07.08.2019

Szelki Dog Copenhagen Comfort Walk Pro

Jakiś czas temu zgadaliśmy się z ekipą Dog Copenhagen czego efektem kilka dni później była paczka z szelkami dla dziewczyn.


Wszystko zaczęło się od ich nowego modelu czyli Comfort Walk Air, spodobał mi się, używałam go już jakiś czas, dlatego dla odmiany zaproponowano mi sprawdzenie wersji Comfort Walk Pro. Byłam bardzo ciekawa jak się spisze, tym bardziej, że wcześniej miałam już podobne szelki innej marki, więc uznałam, że będę mieć dobre porównanie.

Pierwsze wrażenie
Każde szelki Dog Copenhagen, jakie dotąd miałam przychodziły zapakowane w folię, co według mnie jest zbędne. Jestem zdania, że z założenia tak porządne szelki spokojnie mogłyby obejść się bez niej, dlatego nie rozumiem używania takiego rodzaju opakowania w czasach, kiedy borykamy się z nadmiarem plastiku.

Szelki na pierwszy rzut oka i macanie ręką sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Mają naprawdę ładne kolory, szczególnie różowe (Wild Rose), które wybrałam dla Ginny na żywo prezentują się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Poza tym byłam ciekawa jak sprawdzi się rączka, która przy małym psie była dla mnie bardziej bajerem niż użytecznym udogodnieniem, jednak przy Lumos zaczęła mieć ona dla mnie duży sens.


Dopasowanie rozmiaru
Według tabelki na stronie producenta aby dobrać właściwie rozmiar szelek wystarczy nam pomiar klatki piersiowej w najszerszym miejscu. Jest też zalecenie aby wybrać większy rozmiar jeśli nasz pies znajduje się na ich granicy.

Lumos (M, Ocean Blue) i Ginny (S, Wild Rose)

Ginny nie jest na granicy rozmiarów, ponieważ ma około 43cm w klatce piersiowej i teoretycznie łapie się w rozmiar XS (który jest do 46cm), jednak zdecydowałam się na rozmiar S z obawy o to, że 3cm zapasu to zbyt mało, a zazwyczaj minimalna wartość obwodu klatki piersiowej w takich szelkach i tak jest zawyżona (dla rozmiaru S miało to być od 46cm wzwyż, a wychodzi około 43,5cm). Dodatkowo okazało się, że wymiary podane w tabeli jak najbardziej zgadzają się z moimi pomiarami szelek, sęk w tym, że jest to pomiar z zewnątrz, a psa wkładamy do środka... :)


Poniżej przedstawiam tabelę z moimi pomiarami, kolejno: obwód tylnej obręczy (klatka piersiowa), obwód przedniej obręczy (kark), długość elementu na plecach, długość elementu na brzuchu i jako ciekawostka przyrodnicza info ile ważą te szelki w obu rozmiarach.

Rozmiar S Rozmiar M


43,5-53cm 53-64cm

 27-33cm 37-45cm

13,5cm 15cm

22cm 26cm
Waga 175g 254g

Dla Lumos wybrałam rozmiar M, początkowo szelki były na nią dość luźne, ale kiedy na próbę przymierzyłam jej ginową S, to okazało się, że mimo iż obwody pasują, to niestety szelki za bardzo wchodzą w pachy. Poza tym, że M są nadal luźne, to uważam, że leżą całkiem spoko, przód mógłby być nieco wyżej, a górny element lekko wysunięty do tyłu, ale generalnie wygląda to nie najgorzej.
Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o szelkach Ginny. Wydaje mi się, że ten model kompletnie nie jest dla niej. Jak bym ich nie wyregulowała, tak dosłownie nachodzą na kark, odstają z przodu i na grzbiecie, uciskają szyję albo Gi prawie się z nich wydostaje, gdy zwiększam przód (wtedy też zaczyna nachodzić na "łopatki"), aby górny element przesunął się do tyłu. 



Wykonanie
Tak jak wspomniałam na początku, szelki sprawiają wrażenie porządnych, pancernych, nie do zdarcia. Sądzę, że dzieje się to za sprawą dość sztywnej, grubszej konstrukcji i dłuższego elementu na plecach (w porównaniu z szelkami innych firm), który powoduje, że produktu jest więcej. 

Posiadają kilka odblaskowych pasków, które mają zwiększyć bezpieczeństwo psa podczas spacerów po zmroku (nie ma ich zbyt wiele, ale zawsze doceniam taki dodatek w psich akcesoriach). Mają cztery punkty regulacji (dwa na karku i dwa na klatce piersiowej), których bardzo wygodnie się używa, dopasowanie szelek do psa nie jest pod tym względem żadnym kłopotem.
Smycz możemy przyczepić w dwóch miejscach. Klasyczne zapięcie na plecach wypada mniej, więcej na środku "siodełka" co powoduje, że kiedy nasz pies ciągnie na smyczy, "siodełko" składa się, a cała konstrukcja nie najlepiej rozkłada ciężar, szelki działają na podobnej zasadzie jak obroża i mogą podduszać nasz parowóz (nie dotyczy psów, które ładnie chodzą na luźnej smyczy). Drugie zapięcie znajdziemy z przodu, ja nigdy z niego nie korzystam, ale myślę, że może być praktyczne, kiedy podpinamy psu linkę, która ciągnie się po ziemi, przypięta z przodu powinna mniej plątać się między łapami.
Na uwagę zasługuje również ID holder, który zamieszczono pod rączką, to bardzo fajny dodatek szczególnie, jeśli nasz pies chodzi w samych szelkach bez dodatkowo założonej obroży. Trochę szkoda, że nie umieszczono go wyżej, bo adresówka przypięta w tym miejscu obija się o plecy, kiedy nasz pies biega. Przy psiakach z dłuższym futrem może nie robi to dużej różnicy, ale u psów z krótszym kłakiem jest już inaczej. 
No i rączka, która przy Lumos jest świetnym dodatkiem i może nie używam jej jakoś bardzo często, bo i nie ma potrzeby, ale kiedy już się zdarzy, to naprawdę cieszę się, że ona tam jest. Dzięki niej można wygodnie pomóc psu np. wsiąść do auta czy przytrzymać go, kiedy mijamy innego psa.


Jednak kiedy bliżej im się przyjrzeć, można dostrzec pewne niedociągnięcia. Od nowości na aluminiowych elementach widoczny jest czarny nalot, który brudzi materiał, ręce i nie wygląda estetycznie. Niezbyt podoba mi się wykończenie detali w miejscu, które pokazałam na zdjęciu. Zwróciłam też uwagę na przetarcia taśmy w rączce w szelkach Lumos, które pojawiły się po około miesiącu użytkowania. Mam podejrzenie, że mogły zrobić się od smyczy, która czasami ociera się o ten materiał.




Użytkowanie
Ginny zaliczyła w swoich nowych szelkach dosłownie kilka spacerów i to po prostu nie to. Nie ma szans, że szelki "jakoś się ułożą", są zbyt sztywne. Nawet po poluzowaniu przodu, aby element na plecach mógł się cofnąć i tak ociera on o kark, powodując zmierzwienie futra, więc podejrzewam, że gdyby Ginny pochodziła w nich dłużej to szelki wytarłyby jej sierść. Myślę, że na pewno nie o to chodziło podczas nazywania tego modelu "Comfort Walk (...)".


Lumos natomiast chadzała regularnie w swoim niebieskim wdzianku, biegała w nim po krzakach, kładła się w kałużach i błocie, ale też kulturalnie na chodniku czy na parkingu. W większości z tych sytuacji szelki dobrze na niej leżały, choć zwróciłam uwagę na to, że kręcą się dość mocno na boki, kiedy są przypięte do smyczy. Zakładając je na Lu miałam poczucie bezpieczeństwa, nie obawiałam się, że z nich czmychnie lub stanie się cokolwiek innego, czego wolałabym uniknąć. Sam sposób ubierania psa jest bardzo wygodny, bo wystarczy włożyć jego głowę w przednią obręcz, a potem zapiąć klipsy. Lu już sama nadstawia łebek, bo spodziewa się spaceru.

Szelki Comfort Walk Pro bardzo łatwo utrzymać w czystości, zwykle wystarczyło przetrzeć je wilgotną szmatką aby znów ładnie wyglądały. Po zmoczeniu ich wodą całkiem szybko wysychają biorąc pod uwagę, że są dość grube. 


Podsumownie
Szelki Dog Copenhagen Comfort Walk Pro początkowo wydawały mi się fantastyczną alternatywą dla wielu zabudowanych szelek, które często mają szeroki przód, nieodpowiedni dla psów o wąskich klatkach piersiowych. I myślę, że nadal może tak być, jednak nie jest to jedyne kryterium, jakie powinno się brać pod uwagę podczas dokonywaniu wyboru odpowiedniej uprzęży dla naszego psa. Sądziłam też, że tak drogie szelki będą zdecydowanie wymiatać konkurencję pod względem staranności wykonania i wytrzymałości, ale niestety jestem trochę zawiedziona. Mimo wszystko uważam, że warto zwrócić na nie uwagę, jeśli zależy nam na dobrze dopasowanych szelkach, może właśnie te okażą się odpowiednie dla naszego czterołapa. Coś, co nieźle leży na jednym burku, na drugim będzie prezentować się niekorzystnie i sprawiać mu dyskomfort. Ja już zdążyłam przekonać się o tym, że najlepszy sposób na znalezienie szelek idealnych/bliskich ideałowi to po prostu sprawdzanie metodą prób i błędów, czego moje psy są idealnym przykładem.

Wpis powstał we współpracy z Dog Copenhagen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu