19.10.2015

Aparat do fotografii psów cz. 2

W części pierwszej starałam się przekazać Wam, jak ważny jest świadomy zakup aparatu, jeśli zależy nam na konkretnych efektach. Wiecie już z czym może wiązać się wybór starej, amatorskiej puszki i że nie do końca prawdą jest, że w fotografii najważniejszy jest fotograf.

Mając w głowie od dłuższego czasu konkretne ujęcia czułam, że 450d coraz bardziej mnie ogranicza i że nie jestem w stanie więcej z niego wycisnąć. W pierwszym poście chyba dość mocno mu się ode mnie oberwało, trzeba jednak przyznać, że długo, dzielnie mi służył i zrobiłam nim trochę fot, które naprawdę uwielbiam. Jednak w końcu przyszedł czas, kiedy postanowiłam odłożyć 450d na półkę i rozejrzeć się za jego następcą.



Aparat miał być przede wszystkim szybszy 

W starszym modelu najbardziej przeszkadzało mi to, że ma tak wolny tryb seryjny. Miałam dużo naprawdę super ujęć, które były rozmazanymi plamami tylko dlatego, że trudno było pstryknąć je we właściwym momencie. Przy szybszym psie i 3.5 klatkach na sekundę miało się właściwie jeden strzał, albo się uda, albo będzie za wcześnie/za późno. Szybszy AF to większa szansa na TO ujęcie.


Fajnie by było, jakby dało się nim filmować 

To było jakieś sto lat temu, ale pamiętam jak dziś, jak psioczyłam na filmowanie w lustrzankach. Po co to? Na co? Zwykły bajer... Zmieniłam zdanie, jak YouTube zaczęło zalewać coraz więcej czaderskich filmików i stwierdziłam, że kiedyś będę chciała mieć taki aparat.

(film niemal w całości był kręcony canonem 7d, część kadrów pochodzi z gopro, wiele osób zwróciło uwagę na ładną jakość :))


Wybór padł na canona 7d 

Jest szybki - 8 klatek na sekundę, ma więcej punktów AF, większy zakres ISO i ma coś, czego 450d nie miał wcale - funkcję filmowania. W dodatku naprawdę przyzwoitą, filmy mają niesamowitą jakość! Oczywiście tych "lepiej", "bardziej" itd. można wymieniać i wymieniać, porównuję puszkę z półki amatorskiej z tą dla profesjonalistów, więc to całkiem normalne, że ta pierwsza wypada gorzej.

7d używam od marca 2015 roku i jestem z niego bardzo zadowolona, ale nie jest to aparat moich marzeń. Naprawdę cenię sobie to, że w końcu mogę serio planować różne ujęcia w ruchu, że mogę kręcić filmy, ale nie zmieniło to moich ciągot do obrazka z pełnej klatki. Na pewno prędzej czy później sięgnę po taką puszkę, ale na chwilę obecną jestem zmuszona obejść się smakiem.


Czy 7d ma jakieś wady poza tym, że nie jest FF? Najczęściej pytacie o szumy. Według mnie da się z nimi żyć, na pewno jest zdecydowanie lepiej niż w przypadku mojego starszego body. Szkoda, że nie ma odchylanego ekranu i ciągłego śledzenia AF w trybie filmowania. Szybki tryb seryjny jest równoznaczny z przywożeniem większej ilości fot z sesji, to oczywiście zaleta, ale może być też wadą. Wydłuża się znacznie czas selekcji i obróbki zdjęć. Do tego szybka puszka wymaga karty, która ma dużą pojemność i szybki zapis, im więcej jednego i drugiego tym cena bardziej idzie w górę. Przy kartach CF idzie w górę jeszcze bardziej, bo w ogóle są droższe od SD.


i w ramach ciekawostki przyrodniczej...

"Sprawdź czy aparat dobrze leży w ręce" - teoria i praktyka

Znacie to? Prawie zawsze, kiedy stoimy przed wyborem aparatu radzą, żeby sprawdzić, czy wygodnie leży w dłoni. Kiedy kupowałam pierwszy aparat nie miało to dla mnie żadnego znaczenia i... teraz też nie.
450d był dla mnie bardzo intuicyjny, łatwo było mi odnaleźć wszystkie przyciski. Był też dość mały jak na lustrzankę i miał w sobie sporo plastiku, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało, w końcu aparat miałam do robienia zdjęć Tosi, a nie do wbijania gwoździ. Decydując się pierwszy raz na puszkę mamy większy wybór, potem już niekoniecznie. Jeśli chcemy zostać przy obecnym systemie i mamy ograniczony budżet, to macanie korpusu nie ma sensu, jeśli od razu jakoś specjalnie nam nie podpasuje to mamy dwa wyjścia - albo się do niego przyzwyczajamy, albo sprzedajemy wszystkie obiektywy i szukamy szczęścia gdzie indziej.
7d ma więcej pokręteł, guziczki rozłożone gdzie indziej, włącznik po zupełnie innej stronie. Niby tu canon i tam canon, a jednak przestawienie się na nową puszkę musiało trochę potrwać. Na szczęście nie miałam z tym wielkiego problemu i dość szybko zaczęłam ogarniać gdzie co jest.


Poza rozłożeniem guziczków wiele osób zwraca też uwagę na gabaryty i materiał z jakiego wykonano korpus. Przejście z małej puszki na większą (prawie 2x cięższą) było dla mnie zupełnie niezauważalne, nie poczułam właściwie żadnej różnicy. To samo dotyczy tego, że starszy model jest bardziej plastikowy, a nowa pucha została wykonana ze stopów magnezu i jest bardziej pancerna. Różnicę zauważyłam dopiero wtedy, kiedy pofociłam już sobie trochę 7d i po jakimś czasie wzięłam do ręki 450d, nie chcę tego więcej powtarzać! Rzeczywiście większy korpus jest wygodniejszy, a solidna obudowa sprawia, że czuje się jakieś takie większe bezpieczeństwo (?) i spokój w czasie robienia zdjęć, szczególnie w średnio sprzyjających warunkach.

7d choć nie jest najmłodszym korpusem (ma już nawet młodszego brata 7d mk2), to według mnie bardzo dobry wybór w tym przedziale cenowym.


24 komentarze:

  1. Wielkie dzięki za ten wpis! :D Od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu canona 7D i chyba rozwiałaś moje wszelkie wątpliwości! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis! Ciekawe kiedy ja w końcu doczekam się swojego pierwszego lustra... ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wciąż marzę o lustrzance, która jest 'bardziej'. Również fajnie by było, gdyby miała funkcję nagrywania. Ja z kolei mam dość stare body i miałam okazję focić nowszymi modelami, m.in. Nikonem D750 i jest tak ogromna różnica w moim mniemaniu, że przypuszczam, że przyzwyczajanie zajęłoby mi chyba z rok. :P
    Ten pomysł ze sprzedaniem obiektywów i znalezieniem innej firmy chodzi mi po głowie już długo, ale chyba mam za duży sentyment do Nikona, na nim się uczyłam i jestem mu wierna. Chodź nie powiem, niektóre modele Canona kuszą i to bardzo. :P
    Piękne zdjęcia, jak zwykle i gratuluję udanego zakupu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Eh, nie ma to jak wzorować się na dwóch osobach, kiedy jedna mówi, że Sony jest dobry, a druga, że Canon i Sony odradza :D. Z jednej strony przyzwyczaiłam się już do myśli posiadania Sony, z drugiej rozwiałaś moje myśli, a z trzeciej...do Gwiazdki jeszcze daleko ;p

    Pozdrawiam, J&T!
    http://littlewhitecompanion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich wypadkach lepiej się nie wzorować :D. Na ogół każdy poleca to, czego sam używa, jak ktoś już zapuści korzenie w danym systemie, to często już nie patrzy się raczej na to, co wyhodowała konkurencyjna firma. Najlepiej decyzję podjąć samemu, rozważając wszystkie plusy i minusy.
      Ale wiesz... canon rlz! :D

      Usuń
  5. Pomocny wpis! Zastanawiam się jaki aparat kupić, dziękuję za pomoc! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czaję się na Canona 70D ze stałką 85mm 1.8. Jestem już u kresu wytrzymałości z obecną hybrydą, ponieważ doszłam do wniosku, że strasznie mnie ogranicza. Nie chcę wyjść na osobę z przerośniętym ego, ale obecny aparat jest gorszy od mojego w telefonie (mam Sony Z3).
    Pytanie do Ciebie Natalio, czy uważasz że ten aparat sprawdzi się w moim zapotrzebowaniu filmowym, jak również zdjęciowym (portretowo-sportowe)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam pooglądać filmy na YouTube wypuszczone z tego właśnie aparatu. 85 1.8 jest całkiem fajna na spacerki, do filmowania może być zbyt wąska i zbyt krótka do focenia zawodów. Tutaj pisałam trochę o moich wrażeniach z używania 85 1.8, niżej znajdziesz linki do stron, na których można pooglądać więcej fotek z tego szkła :).

      Usuń
  7. Co by nie bylo, te dwa aparaty znajdują się w mojej głowie jako wielkie marzenia :D.
    Fakt, filmy mają świetną jakość, zresztą to duży plus w aparacie- w końcu to dodatek którego używać nie musimy, a który może przydać się do fajnych rzeczy :).
    Będę powtarzać to zawsze, ale naprawdę uwielbiam Twoje zdjęcia, nawet nie skupiając się ogromnie na jakości która oczywiście też jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia są po to, żeby je spełniać!
      I dziękuję za miłe słowa odnośnie fotek <3.

      Usuń
  8. Canon 7D to na razie wyższa półka jak dla mnie. Jestem zakochana w canoniakach jak nie wiem, ogółem posiadam 350D i jest fajny, dosyć stary ale dobrze się nim foci. Obiektyw 55 i zdjęcia nie są może jakieś genialne ale są, ogółem kupiłam heliosa 44-4 i jeszcze go nie wypróbowałam :P. Twoje zdjęcia są świetne. Ale jednak mi na razie wystarczy 350D i dokupić na święta 300mm :D.

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
  9. hahaha to pomyśl sobie co ja miałam z przesiadki z olympusa e-420 i kitem na nikona d7000 z 50 1.8, heliosem i obecnie w pakiecie tamronem 25-75 2,8 to dopiero byl kosmos :P a ja obecnie tak jak ty czaję się na pełną klatkę, ale to chyba będzie zbyt bolesne dla mojego portfela :)

    OdpowiedzUsuń
  10. My póki co do dyspozycji mamy również Canona ale d600. Na obecną chwile spełnia moje oczekiwania, jedyne plany zmian na przyszłość to zakup kolejnych obiektywów. Cieszę się z Twojego wpisu, bo pochlebnie wyrażałaś się o szkle, o którym myślę. Więc dzięki temu chyba jestem kolejny krok bliżej zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj jak ja Cię rozumiem! Męczę się teraz z 350D i drażni mnie wolny tryb seryjny ( w ogóle działa mi na nerwy prędkość zapisu na kartę przy RAW), również wcześniej psioczyłam na upadek lustrzanek...a teraz sama chcę (widzę różnice przy filmowaniu zwykłą, dobrej jakości kamerą na niekorzyść, nie tego oczekuję).

    Ale faktycznie, moja 350 Jest taka drobna, zgrabna "babska" :) I rodzic mój ma 50D i już widzę różnicę, jak się "przesiadam" na jego aparat potrzebuję chwili, żeby ogarnąć wszystkie pokrętła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, filmy nawet z bardzo amatorskich lustrzanek robią mega wrażenie! :D Filmowanie na pewno nie jest takie proste jak np. sportową kamerką i trzeba się czasem nakombinować, ale dla finalnego efektu warto. Teraz chyba nie wyobrażam sobie nie mieć takiej opcji w aparacie.

      Ja jak się przesiądę z 7d na małe 450d, to jest mi... dziwnie. Niesamowite, że można się tak przyzwyczaić do aparatu, którego przecież nie trzyma się cały czas w ręce. A tak nawiązując do tego, jakiś czas temu dwie turystyki poprosiły mnie, żebym zrobiła im wspólne zdjęcie taką małą małpką. Z przyzwyczajenia przyłożyłam aparat do twarzy choć nie było tam wizjera... ;)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj był komentarz "Ciekawy wpis, zapraszam do mnie", ale już go nie ma, spokojnie :D.

      Usuń
  13. Czyli nie tylko mnie drażni 450d? Kurczę, chyba jego czas przydatności już minął! Dzięki za zwrócenie uwagi na 7d, Na razie co prawda planuje zakup laptopa, ale to kwestia to przemyślenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że prędzej czy później każdego psiarza zacząłby drażnić ten model :D.

      Usuń
  14. A ja właśnie niedawno kupiłem dopiero pierwszy aparat, który nie był małpką... Canona 450D :D
    Na moje potrzeby na razie wystarczy. Boli tylko, że z racji budżetowych posiadam tylko kitowy obiektyw, ale od czegoś trzeba zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pucha na pewno dużo Cię nauczy, a kit jest super do eksperymentów. Na początku w ogóle nie chciałam tego szkła i cieszę się, że sprzedawca nie zgodził się na sprzedaż samego body. Co prawda byłam uparciuchem strasznym i na początku niewiele z tego słoika korzystałam, ale dzisiaj nie mogłabym go nie mieć. Teraz planuję coś w jego stylu, tylko o korzystniejszych parametrach :D.

      Usuń
  15. Wpis na pewno bardzo wartościowy, ale mało co zrozumiałam... W fotografowanie na pewno się wciągnę, no bo blog trzeba ozdobić czymś na poziomie, ale na razie mam cyfrówkę i nawet nie umiem korzystać z trybu manualnego.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja jestem trochę zaawansowanym amatorem z d5200 długim kitem i 50 mm f1.8 planuję zakup tamrona 70-200 f2.8 i "przeciętnej" lampki sb-500 (nie do psów tylko na inne okazje) Właściwie ciekawie patrzeć się na 2 segmenty będąc pośrodku. Ludzi z amatorskim sprzętem jak najgorszy kit i tele 70-300 f 4.0-5.6 jak i profesjonalistów z jedno cyfrowymi modelami i szkłami L (canon) jak i równymi N (nikona). Mówiąc szczerze nie mam najgorszego kita i nie planuję tele które myli AF w 21% przypadków (sigma 70-300 o wspomnianej wyżej światłosile) ani też nie należę do osób które wydadzą 10 tyś na aparat i drugie tyle na szklarnię...

    Co do wymarzonego naj naj? D4s. Jak telewizor sprzedam by na karty pamięci starczyło ;) A tak to jakiś osiągalny model, gdybym był profesjonalistom, poręczny szybki FX (FF) (nikona oczywiście) jak d750 czy d610 W canonach nie podoba mi się umieszczenie pokrętła, między spustem, a wyświetlaczem pomocniczym. Testowałem na 5d mk. II (czyli najwyższa klasa) i denerwowało mnie takie rozwiązanie. Choć może to kwestia przyzwyczajenia, ale mimo to jestem zupełnie na "nie".


    Co wku@#$% mnie w moim "amatorskim" aparacie najbardziej. Jest to jedyna rzeczy pomijając że brakuje mi czasów naświetlania do 1/8000, choć za tę cenę to akceptuję) Fotografuję pod światło f 2.8 ISO 400 czas 1/2000 lub niższy (tryb M) a ten miga że "ZA CIEMNO ZALECANE UŻYCIE LAMPY BŁYSKOWEJ" a "niedoświetlenie" było tylko koło -2 -3 EV A chciałem uzyskać pewien efekt. Czy ten profesjonalny canon też ma takie odjazdy?

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu