przede wszystkim statyw to większa wygoda i bezpieczeństwo. 

Na początku używałam klasycznego statywu z głowicą w zestawie, był marki Velbon, nie pamiętam już jaki to był dokładnie model, ale taki z niższej półki cenowej. Jak na stawianie  pierwszych  kroków był całkiem ok, ale z czasem okazało się, że jego minimalna wysokość jest zbyt duża do moich zastosowań, a do tego z przybyciem nowego, cięższego aparatu ustawianie go na statywie nie było dla mnie już takie pewne. 

Mój drugi statyw, z którego korzystałam zdecydowanie częściej to elastyczny statyw F&V  TR-11L (to ten kosmita ze zdjęcia wyżej). Odkąd pojawił się w moim domu, prawie całkowicie przestałam korzystać ze zwykłego statywu. Całkiem dawał radę w zestawie z Canonem 7d i 50mm f/1.8, ale już z cięższymi obiektywami  był pewien dreszczyk emocji  mimo, że producent deklarował udźwig do 5kg, a żaden z moich zestawów tyle nie ważył. Taki elastyczny statyw pozwala zamocować aparat w przeróżnych miejscach np. na gałęzi drzewa, ale z ciężką lustrzanką raczej bym tego nie zaryzykowała, za to z kamerką sportową (która zwykle też ma opcję robienia zdjęć) jak najbardziej!
Największą wadą tego statywu był brak głowicy oraz niewygodny sposób mocowania aparatu (żeby przykręcić body  trzeba było używać monety lub łamać sobie paznokcie). Brak głowicy wiązał się z tym, że aby mieć prosty kadr trzeba było manewrować odpowiednio wszystkimi nóżkami, chodziły one dość opornie, więc nie należało to do najłatwiejszych zadań. Teoretycznie problem zostałby rozwiązany, gdybym dokupiła głowicę, ale to byłby dodatkowy ciężar dla statywu, który już i tak ledwo stał na nogach. W końcu pewnego dnia jedna z nóg odpadła, bo pękł element łączący ją z resztą konstrukcji.


Szybkie podsumowanie na co zwracać uwagę wybierając statyw:

UDŹWIG - jeśli nasz aparat z obiektywem waży 1,5kg nie bierzmy statywu z udźwigiem do 1,5kg, bo jest niemal pewne, że nasz zestaw zamocowany do niego nie będzie bezpieczny. Zawsze lepiej wybrać statyw z większym udźwigiem, niż sprzęt, który zamierzamy na niego zakładać.
MINIMALNA I MAKSYMALNA WYSOKOŚĆ - zależnie od tego jaki efekt chcemy uzyskać. Przykładowo wybierając statyw o minimalnej wysokości 40cm możemy mieć problem ze zrobieniem zdjęcia z perspektywy żaby.
WYKONANIE - od jakości użytych materiałów będzie zależeć wytrzymałość, waga i cena naszego statywu. Najczęściej robi się je z plastiku (to dotyczy głównie mniejszych trójnogów), aluminium (przy większym udźwigu swoje ważą, ale są wytrzymałe i nie kosztują aż tak dużo) i karbonu (zapewniają duży udźwig przy niskiej wadze i są przy tym najdroższe).
GŁOWICA - lepiej, kiedy jest niż kiedy jej nie ma. Są różne typy głowic od 3-kierunkowych, po kulowe, do wideo.  Lepiej wybrać statyw z możliwością wymiany głowicy lub sam trójnóg, statyw z wbudowaną na stałe głowicą może nas z czasem ograniczać.

PILOT 

Jak wcześniej wspomniałam korzystanie z samowyzwalacza było dla mnie raczej obce, dlatego niemal od razu zainwestowałam w pilota. Za jego pomocą można zdalnie wyzwalać migawkę w aparacie, dzięki czemu nie musimy znajdować się blisko niego ani biegać w te i z powrotem. 


1. PILOT NA PODCZERWIEŃ 
Kiedy zainteresowałam się robieniem autoportretów była to najtańsza opcja. Niestety ma ona sporo istotnych wad. Przede wszystkim aby zrobić zdjęcie pilot musi być skierowany dokładnie przed odbiornikiem podczerwieni znajdującym się z przodu aparatu. Oznacza to, że nasza ręka zawsze musi być skierowana na wysokość tego odbiornika, a to wyklucza lub mocno utrudnia wykonanie wielu ujęć. Do tego nie możemy odchodzić na zbyt dużą odległość, bo piloty te mają dość mały zasięg. 

2. PILOT RADIOWY 
Kiedy okazało się, że pilot na podczerwień praktycznie w ogóle nie spełnia moich oczekiwań, zwróciłam uwagę na piloty radiowe. Ich cena niestety jest sporo wyższa, ale idzie w parze z większym zasięgiem oraz brakiem konieczności dokładnego celowania w odbiornik, co otwiera furtkę do realizacji całego mnóstwa pomysłów na wspólne foty z psiakiem. To rozwiązanie jest dla mnie naprawdę zadowalające. Przeszkadza mi jedynie, że do mojego pilota i odbiornika trzeba dokupować różnego rodzaju baterie, co dodatkowo zwiększa koszt zestawu za każdym razem, kiedy baterie stracą moc. Oczywiście zwykle dzieje się tak, kiedy pilot jest potrzebny, a w okolicy nie ma żadnego sklepu z odpowiednimi paluszkami. 

