5h snu, pobudka o 4:30 (bez budzika!), to nie wróży niczego dobrego ;).
Najbardziej bałam się, że nie uda mi się zapamiętać kolejności przeszkód (w końcu z Giną nie biegałyśmy jeszcze pełnych torków), ale z tym nie było tak źle. Jumping wydawał się dosyć prosty, ale niestety tylko wydawał... Na początku Gina zawąchała się (już na wstępie była odmóżdżona, nigdy wcześniej nie interesowała się zapachami w czasie/przed robieniem czegoś) i coś nam nie zagrało na pierwszej hopce ;). Tunel okazał się bardzo wciągający, udało się go poprawić tak, jak planowałam dopiero za drugim razem.
Przyszedł moment na agility i nowe obawy, tym razem dotyczące pełnowymiarowych strefówek (jak dotąd robiłyśmy strefy tylko na naszych mniejszych przeszkodach). Podczas pierwszego przebiegu Ginka zginęła po tunelu, ale kładkę zrobiła dosyć ładnie (tempo nie powalało) na końcu zaliczając strefkę, no i ta nieszczęsna palisada... Gina z jakieś przyczyny postanowiła z niej zeskoczyć (na pewno nie ze strachu, pewnie coś jej źle pokazałam), o tyle dobrze, że nie z samej góry i że potem szare komórki zaskoczyły i palisadę ze strefką zejściową poprawiła całkiem zacnie. Myślałam, że dalej będzie już ok, ale po ostatnim tunelu stała hopka, której Gi nie przeskoczyła od razu, bo była przekonana, że po tunelu dostanie nagrodę. Oczywiście nie jestem bez winy, też byłam odmóżdżona, ostatnie dawki koncentracji zostawiłam na same zapoznania z torem, żeby wiedzieć, gdzie (i mniej więcej w jaki sposób) prowadzić psa, a kiedy już biegłam z sukiem to czułam się tak, jakbym robiła to na kompletnym spontanie, handling w moim wykonaniu wyszedł co najmniej śmiesznie :P. Podsumowując, nie był to nasz najlepszy dzień, ale w końcu mamy za sobą ten "pierwszy raz" w zerówkach i pakiet wiedzy na temat tego, nad czym jeszcze musimy popracować ;).
Ah... muszę koniecznie dodać, że bardzo się cieszę, że praca nad wykonaniem przeszkód strefowych nie poszła na marne. Dzięki tym zawodom wiem, że ze spokojem nadal możemy sobie na nich ćwiczyć i nie będzie to przeszkadzać suce w pokonywaniu pełnowymiarowych strefówek. Szkoda trochę, że nie było tunelu miękkiego, bo byłam ciekawa, jak Gina sobie z nim poradzi.

Pierwszy raz zawsze najgorszy :D Ginka świetnie wyszła w filmiku, na następnych zawodach będzie coraz lepiej :D
OdpowiedzUsuńU nas konkurs
http://blog-na-czterech-lapach.blogspot.com/
POZDRAWIAMY H&O
Ale super się to ogląda :)
OdpowiedzUsuńNastępnym razem pewnie pójdzie Wam jeszcze lepiej ! : >
Ej super wam poszło, Gina jak pędzi ^^
OdpowiedzUsuńDziś Anu na zawodach w Legnickim Polu nie chciała przejść przez rękaw ( dawno nie biegałyśmy rękawa i był cały gorący :/ ) i miałyśmy Disa :D
W sumie miałyśmy przez 2 dni 3 Disy :)
Uczymy się na błędach :>
OdpowiedzUsuńKolejne doświadczenie za Wami, na pewno cenne.
OdpowiedzUsuńOby do przodu :)
Wcale nie było takiej tragedii, ale zawsze tak jest, że przewodnik psa widzi najwięcej błędów, a dla widzów wszystko jest i tak super :). Gina ma fajne tępo :).
OdpowiedzUsuń4.30 i to bez budzika? Szacun.! Eh, słodziutka Ginka jak zawsze ;)
OdpowiedzUsuńNawet zgrabnie Wam to poszło! ;) Następnym razem będzie jeszcze lepiej ^^
OdpowiedzUsuńGin na prawdę widać, ze sie starała, wymiatała !
Według mnie super przebiegłyście.
OdpowiedzUsuńJest to jakies nowe doświadczenie a nowe doświadczenia zawsze czegoś uczą. Wiecie nad czym musicie pracować :) I mam nadzieje, że kiedyś zobaczę was w oficjalnych zawodach ;D
A, i tak poszło dobrze jak na pierwszy raz :3
OdpowiedzUsuńŚwietnie Wam poszło, jak widać po filmiku.. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy Was.! ;*
pjona dla osób ćwiczących w ogródku! :D
OdpowiedzUsuńposzło dobrze jak na pierwszy raz! teraz tylko lepiej będzie :)
Wiki & Neska
Ten pierwszy raz taki zły nie był :D
OdpowiedzUsuńZ każdym następnym będzie coraz lepiej ;)
Jak dla mnie ładnie to wygląda, jako że jeszcze nie robiłyście całych torków. Szkoda tej skopanej palisady, ale to chyba była Twoja wina. Może nie widzę dobrze na filmiku, ale kiedy pokonywała tą nieszczęsną palisadą pokazałaś jej tylko, że ma zrobić i dalej poprostu biegłaś. Jak ją poprawiałyście trzymałaś rękę cały czas podczas kiedy ona ją robiła :P
OdpowiedzUsuńAle ogółem bardzo zacnie :D
Eh, dobrze znam to wczesne wstawanie, żeby dojechać na jakiś obóz/seminarium/zawody ;D Nie wpływa to niestety dobrze na koncentrację, ale mimo tego myślę, że świetnie sobie poradziłyście, zwłaszcza, że nie biegacie całych torów :)
OdpowiedzUsuńPierwsze razy zawsze są najgorsze, najważniejsze są nowe doświadczenia, które możemy wykorzystać w przyszłości :>
Bardzo wczesne wstawanie również przerabialiśmy :D pierwsze koty za płoty, teraz będzie tylko lepiej! ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie to wygląda! Zgadzam się z Shakadou, z każdym następnym razem będzie coraz lepiej. Ważne, że wiecie nad czym pracować. Czuję, że sukces przed Wami ;D
OdpowiedzUsuńSuper Wam idzie !
OdpowiedzUsuńJak na 1 raz z całym torem to jest świetnie !
Pozdrawiam
super skaczecie :D
OdpowiedzUsuńżyczę mniej wpadek i więcej sukcesów :)
Zapraszam :)
westietime.blogspot.com/
To był Wasz pierwszy raz, a i tak nie wyszło, aż tak źle ;D W porównaniu ze mną i moim Tropkiem... Od niedawna ćwiczymy agi, ale wychodzi nam o wiele gorzej od Was ;) Ale nie dziwię się, w końcu mój staruszek ma 10 lat, więc tą przyjemność musimy dawkować...
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga: http://moje-kochane-czworonogi.blogspot.com/
Byłabym wdzięczna za komentarz ;P