Back on Track mesh rug

sobota, 29 sierpnia 2015

Produkty Back on Track wypatrzyłam już dawno temu na fotach psich gwiazd agility, ale nie zawracałam sobie nimi głowy, bo ceny były iście kosmiczne. Tak naprawdę, nie wiedziałam też  do końca, do czego mogłoby to być potrzebne, nie trenowałyśmy zbyt regularnie i intensywnie, a derki z białym napisem kojarzyły mi się raczej ze sportowymi psami przez duże "S".



Poza tym ten opis:
Wszystkie produkty Back on Track wykonane są tkanin funkcjonalnych, z właściwością odbijania ciepła. To połączenie starożytnych chińskich doświadczeń i nowoczesnych technologii włókienniczych.
W trakcie produkcji cząsteczki ceramiczne łączone są z włóknami poliestrowymi. Cząsteczki ceramiczne nagrzewają się pod wpływem ciepłoty ciała, a następnie emitują ciepło, które jest z powrotem oddawane do ciała. To oddane ciepło, to fale promieniowania cieplnego, znanego również jako długie fale promieniowania podczerwonego.
Chińskie doświadczenia, czary mary, tego typu teksty raczej na mnie nie wpływają. Nie sądziłam, że to serio może mieć takie działanie: 
Powszechnie wiadome jest i udokumentowane, że fale promieniowania podczerwonego zwiększają krążenie krwi. Wzrost krążenia krwi w tkankach zmniejszają napięcie mięśni i zwiększa ich wydajność. Jedną z bardzo ważnych właściwości jest zapobieganie uszkodzeniom, którą zyskujesz używając produktów podczas treningów i zawodów.
Więcej info tutaj.

Mimo to, zdecydowałam się na zakup magicznego wdzianka. 

Gina jakiś czas temu cierpiała na kulawiznę tylnej łapy, zdiagnozowano u niej początki zwyrodnienia. Zastrzyki, suple... różnie było z ich działaniem. Bardzo chciałam pomóc jej w jeszcze jakiś sposób i wpadłam na pomysł jakiegoś specjalistycznego ubranka. Zaczęłam szukać opinii na temat BOT, te na które trafiłam były naprawdę zachęcające. Ktoś opisywał, jak jego pies po dwóch tygodniach noszenia derki przestał kuleć! Podobno nawet weterynarz był tym bardzo zaskoczony. Stwierdziłam, że to właśnie tego potrzebujemy, choć nadal miałam wątpliwości, czy będą to dobrze wydane pieniądze.



BOT od strony technicznej 

Wygląda jak peleryna Harrego Pottera albo szlafroki bokserów. Sprawia wrażenie dość delikatnego, raczej nie pozwoliłabym Gi biegać w tym po jakichś krzakach. Materiał jest miły w dotyku, dość cienki (dzięki temu Back on Track można zakładać o każdej porze roku i w domu). Po paru miesiącach używania w niektórych miejscach wychodzą pojedyncze nitki.
Derka ma naprawdę duży zakres regulacji w kilku miejscach. Nie wiem natomiast, czy to Gi jest wyjątkowo niewymiarowa, czy to ja ciągle zawalam w kwestii wyboru rozmiaru ciuchów dla niej, ale niestety nasz BOT najlepiej nie leży i chyba czekają go przeróbki.
Rozmiar dobiera się na podstawie długości grzbietu psa, Ginny ma około 37cm, więc wybrałam dla niej rozmiar 37 (a rozważałam 43... ;)). Tak wygląda na niej derka zaraz po założeniu:


Niby nie jest najgorzej, ale Ginny ma maksymalnie pozmniejszaną derkę w każdym, możliwym miejscu, a i tak jest dosyć luźna. Wystarczy, że sucz zacznie sobie w tym chodzić, kicać i ogólnie ruszać się, wtedy ubranko zaczyna się przekręcać, zsuwać, co jest dość irytujące. Czasami trochę żałuję, że nie wybrałam mniejszego rozmiaru, ale nie jestem pewna czy zasłaniałby on wtedy kolano (na czym bardzo mi zależało).

Regulacja 
Występuje w siedmiu punktach. Dwa z przodu (gumki), jeden na karku (gumka), dwa na grzbiecie (plastikowe regulatory) oraz dwa przy tylnych łapach (gumki i guziczki).



Otwór na ogon 
BOT ma specjalną dziurkę na ogonek, którą możemy zasunąć suwakiem. Jest zalecana dla psów, które często chodzą z uniesionym ogonem lub mają po prostu taką jego budowę, że sterczy im jak antenka lub precelek. No i tu już jest problem. U Gi zazwyczaj jest lekko uniesiony, nie stoi natomiast na sztorc, więc jak się go umieści w otworze, to ogon opiera się o materiał i piesa robi nagle przykuc. Tak było na początku, ale potem się przyzwyczaiła. Tak się przyzwyczaiła, że raz po treningu nie zwróciła w ogóle uwagi, że ma na sobie jakąś szmatkę, a że potrzebę miała silną to się wzięła i załatwiła. Kupa wylądowała idealnie w siateczkowym "koszyczku" pod ogonkiem. I tak nasz BOT został pierwszy raz uprany ;). Kolejna wada dziurki na ogon była taka, że wydłużała tylko czas zdejmowania derki z psa, kiedy miał swoje wejście na trening/start.
Postanowiłam, że nie będziemy korzystać z tego "ułatwienia". W efekcie ginowy ogon chowa się w materiale, wisi cały czas w dole i Gi jest smutna. Żeby tego było mało ogon dodatkowo "ściąga" derkę do dołu. Chyba właśnie tutaj potrzebna będzie największa ingerencja i w ruch pójdą nożyczki.


Otwór na smycz i odblaski
Na grzbiecie znajduje się otwór, przez który można przeprowadzić smycz. Fajny bajer, ale z racji tego, że korzystamy z obroży zaciskowych, to w naszym wypadku raczej mało praktyczny.
Po bokach umieszczono dwa, odblaskowe pasy, dzięki którym nasz zwierz powinien być lepiej widoczny po zmroku.


Czy BOT działa?

To chyba jednak najważniejsza kwestia. Wewnątrz opakowania jest instrukcja, jak przyzwyczaić psa do derki, jak o nią dbać itd. Zrobiłam wszystko zgodnie z zaleceniami z kartki. Następnie zakładałam po każdym, bardziej intensywnym wysiłku (wyczerpujący, długi spacer, agility) i przed nim (w nocy poprzedzającej takie aktywności oraz zaraz przed nimi, na czas rozgrzewki). BOT można traktować też trochę jak szlafrok, producent poleca ubieranie w to psa po kąpieli, tak też robiłam (podobno zwyrodnienia nie lubią zimna i wilgoci). Od lutego Ginny nie zakulała ani razu. 
Nie wiem jednak, w jakim stopniu jest to działanie derki, a w jakim innych czynników, jak na przykład skrupulatne pilnowanie rozgrzewki, późniejszego "wyciszenia", rozciągania, w którymś miejscu zmiana suplementów, inny tryb życia. Ubranko tak czy inaczej nie zastąpi takich czynności, ale stanowi super dodatek.
Gi nie kulała non stop. Problem ten pojawiał się tylko po konkretnych czynnościach (najczęściej przy ewolucjach z dyskami typu flipy, vaulty), chyba tylko (lub aż) raz była taka sytuacja, że Gi miała problem ze wstaniem z kennela. Przy psie, który kuleje wyraźnie przez cały czas, łatwiej jest ocenić działanie jakiegoś leku czy tego typu gadżetu. Myślę jednak, że ten fatałaszek miał swój udział w tym, że piesa nie skacze już na trzech łapach i na pewno nie żałuję tego zakupu.


17 komentarzy:

  1. Ja jakoś za bardzo przekonana do tego nie jestem. :P
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sądzę że jednak więcej robią regularne, długie spacery po wysiłku i w dnie kiedy pies nie robi treningów, oraz oczywiście rozgrzewka. Derka fajny bajer, ale mi szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja :) za jakieś pewnie dwa miesiące, może wcześniej, też pokuszę się o napisanie paru słów ;)
    Za to nasz rozmiar z przodu ma pojedynczą regulacje. Za dziurę na ogon ja dziękuje projektantowi, bo gdyby jej nie było to bym z ciężkim sercem musiała sama kroić :P i u nas z kolei też ogon się opiera o jej koniec, ale a drugiej strony, widać Fru go za mocno zadziera ;)
    Nie masz za to wrażenia, że ten kołnierz na psie się nie układa i jest bardziej ozdobą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie wrażenie, ale to chyba dlatego, że u nas jest prawie maks ściśnięty. Oglądając foty z innymi psami widziałam, że tam gdzie nie ma tak mocno ściągniętej gumki, to kołnierz ładnie leży. Ogólnie u nas ta derka leci do tyłu i nie zakrywa na przykład karku, tak to wygląda: klik, więc kołnierz też nie może się właściwie ułożyć.

      Usuń
  4. Ja się nad tym mocno zastanawiałam, do czasu zabiegu. Wtedy Lusia zupełnie przestała kuleć, więc stwierdziłam, że przy jej mało sportowym stylu życia nie przyda nam się za bardzo. Ale przyznam, że derka bardzo mnie ciekawi, jak by to wyglądało przy codziennym stosowaniu, czy byłaby widoczna poprawa jakości życia suczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od paru dni zastanawiam sie nad tym produktem, ale cena mnie przeraża. Może zakupię w przyszłym roku jeśli będę mieć pieniądze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta derka zachwyciła, kiedy zobaczyłam jej recenzję na blogu Pauli Gumińskiej. Po seminarium z nią, kiedy miałam okazję pomacać (BOT) już całkiem się zakochałam. Moro jest duży, trenuje regularnie i intensywnie, a takie coś jest świetne na potreningowe przykurcze i domsy, do których mój ogar ma niestety skłonności. Niestety cena sprawia, że na razie kest to dla mnie odzienie całkiem nieosiągalne. Czasem mam ochotę opróżnić szczeniaczkową skarbonkę i zaszaleçlć z zakupami, ale rozsądek do tej pory zwycięża, więc Moro pewnie jeszcze długo nie zostanie owinięty w bekona.
    Bardzo fajna recenzja, fajnie, że Gince się poprawiło :) Ja z warm up, cool down, masażem i innymi "bajerami" zapoznałam się dopiero "po fakcie", jak Mo pierwszy raz zakulał....

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasze back on tracki są w drodze, jeden na moje zepsute kolano i jedna derka dla zwyrodniałych stawów Fanty. Mam nadzieję że nam pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesują mnie te magiczne wdzianka, ale cena zniechęca. Zastanawiam się, czy Texas zgodziłby się nosić coś takiego, czy próbował unicestwić :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam sporo dobrych opinii o BOT i stwierdzilam, że na pewno go kupię. :) Niestety, cena jest zabójcza, a na chwilę obecną, moje oszczędności idą na treningi, w ostatnim czasie zawody, a teraz jeszcze szczeniak. :P
    Plan jest taki, że zakupię to wdzianko na nowy sezon, liczę na to, że coś mi wpadnie do kieszeni i będę mogła zakupić, bo sama jestem ciekawa, jak u nas zadziała. :)
    Na Dog Games w Sopocie było stoisko Tricky Pick i była możliwość zmierzenia BOT'a. Mierząc Fidze grzbiet, wychodzi 37, ale po zmierzeniu na miejscu, dosłownie wisiał na niej, więc zmierzyłam 34 i okazał się idealny. :) Super recenzja, zresztą jak każda... :D

    Pozdrawiamy! :)
    Nina & Figa

    OdpowiedzUsuń
  10. Nieźle to wymyśli, recenzja świetna :)

    Pozdrawiam,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Weszłam w link więcej info i w produkty wyskoczyły mi tylko dla ludzi i koni :P
    Komuś jeszcze czy tylko ja jestem nieudacznikiem?

    Nie miałam pojęcia, że wdzianko ma coś wspólnego z kulawizną, a moja sucz też często kuleje sobie (z jednej strony udo i z drugiej kolano) więc na pewno by się nam przydało :) Tylko muszę poszperać w necie w poszukiwaniu wersji psiej, a nie ludzkiej czy końskiej :D

    Zapraszamy do nas http://littleangelsndevils.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszą derkę mam od znajomej, która sprzedaje je teraz pod szyldem Tricky Pick, są tam produkty i dla ludzi, i dla psów :).

      Usuń
  12. Powiem tak, te ubranka są zniewalające, ich cena niestety też, ale czego się nie robi dla ukochanego :) No i bądź co bądź jest to inwestycja.

    OdpowiedzUsuń
  13. super, sama się zastanawiam nad kupnem dla białaska (zwyrodnienia, zrośnięte kręgi w kręgosłupie, przeprost stawów skokowych) i długo nie mogłam znaleźć opinii derki stosowanej właśnie przy jakiś schorzeniach. ciężko będzie mi opisać działanie, bo biały nie daje żadnych objawów, ale chyba jednak się pokuszę, jeżeli ma pomóc psu. nasz weterynarz też mówił, że nie powinien mieć dużo zimna i wilgoci, dlatego zrezygnowaliśmy z noszenia kamizelki chłodzącej, używam tylko w kryzysowych sytuacjach, a jak twoja sucz reaguje na tą krótką, skoro też problem tkwi w tylnych łapach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem stwierdzić, czy w czymś to jej przeszkadza, ale raczej nie wygląda, jakby gorzej się czuła ;).

      Usuń