3. SMARTFON
To moje najnowsze odkrycie i przyznam, że jeszcze dobrze go nie przetestowałam, ale zapowiada się bardzo ciekawie! Aby nasz telefon zamienił się w pilota do zdalnego wyzwalania migawki potrzebny jest aparat z wi-fi oraz odpowiednia aplikacja. Ja do swojego Canona 6d pobrałam Canon Camera Connect. Apka obsługuje wszystkie istotne dla mnie funkcje, pozwala dodatkowo na podgląd kadru i ustawienie ostrości (wystarczy na ekranie telefonu dotknąć palcem miejsce, które ma być ostre, bardzo mi się to podoba!). Smartfony mamy teraz chyba wszyscy, apka jest darmowa, więc jest to zdecydowanie najtańsze rozwiązanie i wydaje się przy tym bardzo praktyczne.


SELFIE Z PSEM W PRAKTYCE

Mamy już sprzęt, więc przejdźmy do robienia zdjęć! 

LOKALIZACJA
Najbardziej lubię takie foty, na których robię coś ze swoim psem, np. bawimy się razem. W międzyczasie pstrykam w guzik pilota, pilnuję, żeby nie wyjść z kadru, ale generalnie staram się bardzo mocno na tym nie skupiać, bo to będzie widoczne na zdjęciu, a przecież co innego chcę uwiecznić. Odwracanie uwagi od aparatu, który stoi zwykle kilka lub kilkanaście metrów ode mnie powoduje, że jest on łatwym kąskiem dla kogoś, kto mógłby chcieć go sobie przywłaszczyć, dlatego staram się wybierać lokalizacje mało uczęszczane przez innych ludzi. Dodatkową zaletą takich miejsc jest to, że można czuć się swobodniej przed obiektywem. Wiecie, kiedy jest się osobą, która stroni od selfie nawet we własnym domu, to w przypadku obcych miejsc jest to jeszcze bardziej skomplikowane. Oczywiście nie zabraniam nikomu rozstawać się ze sprzętem w centrum miasta czy w popularnym parku, ale ostrzegam przed ryzykiem.


BEZPIECZEŃSTWO 
Jak już wcześniej mówiłam aparat najlepiej zostawić na porządnym statywie, wcześniej warto upewnić się czy nie ma jakichś luzów (jeśli są to dobrze byłoby dokręcić śrubki), czy wszystko pewnie trzyma się na podłożu, w przypadku silniejszego wiatru niektóre statywy mają możliwość dociążenia ich np. plecakiem fotograficznym. Jeśli nie dysponujemy jeszcze statywem to aparat można ustawić np. na położonym plecaku, sama w dobie kryzysu obu statywów korzystałam z takiego rozwiązania i wszyscy jakoś to przeżyliśmy. Polecam też z głębi serca pilnować, żeby nasz pies nie cieszył się zbyt mocno przy pozostawionym sprzęcie, łapy lubią plątać się w paskach od aparatów.


KADROWANIE I USTAWIANIE OSTROŚCI 
Aby ułatwić sobie zadanie i właściwie ustawić kadr tak, żeby przykładowo nikomu nie ucinać kończyn, zostawiam psa w docelowym miejscu*, w którym będziemy się znajdować. Następnie wykorzystując jego pozycję ustawiam aparat w taki sposób, by mieć pewność, że np. nie utnę sobie głowy. Ustawiam manualnie ostrość na zwierzaku i na koniec dołączam do niego z pilotem, by zrobić kilka zdjęć, potem wracam do aparatu i jeżeli okazało się, że wyszłyśmy za mocno z płaszczyzny ostrości, to robimy powtórkę. W przypadku trudniejszych warunków (jak chociażby pierwsze zdjęcie z frisbee) przymykam nieco przysłonę, żeby mieć większe szanse na ostre ujęcie. 
W sytuacji  robienia zdjęć z użyciem apki w smartfonie ustawianie ostrości przebiega o wiele sprawniej, mogę zdać się na autofokus i nie muszę martwić się, że zdjęcia będą nieostre.

*Jeżeli nie możemy spuścić psa ze smyczy lub nie jest on jeszcze mistrzem zostawania w miejscu na komendę, zamiast niego na terenie, na którym chcemy znaleźć się razem z psem można wbić jakiś patyk lub zostawić jakąś większą rzecz (np. butelkę z wodą), na których ustawimy ostrość i przygotujemy kadr. Później będąc tam już z naszym burkiem można odłożyć przedmiot na bok lub usunąć go w końcowym etapie w programie do obróbki 

CO ZROBIĆ Z PILOTEM W KADRZE? 
Najprościej jest zaplanować nasze ujęcie w taki sposób, żeby ręka trzymająca pilota była niewidoczna. Jeżeli jest to niemożliwe, to w przypadku wielu aparatów można wyzwolić migawkę z pewnym opóźnieniem, w lustrzankach Canona mamy do wyboru 2s lub 10s. W tym czasie możemy schować pilota w kieszeni lub odłożyć gdzieś na bok, jeśli nadal będzie widoczny to można go później usunąć w czasie obróbki (z pewnością będzie to łatwiejsze niż gdybyśmy trzymali go w dłoni). 



Teraz już chyba nikt nie będzie mieć wątpliwości odnośnie tego, jak powstają moje zdjęcia, na których występuję w psim towarzystwie :). Mam również nadzieję, że moje wskazówki zachęcą Was do częstszego stawania przed obiektywem razem ze swoimi burkami! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu